Nononono - recenzja

Tutaj wrzucamy teksty publicystyczne.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Nononono - recenzja

Postautor: Vampircia » 20 sty 2013, 14:19

Nononono - recenzja
Obrazek
Bo akurat mamy na to sezon...



Każdy, kto choć trochę interesuje się japońskim komiksem wie, że serie sportowe są dość popularnym rodzajem mangi. Powstały już serie o piłce nożnej, koszykówce, siatkówce, tenisie itp. Lynn Okamoto, między innymi autor tak znanej serii jak „Elfen Lied”, postanowił spróbować czegoś nowego i stworzył mangę o skokach narciarskich. Ponieważ sport ten nigdy nie cieszył się specjalną popularnością w twórczości artystycznej, można by to uznać za dość dziwaczną tematykę. Ja jednak osobiście uważam, że manga o skokach narciarskich ma zdecydowanie więcej sensu niż manga o piłce nożnej czy koszykówce. Głównie dlatego, że Japonia rzeczywiście liczy się na świecie w tej dyscyplinie i swego czasu odnosiła wiele sukcesów. Więc na pewno logiczniejsze jest ukazanie Japończyków jako mistrzów skoków narciarskich niż jako mistrzów, dajmy na to, piłki nożnej. Pytanie jednak, czy pisząc o skokach narciarskich, można stworzyć ciekawą fabułę.
Główną bohaterką mangi jest Nonomiya Nono, podająca się za swojego zmarłego brata bliźniaka Yuutę. Jakie są przyczyny takiego postępowania? Część osób może to uznać za spoiler, jest to jednak informacja niezbędna do nakreślenia fabuły, więc pozwolę sobie wszystko wytłumaczyć. Ojciec Nono i Yuuty był znanym skoczkiem, jednak sromotna porażka na olimpiadzie doprowadziła go do depresji. Obsesyjnie marzył o tym, by jego syn w przyszłości odniósł wielki sukces na olimpiadzie. Jednak Yuuta zdawał się nie przejawiać specjalnego talentu w tej dziedzinie, w przeciwieństwie do jego siostry. Niestety zwycięstwa Nono nie interesowały jej ojca, bo dla niego liczyła się tylko przyszła olimpiada, a na niej nie przeprowadzano zawodów kobiet w skokach narciarskich. Kiedy ojciec i Yuuta zginęli w pożarze, Nono zaczęła podawać się za swego zmarłego brata i dążyć do spełnienia marzenia swego taty. Pomysł może wyświechtany, ale zdaje egzamin. Dzięki temu fabuła nabiera napięcia i ciekawych zwrotów akcji. Autor bez wątpienia musiał wymyślić jakiś przekręt, gdyż sam sport to trochę za mało, by porwać potencjalnych czytelników.
Bohaterowie serii są bardzo młodzi, przez co można odnieść mylne wrażenie, że manga skierowana jest do nastolatków. Wiek bohaterów jest jednak dość istotny. Fakt, że Nono jest w stanie podawać się za swojego brata i odnosić sukcesy porównywalne z płcią przeciwną właściwie wynika z wieku, choć niektórzy bohaterowie wyglądają zdecydowanie dorosło (w rzeczywistości mają jakieś 15 -16 lat). Niektórych czytelników może zniechęcać ta nastoletniość, jednak manga zdecydowanie przeznaczona jest dla dorosłych odbiorców i zawiera mocne sceny. Zresztą większość postaci naprawdę da się lubić, są one ciekawe, nie pozbawione pewnych specyficznych cech. Jednym z ważnych bohaterów, który pojawia się już w pierwszym tomie mangi, jest Akira Amatsu. Nie ukrywam, że początkowo ta postać nie przypadła mi do gustu, bo kojarzyła mi się z Sasuke. Na szczęście okazało się to dość fałszywym wrażeniem. Akira pochodzi z rodziny medalistów i niezbyt dobrze radzi sobie z ideą przegranej. Posiada też cechę, którą uważam za najidiotyczniejszy pomysł w całej mandze – ma uczulenie na kobiety. Czy to w ogóle jest biologicznie możliwe, nie mam pojęcia, ale z powodu swej przypadłości bardzo niekomfortowo czuje się w obecności Nono. Można powiedzieć, że jego przeciwieństwem jest Kishitani Hiroki, dość słaby zawodnik, który szybko zaprzyjaźnia się z główną bohaterką. Wbrew pozorom jest postacią, która ma ogromny wpływ na fabułę, nie zamierzam jednak tu wchodzić w strefę spoilerów. Innym godnym wspomnienia bohaterem jest Kiyoshi Shiriya, który, pomimo przynależności do drużyny protagonistów, jest osobą niebezpieczną i nieprzewidywalną. Sam każe nazywać się Cesarzem, ma słabość do dziewcząt i nie cofa się przed niczym, gdy ktoś go zdenerwuje. W końcu nie ma to jak zdzielić kogoś nartą w twarz. Jest też najlepszym zawodnikiem w swojej drużynie.
Choć wiele osób uważa tę mangę za naciąganą, ja nie widzę z tym żadnego problemu. Czyż nie taka jest idea serii sportowych? Dokonywać niemożliwego? Zresztą nie tylko serii sportowych, większość mang pokazuje bohaterów, którzy dokonują rzeczy nieosiągalnych dla ludzi w naszej zwykłej szarej rzeczywistości. Dlatego niezbyt przeszkadzają mi motywy typu lądowanie telemarkiem na płaskim, czy bicie rekordów w skrajnie niesprzyjających warunkach. I tak to wszystko wygląda bardziej realnie niż „shaolin kung fu” na boisku. Uważam, że jak na japoński twór tutaj stopień realizmu jest nawet względnie wysoki. Troszkę jednak denerwuje mnie fakt, że manga skierowana jest do kompletnych laików, którzy nawet nie wiedzą, co to skoki narciarskie. Być może się mylę, ale takie odniosłam wrażenie widząc, ile technicznych niuansów tłumaczą bohaterowie, spowalniając tym akcję. Z drugiej strony, to też wydaje mi się być jedną z typowych cech mang, że wszystko musi być podane na tacy, wszystko wytłumaczone, bo czytelnik jest za głupi, żeby sam się domyślić. Pomijając jednak te nudne wykłady o sporcie, mangę czytało mi się bardzo dobrze i teraz czuję niedosyt. Seria liczy sobie 13 tomów, więc jest średniej długości, ale opowiada o dość krótkim wycinku z życia bohaterów i sprawia, że czytelnik zastanawia się, co było dalej. Na temat kreski nie będę się rozpisywać, bo nie jestem rysownikiem i trudno mi oceniać stronę techniczną. Poza tym zbyt wymagająca w tej kwestii również nie jestem. Dla mnie liczy się przede wszystkim fabuła i jako taka staranność. Moim zdaniem manga narysowana jest bez zarzutu i widać, że to dzieło profesjonalisty. Pewnie nie każdemu się spodoba, ale to już kwestia prywatnych preferencji. Ważne, że dobrze się czyta. Choć nie mogę powiedzieć, by „Nononono” była jakąś wybitną serią. Właściwie fabularnie jest dość przeciętna, ale cieszę się, że podejmuje rzadko wykorzystywany temat. Przez to staje się ciekawsza, bo można sobie przeczytać milion mang o ninja i shinigami, ale o skoczkach narciarskich jest tylko jedna i to daje jej dużą przewagę. Z drugiej jednak strony, to może być też powód, czemu nie zdobyła większej popularności, bo niestety, chyba większość osób woli ninja i shinigami. Ja jednak chętnie zobaczyłabym anime na podstawie tej mangi.
Jak zwykle moja recenzja jest krótka i zwięzła, ale moim zdaniem powiedziałam wszystko, co najważniejsze. Oczywiście mogłabym rozwodzić się dłużej na temat poszczególnych bohaterów, bo wspomniałam tylko o kilku, ale myślę, że nie ma sensu wdawać się w szczegóły. Chciałam przede wszystkim nakreślić o czym jest manga i czy mi się podobała. Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej, zawsze możecie spytać, a ja chętnie odpowiem. Zaś jeśli ktoś już poczuł się wystarczająco zainteresowany, to niżej podaję linka do mangi online.
http://www.manga-access.com/manga/N/NONONONO
Obrazek

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 709
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 22 sty 2013, 18:40

Hm, nas akurat przekręty autorskie raczej odstraszają od mang sportowych, ale co kto lubi. A te dziwactwa typu uczulenie na kobiety tym bardziej, yhm. Ale my się ultraszybko wciągamy w sport, a wobec historyj sportowych mamy jeszcze większą tolerancję niż wobec samego sportu. I to jest ten problem, że muszą trafić do odpowiednich osób, które czają sport i łapią te wibracje.
Sama zaś recenzja... hm, no nie wiemy, mamy wrażenie, że nie zrobiliśmy się od niej mądrzejsi i nie mamy ani odrobiny pojęcia więcej o tym tytule. Właściwie nic tu nie ma - ot wymienione z imienia i nazwiska postacie, ocena na koniec... Chociaż recenzja niby pozytywna, nasz entuzjazm nieco studzi i w sumie bardziej przypomina nam informację niż recenzję. Hm, hm.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 22 sty 2013, 18:52

Ja nie umiem pisać recenzji, ale chciało mi się, to napisałam co mi tam po głowie chodzi :-)
Obrazek

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 709
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Re: Nononono - recenzja

Postautor: Zwierz Hienisty » 29 lut 2016, 13:03

Tak sobie dumaliśmy, a propos prychania w shoucie na bezsens podawania się za faceta w skokach. Niby ok, gender check właściwie tylko w jedną stronę działa (był stworzony w celu ukrócenia procederu zgłaszania mężczyzn do kategorii pań i faszerowania zawodniczek testosteronem przez ZSRR i NRD), więc Nono zjadłaby trochę pastylek i już by mogła startować wśród mężczyzn. Ale z drugiej strony, manga powstawała w specyficznym czasie dla kobiecych skoków - przestano organizować Alpen Cup, FIS Cup to nadal pieśń przyszłości, i to dalekiej, a Puchar Kontynentalny to była garstka pań skacząca w żałośnie opłacanych konkursach, a sam cykl był niemal kompletnie nieznany i rozgrywany od ledwie paru sezonów. Nic dziwnego, że autor uznał, że jedyną opcją jest skakanie jako facet, a sądząc po wściekłości i bulwersie działaczy w kwestii skoków pań, można mieć wątpliwości, czy Nono wywalczyłaby starty (takie Polki do tej pory nie mają wsparcia naszej federacji, która tylko dla pretekstu zrobiła grupę treningową dziewcząt, by zaraz tę grupę zresztą rozwiązać - nie zdziwiłbym się, gdyby podobnie niechętna byłaby początkowo Japonia, gdzie ostatecznie baba ma siedzieć w domu), gdyby nie ukryła płci. Samą mangę zaś ucięto w roku 2010, kiedy jasne się stało, że pomimo takich warunków panie będą skakać w następnej olimpiadzie - co w ogóle było dość rewolucyjnym zagraniem, bo i Puchar FIS, i Puchar Świata powołano dopiero PO Vancouver w 2010. W sumie pamiętamy, że spora awantura o to była i sytuacja w babskich skokach zmieniła się w bardzo krótkim czasie. Gdy manga zaczęła powstawać, skoki pań praktycznie nie istniały. A manga mangą, czas akcji płynie wolniej niż czas realny. Nie powiem, autor mógł się z tego jakoś wykaraskać i zmienić nieco zamysł fabularny, przekwalifikować Nono, ale ponoć wydawca zadecydował, że serii dalej publikować nie będzie.

Z bohaterów hien brawo łapami swymi cętkowanymi bije Kishitaniemu. Ta postać jest świetnie stworzona. Nie żeby był szczególnie charyzmatyczny albo co, nie - chodzi hienu raczej o to, jak ten kompletnie zwyczajny i poczciwy chłopak wpada na mały problemik w postaci odkrycia tajemnicy Nono i jak na to reaguje (autor ma niezłego nosa do tego - żadnych wielkich przyjaźni, żadnej taryfy ulgowej, bo chłopaka kręci Nono, no i dynamika relacji Kishitani-Nono. Yup). Drugą postacią jest Shiriya, którego shipujemy z Nono tym bardziej, im bardziej crackowy byłby to pairing. Mają na siebie dobry wpływ, haha.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Nononono - recenzja

Postautor: Vampircia » 29 lut 2016, 14:43

Zwierz Hienisty pisze:Z bohaterów hien brawo łapami swymi cętkowanymi bije Kishitaniemu. Ta postać jest świetnie stworzona.

Też uważam, że to świetna postać. A wydawca zrobił wielką bubę:( Fajnie by było, jakby Hien napisał fika.
Obrazek


Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość