"Dwanaście" Marcina Świetlickiego

Tutaj wrzucamy teksty publicystyczne.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

"Dwanaście" Marcina Świetlickiego

Postautor: Hermi » 21 maja 2013, 19:21

Tekst był betowany przez Zwierza Hienistego, któremu bardzo dziękuję. Wszelkie pozostałe w tekście błędy są jedynie moją winą. Oświadczyłam, że już nic więcej nie poprawiam, przez co tekst może nieco odbiegać od perfekcji. Dwa zdania są żywcem ściągnięte z uwag Hienistego i są to jedyne zdania nieopatrzone odpowiednim przypisem, za co pokornie przepraszam.


[center]
Obrazek [/center]


[center]„Dwanaście” Marcina Świetlickiego[/center]

Ostrzeżenie: spoilery.




Brak zmian i stagnacja to śmierć dla gatunku literackiego. Każdy gatunek ma kształtujące go normy, ale nie wszystkie są jednakowo ważne – niektóre zdają się niezbędne – zaś inne wprowadzają modyfikacje. Zmiany są nieodzowne, by gatunek żył i był różnorodny. Gatunek literacki jest zjawiskiem dynamicznym, nie można zatem wymagać, aby autorzy przestrzegali wszystkich reguł, jakie ustalą krytycy lub inni autorzy, nawet jeśli zasady te zostaną zaakceptowane przez czytelników. Są też oczywiście reguły fundamentalne. Jakich więc norm nie można złamać pisząc kryminał? „Najstarszym i najbardziej popularnym motywem literatury kryminalnej jest oczywiście przestępstwo, a konkretniej – morderstwo”(1). Motyw ten stanowi element, bez którego powieść z całą pewnością przestaje być kryminałem. Można go uznać za zasadę kardynalną. 
Jednym z pisarzy łamiących mniej ważne zasady gatunku jest Marcin Świetlicki, poeta, jedyny polski twórca nominowany zarówno do literackiej Nagrody Nike, jak i do muzycznych Fryderyków. „Dwanaście” to jego debiut prozatorski. Fabuła powieści jest powiązana ze zbrodnią, a na końcu zostaje wyjaśnione kto, jak i dlaczego zabił, co pozwala zaliczyć „Dwanaście” do kryminałów.
Współcześnie jednak – ze względu na różnice przebiegu schematu fabularnego, kreację głównego bohatera oraz związki z innymi odmianami powieści, nie tylko popularnej – można mówić o istnieniu kilku odmian powieści i noweli kryminalnej. 
„Dwanaście” najbliższe jest odmianie detektywistycznej, w której główna postacią jest detektyw prowadzący śledztwo, choć brak w niej dochodzenia do osoby sprawcy przy pomocy inteligencji detektywa. Jednak jeszcze dalej jej do odmiany sensacyjno-awanturniczej, w której musiałyby się pojawić niezwykłe przygody bohatera, okraszane zazwyczaj wątkiem romansowym, czy czarnego kryminału amerykańskiego, gdzie stróże prawa używają metod podobnych do przestępców, lub odmiany milicyjnej, charakterystycznej dla PRL-u – w tej z kolei milicjant – wzór cnót wszelakich, rozwiązuje sprawę kryminalną.
Z powyższych to powieść detektywistyczna związana jest najbardziej rygorystycznymi zasadami, uważa się więc, że jej możliwości zostały wyczerpane i dawno minął dla niej okres świetności. Klasyczność wróży jej zgon.
Jakkolwiek powieści Świetlickiego właśnie do tej odmiany jest najbliżej, „Dwanaście” nie można nazwać klasycznym kryminałem, to kryminał współczesny. Nie tylko z powodu czasu powstania – cechujący książkę brak reguł jest charakterystyczny dla współczesnej literatury, która wyrwała się z obowiązujących wcześniej reguł tematycznych. Stanowiący centralny element świata przedstawionego główny bohater „Dwanaście” nie tylko nie jest detektywem z zawodu, ale nie wydaje się nawet odpowiedni do roli detektywa-amatora. Nie jest ani młody, ani przesadnie inteligentny, nie przewyższa wszystkich jasnością i logiką myślenia. Nie ma nawet imienia. Pozostali bohaterowie nazywają go „mistrzem”, bo w latach siedemdziesiątych grał w serialu „Mały mistrz na tropie”. Nie odniósł jednak wielkiej sławy, poznają go tylko ci, którzy na tym serialu się wychowali. Młodsze pokolenie odnosi się z lekceważeniem do kultury PRL-u. Zmienił się także mistrz: „[...] od dawna nie posiada dowodu osobistego, pracy, paszportu, który nie posiada telefonu, komputera, samochodu, karty do bankomatu, pretensji do bycia zdrowym, pogodnym i zapobiegliwym.”(2) 
Mistrz jedynie zna ofiary morderstw – to dawni członkowie Białego Kła, zespołu metalowego grającego w latach osiemdziesiątych. Detektyw powinien rozwiązać tajemnicę, tymczasem mistrz nie miesza się tak naprawdę w śledztwo, w niektórych momentach chciałby ze względu na dawną rolę małego detektywa w filmie rozwiązać sprawę, ale ciągle pije i zapomina o ważnych rzeczach. Najpełniej podkreślają sprzeczność między prawdziwym detektywem, a mistrzem słowa Patrycji Twardowskiej, jednej z bohaterek książki: „[...] ty niczego, tata, nie wiesz. Ty byłeś świadkiem wszystkiego, ale wszystko przegapiłeś. Ty pijesz, tata, ty niczego nie dostrzegasz. Ty patrzysz do środka. Ty jesteś z innej epoki. Ciebie powinno się trzymać w gabinecie figur woskowych. Myślałam, że jesteś najważniejszym punktem tego miasta, rozwiązaniem tajemnicy, a ty okazałeś się tylko dobrodusznym, przepraszam, śmieciem.”(3) Mistrz jest detektywem, któremu trzeba wszystko wyjaśniać. Zabójca sam się ujawnia, mimo iż zasady tworzenia kryminału mówią wyraźnie: „Kto jest winny musi zostać ustalone w toku dedukcji, a nie przypadkowo, na chybił trafił czy w wyniku spontanicznych wyznań. ”(4) Jak zauważa sam narrator: „To nie tak miało być, wszystko to miał mistrz wydedukować, a teraz dostawał to na talerzu...”(5) Mistrz domyślił się, kto zabił, ale nie wiedział jak i dlaczego. Jeden z bohaterów, nie zdradzę który, bo już i tak pojawiło się dużo spoilerów, przyznaje się do popełnienia trzech morderstw i namawiania do czwartego. Posługując się metaforą zastosowaną przez R. Cailloisa(6): jeśli kryminał jest grą, to czy złamanie zasad gry sprawia, że nią być przestaje? Czy na pewno złamanie reguł niszczy grę pomiędzy autorem a czytelnikiem? A może sprowadza ją tylko na inny poziom? Głębszy, bo czytelnik musi przestać myśleć schematami. Zostaje zmuszony do rozważenia za i przeciw wobec wszystkich podejrzanych, nie wyłączając detektywa, czasami ma mniej informacji niż on, a w przypadku „Dwanaście” akurat więcej(7), choć trudno je zinterpretować. Czy czytelnik mógł się domyślić, kto jest mordercą? Myślę, że tak. Brakowało tylko wystarczająco silnego motywu, który poznajemy na końcu powieści. 
Marcin Świetlicki doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego proza może budzić kontrowersje. W jednym z wywiadów wspomniał o tym i wyjaśnił swoje uczucia względem literatury: „Ludziom się wydaje, że wiedzą lepiej ode mnie, na czym polega kryminał. Przeczytali Christie i Conan Doyle’a i uważają, że powieść kryminalna ma być taka jak u tych autorów. Gdybym miał wypełniać jakikolwiek schemat, to bym nie pisał w ogóle. Nie jestem po to, żeby wypełniać rubryczki”.(8)
Chyba żaden czytelnik nie chciałby zapoznać się z „wypełnionymi rubryczkami”. Podając jednak przykłady autorów, z jakimi Marcin Świetlicki czuje się porównywany i przez to negatywnie oceniany, popełnił błąd. Agatha Christie bez wątpienia jest wybitną autorką kryminałów, ale i ona złamała reguły – usunięto ją ze stowarzyszenia autorów powieści kryminalnej, bo w swym „Zabójstwie Rogera Ackroyda” uczyniła mordercę narratorem. Drugi z wymienionych przez Marcina Świetlickiego – Conan Doyle znany jest jednak jako autor eseju poświęconego regułom kryminału i twórca najbardziej znanego literackiego detektywa Sherlocka Holmesa. W jego utworach pojawia się dedukcja jako podstawowa zasada śledztwa i oparcie na jego przebiegu kolejnych sekwencji fabularnych, co miało wielki wpływ na rozwój wszystkich późniejszych powieści kryminalnych. Conan Doyl był twórcą i pionierem odmiany detektywistycznej. 
Wiara w potęgę rozumu i logiczne myślenie nie ma zastosowania w „Dwanaście”. Odchodzi się obecnie od analizowania utworu przez określanie światopoglądu autora, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że Marcin Świetlicki świadomie kreuje świat chaotyczny. „Kara jest tym elementem powieści kryminalnej, w którym pisarz wyraża najpełniej swoją koncepcję życia i społeczeństwa”.(9) Kara, jaka spotkała zabójcę w "Dwanaście", nie została wymierzona przez społeczeństwo ani przez jego świadomą decyzję. Nie zdążył uświadomić sobie, że sam się zabił.
Co sądzicie o kryminałach? Jak daleko autor może się posunąć w zabawie gatunkiem?

1) E. Mrowczyk, Klasyczna powieść detektywistyczna jako odmiana gatunkowa [w:] Literatura i kultura popularna VI, red. T. Żabski, Wrocław 1997.
2) M. Świetlicki, Dwanaście, Kraków 2006, s. 5.
3) Tamże, s. 191.
4) S. Lasić, Poetyka powieści kryminalnej. Próba analizy strukturalnej, przeł. .M. Petryńska, Warszawa 1976, s.6.
5) M. Świetlicki, Dwanaście, Kraków 2006, s. 207
6) R. Caillois, Powieść kryminalna, czyli jak intelekt opuszcza świat, aby oddać się li tylko grze (...) [w:] tegoż, Odpowiedzialność i styl. Esej, wybór M. Żurawski.
7) Narracja w Dwanaście przedstawia opis psychologiczny postaci, nie tylko mistrza. Czytelnik ma więc możliwość poznać emocje bohaterów i część ich przekonań. Takiej możliwości nie ma „detektyw”.
8) Wypowiedź Marcina Świetlickiego w wywiadzie zamieszczonym w Internecie. „Ale na starość sobie znajdę hobby, na przykład dręczenie pielęgniarek... Wywiad z Marcinem Świetlickim” http://zbrodniawbibliotece.pl/pogawedki ... legniarek/
9) S. Lasić, Poetyka powieści kryminalnej. Próba analizy strukturalnej, przeł. .M. Petryńska, Warszawa 1976, str.124.
Ostatnio zmieniony 13 lip 2013, 07:07 przez Hermi, łącznie zmieniany 2 razy.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 22 maja 2013, 22:01

Ja bym to nazwała powieścią psychologiczną, a nie wpychała na siłę w ramy powieści detektywistycznej. W ogóle wielbiciele kryminału kojarzą mi się z bardzo schematycznym podejściem - czy w ogóle jest druga taka tematyka o tak sztywno określonych zasadach? Romans, film czy powieść akcji, przygodowy, w sumie to nawet western - wszystkie mają bardzo elastyczne zakresy, choć niekiedy granice tych "rubryczek" się pokrywają. A w kryminale musi być morderstwo = ofiara, szukający, szukany = sprawca, do tego chyba też dedukcja i droga po nitce do kłębka. No nic dziwnego, że wyrzucili Christie ze stowarzyszenia - z tego co wiem, lubiła eksperymentować i odkrywać znane na nowo, żeby zaciekawić czytelnika.

Podając jednak przykłady autorów, z jakimi Marcin Świetlicki czuje się porównywany i przez to negatywnie oceniany, popełnił błąd. (...) Conan Doyl był twórcą i pionierem odmiany detektywistycznej.

...czyli schematu, tu się z nim zgodzę.

Myślę, że Świetlicki mógłby po prostu napisać powieść psychologiczną w dowolnej scenerii, ale świadomie wybrał taką, żeby zagrać tamtym mądralom na nosie. No więc jak mnie zakwalifikujecie? pyta. No właśnie - jeżeli powieść detektywistycza to tylko i wyłącznie dokładnie taki schemat, a samo nieporadne dumanie nad morderstwem już nie, to jak sama sugerowałaś w pierwszej połowie pierwszego akapitu, chyba mamy problem.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 28 maja 2013, 12:59

Gdyby "Dwanaście" uważać za powieść psychologiczną to Świetlicki nielegalnie prowadziłby warsztaty o powieści kryminalnej we Wrocławiu. Obrazek

"Dwanaście" jest kryminałem, ale nie kryminałem klasycznym, to kryminał współczesny.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 30 maja 2013, 23:41

Hermi pisze:Gdyby "Dwanaście" uważać za powieść psychologiczną to Świetlicki nielegalnie prowadziłby warsztaty o powieści kryminalnej we Wrocławiu. Obrazek

A niech i prowadzi jeśli się zna - ja reszty jego twórczości nie kojarzę i nie wiem, kim ów pan jest z wykształcenia :-) Za to wiem, że Dwanaście napisał chyba na złość kryminofanom :-P
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.


[center]^^^[/center]

Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 30 maja 2013, 23:49

Ale on właśnie za "Dwanaście" prowadzi te warsztaty.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)


Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość