Spory o tęczowe kolory

Tutaj wrzucamy teksty publicystyczne.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Spory o tęczowe kolory

Postautor: CyfrowyFaszysta » 24 lip 2014, 12:35

Tekst archiwalny, opublikowany 10 dni po ubiegłorocznym Marszu Niepodległości. Nieco odkurzony i wzbogacony o akapity napisane po siedmiu miesiącach od opisanych wydarzeń.



[center]— A kto ciebie, śliczna tęczo,
Siedmiobarwny pasie,
Wymalował na tej chmurce,
Jakby na atłasie?
[/center]
Maria Konopnicka — "Tęcza"



Instalacja „Tęcza” na placu Zbawiciela przedmiotem kontrowersji była jeszcze przed 11 listopada 2013 r. i Marszem Niepodległości 2013, z którym niesłusznie i bezpodstawnie łączy się jej ostatnie (bo jest to już piąte) podpalenie i, w jego efekcie, doszczętne spalenie. Mówiły, mówią i pewnie jeszcze będą jakiś czas mówić o tym zdarzeniu praktycznie wszystkie media, a także internauci podzieleni na dwa obozy: zwolenników i przeciwników jej dalszego odbudowywania. W tym felietonie pragnę poruszyć kilka kwestii, które mają moim zdaniem fundamentalne znaczenie w całej sprawie, a są nierzetelnie przedstawiane lub pomijane w mediach.

Pierwszą sprawą, o której wspomniałem już we wstępie, jest łączenie podpalenia „Tęczy” oraz Marszu Niepodległości 2013, którego trasa w ogóle nie przechodziła przez plac Zbawiciela. Jak można oskarżać uczestników Marszu o dopuszczenie się tego aktu wandalizmu, skoro ich tam zwyczajnie nie było? Prosta logika podpowiada, że osoba znajdująca się poza wytyczoną trasą manifestacji i kordonem Straży Marszu Niepodległości, nie jest uczestnikiem Marszu Niepodległości.

Równie bezpodstawne i skandaliczne jest żądanie od Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” zapłaty 120 tysięcy złotych za straty materialne powstałe W STOLICY (a więc nie wyłącznie na trasie Marszu) dnia 11 listopada. Co więcej, ponad połowę tej sumy stanowi koszt kolejnej naprawy tęczowej instalacji, budowanej zresztą, nie wiadomo jakim prawem, z pieniędzy podatników. Prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, zapowiedziała, że władze miasta mają zamiar obciążyć organizatorów Marszu tymi kosztami, choć mam nadzieję, że ten plan okaże się kolejnym fiaskiem w karierze pani prezydent, gdyż pozbawiony jest on logiki i podstaw prawnych. A skoro Pani Prezydent stała się mecenasem sztuki nowoczesnej, powinna finansować tęczę ze swoich pieniędzy, chociaż jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tego nie robi, wszak przed Ogrodem Wilanowskim Pani Prezydent odmawiała zapłacenia 5 (słownie: pięciu) złotych za wstęp i wygrażała strażnikowi interwencją u jego przełożonych. Warto również przypomnieć, że za jej odwołaniem w referendum głosowało ponad 90% osób, a do odwołania niestety nie doszło, lecz tylko i wyłącznie przez zbyt niską frekwencję.

Od kilku dni czytam, oglądam i słucham nasilonej nagonki medialnej na Marsz Niepodległości, w której oprócz budki strażniczej pod ambasadą rosyjską i awanturą pod squatem na ulicy Skorupki, mówi się o zniszczonej tęczy. Zacząłem się w końcu zastanawiać, czy tych wszystkich dziennikarzy i dziennikarki naprawdę interesuje los tej instalacji czy może używają każdego pretekstu do ohydnego pomawiania i szkalowania uczestników oraz organizatorów tak wspaniałej, patriotycznej inicjatywy jaką jest Marsz Niepodległości.

Również Ruch Narodowy stał się celem ataków. Dziennikarka Polsatu, pani Agnieszka Gozdyra (ta sama, która pytała Janusza Korwina-Mikkego, dlaczego Roman Dmowski nie jest członkiem Kongresu Nowej Prawicy), w programie „Tak czy nie” tematem głównym dnia 12 listopada uczyniła „wczorajszą [tj. 11 listopada] zadymę” i pytanie czy „po prostu zdelegalizować Ruch Narodowy po tym, co się wczoraj wydarzyło w Warszawie”.

Chciałbym teraz odejść na moment od tej przyprawiającej mnie już o mdłości burzy wokół spalenia tęczy i przypomnieć o pewnym fakcie, który się pomija, a jest istotny, a mianowicie: „Tęcza” powstała w czerwcu 2012 r. i miała być obecna na placu Zbawiciela tylko przez trzy miesiące. Z niewiadomych przyczyn termin jej ekspozycji przedłuża się do dnia dzisiejszego. Pominąwszy już fakt, że nikt nie pytał Warszawiaków, czy chcą tej instalacji (w końcu to oni ją ufundowali), nie zapytano ich o zdanie nawet po każdej jej kosztownej naprawie! Co więcej, nie tylko zapowiedziano kolejną odbudowę, ale Hanna Gronkiewicz-Waltz, oświadczyła, że tęcza zostanie odbudowana tyle razy, ile zostanie zniszczona. Dla zasady. Z pieniędzy publicznych.

Warto też wspomnieć, że autorka instalacji, Julita Wójcik, utrzymuje, że jej dzieło nie miało być żadną prowokacją, nie wspierać żadnych środowisk, a budzić po prostu pozytywne emocje i godzić „obie opcje”. Niestety, budzi(ło) także negatywne skojarzenia z ruchem LGBT, który używa tęczowej flagi jako swojego symbolu, a lokalizacja wybrana podobno przypadkowo (miał o tym zadecydować Instytut Adama Mickiewicza, który chciał, aby instalacja znajdowała się jak najbliżej jego siedziby), wcale nie jest prowokacją.

Pragnę wobec tego nadmienić, że tęcza jako zjawisko atmosferyczne ma siedem kolorów (co oczywiście jest mocnym uproszczeniem), zaś tęczowa flaga LGBT sześć. Dokładnie takie same kolory i w takiej samej ilości posiada instalacja „Tęcza”. Czy jest to zatem tęcza biblijna, znak przymierza ludzi z Bogiem, jak niektórzy raczą argumentować? Nie jestem przekonany.

Nie wnikam w to, co autorka miała na myśli, gdyż współczesna myśl artystyczna i sztuka nowoczesna generalnie do mnie nie przemawiają, ale mam do niej po części pretensje o to, że nie przewidziała lub celowo zignorowała fakt, że pewne osoby mogą być zbulwersowane obecnością obiektu kojarzącego się im bezpośrednio z ruchem LGBT na placu Zbawiciela, gdzie znajduje się ponadto kościół Najświętszego Zbawiciela. A po kolejnych podpaleniach, zamiast zastanowić się nad ich powodami i wyciągnąć wnioski, nadal chce instalację odbudowywać. Po tak głośnej nagonce medialnej, odbudowana „Tęcza” stanie się tykającą bombą i jestem pewien, że prędzej czy później ktoś znów ją podpali. Celowo piszę „ktoś”, bo tęcza stała się teraz cennym narzędziem dla propagandy antynarodowej. Sprawcy zawsze mogą być nieznani, a głównymi podejrzanymi zawsze mogą być narodowcy czy „faszyści”.

Rozumiem frustrację czy złość autorki oraz osób, którym tęcza się podobała. Nie rozumiem jednak wplatania kwiatów w pozostałe rusztowanie i tworzenia tam miejsca kultu, które być może wyewoluuje do symbolu walki z „faszyzmem”, o którym każdy słyszał w mediach, a nikt nie widział. Wówczas tęczowa instalacja nie będzie wywoływać już żadnych pozytywnych emocji. Chciałbym, żeby na grobach nieznanego żołnierza ludzie tak chętnie składali kwiaty.

Z całej tej nieprzyjemnej sytuacji widzę jedno wyjście, które nie grozi zaostrzeniem waśni i dalszym antagonizowaniem społeczeństwa. Tym wyjściem jest piękna inicjatywa internautów, polegająca na postulowaniu odbudowania instalacji w barwach narodowych. Istnieje również wersja alternatywna, w której połowa tęczy miałaby mieć barwy narodowe polskie, a druga połowa węgierskie, na znak przyjaźni między dwoma krajami. To rozwiązanie idealnie wpisuje się w zamiar godzenia „obu opcji” autorki. Kwestią nierozstrzygniętą pozostaje realność tego rozwiązania, choć jestem pełen nadziei, że właśnie do takiego konsensusu uda się doprowadzić i sam chętnie w takiej odbudowie wziąłbym udział. Najlepiej byłoby ponadto, gdyby potrzebne środki zostały zebrane przez dobrowolne wpłaty, na przykład metodą crowdfundingu.

Zbliżając się ku zakończeniu, chciałbym powiedzieć, że mimo wszystko nie popieram aktu wandalizmu, jakim było spalenie „Tęczy”, choć zasadniczo ubolewam tylko nad negatywnymi tego skutkami w mediach i społeczeństwie. Instalację należało rozebrać zgodnie z planem, czego nie zrobiono nawet mimo podpaleń, a bardzo możliwe, że na przekór im. I dziwię się autorce, że sama nie poprosiła o rozebranie instalacji, skoro ekspozycja jej dzieła odniosła odwrotny skutek do zamierzonego.

Po ostatnich wydarzeniach jestem niemal pewien, że rozbiórka nie wchodzi już w rachubę. Czy autorka i władze miasta pójdą po rozum do głowy i pozytywnie rozpatrzą pomysł odbudowy instalacji w barwach polskich/polsko-węgierskich? Czas pokaże, choć w tym wszystkim chyba nie chodzi już o ładną dekorację Warszawy.

[center]Siedem miesięcy później...[/center]
Po ponad siedmiu miesiącach od napisania powyższego felietonu, muszę przyznać, że to, co się przez ten czas wydarzyło w kontekście owej śmieciowej instalacji pretendującej do dzieła sztuki, przekroczyło moje największe obawy. Nie tylko byliśmy świadkami brutalnej, przypominającej zomowską akcji wymierzonej przeciwko wyjątkowo pokojowo protestującym narodowcom, którzy wykazali się postawą obywatelską i nie chcieli dopuścić do odbudowy "Tęczy", ale także do absurdalnych, niewiarygodnie kosztownych, nazwijmy to, zabiegów. W tej chwili prowokacyjna, propagandowa (bo już nie ma w tym temacie żadnych wątpliwości) poczwara monitorowana jest przez całą dobę, a ponadto zainstalowano nad nią system przeciwpożarowy również do tanich nie należący. Ponadto każdy obywatel wierny lewackim doktrynom może nie spać i pilnować tęczy poprzez monitoring dostępny za darmo w Internecie.

Jako że nie jestem mieszkańcem Warszawy, nie orientuję się, czy Policja i Straż Miejska wciąż często zaglądają na plac Zbawiciela (a trzeba pamiętać, że w okresie przed i jakiś czas po odbudowie funkcjonariusze patrolowali to miejsce całodobowo, część podobno „po tajniaku”, a sam plac budowy otoczony był ogrodzeniem), lecz trzeba zauważyć, z jak absurdalną sytuacją mieliśmy do czynienia – władza po raz kolejny roztrwoniła pieniądze „bo mogła” i urządziła wyjątkowo ohydny pokaz buty przez szczucie obywateli służbami mundurowymi. Nawet za obrzucenie jajkami „Tęczy” policjanci szarpali rzucających tak, jakby co najmniej bronili swoich matek, a nie symbolu propagującego różnego rodzaju dewiacje.

Obecnie sprawa zanikła, czasem jedynie jest tylko wspominana przez dyskutantów w mediach. Przez jednych, aby obnażyć absurdy i skandale Republiki Okrągłego Stołu, oficjalnie zwanej III Rzeczpospolitą Polską, a przez innych, kiedy im wygodnie, aby oczernić środowiska skupione wokół Marszu Niepodległości czy wręcz samych jego uczestników. Mamy obecnie ważniejsze sprawy na głowie, jak chociażby aferę podsłuchową, w której wyszło, jaka mafia sprawuje władzę, a także dzięki której dowiedzieliśmy się, że państwo polskie w praktyce nie istnieje. Temat „Tęczy” możemy zatem uznać za tymczasowo zamknięty, bo nie sądzę, że nikt już nie skusi się na jakąś akcję przeciwko temu „Misiowi” bananowej republiki Polski.
Ostatnio zmieniony 26 lip 2014, 16:27 przez CyfrowyFaszysta, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.

Q.
debiutant
Posty: 56
Rejestracja: 16 wrz 2013, 16:45

Postautor: Q. » 25 lip 2014, 02:55

Przeczytałam. Co oznacza, że jest dopiero trzecia w nocy, a ja już przekroczyłam dzienną dawkę bullshitu. Najbardziej podobała mi się tęcza jako propaganda antynarodowa. Przez całe dziesięć sekund próbowałam znaleźć sens, ale potem przeczytałam, że państwo polskie nie istnieje, a władzę sprawuje mafia i jakoś tak przestałam.

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Postautor: CyfrowyFaszysta » 25 lip 2014, 14:03

Na początku chciałem westchnąć "ach, lemingiem/lewakiem być", aczkolwiek przeczytawszy:
Q. pisze:Najbardziej podobała mi się tęcza jako propaganda antynarodowa

doszedłem do wniosku, że masz elementarny problem nawet z czytaniem ze zrozumieniem, więc po prostu machnąłem na to ręką. Cóż, na tym poziomie nie da się prowadzić dyskusji. Zresztą, z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że żyjemy w dwóch innych Polskach. :-)
Obrazek

Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 25 lip 2014, 16:06

Problem nie jest w czytaniu ze zrozumieniem, a w pisaniu z sensem.

Po kolei:

1) Organizatorzy Marszu, wbrew zapewnieniom i powołaniu "Straży Marszu" nie byli w stanie zapewnić bezpieczeństwa i zapanować nad zebranym przez siebie tłumem. To jest ich odpowiedzialność i dlatego powinni ponieść koszty zniszczeń. To nie jest tak, że w Warszawie, akurat tego dnia robili rozpizd jacyś przypadkowi ludzie, więc przestań tą inicjatywę przedstawiać jak marsz potulnych, Gogu ducha winnych baranków. Oczywiście, to nie oznacza też bynajmniej, że wszyscy narodowcy to chuligani i że nie było tam ludzi, którzy przyszli po prostu uczcić narodowe święto - w tym względzie się z Tobą zgadzam. Niemniej, negowanie przez Ciebie złych aspektów tej inicjatywy jest cokolwiek niepoważne. Odrobina perspektywy i dystansu do siebie i swojego środowiska naprawdę by nie zaszkodziła. Osobiście znam osobę, które niemal padła tego dnia ofiarą zamaskowanych, upstrzonych w biało-czerwone barwy chuliganów, więc nie wciskaj mi tu kitów o pokojowych patriotach. Dodam też, że duma narodowa i honor nijak mi się nie zbiegają z ludźmi, pośród których tak wielu nie ma nawet na tyle jaj, by pokazać swoją twarz i brać odpowiedzialność za własne czyny.

2) Tęcza jest odnawiana i stoi znacznie dłużej właśnie dlatego, że została zniszczona. Możesz za to podziękować podpalaczom. I - pomimo tego, że estetycznie nijak mi się ta konstrukcja nie podoba - doskonale tę decyzję rozumiem. Podjęcie jakiejkolwiek innej byłoby oddaniem przez Ratusz władzy w ręce relatywnie niewielkiej grupy chuliganów.

3) Finansowanie tęczy z pieniędzy publicznych jest równie zasadne, jak wydawanie tychże pieniędzy na zapewnianie ochrony policyjnej marszom niepodległości.

4) Autorka instalacji nie ma najmniejszego obowiązku przywiązywania wagi do tego co jakie środowiska bulwersuje i dlaczego - nie kiedy jej praca nie przekracza w żaden sposób ogólnie przyjętych granic dobrego smaku (a nie przekracza). Sześćdziesięciu procentom Warszawiaków tęcza odpowiada i kojarzy się pozytywnie, tylko dwadzieścia parę procent wyraża sprzeciw. Logika podpowiada nam w związku z tym, że problem złych skojarzeń i kontrowersji wokół tęczy nie jest problemem tęczy, a szukających kontrowersji ludzi ze złymi skojarzeniami. Zgadzam się natomiast, że po stronie Ratusza brakło konsultacji z okolicznymi mieszkańcami.

5) Liczenie kolorów tęczy jako poważny, nie ironiczny argument przekracza wszelkie granice absurdu. Serio.

6) Ciche przyzwolenie - mimo jednozdaniowego "sprzeciwu" - wobec podpalenia aż bije z tego tekstu. Bawi mnie niesamowicie, że omawiając sprawę podpaleń bardziej koncentrujesz się na kwestiach a) tego że tęcza jest odbudowywana; b) tego że czynione są próby zapewnienia instalacji bezpieczeństwa; c) tego, jak to włodarze powinni "wyciągnąć wnioski" (czyli podporządkować się Twojemu, partykularnemu punktowi widzenia) - a nie na kwestiach zupełnie realnego zagrożenia dla życia i zdrowia, którym jest jakikolwiek pożar w wielkim mieście, czy odpowiedzialności karnej za podpalenie mienia publicznego.

7) Fragment "Siedem miesięcy później" nie ma niemal żadnego związku z tematem tekstu. Więcej jest w nim wyrazów osobistej frustracji, pogardy wobec kraju i przekonań czysto politycznych, niż faktów dotyczących sprawy.

8) Czysto warsztatowo: felieton to tekst autorski, subiektywny, pisany przez konkretną osobę. Ten tekst nie jest edytowany przez nikogo, poza Tobą i robienie w nim przypisów podpisywanych "przyp. autor" nie ma żadnego sensu. Jeśli autor ma coś do powiedzenia w felietonie, zawiera to w tekście. Szczególnie, kiedy sam fragment, w którym przypis jest zawarty już jest edycją - dodanym po upływie paru miesięcy komentarzem. Wygląda to trochę tak, jakbyś czynił ironiczne dygresje do własnej wypowiedzi. Niepoważne.

9) Jeśli chcesz, by ktokolwiek poza Twoim własnym, łatwo popadającym w samozachwyt środowiskiem traktował to, co piszesz poważnie, sugerowałbym nie reagować na krytykę (nawet relatywnie ostrą) agresją i pełnymi pogardy i przekonania o własnej wyższości, osobistymi wycieczkami. Wychodzisz na dziecko, a z dziećmi nikt o poważnych rzeczach rozmawiać nie ma ochoty. To a propos Twojej odpowiedzi na post Q.
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Q.
debiutant
Posty: 56
Rejestracja: 16 wrz 2013, 16:45

Postautor: Q. » 25 lip 2014, 16:41

CyfrowyFaszysta pisze:Na początku chciałem westchnąć "ach, lemingiem/lewakiem być", aczkolwiek przeczytawszy:
Q. pisze:Najbardziej podobała mi się tęcza jako propaganda antynarodowa

doszedłem do wniosku, że masz elementarny problem nawet z czytaniem ze zrozumieniem, więc po prostu machnąłem na to ręką. Cóż, na tym poziomie nie da się prowadzić dyskusji. Zresztą, z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że żyjemy w dwóch innych Polskach. :-)


Wyzwiska od lemingów = przegrałeś dyskusję. Szybko. Znaczy abstrahując od tego, że dyskutować nie zamierzałam, bo już jestem w takim wieku, że umiem rozpoznać, kiedy dyskusja ma sens, a kiedy nie.

Tylko jedno -

Nawet za obrzucenie jajkami „Tęczy” policjanci szarpali rzucających tak, jakby co najmniej bronili swoich matek, a nie symbolu propagującego różnego rodzaju dewiacje.


Czyli jedni Polacy szarpali się z przedstawicielami polskiej władzy, po im nie dali obrzucać jajkami (podobno) symbolu innych Polaków. Jedna prośba - niektóre środowiska powinny przestać uzurpować sobie mówienia o "patriotyzmie", skoro co najmniej 50% Polaków (o niewłaściwych poglądach, niewłaściwej religii, niewłaściwym zawodzie czy niewłaściwej orientacji) zrównują z gównem. Bo oni w dupie mają naród, rodaków jajami obrzucą i jeszcze śmią twierdzić, że o Polskę walczą.

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2473
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 25 lip 2014, 16:59

Po co wy w ogóle wdajecie się w dyskusję z kimś, kto przychodzi na forum tylko po to, żeby trollować i prowokować?
Obrazek

Q.
debiutant
Posty: 56
Rejestracja: 16 wrz 2013, 16:45

Postautor: Q. » 25 lip 2014, 17:27

Jak to troll, to należy go zbanować, a nie ignorować.

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 25 lip 2014, 18:04

Prawdę mówiąć Vampi - nie mam pojęcia :D To czasem silniejsze ode mnie.
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
CyfrowyFaszysta
zbanowany
Posty: 372
Rejestracja: 22 wrz 2011, 03:48
Lokalizacja: Republika Okrągłego Stołu
Kontaktowanie:

Postautor: CyfrowyFaszysta » 26 lip 2014, 17:24

Wow, nie sądziłem, że o taką bzdurę taka wojna wybuchnie. Po Vampi w zasadzie dokładnie czegoś takiego się spodziewałem. No, ale żeby było uczciwie, to wypada dać mi szansę odnieść się do powyższych wypowiedzi:

@Aquma
Ad. 1. Za bezpieczeństwo w Warszawie odpowiada(ła) Policja i ewentualnie Straż Miejska, a nie Straż Marszu Niepodległości. Pierwszym i drugim "zdarza się", że nie panują nad sytuacją i dochodzi do takiego czy innego zdarzenia. Policja bardzo pozytywnie wypowiadała się o współpracy ze Strażą Marszu Niepodległości -- grupą, która dopiero powstała, jej źródłem finansowania są dobrowolne wpłaty, a szkolenie i służba odbywa się na zasadzie wolontariatu. Myślę, że wziąwszy pod uwagę że bezpiecznie przeprowadzono stutysięczny tłum z punktu A do punktu B (bo nie pamiętam, żeby któremuś z uczestników coś się stało, za wyjątkiem tych, którzy po Marszu padli ofiarą policyjnej łapanki) to świadczy tylko o tym, że ze swoich zobowiązań Straż się wywiązała. A co do "ofiar", to chciałbym przypomnieć, że walki polityczne wokół Marszu zawsze występowały i to często na takiej zasadzie, że bandyci z np. niemieckiej antify atakowali Polaków i o tym jakoś mało się mówiło. Takich przypadków było mnóstwo. Teraz już lewacy trzymają się z dala od Marszu. A wypominanie awantur, które urządziło kilkadziesiąt (czyli ilość tak śladowa, jak ilość mięsa z parówkach) osób i kreowanie ich na typowego uczestnika Marszu jest niepoważne.

Ad. 2. Nie znasz faktów. Termin jej ekspozycji był przekroczony jeszcze zanim nastąpiły celowe podpalenia.

Ad. 3. Marsz Niepodległości ma swoją ochronę, to raz. Dwa, czy Ty NAPRAWDĘ myślisz, że Policja jest tam po to, żeby chronić uczestników? Jeszcze nie słyszałem o uczestniku Marszu Niepodległości ochronionym przez Policję, natomiast widziałem i słyszałem o przypadkach pobić, prowokacji i nadużyć uprawnień.

Ad. 4. Mogę wiedzieć skąd te dane? Tj. kiedy, przez kogo i wśród kogo została przeprowadzona ankieta.

Ad. 5. Uzasadnisz? Jak masz cztery paski na dresie, to podróba, jak trzy, to nie. :P

Ad. 6. Ewentualne ciche przyzwolenie to moja sprawa, aczkolwiek nigdy nie ukrywałem, że nie ubolewam nad faktem spalenia, a nad jego skutkami. O wiele bardziej odpowiadałyby mi cywilizowane protesty i petycje celem zdemontowania instalacji, a nie próby usuwania jej siłą, bo najczęściej takie próby skazane są na porażkę i późniejsze przykręcenie śruby.

Ad. 7. Czy ja wiem? To jest komentarz odnośnie nastrojów i wydarzeń z perspektywy czasu. Temat, moim zdaniem, został wyczerpany, więc nie widziałem potrzeby uzupełniania oryginalnego tekstu, a chciałem się jedynie podzielić pewnymi uwagami mniej lub bardziej powiązanymi.

Ad. 8. Coś w tym jest. Poprawiłem.

Ad. 9. Leming i lewak to jedni z najbardziej szkodliwych dla kraju typów ludzi, więc nie rozumiem, dlaczego miałbym mieć do takich osób inne nastawienie. Nijak nie da się ich za nic szanować. Zdrowego poglądowo idiotę bardziej poważam. A tak po prawdzie, to moje teksty w temacie czytane były przez różne osoby o różnych poglądach i spotykały się najczęściej z pozytywnym odbiorem. Tutaj po prostu trafiłem na wrogów poglądów narodowych, więc mówienie, że nikt nie bierze mnie na poważnie jest trochę nie na miejscu. Tym bardziej, że opierasz to tylko na swojej opinii.

Q. pisze:Wyzwiska od lemingów = przegrałeś dyskusję

Ja dyskusji z Tobą nawet nie próbowałem zaczynać, to raz. Dwa, za kogo mam Cię uważać, kiedy prześmiewczo komentujesz fakty, że w Polsce rządzi mafia, a państwo praktycznie nie istnieje? Spodziewam się czegoś takiego jedynie po osobie, niech już będzie, o prorządowym nastawieniu. Radzę zapoznać się z zapisami rozmów przedstawicieli partii rządzącej z innymi "dygnitarzami". Trzeba było chyba pod lodem przeleżeć ostatni kwartał, żeby o sprawie nie słyszeć.

Z Twojej prośby niestety nic nie zrozumiałem, bo ten cały akapit jakoś średnio trzyma się kupy, ale... nie wiem, o jakich 50% mówisz. Znakomita większość Polaków to katolicy i konserwatyści, a więc ludzie potencjalnie stanowiący elektorat opcji narodowej i patriotycznej.

A na koniec pozwolę sobie zacytować wszystkim znanego Wojciecha Cejrowskiego: To jest plac Zbawiciela, a nie plac zboczeńców.
Obrazek

Taki właśnie, brutalnie rzecz ujmując, mamy przed sobą wybór -- albo być patriotą, albo idiotą. Kto nie jest jednym, jest siłą rzeczy drugim.


Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość