Wasze inspiracje

Tutaj piszemy o wszystkim co z fanfikami związane, szukamy beta readerów, prosimy o porady, prezentujemy swoje przemyślenia.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2124
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Wasze inspiracje

Postautor: RedHatMeg » 05 kwie 2020, 22:23

Odkryłam, że nie ma takiego tematu, a akurat mógłby się przydać.

Czy zdarza się, że jakieś dzieło kultury albo jakieś zdarzenie/osoba/przedmiot sprawiają, że macie pomysły albo na fanfiki, albo na oryginalne opowiadania? Czy jest coś, co wpłynęło bardzo na Waszą twórczość? Czy wzorujecie pewne postaci na innych?

No cóż pozwolę sobie napisać coś niecoś o Klinice, bo akurat wiele opowiadań z tego zbioru ma swoje źródło w konceptach, które kiedyś rozważałam; a i co poniektóre postaci wzorowane są w ten czy inny sposób na postaciach z dzieł kultury, które pochłaniam.

Syndrom Krainy Czarów - ogólnie sam motyw dzieci, które odwiedziły magiczną krainę, a potem wpłynęło to na ich dorosłe życie, wziął mi się z namysłu nad Opowieściami z Narnii (zwłaszcza że w pierwszej książce rodzeństwo Pevensee spędziło w Narnii większość swego życia, a potem wróciło do naszego świata, znów będąc dziećmi), natomiast Oliver i Marianna byli wzorowani na protagonistach z miniserialu Za Bramą Ogrodu - Oliver miał być nieco poważnym i zakompleksionym Wirtem, a Marianna - wesołym i dobrze odnajdującym się w zastanej rzeczywistości Gregiem.

Sprzężenie emocjonalno-parapsychiczne - rodzina Mosuno była wzorowana trochę na rodzinie Kageyama z Mob Psycho 100. Konkretną inspiracją do tego opowiadania była scena z pierwszego odcinka anime/rozdziału mangi, kiedy to główny bohater podczas rodzinnej kolacji nieświadomie używa swoich mocy, zginając łyżkę, przez co brudzi sobie ubranie; po czym jego matka go za to gani, trochę jak małe dziecko (w aktorskiej adaptacji nawet wstaje od stołu i sama wyciera mu tę plamę). Swego czasu dużo rozmyślałam o tej scenie i o tym, jak mogłoby wyglądać dzieciństwo Moba (jego rodzice wydają się całkiem zwyczajni i też traktują moce starszego syna jak utrapienie, mówiąc nawet: "Czemu nie możesz być taki jak twój brat?") i nawet napisałam o tym fanfiction - Dinner with Kageyamas. Niemniej jednak chciałam się zmierzyć z tym tematem również w Klinice, zwłaszcza że potrafię mieć bardzo osobisty stosunek do postaci okropnych matek w fikcji. Tak czy inaczej wiele wątków z tego opowiadania zostało zaczerpniętych z MP100 - łącznie ze sceną w łyżką i ze wspomnieniem, które sprawiło, że Shichiro boi się swoich mocy. Shichiro jest, oczywiście, wzorowany na Mobie, a Kenta - na Ritsu.

Dysocjacja temporalna - może o tym nie wiecie, ale istnieje seria całkiem dobrych komiksów do Powrotu do przyszłości, która eksploruje wiele ciekawych wątków z samej trylogii - jak Marty i doktor Brown się spotkali, jak doszło do pożaru, który strawił dom Brownów, jak wuj Marty'ego trafił do więzienia etc. Jedną z dłuższych linii fabularnych jest Who is Marty McFly? - już w pierwszej części dowiadujemy się, że Marty ma kryzys egzystencjalny związany z tym, że wrócił do rzeczywistości, w której przeszłość jego rodziców była inna, a co za tym idzie - również dzieciństwo tego innego Marty'ego różniło się znacznie od tego, które przeżył oryginalny Marty. Pomyślałam sobie, że sam wątek podróżnika w czasie, który wraca do innej rzeczywistości - do rzeczywistości, której nie przeżył - wart jest eksplorowania w Klinice. (Tak nawiasem mówiąc chorąży Benton miała nazwisko, które pierwotnie miało przypaść pannie Keats, ale ostatecznie zapomniałam o nim i dałam Nancy inne :mrgreen: ).

Pomsta poprzez pośrednika - pierwotnie miałam taki pomysł, że co poniektóre opowiadania skupiałyby się na Nancy i jej spotkaniach z duchami (być może nawet pomagałby jej w pracy Shichiro), ale na razie tylko Pomsta poprzez pośrednika jest takim opowiadaniem. Powiem tylko, że pomysł, aby babcia Nancy lubiła stare horrory wziął się stąd, że kiedyś, czekając w Kinotece na kolejny film Marvela, spotkałam w lobby staruszkę i pomyślałam sobie: "Ciekawie byłoby, gdyby ta starsza pani chciała obejrzeć jakiś film MCU." A potem przyszło mi do głowy, że dawniej czymś na miarę MCU były filmy Universala, tak więc doszłam do wniosku, że stworzę staruszkę, która nadal przepada za horrorami.

Syndrom Gamerona - kiedy pisałam to opowiadanie, oglądałam Forever - serię o nieśmiertelnym, który rozwiązuje zagadki kryminalne i przy okazji jego nieśmiertelność jest źródłem wielu dramatów. To, że Camilo jest klaunem, wzięło się z tego, że miałam kiedyś pomysł na dobrego klauna obijającego mordy tym demonicznym, i zastanawiałam się czy by nie zrobić z Camila właśnie tym klaunem, jeśli miałabym kiedyś ruszyć z tym pomysłem.

Tajemnica zawodowa - o tym, że lubię superbohaterów, na pewno wiecie i właściwie wielu protagonistów filmów i seriali o gościach w rajtuzach mogłoby się utożsamiać ze Stalowym Aniołem... Niemniej jednak bezpośrednią inspiracją do tej postaci był All Might z My Hero Academia, który w tym uniwersum jest symbolem nadziei; a także jego walka z All For One, w której przeciwnik All Mighta naprawdę chciał zniszczyć bohatera psychicznie. W tamtym czasie myślałam też dużo o tym, że superbohaterowie są osobami publicznymi, a przez to są dehumanizowani.

Kompleks Geppetta - tutaj musimy się cofnąć bardzo daleko, bo aż do czasów mojego liceum! Wtedy to wchodziła do kin zmodernizowana wersja Pinokia - Pinokio: Przygoda w przyszłości, w której Geppetto jest robotykiem, a a Pinokio - robotem. Tak czy inaczej, zaczęłam zastanawiać się jak bym ja ten motyw poprowadziła i tak powoli zaczął mi kiełkować pomysł na Robota Pepe, który miał swoje wady, ale nadal mam do niego pewien sentyment. Tak czy inaczej wracając do teraźniejszości, jako że jeden z pomysłów na opowiadanie miało być o robotyku, który przeżywa żałobę po robocie, a Robot Pepe również dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, postanowiłam, że wprowadzę do Kliniki protagonistę tamtego opowiadania - Hidekiego Tamamurę.

To na razie tyle, bo gdybym miała powiedzieć coś więcej, weszłabym w strefę spoilerów (a poza tym chcę mówić raczej o tym, co już zostało opublikowane). Jak sobie przypomnę coś jeszcze, to napiszę. Teraz niech ktoś inny się wypowie.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 523
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Re: Wasze inspiracje

Postautor: An-Nah » 06 kwie 2020, 17:05

Ciekawe :)

Bardzo chętnie bym obejrzała komediowy film o dobrym klaunie broniącym honoru zawodu przed złymi klaunami. Albo poczytała komiks. Albo opowiadanie też.

Co do dekonstrukcji Narnii, Meg, pewnie nie znasz serii książkowej "Czarodzieje" Lev Gossmana? Ona się opiera na dekonstrukcji Harry'ego Pottera i Narnii właśnie, bardzo fajnie grzebie w koncepcji pozornie słodkiej krainie z książek dla dzieci (ale same książki są ciężkie, paskudne momentami, bohatera nie umiałam polubić, choć jego antypatyczność wynikała ze świetnie rozpisanych problemów psychologicznych... nie wiem, jak to wypada w serialu, bo nie widziałam)

Babcia, która poszłaby do kina na film Marvela? Co w tym dziwnego? Mój tata, lat 70+ bardzo MCU lubi. Moja mama, 60+, lubi anime. Mój dziadek, świętej pamięci już, uwielbiał czytać Lema i Sapkowskiego. Mam masę znajomych fandomowych w wieku 40+, 50+, 60+. Udzielają się konwentowo, cosplay robią, fiki czytają i piszą, w gry grają... To nie jest przypisane do wieku, więc postać starszej pani lubiącej horrory zdecydowanie jest dobrym pomysłem.

Lubię czytać takie konteksty :)


Ode mnie: to co aktualnie piszę jest mocno inspirowane innym fikiem. W grudniu poznałam fajną osobę piszącą w tym samym fandomie, co ja i zaczęłyśmy się nawzajem czytać. Pisze fica, w którym główna bohaterka zaprzyjaźnia się ze sztuczną inteligencją zawiadującą budynkiem, a potem okazuje się, że ta sztuczna inteligencja to w rzeczywistości biedna botka złożona w pudełeczko, wmontowana w podłogę i jeszcze dodatkowo z amnezją. No i z inspiracji wytworzyła mi się historia, gdzie bohaterki o których piszę mają statek ze sztuczną inteligencją, tyle że ta sztuczna inteligencja jest oparta na czyichś nie do końca martwych szczątkach... Tamta autorka poszła w mocną analizę psychologiczną, ja za kolei piszę historię przygodową,i dużo rzeczy idzie w zupełnie inną stronę u niej i u mnie, ale inspiracji się nie wypieram.
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2124
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Re: Wasze inspiracje

Postautor: RedHatMeg » 01 maja 2020, 21:25

Nowy rozdział Kliniki jest dla mnie pretekstem do poopowiadania o inspiracji doń :mrgreen:

Generalnie chciałam napisać o człowieku, który w jakimś horrorze albo science-fiction byłby przedstawiony na początku jako wariat, który ostrzega przed jakimś zagrożeniem, ale nie jest wysłuchany (no bo to wariat), a potem okazuje się, że wie o czym gada. Jednocześnie ponieważ sam pomysł przyszedł do mnie jak zakochałam się trochę w Portalu 2 i byłam zafascynowana postacią Douga Rattmanna, pomyślałam, że trochę będę na nim wzorować Douglasa McRodana. Jeśli ktoś czytał portalowy komiks Lab Rat, od razu zauważy kilka podobieństw między panami, chociaż dodałam Douglasowi kilka dodatkowych cech, między innymi zrobiłam z niego Szkota i źle zdiagnozowaną przypadłość. Pierwotnie też jego historia miała dotyczyć jakiegoś dziwnego artefaktu, ale szło mi topornie i postanowiłam wykorzystać fragmenty rozdziału "lovecraftowego".

Tak po prawdzie, to chciałabym jeszcze Douglasa wykorzystać w przyszłych historiach. Ta postać ma potencjał, a chciałabym też poeksplorować jego szkockie korzenie.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2124
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Re: Wasze inspiracje

Postautor: RedHatMeg » 31 sie 2020, 20:24

Ponieważ nowy rozdział Kliniki się ukazał i zakładam, że dzisiejsza solenizantka łaknie klinicznych wieści zza kulis, pomyślałam, że poopowiadam ludziom o Efekcie powtórnego dzieciństwa.

Przede wszystkim ponieważ większość ostatnich rozdziałów była bardzo mroczna, a ostatni na wielki finał tego zbioru planowałam też coś ciężkiego, doszłam do wniosku, że czas napisać tak zwany Breather Episode, czyli coś bardziej lżejszego, co pozwoliłoby czytelnikom trochę odpocząć. Na początku to miał być rozdział, w którym Memo i Nancy opiekują się dzieckiem, które dziwnie się zachowuje (ogólnie miał to być typ takiego małego detektywa a la Dipper Pines), ale ostatecznie doszłam do wniosku, że lepiej będzie napisać historię w stylu de-aging, zwłaszcza że wtedy byłam świeżo po drugim sezonie Umbrella Academy i powróciła moja miłość do Piąteczki.

Zawsze wychodziłam z założenia, że de-agingfiki mają potencjał na ciekawe studium postaci, zwłaszcza jeśli jest to odmłodzenie fizyczne i psychiczne... ale nauczona doświadczeniem z kilkoma niedokończonymi de-agingfikami w tej konwencji, postanowiłam pójść w stronę "umysł dorosłego uwięziony w ciele dziecka", która mi zawsze lepiej wychodzi. Zwłaszcza że ten typ opowieści działa najlepiej kiedy "odmłodzona" postać jest kimś, kto przyzwyczaił się mieć wszystko pod kontrolą (Piątka to, zresztą, dobry przykład). Już od jakiegoś czasu wiedziałam, że jeśli miałabym napisać "de-agingfik" do Kliniki, to o podporuczniku Rogersie.

W tej historii podporucznik nie był wzorowany na żadnej konkretnej postaci, ale chciałam opowiedzieć coś o jego przeszłości (wcześniej przeczytałam też wszystkie sceny, w których podporucznik się pojawia albo jest wspominany). Pierwotnie rozdział miał dziać się w całości w gabinecie, ale doszłam do wniosku, że o wiele lepiej będzie napisać również jak to "odmłodzenie" wpłynęło na Rogersa po powrocie do dorosłej postaci. Zawsze wychodzę z założenia, że w de-agingfikach powinna być scena, w której po powrocie do dorosłości postać rozmyśla o tym, co się stało i o tym jak to było znów być dzieckiem. A że kiedy pisałam tę scenę, byłam po seansie trylogii Jak wytresować smoka i jej zakończenie było trochę melancholijne, byłam akurat w takim melancholijnym nastroju. Stąd właśnie ostatnia rozmowa między doktorem Marchem a podporucznikiem Rogersem wyglądała tak, a nie inaczej.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/


Wróć do „Rozmowy o twórczości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość