Feminizm w świadomości współczesnego człowieka

Tutaj wrzucamy teksty publicystyczne.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Postautor: CyfrowyFaszysta » 19 paź 2011, 22:14

Nie wiem czemu, czasami odnoszę wrażenie, ze przy każdym kontrowersyjnym temacie, wszystko zaczyna się skupiać na tym, co ja powiedziałem i żeby mi w jakiś sposób udowodnić, że nie miałem racji -__-

Idźcie zatem, działajcie, zmieniajcie, skoro uważacie, że jest tak źle. Bo pamiętam jak w innych tematach mówiliście o tym, że poprzewracało mi się w dupie, że tylko narzekam i nic nie robię, a i była wzmianka o tym, jakie to nasze państwo jest wspaniałe i przyjazne obywatelowi. Nie sądzę, aby kobiety miały złe warunki do życia w Polsce i nie uważam, że powinny być w jakikolwiek sposób dyskryminowane, z tym, że mam wrażenie, że po prostu wszystko wyolbrzymiacie i dopisujecie, w bardzo polski sposób, teorie spiskowe. To, że np., jak wspomniała An-Nah, jest problem z opieką ginekologiczną to nie znaczy, że jest to akcja wymierzona w kobiety, tylko problem z polską służbą zdrowia (czym oczywiście, nieważne kogo wybiorą na wyborach, nie zajmuje się nikt, a przynajmniej tak, żeby było lepiej).

To dobrze, że zachodzą w naszym kraju zmiany, że się poprawia standard życia i inne standardy. Nie ze wszystkim się zgadzam (jak np. związki homoseksualistów a nie daj Boże, adopcje przez nich dzieci), ale w ogólnym rozrachunku nie jesteśmy już marginesem Europy i miejmy nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, a przy tym zachowamy zdrowy rozsądek i pozostaniemy w pewnych sprawach konserwatywni.

Sytuacja kobiet niekorzystna trwała bardzo długo, w porównaniu z tym co było jest dużo lepiej, miejmy nadzieję, że wciąż się będzie poprawiać, ale naprawdę nie oczekujcie cudów od razu. Popatrzcie ile trzeba było, żeby kobiety zaszły, gdzie teraz są. A prawda jest też taka, że nikt się nie da ze stołka wysadzić, czy kobieta czy mężczyzna, więc chyba naturalnym jest, że skoro jedni mają lepszą pozycję, to drugim nie odstąpią. Wiem, to chore, ale tak niestety ten świat działa. Kobietom życzę faktycznego równouprawnienia, które nie będzie powodem do dalszych starć i krzyków. A, i życzę kobietom na całym świecie, które są traktowane nieludzko, żeby ktoś się ich kwestią w końcu zajął, bo jak na razie to nikogo to nie obchodzi. Niektórzy Niemcy (przypuszczam, że z Wehrmachtu) jak słyszeli w polskich domach awantury, np. jak pijany mąż bił żonę,, to go wywlekali i rozstrzeliwali. Podczas gdy większość sąsiadów nie reaguje, plotkują sobie tylko, a po tragedii gadają w Uwadze, jak to było spokojnie, że nic nie widzieli, albo, że nie chcieli się wtrącać. To tak na marginesie mówię, jak można by niektóre procedery ukrócić, co oczywiście jest przykładem skrajnym i dobrze o tym wiem.

Jeśli odnoszę błędne wrażenie - przepraszam. Choć bardzo możliwe, że akurat dzisiaj mogłem napisać coś, czego normalnie bym nie napisał. Taki dzień akurat. Choć pewnie i tak znajdzie się jakaś "cięta riposta". Ale proponuję - nie skaczmy sobie do oczu, bo absolutnie nie widzę w tym sensu.
Obrazek
Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 19 paź 2011, 23:05

Mam wrażenie, że trochę za dużą wagę przypisujesz do tej rozmowy. To, że po raz kolejny znalazłeś się po innej stronie metaforycznej barykady, niż parę innych osób, wynika tylko i wyłącznie z faktu, że masz po prostu inne poglądy. Nie wydaje mi się też, by ktoś tu sobie skakał do oczu, a przynajmniej ja w swoich wypowiedziach nie dostrzegam niczego nadmiernie agresywnego - po prostu dyskutuję, bo to lubię, a skoro się udzielam to staram się używać argumentów, przytaczać dane i fakty, o których wiem. Normalna rzecz. Jeśli tego typu dyskusje odbierasz tak osobiście, a przyjęte na klatę "cięte riposty" uwierają, to dlaczego decydujesz się na zabranie głosu? Przecież to normalne, że jeśli mówisz o swoich poglądach głośno, może znaleźć się ktoś, kto podda je krytyce.

Co do meritum sprawy - idę, działam i zmieniam, na tyle na ile jestem w stanie, w tej i innych sprawach, które uznaję za warte zachodu. Między innymi poprzez takie na pozór mało znaczące rozmowy jak ta. Nie napisałem nigdzie, że jest "tak źle", ani że kobiety mają w Polsce (notabene dyskusja nie dotyczy przecież wcale tylko Polski, bo w innych krajach nie jest lepiej, co też próbowałem ukazać) złe warunki do życia, bo nie mają. W żaden sposób nie kontestuję też tego, że na pewno mają dziś więcej praw i możliwości, niż na początku dwudziestego wieku. Dyskusja zaczęła się jednak od tego, że zbyłeś feminizm jako "przewracanie się w dupach", dochodząc do wniosku, że przecież kobiety nie mają już o co walczyć, a to jest stwierdzenie zwyczajnie nieprawdziwe, jak starałem się w swoich postach udowodnić. Walczyć ciągle jest o co, bo do rzeczywistego, a nie tylko prawnego równouprawnienia nadal sporo brakuje. Tym samym i feminizm bynajmniej bezpodstawny nie jest - trzeba jednak mieć otwarty umysł i rozumieć, że to zjawisko nie ogranicza się do swojego skrajnego skrzydła.

To tyle, ze swojej strony temat uważam za zamknięty.

P.S. An - nic nikomu w myślach nie czytam, najwyżej tylko trochę kartkuję :P
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 07 cze 2012, 20:16

Odnosząc się do tego tekstu jako felietonu... wybacz, ale to na felieton nie wygląda. Brawa jednak za poruszenie kontrowersyjnego tematu.

Najpierw co do tego, co już padło: feminizm uważam za ruch potrzebny, ale nie zawsze w takiej formie w jakiej występuje.

Vampircia pisze:Często kojarzy się z osobą sfrustrowaną i samotną, i pomijając fakt, że każdy ma prawo do bycia samotnym i sfrustrowanym, jest to często niezbyt trafny obraz.


Ostatnio spotkałam się ze stwierdzeniem, że feministki są krótko ostrzyżone i noszą glany. Dodam, że było to zdanie w książce napisanej przez psychologa, więc wykorzystanie tak stereotypowego i uogólniającego stwierdzenia wywołało u mnie oburzenie, nie mówiąc o tym, że zastanawiałam się właśnie jak wyglądałabym w takich butach a nie jestem feministką :-) .

Odnosząc się do fragmentu o Rewolucji Francuskiej, autorka "Deklaracji Praw Kobiety i Obywatelki" zginęła na szafocie.


Vampircia pisze:Przeciwnicy feminizmu często sięgają po dość krzywdzący argument: „historia świata, to historia mężczyzn”. To prawda


Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że „historia świata, to historia mężczyzn”. Oczywiście mężczyzn w historii jest zapisanych więcej, ale co z takimi postaciami jak Kleopatra, Nefretete, Hatszepsut? Nie liczą się? Fryne , Madame Pompadour? Maria Skłodowska – Curie? Wszystkie poetki, pisarki, kochanki kierujące władcami i papieżami, królowe... Takich kobiet jest wiele i nie można powiedzieć, że kobiety nie miały swego udziału w tworzeniu historii. Często odnoszę wrażenie, że prawdziwe jest raczej stwierdzenie „Mężczyźni rządzą światem, a nimi kobiety.” Zazwyczaj mówiąc o mężczyźnie zapisanym w historii można wspomnieć też o związanych z nim kobietach, tylko się tego po prostu nie robi.

Niedawno znalazłam ciekawą stronę:

http://historia_kobiet.w.interia.pl/glowna.html


Oczywiście samo to, że taka strona powstała świadczy źle o świadomości społecznej. Czy spotkał się ktoś kiedyś z „historią mężczyzn”? Raczej takiej nie ma, a książek o kobietach w historii powstaje coraz więcej. Z jednej strony to dobrze, wiedzę trzeba szerzyć, ale z drugiej mnie niepokoi. Powinno być więcej książek opisujących wspólny udział w tworzeniu historii, a nie dzielenie jej na „męską”, „żeńską”, to też wypacza obraz.

Ostatnio znalazłam też inną stronę:

http://kobietytozlo.blox.pl/2012/02/FEMINAZIZM-CZ1.html


Facet wyraźnie ma kompleksy. Jedną z rzeczy wywalczonych przez feministki jest to, że mężczyźni nie ustępują nam miejsca i nie przepuszczają w drzwiach. Na szczęście trafiają się jeszcze dżentelmeni pomagający dźwigać ciężkie walizki itp., ale często wymaga to rzucenia w eter „Gdyby tu był jakiś mężczyzna, to by nam pomógł”, zaraz rzuca się chmara samców.

Istnieje też pojęcie „feminazistka”, które oddaje podejście niektórych kobiet do tej ideologii równości, czasami odnoszę wręcz wrażenie, że niektóre kobiety marzą nie o równości, a o dominacji. Zwróćcie też uwagę na niektóre akcje feministek:

http://jaramsie.pl/97yr9s_xibh95

Niby mówi się o użyciu pięknych kobiet w filmach i reklamach, ale do swoich akcji nie wybrały żadnej z zezem czy fałdką tłuszczyku.

Aktorzy zwykle są atrakcyjni, nawet ci starsi, naprawdę zauważacie w filmach tylko tych nieatrakcyjnych?

Coraz częściej w książkach i filmach pojawia się denerwujące podejście do zagadnienia równości, dwójka głównych bohaterów : mężczyzna i kobieta. Mierzi mnie taka polityka poprawności.

Co do seksu nie rozumiem czemu równość jest interpretowana jako identyczność. Kobieta musi być w tych sprawach rozsądniejsza, bo ma więcej do stracenia. To ona może zajść w ciążę. „Dopuszczalność aborcji” w postulatach, znajdująca się zaraz po „seksualnym samostanowieniu”, wygląda źle. Sugeruje, że kobieta chce korzystać z wolności seksualnej i nie ponosić odpowiedzialności za wybranie złego terminu i braku zabezpieczenia. Moim zdaniem należy się skupić na egzekwowaniu obowiązującego prawa: kobieta zgwałcona w ciąży nie powinna mieć problemów ze znalezieniem lekarza, który wykona zabieg, to samo, gdy urodzenie dziecka zagraża jej zdrowiu i życiu, nie powinien się w to wtrącać żaden ksiądz (jakiś czas temu słyszałam o takim przypadku), ani feministki namawiając kobietę, która chce urodzić do aborcji. Jest wiele dobrych przepisów, które istnieją tylko na papierze, trzeba uświadamiać ich istnienie.

Popieram te akcje, które mają na celu zrównanie mężczyzn i kobiet w prawach nie tylko na papierze, ale też w życiu. Tylko, że równość powinna oznaczać też szacunek dla innych niż tych, które posiadają mężczyźni potrzeb:


An-Nah pisze:
Dodałabym jeszcze, że kobiety mają inne problemy: brak dostępu do porządnej opieki ginekologicznej i środków antykoncepcyjnych, motywowane ideologicznie, problemy z porodem (rutynowy zabieg rozcinania krocza może załatwić odczuwanie przyjemności z seksu). Przemoc domowa - jasne, istnieje też przemoc domowa wobec mężczyzn, ale jest rzadsza i rzadziej dochodzi tu do uszkodzeń ciała. Gwałty i postrzeganie ofiar gwałtów - cięgle pokutuje myślenie "sama sobie winna". I ciągłe podejście, że "męskie" sfery życia są ważniejsze, bardziej wartościowe dla społeczeństwa.

I masa innych rzeczy, których teraz nie wymienię, bo już zasypiam.

Ale, dla równowagi, mężczyźni też cierpią na tej nierówności. Choć w inny sposób.
Przykład? Konieczność potwierdzania własnej męskości i związane z tym napięcie i stresy.



Mogłabym się pod tym podpisać. Dyskusje feministek wydają mi się czasami akademickie. Na przykład te o Euro2012, że jest samczym pomysłem, który nic nie daje kobietom. Nie jest. Znam kobiety, które kibicują. I chociaż sama tego nie robię, nie uważam tego za coś zdrożnego czy nie kobiecego.


RedHatMeg pisze: A poza tym Linkara jest feministą i w każdej niemalże recenzji narzeka na to, że kobiety w danym komiksie zachowują się nieracjonalnie albo mają nieprakryczne ubrania (w sensie - bardziej, aby podkreślić ich seksowność, niż aby ułatwić im walkę albo ochronić je przed ciosami).


Raz spotkałam się z wyjaśnieniem, że taki strój zajmuje męską uwagę na tyle, że można walnąć go w krocze. Oczywiście jest to argument głupi, bi jeśli przeciwnicy mają przewagę i czas, to może dojść nie do zabicia bohaterki a do gwałtu.


Metoda małych kroczków, egzekwowanie tego co już wywalczono i właściwa edukacja mogłyby może coś zmienić, w wyniki rewolucji nie wierzę.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2473
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 07 cze 2012, 21:10

hermi pisze:Ostatnio spotkałam się ze stwierdzeniem, że feministki są krótko ostrzyżone i noszą glany.

<chowa się>
hermi pisze:edną z rzeczy wywalczonych przez feministki jest to, że mężczyźni nie ustępują nam miejsca i nie przepuszczają w drzwiach. Na szczęście trafiają się jeszcze dżentelmeni pomagający dźwigać ciężkie walizki itp., ale często wymaga to rzucenia w eter „Gdyby tu był jakiś mężczyzna, to by nam pomógł”, zaraz rzuca się chmara samców.

Serio tego nie robią? Ja się spotykam z tym bez przerwy. I mnie to wnerwia. Nie lubię gdy mężczyźni przepuszczają mnie w drzwiach, całują w ręce i noszą za mnie ciężkie walizki. Nie lubię i tyle. Zresztą dowiedziałam się niedawno, że jest to zachowanie typowe dla Polski. W zachodniej Europie jakby facet przepuścił kobietę w drzwiach, to by popatrzyła na niego jak na idiotę. Ja z reguły nic nie mówię, bo w Polsce to na mnie patrzyliby jak na idiotkę.

No i wyszło na to, że jestem stereotypową feministką.
Obrazek

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 08 cze 2012, 03:29

Vampircia pisze:Serio tego nie robią?


Serio. Chyba powinnam przeprowadzić się do Krakowa, jeśli u was uchowali się dżentelmeni. U nas nie ustąpią często nawet kobiecie w ciąży. Bo ciąża to nie choroba :roll:. Jedyny przypadek, który pamiętam z własnego doświadczenia, i mężczyzny nie trzeba było poganiać, dotyczył zakupów, ale faceta znałam i głupio mu było iść obok i rozmawiać ze mną, kiedy ledwo dyszałam pod ciężarem. Nie mówiąc o tym, że to dyszenie utrudniało rozmowę, a to on chciał coś ze mnie wyciągnąć, nie ja od niego :-P
Ja lubię, kiedy pomagają w dźwiganiu, ustępować miejsca czy ślinić ręki nie muszą, ale w komunikacji miejskiej mogliby zwracać więcej uwagi na to czy nie stoi obok kobieta w ciąży lub starsza pani, chociaż taka obojętność to już czasami wspólny nałóg mężczyzn i kobiet. Starszemu panu, przecież też wypada ustąpić miejsca.


Vampircia pisze:No i wyszło na to, że jestem stereotypową feministką.



Bez przesady. W tej książce było opisanych jeszcze kilka innych cech, ale te dwie rzuciły mi się w oczy na zasadzie skojarzenia :lol: Z tym stereotypem nie mają przecież nic wspólnego feministki ukraińskie ze zdjęć.
Ostatnio zmieniony 08 cze 2012, 14:35 przez Hermi, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2473
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 08 cze 2012, 09:57

Kobieta w ciąży czy starsza osoba to inna sytuacja. Tutaj nie chodzi o płeć tylko stan fizyczny danej osoby. Ale ustępowanie młodej zdrowej kobiecie to dla mnie jakiś bezsens. To tak jakby powiedzieć: "jesteś słabsza to wymagasz specjalnego traktowania". Nie, nie wymagam specjalnego traktowania. Mogę zrozumieć noszenie ciężkich rzeczy, bo mężczyźni są silniejsi pod względem fizycznym, ale ja jestem przyzwyczajona do noszenia ciężkich zakupów i gdyby obcy facet zaproponował mi pomoc, to bym odmówiła. Jak robię zakupy z mężem to jemu każę nosić, bo to mój mąż, a to co innego. Jesteśmy parą, więc sobie pomagamy, ale nie chciałabym żeby ktoś obcy traktował mnie protekcjonalnie. A to przepuszczanie w drzwiach czy całowanie w rękę to dla mnie tylko głupi archaiczny zwyczaj, który mam nadzieję, że wkrótce przejdzie do historii. Na prawdę nie rozumiem czemu miałoby się zachowywać wobec ludzi inaczej tylko dlatego, że są innej płci. Jak kiedyś pracowałam z mężczyznami, to mnie wkurzało, że wszyscy sobie ręce podawali, a mi nie. Więc ich wytresowałam, żeby mi też podawali. Za to kobiety się całują w policzek, albo z mężczyznami się całują w policzek. Niech, kurna, faceci też się całują w policzek. A na konwentach to już w ogóle się poddałam, bo zawsze jak chcę podać dłoń kumplowi, to on odsuwa rękę i ściska mnie. Czasami zastanawiam się czy te głupie zasady nie są tylko po to, żeby mieć pretekst do przytulenia i pocałowania laski.
Obrazek

Awatar użytkownika
Tomek00
amator
Posty: 23
Rejestracja: 15 sty 2016, 07:34

Re: Feminizm w świadomości współczesnego człowieka

Postautor: Tomek00 » 17 sty 2016, 12:55

Jeżeli chodzi o te glany i krótkie włosy to chyba pomylono feministki ze skinhead-girls, a jak już przy skinach jesteśmy to mają dość podobny podział jak feministki. Pierwotni skini byli klasą robotniczą promującą równość rasową i słuchających muzykę ska, teraz większość z nich to nazistowskie zjeby chcące przejąć władzę nad światem. Podobnie jest z feministkami, ze słusznego ruchu walczącego o równość kobiet i męszczyzn, wiele organizacji (choć nie wszystkie) przekształciło się w ruchy próbujące doprowadzić do sytuacji na świecie rodem z seksmisji.


Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość