Cechy dobrego tekstu

Tutaj piszemy o wszystkim co z fanfikami związane, szukamy beta readerów, prosimy o porady, prezentujemy swoje przemyślenia.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Cechy dobrego tekstu

Postautor: Astroni » 16 cze 2014, 11:10

Wczoraj Mir zachęciła mnie do podzielenia się przemyśleniami na temat tego, co uważam za podstawę dobrego pisarstwa - po czym poznaję, że coś nadawałoby się już na książkę, a czego mi w szalejącej dziś w Internecie opkomanii brakuje. Co prawda były to przemyślenia sprzed jakiegoś już czasu, jednak przy odrobinie dobrych chęci wszystkie grzecznie wróciły, więc, nie przedłużając... :)

Wynalazłam trzy takie sprawy, na które dość wyraźnie składa się wiele innych spraw:

Rzeczy ważne i nieważne. To stąd te wszystkie szczegółowe opisy śniadań, makijażu, jazdy autobusem, siedzenia w szkole... Sama byłam naście lat temu bardzo z siebie dumna, że zaobserwowałam w ulubionych dziełach zjawisko "przewijania" bezwartościowej akcji, dzięki czemu mogłam wdrożyć to u siebie. Zdaje się jednak, że do tej oczywistości mało której aŁtoreczce udało się dojść :/ Choć jest to dziwne, bo jakoś nie relacjonują nam wyglądu każdego przechodnia na ulicy... Więc, oczywiście, możesz napisać, że bohaterka schodzi na śniadanie - ale musi być to śniadanie wyjątkowe, pamiętne, znaczące dla postaci, jej rozwoju lub najlepiej dla fabuły. Może postać właśnie ma urodziny i wita ją stół zasypany confetti? Może właśnie wyprowadziła się do chłopaka i na dzień dobry znajduje różę na stole? A może zaraz znajdzie trupa pod stołem i będziemy mieli zaczątek kryminału? :lol:

Jednakże - nawet jeżeli śniadanie nie jest zwyczajne, nie wystarczy tak po prostu wylistować, co się robiło. Konieczne jest...

Wejście w postać. Wejście, a nie tylko patrzenie jej oczami. AŁtoreczki z łatwością zapominają o zapachach, dotypu, temperaturze, wrażeniach płynących np. z próby spojrzenia w oświetlone słońcem okno... Ale to tak jeśli chodzi o sprawy oczywiste. Tak naprawdę wejście w postać to nie tylko uważne wyłapywanie chwilowych wrażeń, ale niezła zabawa z jej przeżyciami, stanem psychicznym, osobowością... Mało która aŁtoreczka wpadnie na myśl, że jej postać jest rano zaspana i bardzo na miejscu byłoby urocze potknięcie się o coś czy "problemy z widocznością" (bo nieuczesana grzywka albo powieki opadają). Armada radośnie wykpiwa natomiast zachowanie kilkusetletniej wampirzycy, która przeżywa głębokie rozterki wybierając ciuchy na wieczór albo Asasynów, którzy na widok włamywacza nieruchomieją w panice. Jako przykład umiejętnego wchodzenia w skórę postaci z miejsca kojarzy mi się megowa Krwawa Barbara i przeżycia Karola, który dopiero co stał się wampirem - zarówno minuty po przebudzeniu, jak i podczas pierwszego krwawego posiłku. Aż dziw, jak wiele pożytku przyniosła mi bzdurka, którą teraz piszę, w której "wcielam się" w dziewczynę władającą telekinezą i widzącą w ciemności - śmiesznie jest pisać o treści kartki wiszącej na drzwiach w kompletnej ciemności (choć wiem, że podobne rzeczy aŁtoreczki robią przez głupotę :lol: ) albo rozpatrywać małe pomieszczenie biurowe pod kątem ruchomych drzwiczek czy szuflad, którymi w razie czego można z nienacka przyłożyć napastnikowi. Albo też przypominać sobie o jej przyzwyczajeniu korzystania z niewidzialności przyjaciela i rozpaczać, że teraz akurat go nie ma. Taka zmiana perspektywy to coś niesamowitego.

Jednakże - perspektywę widzenia, doświadczenia i przyzwyczajenie do pewnych oczywistości mają nie tylko bohaterowie, ale także... narrator. Nawet trzecioosobowy i wszystkowiedzący pewną osobowość posiada, i to nie tylko to, kiedy zapożycza perspektywę od poszczególnych postaci. Tak więc, choć to akurat jest moje subiektywne odczucie...

Narrator nie powinien wyjaśniać wszystkiego. W sumie jeśli mamy takiego bardzo ludzkiego narratora pierwszoosobowego, to niekiedy on może domyślać się, że czytelnik, do którego świadomie adresuje on historię, może nie wiedzieć (i może być zainteresowany), tego jak np. na czym polegają jakieś skomplikowane zjawiska fizyczne czy wyglądają jakieś rzadko spotykane narzędzia. Jednakże narrator trzecioosobowy wszystko wiedzący paradoksalnie nie wie tego jednego, że... czytelnik nie wie wszystkiego. Dlatego też widzę amatorszczyznę tam, kiedy narrator "osadzony" w realiach np. średniowiecza czy głębokiej dżungli nagle wyskakuje z szerszymi opisami wyglądu i zastosowań dokładnie tych przedmiotów, które są obce mieszczuchowi XXI wieku. Mam nadzieję, że Vampi nie pogniewa się, kiedy przyznam się, że z Błędów miłośći szczególnie utknęło mi zdanie związki homoseksualne od dawna nikogo na Gallifrey nie szokowały. Skoro nikogo nie szokowały, to po co narrator to podkreśla? Jeszcze mocniejsze są sytuacje, kiedy narrator taki użyje zwrotu w naszych czasach albo że coś przypominało odległą przyszłość. W czyich czasach i przyszłość względem czego? Narratora trzeba pilnować, żeby za bardzo nie zawracał sobie głowy dyktowaniem czytelnikowi, co i jak, za to obiektywnie, spokojnie i równo opowiadał - to z tego opowiadania, relacji akcji i dialogów winno wynikać wszystko od rzeczy banalnych jak wygląd, charakter, i nastrój bohaterów, przez relacje między nimi, stanowiska, po zasady rządzące danym państwem i światem, jego hierarchię, prawo i całą resztę.

Myślę, że w tych punktach w miarę ujęłam wszystko, na czym mi zależało Obrazek

A jak to wygląda u was?
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1203
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 16 cze 2014, 12:14

Rzeczy ważne i nieważne
Tutaj dołożę coś od siebie. Jak najbardziej można pisać o zwykłym śniadaniu, ale jeśli np. jest to tło do czegoś więcej. Przykładowo, w Harrym Potterze, bardzo często mamy pokazany posiłek, bywa, że możemy nawet określić, co Harry jadł danego dnia. Natomiast zwykle podczas tych jedzeniowych scen mamy albo jakieś ważne dialogi, albo przemyślenia bohatera. Ewentualnie sowy z jakimiś listami itp. A między wypowiedzi jest wplecione, że np. Ron sięgnął po miskę z pieczonymi ziemniakami. I to mogła by być dobra rada dla aŁtoreczek: skoro tak bardzo chcesz napisać, co boChaterka jadła na śniadanie, to napisz. Ale jedną taką mało istotną informację okraś informacjami dużo istotniejszymi dla fabuły.

Wejście w postać to wiadomo, ważne jest. Natomiast nie do końca zgadzam się z tym zdaniem:
Astroni pisze:Narratora trzeba pilnować, żeby za bardzo nie zawracał sobie głowy dyktowaniem czytelnikowi, co i jak, za to obiektywnie, spokojnie i równo opowiadał

Po pierwsze: a niby czemu narrator ma być obiektywny? Wręcz przeciwnie. Jeśli pisze się z perspektywy jakiegoś bohatera (nie mylić z pisaniem w pierwszej osobie), to trudno być obiektywnym. Zwłaszcza że dużo rzeczy po prostu nie można obiektywnie określić. Np. nie napiszesz obiektywnie "na zewnątrz było gorąco". Bo postrzeganie temperatury jest różne, więc dla jednego bohatera będzie gorąco, dla innego w sam raz. Choćby dlatego warto czasem się zastanowić, z czyjej perspektywy się pisze.

I jeszcze jeśli chodzi o to, że narrator nie powinien wyjaśniać wszystkiego. Ja bym to rozwinęła troszkę inaczej. Bardzo drażni mnie, gdy autor tłumaczy czytelnikowi wszystko, co mu do głowy wpadnie. Przykładowo, takie wrażenie miałam, czytając tych Waszych "Paranormalnych". Dzieje się jakaś akcja, a tu wyjaśnienie narratora na trzy akapity, że bohaterka ma taką a taką moc i zaraz użyje jej w taki a taki sposób. Wszystkie karty odkryte. No i to opowiadanie, wyjaśnianie... Po co wszystko wyjaśniać, zamiast po prostu pokazać czytelnikowi, co się wydarzyło?

No ale może dodam coś od siebie... Na pewno pisanie ciekawych i naturalnie brzmiących dialogów to ważna rzecz. No i research, research i jeszcze raz research!
Hyuu~!

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2074
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 16 cze 2014, 12:59

Astroni pisze:Więc, oczywiście, możesz napisać, że bohaterka schodzi na śniadanie - ale musi być to śniadanie wyjątkowe, pamiętne, znaczące dla postaci, jej rozwoju lub najlepiej dla fabuły. Może postać właśnie ma urodziny i wita ją stół zasypany confetti? Może właśnie wyprowadziła się do chłopaka i na dzień dobry znajduje różę na stole? A może zaraz znajdzie trupa pod stołem i będziemy mieli zaczątek kryminału?

A mi teraz przyszedł do głowy taki motyw, że sceny pobudki, porannych czynności i śniadania mogłyby być przeplatane z innymi scenami, które niejako dzieją się w międzyczasie, np. przygotowania do bitwy, czy coś.
Astroni pisze:Jako przykład umiejętnego wchodzenia w skórę postaci z miejsca kojarzy mi się megowa Krwawa Barbara i przeżycia Karola, który dopiero co stał się wampirem - zarówno minuty po przebudzeniu, jak i podczas pierwszego krwawego posiłku.

O, wielkie dzięki za słowa uznania. Akurat chciałam zapytać czy ta scena jest opkowa, czy nie :mrgreen: .

Opisy świata przedstawionego powinny być wyważone, ale są szczególnie ważne, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju fantastykę. Weźmy takie Igrzyska Śmierci. Okej, mamy scenę pobudki, ALE z refleksji bohaterki dowiadujemy się, że mieszka ona w bardzo biednym Dystrykcie 12 i że dzisiaj akurat są organizowane dożynki i że podczas dożynek wyłaniani są trybuci do Głodowych Igrzysk. Powoli wyjaśnia się wszystkim co to są Głodowe Igrzyska, na czym polegają i skąd się wzięły, a jednocześnie poznajemy bohaterkę i jej historię, podczas gdy fabuła powoli się rozwija.

Jeśli miałabym dodać coś od siebie, to to, że należy dobrze przedstawić bohatera czytelnikowi. Można to zrobić na miliony sposobów i trudno mi podać jeden najlepszy przykład.

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 518
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Postautor: Skorpion » 16 cze 2014, 17:48

Nie mam pojęcia. Jest wiele rzeczy, które składają się na dobry tekst. Od kiedy zaglądam na "Niezatapialną" zaczynam rozumieć na czym polega "zły tekst". To niby banały jak codzienne czynności, zwroty o Morfeuszu, czy "Oczami Kejti/Aszli/Dżuli", ale w dobrym opowiadaniu jest ważne, aby spróbować wyjść za schemat i napisać coś, co nie jest podobne do tysiąca wcześniej wypatrzonych w internetach blogach.

- dobry autor - dobry tekst musi mieć dobrego autora, banalne, ale talent osoby piszącej też jest ważny. Za tym idzie jej styl, sposób w jaki podchodzi do tematu, bohaterów, itd.
Plus jest jeszcze ważna "lojalność" wobec własnego tekstu. O wiele lepiej czyta się opowiadanie osoby, która poświęca czas swojemu dziełu, która lubi pisać, a nie pisze z racji, że każdy to robi to i ona może. Mój dobry znajomy właśnie w ten sposób pisał - z pasją, z chęcią, wyszukując ważne dla fabuły informacje.

- historia - myślę, że istotne jest, aby opowieść była już gotowa w głowie autora - nie mówię cała, ale przynajmniej, aby miał jakiś jej plan i wiedział dokąd ona zmierza.

- dialogi - poprzez rozmowę można pokazać bardzo wiele - relacje postaci, reguły świata przedstawionego, fabułę. I fajnie jeśli autor potrafi wpleść w dialog, pozornie o niczym, ważne informacje.
Obrazek

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2497
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 16 cze 2014, 18:07

Dla mnie najważniejsza cecha dobrego tekstu, to ciekawe postacie. Postacie są dla mnie ważniejsze od samej fabuły.
Obrazek

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 16 cze 2014, 21:23

Miryoku pisze:
Astroni pisze:Narratora trzeba pilnować, żeby za bardzo nie zawracał sobie głowy dyktowaniem czytelnikowi, co i jak, za to obiektywnie, spokojnie i równo opowiadał

Po pierwsze: a niby czemu narrator ma być obiektywny?

No ale bez wyrywania z kontekstu, proszę :-D Miałam tu na myśli obiektywne podchodzenie do informacji - nie że na zasadzie Aha, tego pewnie czytelnik nie wie o tej super broni z XXIII wieku, więc wyjaśnię mu dokładnie jak toto wygląda i działa, pomimo że wcześniej pięć "oczywistych" rzeczy opisałem tylko z nazwy.
W dodatku tutaj miałam zdecydowanie na myśli narratora trzecioosobowego wszechwiedzącego, a taki jeśli choćby na chwilę "wszedł" w jedną z postaci, to przestaje być wszechwiedzący.

Miryoku pisze:Po co wszystko wyjaśniać, zamiast po prostu pokazać czytelnikowi, co się wydarzyło?

Ale... to by było chyba dziwne bez wyjaśnień zupełnie w tym konkretnym przypadku, przynajmniej dlatego, że to akurat pierwszoosobowy.
A tak nawiasem to chyba już mam pewien sposób na te nieszczęsne opisy i wrażenie doraźności tych ich umiejętności. Tylko nie wiem, czy wyjdzie. (Ewentualnie wyjdzie znowu bokiem i będziemy próbować dalej.)

RedHatMeg pisze:A mi teraz przyszedł do głowy taki motyw, że sceny pobudki, porannych czynności i śniadania mogłyby być przeplatane z innymi scenami, które niejako dzieją się w międzyczasie, np. przygotowania do bitwy, czy coś.

Właaaaśnie, to jest kolejna rzecz, którą miałam napisać - że genialnie akcję podkręca robienie kilku rzeczy na raz. Albo, tak jak napisała Mir, rozmowy przy śniadaniu, albo obserwacje jakiegoś wydarzenia podczas czegoś innego... Przyszło mi do głowy, że nawet takie schodzenie na śniadanie, ubieranie się i poranna toaleta (makijaż? mycie zębów?) byłyby mega ciekawe i zabawne, gdyby bohaterka w pośpiechu próbowała robić je jednocześnie.

Skorpion pisze:- dobry autor - dobry tekst musi mieć dobrego autora, banalne, ale talent osoby piszącej też jest ważny. Za tym idzie jej styl, sposób w jaki podchodzi do tematu, bohaterów, itd.

Nie takie banalne :D Faktycznie, łatwo zaobserwować, że pomysł choćby z największym i najciekawszym potencjałem zostanie zmarnowany przez blogaskową Schodzącą Na Śniadanie, natomiast profesjonaliści zrobią karierę na historii o rozmowie dwójki ludzi w czterech ścianach. Jak z filmami.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.


[center]^^^[/center]

Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 518
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Postautor: Skorpion » 16 cze 2014, 21:52

natomiast profesjonaliści zrobią karierę na historii o rozmowie dwójki ludzi w czterech ścianach. Jak z filmami.
Astroni lubi te same filmy co ja <3


Faktycznie, łatwo zaobserwować, że pomysł choćby z największym i najciekawszym potencjałem zostanie zmarnowany przez blogaskową Schodzącą Na Śniadanie,
I to wielka szkoda. Świetnym przykładem mógłby być fik do Przedwiośnia, który analizowano na Niezatapialnej, fajna idea, ale zjebane wykonanie.
Obrazek

die_Kreatur
amator
Posty: 7
Rejestracja: 08 mar 2016, 11:00

Pomysły i wzajemna pomoc

Postautor: die_Kreatur » 09 mar 2016, 22:24

O jaaa, ale spowiedź. :D Nieno, taki mam styl wypowiedzi w niezobowiązującej pisaninie (biorę Q na świadka), bo piszę dużo z ludźmi, którzy w jednym zdaniu umieszczają "wtf i don't even" i "ortogonalny".
Przecież nie wpieram wam, że jestem dobrym pisarzem, bo nie jestem, bo nie piszę, tylko że - i to w zamierzeniu było meritum wypowiedzi - z deklaracji nieczytania książek nie musi wynikać bycie złym pisarzem, nawet jeżeli jest znacząca korelacja.
Przy okazji odpowiedziałam na zadane mi pytania i sprostowałam nieczytanie. Przez Mądre Rzeczy rozumiem teksty naukowe, głównie działka prawo, choć zdecydowanie nie tylko.

E: [kopiuję się z Schauta] Nie wiem no, w ogóle nie odebrałam komcia Miryoku personalnie, ale tak patrzę, com napisała, i to faktycznie tak wygląda na obrażone prychanie. Otworzyłam temat i zdziwiło mnie "wątpię, żeby w ewentualnym opku to się zmieniło, skoro nie czytasz książek i nie masz z czego brać przykładu", bo przyszłam do tematu z "pomoc wzajemna" z pytaniem (fakt, że głupim), a dostałam ocenę opartą na wątpliwych przesłankach.
Ostatnio zmieniony 09 mar 2016, 22:52 przez die_Kreatur, łącznie zmieniany 1 raz.

die_Kreatur
amator
Posty: 7
Rejestracja: 08 mar 2016, 11:00

Re: Pomysły i wzajemna pomoc

Postautor: die_Kreatur » 09 mar 2016, 23:18

Jeeeej, dzięki za w miarę konkretną odpowiedź.
Jeszcze czy mogę poprosić o wasze świadectwa: kiedy czujecie, że nadszedł moment przelania historii na papier?

E: nie wiem, czy chcecie kontynuować, bo trochę offtop w sumie, ale
No i powiem tak: Z pisarstwem (tak ze wszystkim) ponoć jak z jazdą konną

ta analogia jest trochę bessęsu, bo porównujemy pracę intelektualną z pracą fizyczną. Pisarstwo wymaga miękkich kompetencji i rozgarnięcia życiowego, jazda konna/karate/kładzenie kafelków przeszkolenia ciała do określonych reakcji.

Awatar użytkownika
pokemonka
pisarz
Posty: 159
Rejestracja: 29 kwie 2012, 17:34
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Re: Pomysły i wzajemna pomoc

Postautor: pokemonka » 10 mar 2016, 06:43

die_Kreatur pisze:ta analogia jest trochę bessęsu, bo porównujemy pracę intelektualną z pracą fizyczną. Pisarstwo wymaga miękkich kompetencji i rozgarnięcia życiowego, jazda konna/karate/kładzenie kafelków przeszkolenia ciała do określonych reakcji.



Nie. Jeździectwo to w bardzo małym stopniu praca czysto fizyczna, raczej chodzi o wyrobienie sobie odruchów i wyczucia w pracy z koniem - właśnie bardzo z sensem bo tak samo jest z tekstem, też wymaga to pewnego wyczucia. To praktyka czyni mistrza we wszystkim i to to miałam na myśli. Człowiek z natury uczy się na błędach swoich i cudzych - a nie na opisie jak ma robić coś właściwie, znaczy też, ale w najmniejszy stopniu.




A wracając do pytania Q, to zależy od sytuacji... Nie no przez łeb to faktycznie zgon na miejscu...Za to fajnie wygladałoby jakby napastnik się bronił czymś w rodzaju metalowej rurki a miecz Kylo ciął to z każdym ciosem na krótszy kawałek, taka klisza ale bardzo ją lubię...
Obrazek

die_Kreatur
amator
Posty: 7
Rejestracja: 08 mar 2016, 11:00

Re: Pomysły i wzajemna pomoc

Postautor: die_Kreatur » 10 mar 2016, 08:15

Jeździectwo to w bardzo małym stopniu praca czysto fizyczna, raczej chodzi o wyrobienie sobie odruchów i wyczucia w pracy z koniem - właśnie bardzo z sensem bo tak samo jest z tekstem, też wymaga to pewnego wyczucia

1. "Pewne wyczucie" vs wiedza o świecie. Wklepanie x k tekstu w klawiaturę nie uczyni cię dobrym pisarzem, jeżeli pisane rzeczy nie mają sensu. Kładzenia kafelków i obcowania z koniem uczysz się przez kładzenie kafelków i obcowanie z koniem, do pisania musisz mieć background wiedzy życiowej/znajomości reguł świata, znajomości pisanego tematu, zasad poprawnego używania języka. Opkotwóstwo (i czytanie książek) nie jest jedyną drogą zdobycia tych umiejętności.
2. Zaczęliśmy od rozpatrywania łącznie "pisać" ^ "czytać", więc żeby analogia z jazdą konną zachowywała, powinno być "jeździć konno" ^ "patrzeć na pokazy".
3. Teza, że "do bycia dobrym pisarzem wystarczy znajomość teorii", z którą zdajesz się dyskutować, to wyłącznie twój chochoł. Nie prezentuję takiego stanowiska, uważam natomiast, że żeby coś robić dobrze, trzeba "robić coś" ^ "wiedzieć, jak to się robi".

E: zrobił się z tego offtop o związku między czytaniem książek a dobrym pisaniem w sumie.

Awatar użytkownika
Zwierz Hienisty
pomocnik
Posty: 709
Rejestracja: 04 gru 2010, 13:09
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn
Kontaktowanie:

Re: Pomysły i wzajemna pomoc

Postautor: Zwierz Hienisty » 10 mar 2016, 11:57

die_Kreatur pisze:
Jeździectwo to w bardzo małym stopniu praca czysto fizyczna, raczej chodzi o wyrobienie sobie odruchów i wyczucia w pracy z koniem - właśnie bardzo z sensem bo tak samo jest z tekstem, też wymaga to pewnego wyczucia

1. "Pewne wyczucie" vs wiedza o świecie. Wklepanie x k tekstu w klawiaturę nie uczyni cię dobrym pisarzem, jeżeli pisane rzeczy nie mają sensu. Kładzenia kafelków i obcowania z koniem uczysz się przez kładzenie kafelków i obcowanie z koniem, do pisania musisz mieć background wiedzy życiowej/znajomości reguł świata, znajomości pisanego tematu, zasad poprawnego używania języka. Opkotwóstwo (i czytanie książek) nie jest jedyną drogą zdobycia tych umiejętności.
Nie. W ten sposób może stworzysz tekst, ale nie znaczy to, że będzie się dało to czytać. Bez tego mitycznego wyczucia szanse na stworzenie tekstu, który będzie się dobrze czytało, są mizerne. To nie gotowanie, że przepis + składniki = udana potrawa. Możesz mieć doskonałą wiedzę na dany temat i przekazać ją tak, że czytelnik rzuci tym o ścianę z nudów i złości. Bez warsztatu i wyczucia nie da się stworzyć dobrego w odbiorze, czytywalnego tekstu. A wyczucia nie nabiera się przez przeczytanie jakichś ilości rozpraw teoretycznych, jak stworzyć klimatyczne opowiadanie. Wiedzieć o czym się pisze, też ważne, ale przy dobrym, angażującym stylu można sporo głupot przełknąć i zdać sobie sprawę z ich głupoty po lekturze. Przy ciężkim, nieczytywalnym stylu nie da się przebrnąć przez tekst i może być on szalenie mądry i pełen wiedzy o świecie, a i tak jest po prostu kiepskim tekstem.
"…so that's why I'm trying to figure out if there is something I need to figure out and then figure that out before it's too late and all hope is lost."

Myszkomiks!

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2497
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Cechy dobrego tekstu

Postautor: Vampircia » 10 mar 2016, 12:08

Przeniosłam posty tutaj, bo bardziej pasują do tego tematu.
Obrazek


Wróć do „Rozmowy o twórczości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość