Tego nie należy ruszać

Tutaj piszemy o wszystkim co z fanfikami związane, szukamy beta readerów, prosimy o porady, prezentujemy swoje przemyślenia.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 21 lis 2012, 23:18

kociara81 pisze:Już niedługo, to będziemy musieli potrzebować takiego Zorka co trochę polata, zbuduje bombę i rozwali tą biurokracje.

Kicia, ty wszędzie wciśniesz swój temat, zadziwiasz mnie XD

Jak tak czytam, to najbardziej się moja opinia utożsamia z tym, co mówi Aquma - nie podoba mi się powtarzanie, że prawa autorskie są be, a autor, który po wydrukowaniu utworu ma czelność czegoś jeszcze żądać, jest totalitarnym chamem, który krępuje wolność swego własnego dzieła i powinien nie wychodzić z szuflady. Z drugiej strony... chyba tak właśnie jest. Może ostro to brzmi, ale jednak. Nasza książka, to nie my. To rzecz. Rzecz, która inspiruje, tak jak wszystko inne, co nas otacza. Do kogo by nie należały te prawa autorskie, książka jest teraz częścią rzeczywistości (nie częścią autora), no i ona inspiruje.
Jak to powiedział jeden z moich pisarskich idoli przy innej okazji (choć pozwalającej na podobne wnioski): Autor po napisaniu książki powinien się zastrzelić (ależ ze mnie hipokrytka, Kociaro :mrgreen: ). Pisarz, jak sama nazwa mówi, powienien pisać, a nie w jakikolwiek sposób trzymać się książki.

Co nie znaczy, że będzie mi się podobało, jak już kiedyś coś wydam, kiedy ktoś opowie, jak to główny bohater morduje swojego kolegę, zamienia się w wyalienowaną beksę, tudzież bzyka się ze swoim main enemy...
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 709
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 21 lis 2012, 23:48

Wiesz, Astroni, nie mówim, że autor to cham, po prostu zwykle przytacza się chamów jako argument przeciw prawom autorskim :> bo trudno inaczej nazwać takich, co drą się, że są okradani i należy im się milionowe odszkodowanie, bo ktoś fanfika napisał...
Creative Commons zapewniają różne możliwości, a przecież to nie znaczy zaraz, że autor nic z tego ni ma. Na przykład licencja zakazująca użycia dzieła w celach komercyjnych albo zezwalająca na utwory zależne, o ile są publikowane na tej samej licencji. Natomiast bardzo negatywnym zjawiskiem jest zanikanie dozwolonego użytku czy prawa cytatu, bo nikt raczej z bogatą korporacją w sądzie nie wygra, a część autorów idzie w tę samą stronę ze swoimi kaprysami, by kontrolować każdy aspekt dzieła i nawet to, jak ludzie używają swoich zakupionych kopii.
Nam też pewne możliwości się nie podobają, bo gdybyśmy zostali superaśnie sławną hieną, nasze aseksualne postacie dorobiłyby się pewnie masy pornoli, ale cóż. Taka cena. Ludu nie opanujesz. Pozostaje śmiać się z co głupszych wymysłów.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 22 lis 2012, 04:43

Opowiadanie podane przez Kociarę skojarzyło mi się z innym, napisanym przez Siergieja Sadowa (niestety jest dostępne tylko w języku rosyjskim), tylko, że tam był przedstawiony świat całkowitej wolności, w pewnym momencie zaprzestano nawet zaznaczania na grach/ opowiadaniach wprowadzanych zmian i jako fakt historyczny traktowano np. że Hitler był bohaterem, nie miało to nic wspólnego ze zmianą ideologii, po prostu zmiany poszły za daleko. (Muszę Wam to kiedyś przetłumaczyć, oczywiście jeśli uzyskam zgodę autora). Znano w tym świecie klasyków "Romea i Julię", " Hamleta" i inne dzieła tylko w wersji zmienionej. Można było dotrzeć do starych, ale były zapisane tylko w wersji elektronicznej i ich kolekcja ciągle się kurczyła z powodu braku zainteresowania.
Nie chciałabym żyć żadnym ze światów przedstawionych w tych opowiadaniach.
Zwierz Hienisty pisze:Wiesz, Astroni, nie mówim, że autor to cham, po prostu zwykle przytacza się chamów jako argument przeciw prawom autorskim :>
Zwykle przytacza się też chamów jako argument za prawami autorskimi.
Ostatnio zmieniony 22 lis 2012, 12:27 przez Hermi, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 22 lis 2012, 08:38

Ja wcale nie jestem zwolennikiem praw autorskich w obecnym kształcie, wręcz przeciwnie. Jestem wielkim orędownikiem zmian w tej przestrzeni prawa, a moje poglądy najbliższe są chyba tym głoszonym przez prof. Lawrence'a Lessiga (twórce Creative Commons). Ale fakt, że obecne prawo autorskie uważam za przestarzałe, nie oznacza automatycznie, że podoba mi się totalna wolna amerykanka. Autor musi zachować jakąś kontrolę nad tym, co stworzył. Można spierać się co do tego, jaki powinien być jej zakres, ale jakaś być, moim zdaniem, powinna.

Tyle że, abstrahując od prawa, dla mnie to po prostu trochę kwestia szacunku. Niektórzy twórcy są bardzo emocjonalnie związani ze swoimi dziełami. Taki G. R. R. Martin, na przykład, pisząc o tej sprawie użył wobec swoich postaci porównania do dzieci, których nigdy nie miał. Niektórym może się to wydać dziwne - mnie niekoniecznie. Jeśli ktoś pracuje nad czymś parę dekad (lub nawet parę lat), normalnym jest, że może się do tego bardzo przywiązać.

I choćby dlatego, nie napisałbym fanfika bazowanego na twórczości kogoś, kto wprost obwieszcza, że sobie tego nie życzy. Po prostu, jeśli jego dzieło jest na tyle dobre, że mnie inspiruje, to jest też na tyle dobre, bym z szacunku do niego uszanował wolę autora. Może to staroświeckie, wiem, ale tak właśnie to widzę. Nie znaczy to, że w ogóle z tej inspiracji zrezygnuję, zapewne wykorzystam ją inaczej. Może na przykład skreślę opowiadanie autorskie w podobnym klimacie, lub stworzę nieco podobnego (ale jednak własnego) bohatera. Nie wszystko co mnie inspiruje muszę wykorzystywać w sposób bezpośredni. Jeśli, dla przykładu, żona sąsiada zainspiruje mnie do napisania erotyka, to też raczej nie walnę tekstu z nią w roli głównej, z imienia i z anatomicznymi detalami. Choćby dlatego, że: primo, sąsiad wybije mi parę zębów; a secundo, resztę wybije dziewczyna ;)
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 22 lis 2012, 08:59

Ale my tu mówimy o publikowaniu czy pisaniu w ogóle? Jak jeszcze mogę przyjąć do wiadomości, że autor może sobie nie życzyć publikowania fików (choć i tak uważam, że nie powinien mieć prawa tego zabronić), to nie widzę absolutnie żadnego sensu w zakazaniu komuś pisania dla siebie. Użyję trochę głupiego porównania, ale jako pierwsze przyszło mi do głowy :-P To tak jakby mi się chciało bardzo sikać, a twórca mojego kibla powiedział, że mi nie wolno.

Tak na marginesie, ja też jestem emocjonalnie przywiązana do swoich postaci i pewnie bym się wkurzyła, gdyby ktoś wypisywał o nich jakieś totalne idiotyzmy, albo poczułabym się zagrożona, gdyby napisał o nich coś lepszego, ale uważam, że zabronienie tego robić byłoby niemoralne. Jedyne co nie powinno mieć miejsca, to pisanie fanfika i udawanie że to własne opowiadanie. Ale jak jest zaznaczone że to fanfik do tego i tego, to nie widzę problemu.
Obrazek

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1178
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 22 lis 2012, 09:32

Jako że mi się nie chce powtarzać tego, co już zostało powiedziane, to napiszę, że najogólniej zgadzam się z poglądami Hieny i Vampirci. Zwłaszcza to porównanie do śpiewania czyjejś piosenki też mi się nasunęło. Muzykowi może się nie podobać cudza aranżacja jego utworu, ale nie słyszałam, żeby jakiś zabraniał śpiewania jej po swojemu, w domu, wśród znajomych, na konkursach czy na karaoke.

Poza tym tak jak było powiedziane na forum, do którego linka wysyłała Hermi, uważam, że wszyscy tworzący obecnie autorzy w większym lub mniejszym stopniu opierają się na tym, co już zostało stworzone. Powielają archetypy, motywy z wcześniejszych dzieł, chcąc nie chcąc, nie tworzą dzieła całkowicie ze swojej wyobraźni. To po prostu niemożliwe. Więc jednoczesne korzystanie z cudzego dorobku i jednoczesne zabranianie ludziom pisania opowiadań mocno inspirowanych ich twórczością trąci mi hipokryzją.

A co do porównania, że książka to dziecko autora... Owszem, rozumiem takie podejście. Ale w kontekście takiej analogii zabranianie pisania fików i fochanie się na piszących te fiki, bo bezczeszczą bohaterów, kojarzy mi się z zaborczymi do przesady mamusiami, które przez całe życie kontrolują życie swojego dziecka i nie chcą, żeby z kimkolwiek się wiązało, bo tylko one wiedzą, co dla ich dzieci najlepsze.
Hyuu~!

Lucrecia
amator
Posty: 6
Rejestracja: 03 wrz 2012, 01:37
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Lucrecia » 04 lut 2013, 08:54

Nie należy ruszać tych dzieł, których autorzy sobie tego wyraźnie nie życzą, ale to już zostało słusznie zauważone w temacie. :)

Jak właśnie wspomniałam w innym wątku, po obejrzeniu wielu filmów/anime towarzyszy mi poczucie, że dostałam produkt skończony, który bardziej udany już być nie może, więc fanfiki lepiej sobie darować. Ale czasami nawet najlepiej wykreowana postać albo najgenialniejsze zakończenie nie pozbawia ludzi myśli "a co by było, gdyby jednak...", więc kto ma wenę, niech pisze. Nawet jeśli oryginału w żaden sposób tym nie poprawi, to też może stworzyć coś ciekawego, co miło się będzie czytało.

Jedyna rzecz, której bym chyba na spokojnie nie przełknęła, to fanfiki oparte na książkach/filmach dotyczących Holocaustu, czy też szczerzej, tematu Łagrów, masowego ludobójstwa etc. Spłycanie takich zagadnień do kwestii zwyczajowo poruszanych w fanfikach (jeszcze dodajmy do tego typowy poziom literacki pisarza-amatora) jest dla mnie przekroczeniem pewnej granicy, której przekraczać nie należy. No chyba, że fanfik faktycznie jakiś wybitny, głęboki, ale czy wtedy to jeszcze będzie fanfik, czy już własne opowiadanie oparte na określonych motywach?
Niedawno miałam okazję trafić na analizę blogaska, którego autorki opisują miłosno-seksualne perypetie braci z Tokio Hotel w scenerii Oświęcimia, przy czym było jasne, że panny nie mają bladego pojęcia, jak tak naprawdę wyglądały obozowe realia (nie, nie przypominały współczesnych amerykańskich więzień), ani tym bardziej nie czują, czym był ten obóz. Wyszły raczej z założenia, że gwałt w więzieniu jest taaaaki cudownie dramatyczny - so why not Oświęcim?

I tak trochę poza tematem, ale dalej przy okazji: nieco drażnią mnie fanfiki dotyczące żyjących ludzi, zespołów muzycznych, aktorów etc. Znaczy, rozumiem mechanizm zjawiska i tak dalej. :) Ale wyobraźcie sobie, że jesteście na przykład sławnym aktorem, a wasi fani produkują nieskończone ilości fatalnej jakości tekstów z wami w roli głównej, gdzie albo snują szczegółowe fantazje seksualne na temat rozmiarów i zastosowania waszych genitaliów, albo zachodzą z wami w ciążę (nieletnie dziewczynki - marzycie o tym, prawda?) albo robią z was ćpuna czy alkoholika, albo rozmemłaną breję o intelekcie ameby... Mało krzepiąca perspektywa, nawet jako cena światowej sławy. :D
Osobiście przypominają mi się widziane kiedyś opki o Adamie Lambercie. Facet mnie ani ziębi, ani grzeje, wiem, jaki ma wizerunek i że jest gejem, ale myślę, że nawet on nie ucieszyłby się z fanfika, w którym co chwila szlocha i dostaje histerii, bo kochanek nie odpisał mu np. na smsa w przeciągu pięciu minut, czy coś w tym guście. :)

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 04 lut 2013, 10:15

Lucrecia pisze:Wyszły raczej z założenia, że gwałt w więzieniu jest taaaaki cudownie dramatyczny - so why not Oświęcim?

Tak, gwatły w więzieniach, znęcanie się nad sobą nawzajem, faceci w ciąży... Wielu miłosnych inspiracji nastolatek nigdy nie ogarnę. Ale żeby jeszcze mieszać do tego tragedie oświęcimskie? Nie sądziłam, że debilizm i brak szacunku może sięgać aż tak daleko.

Lucrecia pisze:I tak trochę poza tematem, ale dalej przy okazji: nieco drażnią mnie fanfiki dotyczące żyjących ludzi, zespołów muzycznych, aktorów etc.

Żyjących czy istniejących? No wiesz - czy jeśli ktoś napisze dzisiaj utwór z Michaelem Jacksonem w roli głównej, to będzie bardziej w porządku?
Jak bym miała sama odpowiedzieć na to pytanie, to chyba bym doszła do wniosku, że ani o żyjących ani o nieżyjących nie powinno się pisać - choć nie z tego samego powodu. Pomijając, że się sama nie umiem powstrzymać i już zdarzyło mi się kiedyś stworzyć coś i z tej i z tej kategorii :roll:
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.


[center]^^^[/center]

Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 04 lut 2013, 10:28

Astroni pisze:Pomijając, że się sama nie umiem powstrzymać i już zdarzyło mi się kiedyś stworzyć coś i z tej i z tej kategorii
A opublikowałaś to w Internecie? Pisać można, jeśli ktoś czuje taką potrzebę, ale trzeba wiedzieć co powinno się publikować.
Lucrecia pisze:Ale wyobraźcie sobie, że jesteście na przykład sławnym aktorem, a wasi fani produkują nieskończone ilości fatalnej jakości tekstów z wami w roli głównej, gdzie albo snują szczegółowe fantazje seksualne na temat rozmiarów i zastosowania waszych genitaliów, albo zachodzą z wami w ciążę (nieletnie dziewczynki - marzycie o tym, prawda?) albo robią z was ćpuna czy alkoholika, albo rozmemłaną breję o intelekcie ameby... Mało krzepiąca perspektywa, nawet jako cena światowej sławy. :D
Takie teksty o zespołach, jeśli są parodią mogą być całkiem całkiem... ale pisane na poważnie są prostu straszne.
Astroni pisze:Jak bym miała sama odpowiedzieć na to pytanie, to chyba bym doszła do wniosku, że ani o żyjących ani o nieżyjących nie powinno się pisać - choć nie z tego samego powodu.
Wydaje mi się, że to zależy od tego JAK się pisze. Pisanie książek historycznych jest w porządku, prawda? Wymaga jednak poznania całej masy źródeł. Nastolatki wolą naginać rzeczywistość niż ją poznać.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2029
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Lokalizacja: Warszawa Rembertów
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 04 lut 2013, 14:22

Lucrecia pisze:Niedawno miałam okazję trafić na analizę blogaska, którego autorki opisują miłosno-seksualne perypetie braci z Tokio Hotel w scenerii Oświęcimia, przy czym było jasne, że panny nie mają bladego pojęcia, jak tak naprawdę wyglądały obozowe realia (nie, nie przypominały współczesnych amerykańskich więzień), ani tym bardziej nie czują, czym był ten obóz. Wyszły raczej z założenia, że gwałt w więzieniu jest taaaaki cudownie dramatyczny - so why not Oświęcim?

Tak się zastanawiam - czy ktoś takim ludziom zwraca uwagę? Czy ktoś pisze im płomienne posty na temat tego jak bardzo takie fanfiki są obraźliwe? Jeśli nie, to mogę to niejako uzasadnić czymś, co znam z doświadczenia. Dawno temu czytałam fanfika do Hetalii, w którym Francja miał depresję z powodu rocznicy śmierci Joanny d'Arc. Przez pierwsze dwa rozdziały było nawet sympatycznie, dopóki nie pojawił się flashback, w którym Francja i Joanna - bądź co bądź katolicka święta - uprawiali seks przy drzewie. Byłam tym strasznie zbulwersowana, ale nie wyraziłam tego w komentarzu, tylko po prostu porzuciłam tego fika.

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 04 lut 2013, 15:10

Ja uważam, że nie ma takich rzeczy, których nie należy ruszać.
Obrazek

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 04 lut 2013, 15:32

Vampircia pisze:Ja uważam, że nie ma takich rzeczy, których nie należy ruszać.

Może nie ma takich rzeczy, ale są ludzie, którzy nie powinni. Obstawiam, że tamte blogerki potrafiły by przepełnić motywami gwałtów i perwersji nawet podręcznik do ogrodnictwa :q
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.


[center]^^^[/center]

Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 04 lut 2013, 15:39

Wiesz, są ludzie, którzy rysują porno z puszkami napojów gazowanych i innymi przedmiotami codziennego użytku. Nie, to nie żart.
Obrazek

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 709
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 04 lut 2013, 16:03

Vampircia pisze:Ja uważam, że nie ma takich rzeczy, których nie należy ruszać.
Zależy jeszcze jak w sumie.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 26 sie 2013, 20:38

Odkryłam szczegółowo czego nie powinno się ruszać. Mjöllnir (młot Thora)/ Loki. Ich związek to ich sprawa *ironizuje, bo jest w ciężkiej traumie po zobaczeniu tego paringu*

Nie należy ruszać Toma Hiddlestona. Rozumiem, że wiele fanek Avengers chciałoby go zgwałcić, ale czy musi to robić przy pomocy innych bohaterów filmu? Jest już wystarczająco źle, gdy maltretowany jest Loki, nie aktor.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr

Nie będę także jak ocean bez fal

Nie będę się bała upadać by wstać

Być światłem wschodzącego dnia

Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)


Wróć do „Rozmowy o twórczości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość