Fanfik czy opowiadanie?

Tutaj piszemy o wszystkim co z fanfikami związane, szukamy beta readerów, prosimy o porady, prezentujemy swoje przemyślenia.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Co łatwiej jest napisać?

Fanfik
1
9%
Opowiadanie
1
9%
Trudno powiedzieć
9
82%
 
Liczba głosów: 11

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2482
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Fanfik czy opowiadanie?

Postautor: Vampircia » 16 wrz 2013, 23:43

Co łatwiej się pisze? Fanfiki czy opowiadania? Moje zdanie na ten temat ewoluowało z czasem. Kiedyś uważałam, że fanfik jest dużo łatwiejszy. No bo wiadomo, dużo rzeczy już zostało wymyślone za nas, są postacie, jest świat, nie trzeba się tak wysilać. Ale później zaczęłam zdawać sobie sprawę, że napisać dobrego fanfika, to już wcale nie jest tak prosto. W opowiadaniu mamy tę przewagę, że sami o wszystkim decydujemy. Zaś w fanfiku trzeba jakoś dopasować się do cudzego stylu. Oczywiście, możemy wszystko olać i napisać byle jak, ale chyba nie o to chodzi. Jeśli chcemy dobrze wbić się w kanon, to trzeba po pierwsze znać fandom od podszewki, a po drugie nieźle nagłowić się, jak cudze postacie zachowałyby się w sytuacjach przez nas wykreowanych. I tu zaczynają się schody. Z drugiej jednak strony, gdy wymyślamy własne postacie, to również musimy być konsekwentni. Zdarzało się przecież nie raz, że dana postać staje się out of character w oryginale (taki Dexter na przykład). Więc co w końcu jest łatwiejsze? Chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
Obrazek

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Re: Fanfik czy opowiadanie?

Postautor: Astroni » 17 wrz 2013, 20:13

Dobrze, że zostawiłaś ludziom furtkę w formie tego Trudno powiedzieć - jak widać, wszyscy chętnie nią uciekają (w tym ja Obrazek). Faktycznie - na pierwszy rzut oka fanfik, bo masz już bohaterów, ich charaktery, gotowe relacje i historię. Z drugiej strony, to jednak opowiadanie, bo... przy fanfiku masz już bohaterów, ich charaktery, gotowe relacje i historię :-P A jak tak patrzę teraz na tę modę na Marvela, gdzie trzeba (?) przekopywać się przez tony komiksów i kilkanaście filmów (niezawsze po roku 2000), a nawet mitologię z Thorem i Odynem...
Mnie się jednak fanfiki dobrze pisze - przykładowo To dziwne uczucie, bo mam od groma swoich OC, mniejsze rzeczy - bo zwykle sytuacja jest tak nieprzeciętna, że w standardowym zestawie zachowań danej postaci nie ma co szukać reakcji na nią... Z drugiej strony opowiadanie... Kurce, teraz jak na to spojrzałam i miałam ocenić pisanie opowiadania, pierwsze słowo, które mi przyszło na myśl, to... nudne. Nudno jest mi grać bez żadnych zasad, gdzie wszystko wolno, gdzie żaden fandom nie wyznaczył mi jakichś ograniczeń, jakiegoś stylu. Dziwne. Ja właśnie po to pcham się w fandomy, żeby nie tylko odkrywać postać, ale żeby jakoby mierzyć się z nią, sprawdzać swoje możliwości w przewidywaniu jej osobowości na postawie obserwacji.
Wychodzi na to, że fanfik jest prostszy dla początkujących (którzy nie będą się wgłębiać, a po prostu poprzestaną na pożyczeniu postaci i stylu akcji), a trudniejszy i ciekawszy dla zaawansowanych. Dla pierwszych opowiadanie jest trudne, bo trudne jest dla nich wymyślenie od podstaw całego świata, z osadzonymi w nim bohaterami, ich charakterami, wyróżniającymi cechami, przeszłością i celami, a dla tych drugich to jest nudne, bo... wyżej wymienione rzeczy wymyślają się właściwie same.

Śmieszne, że w kontekście opowiadań autorskich najbardziej narzuca mi się ten mój blogowy Dziennik Superbohaterów od siedmiu boleści - właściwie jedyna rzecz, którą teraz piszę (czy raczej: jeszcze niedawno pisałam), totalnie bezfandomowo, w której mogę napisać dowolną, ściągniętą z sufitu sytuację. Co ciekawe, najbardziej kolorowo i emocjonalnie wspominam te historie, kiedy jednak przywlekałam sobie jakąś już istniejącą postać (była parodia Charliego z Aniołków Charliego, był Dirk Gently, Smurfy nawet były...). Nie chodzi o to, że te postacie, które równie często wymyślam sama, są jakieś gorsze, bo czasami są naprawdę bardzo udane i nawet wkręcam je w kilka historii (w tym miejscu wymieniania może lepiej Wam oszczędzę...), ale po prostu jak się ma do dyspozycji parę stron to bardziej się można podjarać tylko tą postacią, która już coś znaczy.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2482
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 19 wrz 2013, 07:58

Nie ukrywam, że ja też wolę pisać fanfiki. Choć obecnie jest to dużo większe wyzwanie, niż kiedyś. Dawniej człowiek się nie przejmował, że ktoś będzie OOC, albo że pojawią się jakieś nieścisłości. A teraz każdy szczegół, którego nie jest się pewnym, jest jak wielka bariera. I wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Że te dawne fanfiki miały więcej oddanych fanów, niż te nowe.
Obrazek

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 19 wrz 2013, 13:53

Zaznaczyłam "Trudno powiedzieć". Zgadzam się z Astroni, zwłaszcza w tym punkcie:

Astroni pisze:Wychodzi na to, że fanfik jest prostszy dla początkujących (którzy nie będą się wgłębiać, a po prostu poprzestaną na pożyczeniu postaci i stylu akcji), a trudniejszy i ciekawszy dla zaawansowanych. Dla pierwszych opowiadanie jest trudne, bo trudne jest dla nich wymyślenie od podstaw całego świata, z osadzonymi w nim bohaterami, ich charakterami, wyróżniającymi cechami, przeszłością i celami, a dla tych drugich to jest nudne, bo... wyżej wymienione rzeczy wymyślają się właściwie same.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 709
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Postautor: Zwierz Hienisty » 19 wrz 2013, 19:11

Hien zaznaczył, że fanfik jest trudniejszy - z tych powodów, które wymieniła Vampi. Zakładając, że jak piszemy coś, to staramy się, by nie wyszła z tego ostateczna kupa, fanfik wymaga o wiele więcej researchu i wyczucia. Raz, że trzeba zrozumieć czyjeś postacie. Na przykład do nas same z siebie przychodzą i rozmawiają tylko OC, nigdy takie z kanonu, o ile wiadomo o nich coś więcej niż imię i wygląd - czyjeś raczej pozostają nieufne i zdystansowane. Dwa - że nie dość, że trzeba wiedzieć, o czym się pisze - czyli nie pchać się np. w geologię z paroma losowymi zdaniami z tego działu na Wikipedii, ale i trzeba gruntownie poznać sam fandom. Czyli podwójny research, mnóstwo roboty i mnóstwo dumania nad postaciami, które nie współpracują.
Autorskie opowiadanie jest łatwiejsze pod tym względem, że jest po prostu własne. Nie zgodzimy się jednak z Astroni, że we własnym opowiadaniu nie ma zasad - jak najbardziej są. Czasami nawet można się nagle obudzić się w kozim rogu i zacukać, bo nigdzie drogi wyjścia i nie można uciec z tej pułapki, sięgając do czegoś z fandomu. A postacie nie chcą współpracować, bo właśnie - są własne. Zna się je jak zły szeląg i jeśli coś do nich nie pasuje, to nie pasuje i już. Własny świat - zwłaszcza obmyślony aż do najmniejszego szczegółu - bywa pod tym względem nawet mniej elastyczny niż świat cudzy. Przede wszystkim dlatego, że nie ma w nim miejsca na domysły.
Ale z drugiej strony nas większą satysfakcją napełnia, gdy postacie zaczynają żyć własnym życiem i otwierają się przed nami kolejne skrytki z dotąd nieuwzględnionymi informacjami. Niedawno się dowiedzieliśmy na przykład, że nasza zła królowa i homme fatale się znają. Byliśmy w szoku. Otwarto przed nami wrota do tajemnego świata tajnych stowarzyszeń, w których... chyba wszyscy są zbytnimi indywidualistami, by się tak na fest stowarzyszać. No ale.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 500
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Postautor: Skorpion » 19 wrz 2013, 19:52

Fajny temat, ale jakoś nigdy się nad nim nie zastanawiałem. Znaczy... Lubię fuzję tych dwóch "dziedzin". Imponują mi światy przedstawione w fandomach - mają swoje zasady, bohaterów. Wszystko super. Jednak zaczynając pisać ff nigdy nie potrafiłem trzymać się w sztywnych ramach - brałem fikowy świat i osadzałem w nim własną historię.
Obrazek

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 19 wrz 2013, 21:35

A mnie się widzi, że diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Można napisać fanfik - i to dobry fanfik - nie zagłębiając się aż tak mocno w fandom, ale można też spędzić na researchu kupę czasu. Można napisać tekst własny niemal od ręki, ale można też wykminić sobie taki świat (albo koncept), że na samą myśl o ilości potrzebnych informacji będzie nam się robiło słabo.

Początkujący pisarz pewnie prędzej poradzi sobie z fanfikiem, choćby dlatego, że część pracy ktoś już wykonał za niego. Kiedy trochę dojrzeje twórczo to wręcz odwrotnie, właśnie fanfik może okazać mu się dziełem trudniejszym, ale w gruncie rzeczy trudno powiedzieć, czy wynika to ze specyfiki fanfików, czy może raczej z samego dojrzewania :) Po prostu, zwraca uwagę na więcej detali, chce przedstawiać świat fandomu lepiej, więc i potrzebuje do tego więcej pracy.

Jeśli jednak znowuż posiedzi trochę więcej nad własną twórczością, to dość szybko może dojść do wniosku, że granica jest tak naprawdę bardzo umowna - że wszystko zależy od konceptu i, na ogół, niemal każdy fragment tekstu wymaga wiedzy i pracy. W przypadku fanfika jest to praca nad fandomem, w przypadku opowiadania własnego - najczęściej nad rzeczywistością. Lub wyobraźnią. Lub dowolną mutacją powyższych. Oczywiście, przy pracy nad fanfikiem też czeka nas research na polach innych niż fandom, w zamian jednak część informacji dostajemy podane na talerzu, albo też specyfika samego fandomu powoduje, że niektórych rzeczy wiedzieć po prostu nie musimy.

Mnie osobiście więcej frajdy sprawia twórczość własna. Po części dlatego, że mam więcej wolności i mogę zrobić z tekstem co tylko zechcę, a postacie i koncepty z tej wolności korzystają, ewoluując w trakcie pracy znacznie bardziej, niż jest to możliwe w objętym jednak ramami fandomu fanfiku. Ale po części też dlatego, że kiedy już stworzę coś, co się podoba, to wiem, że odbiór dzieła jest przede wszystkim efektem mojej pracy, a nie czyichś uczuć wobec ukochanego fandomu.
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 20 wrz 2013, 22:55

Odpowiem na to...
Zwierz Hienisty pisze:Nie zgodzimy się jednak z Astroni, że we własnym opowiadaniu nie ma zasad - jak najbardziej są. Czasami nawet można się nagle obudzić się w kozim rogu i zacukać, bo nigdzie drogi wyjścia i nie można uciec z tej pułapki, sięgając do czegoś z fandomu.

...cudzymi słowami :)
Aquma pisze:Mnie osobiście więcej frajdy sprawia twórczość własna. Po części dlatego, że mam więcej wolności i mogę zrobić z tekstem co tylko zechcę, a postacie i koncepty z tej wolności korzystają, ewoluując w trakcie pracy znacznie bardziej, niż jest to możliwe w objętym jednak ramami fandomu fanfiku.

Fanfik naprawdę ma węższe ramy, a w opowiadaniu własnym, jeśli zagonimy się w "kozi róg" naprawdę mamy większą dowolność w szukaniu rozwiązania. Może to zły przykład, ale jednak częściej mi się zdarza konieczność udzielania pomocy (i to nie tylko na tym forum przecież) w stylu Chciałbym napisać, że ta i ta postać zrobi to i to, ale nie mogę, bo przecież to i to właśnie w temacie fanfików. Jeśli bierzemy "cudzą" postać, to ona ma pewien zamknięty zakres rzeczy, które potrafi zrobić lub nie; jeśli mamy dane miejsce, to mamy pewnie pewnie już w większości już napisaną jego historię, do której wiele nie możemy wcisnąć; jeśli mamy świat czarodziejów, to pewnie można w nim czarować w określony sposób. Może i łatwiej znaleźć nam w fandomie gotowca. Ale jeśli w nim tego gotowca nie ma, to lepiej wychodzimy na nie-fandomach, w których mamy pełne prawo sobie coś takiego wymyślić.
Może, Hienu, zbyt rygorystycznie kreujesz bohaterów, zanim jeszcze wejdą do akcji? Bo powinno być tak, że ich kreacja idzie pod twoją akcję - jeśli czegoś potrzebujesz, to możesz niezbędną rzecz dokleić gdzie trzeba. Postacie, które same przed tobą coś odkrywają nie dając ci nic do gadania, to... jak dla mnie nieprzekonujący argument, jeśli chodzi o ogóły :mrgreen: Częściowo rozumiem - kiedy się do tego zabierasz, tworzysz wszystko, podczas gdy fandom ma dziury. Ale właśnie... ogólnie zakłada się sytuację odwrotną :lol: Dzieło autorskie powinno być materiałem gotowym na zmiany, a fandom ukończonym światem.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.


[center]^^^[/center]

Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Aquma
pisarz
Posty: 154
Rejestracja: 28 maja 2010, 17:22
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Aquma » 21 wrz 2013, 00:34

Ale widzisz, Astroni, to że we własnym tekście panuje większa wolność jeszcze nie oznacza, że nie ma żadnych zasad :) To już jednak pewna nadinterpretacja. Ba! Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że umiejętność korzystania z takiej oferowanej przez opowiadanie autorskie wolności z umiarem jest jedną z najważniejszych i najtrudniejszych, które trzeba posiąść.

Kiedy piszę, że mogę zrobić z tekstem co tylko zechcę, to bardziej chodzi mi o fazę koncepcyjną - mogę napisać o czym zechcę, tak jak zechcę i wykorzystując takich bohaterów, jacy przyjdą mi do głowy, zamiast być ograniczanym ramami czyjejś wyobraźni. Jeśli jednak już tworzę sobie koncept jakiegoś bohatera, to się tego konceptu trzymam i nie zaburzę go tylko po to, żeby wepchnąć weń coś, co akurat jest mi potrzebne. Jeśli tak zrobię, istnieje spore ryzyko, że koniec końców tekst na tym straci - np. dlatego, że przez to, co mu dokleiłem bohater wyda się mniej wiarygodny, coś będzie się zdawało naciągane lub dodane na siłę. I tak jest ze wszystkim. Czym pełniejszy koncept, czym więcej rzeczy mam wymyślone i opracowane, tym większe ryzyko. Oczywiście, nie mówię, że takie sztukowanie nie zdarza się nigdy, albo że koncept nie zmienia się w trakcie pracy, ale trzeba zachować w tym względzie pewną ostrożność. I przez to, że mam tego świadomość sytuacja jest tak naprawdę całkiem zbliżona do pisania fanfika :)

Paradoksalnie też, to co ułatwia wyciąganie się z różnorakich tarapatów może równocześnie powodować, że znacznie łatwiej się w takie tarapaty wpędzić - często właśnie poprzez nadmierne rozluźnianie konceptu dla celów "doczesnych". Albo zwyczajnie, popuszczając nadmiernie wodze wyobraźni.

Ach - i mnie też się zdarza, że postać zmienia mi się w tekście jakby sama, z powodów zupełnie nie pragmatycznych (znaczy nie dlatego, że akurat tego potrzebuję), więc trochę rozumiem to, o czym pisze Hien :) To właśnie głównie mam na myśli, gdy piszę o ewolucji postaci. To dziwne, bo w jakimś sensie stanowi przeciwieństwo dokładnego planowania i pracy nad detalami, ale - co ciekawe - zdarza mi się niemal wyłącznie w przypadku postaci/światów, które mam właśnie naprawdę dobrze przemyślane. Chyba dlatego, że mając konkretnego bohatera i znając go dobrze zaczynam czasem postrzegać różne sprawy bardziej z jego, niż swojej perspektywy. I dochodzić do wniosków, które z mojego własnego punktu widzenia bywają zaskakujące :)
In the end, it's not going to matter how many breaths you took, but how many moments took your breath away

It's the cruelest of things to catch a glimpse of heaven
Only to, a moment later, be barred from it forever

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 21 wrz 2013, 12:23

No i teraz wyszłam na jakąś hipiskę sławiącą wolność i brak zasad X)
Aquma pisze:Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że umiejętność korzystania z takiej oferowanej przez opowiadanie autorskie wolności z umiarem jest jedną z najważniejszych i najtrudniejszych, które trzeba posiąść.

Ładnie powiedziane. Jedna z wielu zalet opowiadań autorskich, można rzec.

Aquma pisze:Kiedy piszę, że mogę zrobić z tekstem co tylko zechcę, to bardziej chodzi mi o fazę koncepcyjną

Ja też mówię o fazie koncepcyjnej - bo w niej też można wpędzić się w kłopoty :p I w odpowiedzi na to mamy do wyboru wszystko począwszy od drobnej zmiany sytuacji (dopisując np. jakiś szczegół dwa rozdziały wcześniej) przed dostosowanie charakteru (może nasz bohater zachowa się śmielej niż zwykle) po genialny koncept zrewolucjonizowania uniwersum, do którego dopasujemy większość rozdziałów wstecz i pół fabuły.
Może znów wyszło zbyt radykalnie. W każdym razie problemy typu Wzięła bym postać z tego czasu, bo wtedy pracuje tu i tu, ale nie mogę, bo to już po rozwodzie i gość jest załamany nie są już moim wymysłem.

Aquma pisze:To właśnie głównie mam na myśli, gdy piszę o ewolucji postaci. To dziwne, bo w jakimś sensie stanowi przeciwieństwo dokładnego planowania i pracy nad detalami, ale - co ciekawe - zdarza mi się niemal wyłącznie w przypadku postaci/światów, które mam właśnie naprawdę dobrze przemyślane. Chyba dlatego, że mając konkretnego bohatera i znając go dobrze zaczynam czasem postrzegać różne sprawy bardziej z jego, niż swojej perspektywy. I dochodzić do wniosków, które z mojego własnego punktu widzenia bywają zaskakujące :)

O, a to też mi się zdarza! Z jednej strony Mariusz w Tym dziwnym uczuciu, który okazał się faworyzować jedno z dzieci, albo ignorować je w ogóle, kiedy myślał o żonie (tak, zauważyłam to - zrobiło się samo, ale spodobało mi się i nie mam zamiaru traktować tego jako wadę), z drugiej Zofia, której obserwacje na temat Doctora bywają naprawdę urzekające. A że dzieje się tak zwłaszcza przy dobrze dopracowanych uniwersach, to mnie wcale nie dziwi - faktycznie takie postacie są "wyraźniejsze", samotłumaczący się świat pozwala nam widzieć, jak żyją, reagują z tym światem... To się moim zdaniem nie może udać z namiastką świata, kiedy nie jesteśmy w stanie ogarnąć wszystkich aspektów rzeczywistości.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.


[center]^^^[/center]

Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Indra
amator
Posty: 17
Rejestracja: 10 cze 2017, 17:39

Re: Fanfik czy opowiadanie?

Postautor: Indra » 12 cze 2017, 22:18

Dla mnie nadal łatwiejszy jest fanfik. Odkąd zaczęłam pisać z koleżanką SasuNaru (tak, wiem, dla niektórych dziecinne) ale trzymając do bólu kanon, szło jak woda. W miesiąc prawe 250 stron. Nie wiem jak, ale wyszło.
Potem za namową zajęłam się własnym i... No idzie, ale duuuużo wolniej. Pierwsze rozdziały były dodawane codziennie, a teraz już coraz gorzej.
Pisząc ff znam bohaterów, lubię ich i jakoś tak lepiej mi się to piszę. Mimo to wiem, że muszę w końcu wyjść z ff, żeby skupić się na tych własnych.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 709
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Re: Fanfik czy opowiadanie?

Postautor: Zwierz Hienisty » 14 cze 2017, 00:26

Ma to sens - hienu też jakoś łatwiej się pisało w fandomie, który zna. Własne światy wymagają poważnego obmyślania i często ogromnego researchu, więc sporo zatrzymuje pisanie po drodze. Czasem można się potknąć na jakimś drobiażdżku, spróbować go jakoś ogarnąć, i znaleźć zniechęcająco dużo dziur : P
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!


Wróć do „Rozmowy o twórczości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość