Mary Sue

Tutaj piszemy o wszystkim co z fanfikami związane, szukamy beta readerów, prosimy o porady, prezentujemy swoje przemyślenia.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Mary Sue

Postautor: Vampircia » 04 kwie 2010, 12:43

Temat, który się nigdy nie nudzi :-) Chyba większość osób posiada coś takiego jak Mary Sue. Mi coś takiego przychodzi do głowy w prawie każdym fandomie i wcale się tego nie wstydzę. Lubię też fanfiki z dobrze skonstruowanymi MS. A wy jakieś posiadacie na koncie? A może tylko w wyobrażeniach? Z tym że nie lubię, gdy mianem MS określa się każde żeńskie OC, które odgrywa większą rolę. Czasem wymyśla się postacie, które z pozoru sprawiają wrażenie MS, a wcale autorka się z nimi nie utożsamia. Widziałam też parę przypadków Gary Sue ;-)
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Natka
pomocnik
Posty: 605
Rejestracja: 07 sty 2010, 19:56
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn

Postautor: Natka » 04 kwie 2010, 13:49

Teraz pożałujesz, że poruszyłaś temat.
Ja mam całą kolekcję, od dziecka je wymyślam chyba do każdego fandomu, który polubiłam. Czasem je nawet potem (kiedy już się do nich nieco zdystansuję) "eksportuję" do czegoś własnego. Choć to akurat spotyka nie tylko MS.
Czy mam jakieś na koncie... Kilka "parustronicowych" (jeśli dobrze pójdzie, dla przykładu ostatni nie-crack załapał "przerwę" po ok 100, a potem ok 500 słowach i na razie tak zostało ^^;;) Generalnie nawet bez Sue dostaje okresowych ataków nienawiści do napisanego tekstu (chyba, że to crack XD). Dlaczego z Sue większych? Po prostu, to najbardziej znienawidzony rodzaj postaci we wszystkich fandomach. Kiedyś byłam młoda i głupia i się tym nie przyjmowałam, potem byłam mniej młoda i nadal głupia i dałam się przekonać, że taką postać najlepiej postawić pod ścianą i strzelić w tył głowy zanim się fabuła zacznie, ale nie przestałam ich wymyślać. Teraz się przestawiłam psychicznie lekko i doszłam do wniosku, że "moja Sue mój problem i niby dlaczego nie"
Sprawę pogarsza fakt, że podróże międzywymiarowe (i inne zabawy z wymiarami) to u mnie motyw przechodni XD
Eee... Twoja sygnaturka się na mnie gapi... *przewija w górę* Twój awatar też...
Tak w ogóle, zaczęłam opisywać moje MS (jako grupę), ale się przeraziłam przy wypisywaniu punktów, w których się dość często "zgadza" z testami na Sue. Lepiej o tym nie myśleć XD
OC-holic

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 04 kwie 2010, 15:24

A może podasz jakieś konkretne przykłady swoich MS? Ja ostatni raz stworzyłam Mary Sue do One Piece, ale fika zawiesiłam. A że lubię nietypowe postacie to moja MS była... drwalemXD Poważnie, taka herod baba, nie za ładna, niezbyt wykształcona, ale za to krzepka. Umiała rzucać siekierą i w ogóle. Miała mieć dziecko z głównym bohaterem, ale jakoś do tego nie dobrnęłam. Czasem zastanawiam się czy Nikitę można by uznać za Gary'ego Sue, ale chyba nie bardzo. Na pewno ma w sobie jakieś moje cechy, ale w gruncie rzeczy wszystkie postacie, które wymyślam mając coś ze mnie, a nie oznacza to, że od razu się z nimi utożsamiam. Czasem jednak zdarza mi się wprowadzać do fanfika smaczki, czyli postacie epizodyczne, które gdyby je rozwinąć i skupić na nich fabułę, byłyby MS. Chociażby ta dziewczyna, z którą raz Feliciano prawie się przespał w "Cudzoziemcach". Nie był to pierwszy raz, gdy wprowadziłam coś takiego. O dziwo w fandomie Dr Who jak na razie nie mam MS, mimo że wymyśliłam sporo OC, które z pozoru nimi są. Jak już coś, to na pewno nie byłby to typ "asystentki Doktora", bo ja nie umiem się utożsamiać ze standardowymi postaciami. Już prędzej zrobiłabym z niej "asystentkę Mastera" :-P (mimo, że ten pierwszy mi się bardziej podoba). Kiedyś w fandomie Bleacha stworzyłam MS, która miała stać się arrancarnem (czyli przejść na ciemną stronę mocy), ale oczywiście fika zawiesiłam nim do tego doszło. Ja MS jakoś do końca dociągnąć nie umiem. W sumie to chyba najbardziej lubiłam tą z OP.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2128
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 04 kwie 2010, 16:45

Przede wszystkim przez długi czas wszelkei Mary Sue pozostawały tylko w mojej wyobraźni i wtedy w ogóle nie wiedziałam, że jest coś takiego jak fanfiction. Jednak wiekszość moich wczesnych fantazji (poza romansem z którymś z bohaterów :-P ) polegała na rozmyśleniu, jak by wyglądał odcinek danej serii, gdyby moja MS tam była. Na przykład do "Szalonego Jacka Pirata" (czy ktoś jeszcze pamięta tę kreskówkę?) wymyśliłam sobie Constance Niebieskie Widmo, która była zakochana w głównym bohaterze i z nim podróżowała.
Później (DUŻO później) miałam fantazję do fandomu "Naruto", zainspirowaną zresztą pewnym snem. Moja MS do Narutosa była dziewczyną z Wioski Ukrytej w Kwiatach (kolejny twór Meguś; a to była właściwe wioska nomadów złożona z samych kobiet), miała na imię Zoli, walczyła różnymi roslinnymi technikami i kijaszkiem, no i zaprzyjaźniła się z Kibą. Nie ukrywam, że sama postać była dosyć schematyczna, ale kilka pomysłów jej dotyczących było świetnych.
Potem był fandom Fullmetal Alchemist. Wymyślona do niego MS była drobna, ciemnowłosa i trochę strachliwa. Była świeżo upieczonym państwowym alchemikiem, pierwszym państwowym alchemikiem płci pięknej od bardzo dawna. Jej rodzice nie pochwalali zainteresowania córki alchemią i chcieli ją wydać za jednego palanta, który potem ją prześladuje od czasu do czasu. Jako sierżant Mia Bernhardt przydzielona została do Havoca, co - rzecz jasna - zakończyło się przyjaźnią i zauroczeniem.
No i twór znany coponiektórym na tym forum - Czerwony Kapelusz Meg, młodsza siostrzyczka Rudowłosego Shanksa, która zostaje wbrew swej woli wysłana do Luffy'ego. Nie za bardzo w siebie wierzy, uważa się za osobę bezbronną i bezużyteczną, ponieważ nie zna żadnej techniki walki. Potem jednak zainteresowuje się zaklinaniem węży... I dotąd mniej więcej pociągnęłam tę historię, aczkolwiek planowałam w dalekiej przyszłości doprowadzić do tego, że Meg zbiera własną załogę.
W pewnym sensie Vivien z "Friendless England's Last Will" jest MS. Jest po prostu wróżką, która martwi się o swojego przyjaciela i chce zapobiec jego samobójstwu. Pomijam, oczywiście, to że tytułowi "Ernest i Vivien", zainspirowani tym fikiem, są podwójnym Self-Insertem :mrgreen:
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Natka
pomocnik
Posty: 605
Rejestracja: 07 sty 2010, 19:56
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn

Postautor: Natka » 04 kwie 2010, 19:47

No to chociażby Bleach. Cały "arc" typu filler wymyśliłam do tego XD. Na szczęście nic z tego nie spisałam ^^;; Na początek małe konieczne wyjaśnienie co do fragmentu settingu: doszłam do wniosku, że jedno miasto, czy nawet państwo, nie pomieściłoby wszystkich dusz zmarłych, wymyśliłam więc, że w świecie Shinigami istnieje wiele miast i państw, które "obsługują" przydzielone im obszary świata ludzi. Europa była domeną "Congregatio Animi", całkiem sporego związku miast, któremu wiele lat wcześniej przydarzył się pewien kłopot z grupą rebeliantów. Zostali oni pokonani i "zabici". W cudzysłowiu, ponieważ odkryli oni technikę, dzięki której po "śmierci" ich dusze zamieniały się w Soul Candy. Oczywiście dusze gdzieś zaginęły na wiele, wiele lat i odnalazły się w Japonii. Mary Sue była jednym z Kosiarzy wysłanych, by je odzyskać/zniszczyć. Początki jej kariery przypadły na wojny światowe i niemile je wspomina ze względu na sporą nadwyżkę dusz w stosunku do Kosiarzy, która doprowadziła do istnej plagi Hollowów, z którą potem długo walczyli. I w sumie tyle o niej pamiętam. Huang Mei była fajniejsza XD (Huang Mei była jednym z "czarnych charakterów" i lubię ją za to, że pojechała po Hitsu-chanie (choć go lubię), niestety była dość sztampowa, bo tyle ją widać, ile się poświęca, żeby ratować siostrę)
Ale miałam o Sue gadać^^;;;
Ta powyższa w sumie nie była taka zła (możliwe, że sądzę tak dlatego, że niewiele o niej pamiętam) Generalnie moje Sue są straszne. Na przykład często są "Osobami Masowego Rażenia", bezczelnie romansują z postaciami "kanonicznymi"... albo "naprapsują" (wyobraźcie sobie panią psycholog w NERVie... taaak, miałam taką Sue. Uparcie próbowała naprawić relacje pomiędzy Shinjim a Gendo. Na szczęście też tylko w mojej głowie)
Ale o większości MS wstydzę się w ogóle wspominać XD (a tak w ogóle pierwsza postać, którą kiedykolwiek wymysliłam była Mary Sue wcieloną XD W zerówce wtedy byłam i uwielbiałam serial o Zorro (on się chyba nawet tak nazywał), więc sobie wymyśliłam taką zamaskowaną kobietę, która walczyła ze wszelkiego rodzaju bandziorami i złymi ludźmi. Nie potrafiłam się zdecydować, jaki ma mieć kolor włosów, więc postanowiłam, że będzie rudy o wschodzie i zachodzie słońca, blond w dzień i czarny w nocy (tak od światła XD) a ciuchy, które nosiła... czarne i niesamowicie obcisłe. I walczyła pejczem. Ach, niewinny umysł dziecka, sam nie wie, co tworzy XD)
OC-holic

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 04 kwie 2010, 22:39

Chyba na najbliższym konwencie (nie licząc Magni) zrobię panel o Mary Sue :-D Natka, twój pomysł do Bleacha jest naprawdę dobry, powinnaś to kiedyś wykorzystać. A co do pierwszych MS, to chyba każdy wstydzi się do nich przyznawać :-P
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Yuri
junior admin
Posty: 59
Rejestracja: 28 gru 2009, 15:05
Lokalizacja: Zielona Góra/Zgorzelec
Kontaktowanie:

Postautor: Yuri » 06 kwie 2010, 23:23

Mery Sue to jak ktoś kiedyś powiedział to tylko masturbacja fanfikiem i niekoniecznie chce, aby ktoś o tym czytał xD

Ależ ja brzydko mówię :P

Ale jeżeli temat już się rozkręcił, to tak od MS w ogóle zaczęłam moja przygodę z fanfikami. Pierwszy był do Slayersa (9 lat temu) ale nie dostała ona prawa głosu, bo była uwięziona i Lina miała za zadanie ją uwolnić, a pomagały jej moje dwie OC. Potem trochę poprzestawiało mi się w głowie i kolejna MS do Slayersa miała manie na punkcie Xellosa (z czego wyszły moje pierwsze hentaice, tak hentaice xD) charakteru jej już nie pamiętam, ale wiem ze po tych zdarzeniach moje MS, która dotąd parała się magią strasznie ją znienawidziła.

Miałam MS, która była postacią z gry Ragnarok Online. Była zabójczynią, miała wstręt do magi (jej przybrany ojciec, który chciał ją zgwałcić, wzbudził w niej takie emocje) i jakoś na tym etapie zrodził mi się pomysł, żeby moje MS, miały jedną cechę wspólną, jaka jest rana na nosie (jak u Iruki). Te MS przechodziło kilka etapów, najpierw była ślepo zakochana w osobie, z którą pisałam ff (ehhh), a kiedy on zniknął z mojego życia, została niezłym emo (dalsza część pisałam z bratem, który miał GS, który był gejem i miał partnera życiowego xD).

W Bleachu też mi się zdarzyło. Moja MS została przydzielona do Kempachiego, a wiecie jaki on jest... Miała też pewną przypadłość, gdyż nie mogła dotykać facetów, bo od razu coś ją paraliżował ból (nici z hentai, wiem :D) Jej Zanpaktou miały dwie dusze, kobiecą i męską (rodzeństwo) - więc trzeba było jedną zapieczętować, aby nie było problemów. Trafiło na tą drugą duszę i zrobiła się z MS... grzeczna dziewczynka, bojące się własnego cienia. I to było straszne... Po czym okazało się, że ten jej brat ją chronił, dlatego moja MS nie mogła dotykać facetów, Zanpaktou był zazdrosny :P Ach, MS uderzała tu do Ikkaku :mrgreen:

Mam jeszcze do Naruto i Berserka, a i do Dragon Balla i Harrego Pottera... Do One Piece mam daleko w głowie, ale jest to AU i postacie są trochę OOC.

Męska postać też mi się zdarzyła, ale to do opowiadania. Był niesamowicie podobny do dziwkarskiego!Feliksa z Hetali xD

Resztę moich MS można podsumować bardzo krótko - twarde babki xD Zawsze silne, potrafiące o siebie zadbać, a facet był im potrzeby jako towarzysz podróży, który pomaga, a nie broni i traktuje ją jak księżniczkę, tylko jak równego sobie >.>

Awatar użytkownika
Natka
pomocnik
Posty: 605
Rejestracja: 07 sty 2010, 19:56
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn

Postautor: Natka » 07 kwie 2010, 22:39

Do tej pierwszej się nie wstydzę przyznawać, miałam parę lat, a poza tym te włosy i ten strój... To mnie teraz bawi XD Poza tym przypomniało mi się, że to była "my first ever Mary Sue", ale nie pierwsza postać, bo wcześniej byli Rebitek i Wróbelek (ale za nic sobie nie przypomnę, w jakiej kolejności.
Yuri pisze:Mery Sue to jak ktoś kiedyś powiedział to tylko masturbacja fanfikiem i niekoniecznie chce, aby ktoś o tym czytał xD

Ależ ja brzydko mówię :P

Rzeczywiście trochę dosadnie ;P Ale czy komuś tu to przeszkadza? XD
Vampircia pisze:Natka, twój pomysł do Bleacha jest naprawdę dobry, powinnaś to kiedyś wykorzystać.

Pomysł a wykonanie to dwa zupełnie różne światy...

Tak, skoro znowu się tu odzywam, to o której Mary Sue by teraz opowiedzieć...
Heh, prawdziwe Sue to zbyt wstydliwy temat, a o "Sue pogranicza" (postaci, które zdarzyło mi się pokochać trochę za bardzo, lub odstają od settingu, ale się z nimi nie identyfikuję) nie będę opowiadać, bo offtop.

To może cechy wspólne ciąg dalszy... Dopóki MS istnieją tylko w mojej głowie, to wszystko w porządku, ale z jakichś powodów kiedy już się pojawią na kartkach, to po chwili mam ochotę wdeptać je w ziemię (butem po twarzy), "bo są nieoryginalne, nudne i w ogóle do niczego". Ale to chyba uprzedzenie, bo czasem tak mam zaledwie po jednej wypowiedzianej kwestii (w tym samym akapicie, w którym się pojawia). Czasem mają tendencję do komentowania sytuacji poprzez cytowanie poezji, co sprawia, że ludzie naprawdę ich nie rozumieją ;) Nie, na to akurat nie narzekają, ale w większości albo są emo od samego początku, albo zostają nimi gdzieś w trakcie historii XD Zdarzają się też cyniczne emo. I psychopatki. Ja mam tendencję do znęcania się nad OC i to im nie zawsze na dobre wychodzi^^;;; Choć kiedy MS doznaje zbyt dużego uszczerbku na umyśle, to się do niej dystansuję. Albo robię "retcon" XD To drugie zwykle w przypadkach, kiedy mnie zemdli (tak, one czasem są aż tak porąbane/dzieją się z nimi takie rzeczy, że mam taką reakcję, kiedy sobie przypomnę, że się z tym przecież identyfikuję)

Ciągle nie wybrałam jakiejś konkretnej Sue (tak, ludzie, ja mam w głowie ich fabrykę)
To może przykład innego powodu zdystansowania się do Sue... Interesujący również z innego powodu. Kiedyś na pewnym forum był temat o "postaciach, z którymi się identyfikujemy". Przeczytałam co inni napisali, zastanowiłam się i... wymyśliłam na poczekaniu XD Do aktualnej Sue najciężej się przyznać, oj tak. W każdym razie tak powstała Pani Feniksów. Piękna, nieśmiertelna (no, prawie), mądra, pozostająca w cieniu prawdziwa sprawczyni wielu wydarzeń o znaczeniu międzynarodowym, jeśli nie globalnym. Oczywiście dla dobra ogółu. Jednak z upływem czasu "oddaliłam się" od niej i zaczęłam zastanawiać, jakim cudem perfekcyjna Sue przerodziła się w pozbawioną skrupułów machinantkę, która kocha tylko siebie. Nie, żeby to było coś złego (przekształcenie postaci, nie taki charakter... a tak w ogóle, to parę moich innych OC to też "Sue na emeryturze"... Co zabawne, to nie je najbardziej kocham.)
OC-holic

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 08 sie 2010, 16:19

Stwierdzam, że Rose Harkness jest najbardziej marysuistyczną postacią jaką kiedykolwiek stworzyłam. Miała taka nie być, ale nie sądziłam, że tak się w nią wczuję. W ogóle nie sądziłam, że będę coś o niej pisać, a tu się okazuje, że zdominowała twórczość :shock: Dobrze, że chociaż jej wyjątkowość da się logicznie wytłumaczyć.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1267
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 08 sie 2010, 23:02

Ja się tam na marysuizmie nie znam. Ale Rose mi nie przeszkadza, a nawet ją polubiłam. Zresztą jest córką Doktora i Mistrza, więc trudno żeby nie była ładna, inteligentna i sprytna. Ma to w genach.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
Daphne
amator
Posty: 15
Rejestracja: 03 lip 2010, 23:42
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Daphne » 11 sie 2010, 19:53

Rękoma i nogami podpisuję się pod hasłem o Mary Sue, jako masturbacji fanfikiem. Prawda. Dlatego chociaż utożsamiam się, przynajmniej w pewnym stopniu, z każdą bohaterką moją wprowadzoną w kanon, co niesie pewne konsekwencje zakrawające o marysuizm, to jednak staram się uważać, żeby nie przegiąć pały. Natomiast o ile kobieca Mary Sue przeważnie jest całkiem fajna, o ile jej twórca za bardzo nie szaleje i nie bierze jej ociekającej zajebistością królewskiej mości zbyt poważnie, to nic mnie tak nie odstrasza jak wariant męski. Swojego czasu główną ofiarą tej rzezi padał biedny Snape, a teraz fala pisków przeniosła się na Edwarda Cullena, ale taki wymuskany i wszechstronnie utalentowany i zakochany na zabój w TEJ JEDYNEJ, to trochę za dużo na moje nerwy ^^''

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2128
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 15 sie 2010, 17:23

Daphne pisze:Natomiast o ile kobieca Mary Sue przeważnie jest całkiem fajna, o ile jej twórca za bardzo nie szaleje i nie bierze jej ociekającej zajebistością królewskiej mości zbyt poważnie, to nic mnie tak nie odstrasza jak wariant męski. Swojego czasu główną ofiarą tej rzezi padał biedny Snape, a teraz fala pisków przeniosła się na Edwarda Cullena, ale taki wymuskany i wszechstronnie utalentowany i zakochany na zabój w TEJ JEDYNEJ, to trochę za dużo na moje nerwy ^^''

Szczerze mówiąc to ja myslałam, że Gary Stu występuje raczej w rodzaju utalentowanego nowicjusza, kitóry zgarnia wszystkie laski i w ogóle. Ale może moje myślenie wynika też z tego, że nie czytałam zbyt wielu fików z męskim OC, więc nie mam porównania.
Ostatnio zmieniony 22 sie 2010, 16:41 przez RedHatMeg, łącznie zmieniany 1 raz.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Natka
pomocnik
Posty: 605
Rejestracja: 07 sty 2010, 19:56
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn

Postautor: Natka » 21 sie 2010, 22:49

W sumie to wszystko zależy od tego, co przyjąć za definicję Mary Sue. Sama się zastanawiam, czy jeśli postać jest dobrze napisana, to można ją tak nazwać, niezależnie od pozostałych "Sueowatych" cech. Swoją drogą w dyskusji o testach na Sue raz się spotkałam ze stwierdzeniem, że ktoś by chętnie przeczytał coś z postacią, która by w tym definitywnie dostała wysoki wynik, bo niektóre opcje nawet interesujące by były, gdyby to dobrze zrobić, ale nie pamiętam już, gdzie to było.
W każdym razie powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że wszystko ma prawo bytu, jeżeli ktokolwiek chce to czytać i mu się podoba XD Nawet totalne MS/GS, których bym sama patykiem nie tknęła.
OC-holic

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 523
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Postautor: An-Nah » 04 wrz 2010, 09:09

Jak dla mnie Mary Sue = źle wykreowana postać. Postać może być piękna, potężna, być córką głównego bohatera (ukłony, Vampirciu, lubię twoją Rose, tak, daję znak, że czytam, choć komentowanie u mnie teraz wisi...), mieć przeznaczenie itd, ale nie musi być Mary Sue, puki posiada charakter, popełnia błędy, wszystkie moce i niezwykłości mają sens w obrębie świata i fabuły, a autor zachowuje dystans.

A jedynym miarodajnym testem na Mary Sue, jaki widziałam, jest ten: http://www.springhole.net/quizzes/marysue.htm
Żadnej z moich postaci nie wyszło powyżej trzydziestu punktów.
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2567
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 04 wrz 2010, 11:54

Zaczęłam robić ten test, ale zrezygnowałam, bo już widzę, że mi MS nie wyjdzie. Ale gdyby tak pokrótce opowiedzieć komuś kim jest Rose, to od razu nazwałby ją MS.
Na B-2 robiłam panel o MS i doszłyśmy z Miryoku do wniosku, że Mistrz to Mary SueXD
Shoot first. Think never.


Wróć do „Rozmowy o twórczości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość