18+ [Dir En Grey] Osiem grzechów głównych

Tutaj wrzucamy fanfiki o aktorach, muzykach, innych artystach i znanych ludziach w ogóle.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Tsukasa
amator
Posty: 10
Rejestracja: 21 lut 2010, 18:11
Lokalizacja: Z Zasiedmiogórogrodu

18+ [Dir En Grey] Osiem grzechów głównych

Postautor: Tsukasa » 04 mar 2010, 17:51

Tytuł : Osiem grzechów głównych
Gatunek : Yaoi
Para : Kaoru x Toshiya (Dir En Grey)
Kategoria: 18+
Uwagi : gwoli ścisłości Kaoru jest zapracowanym liderem oraz gitarzystą prowadzącym, natomiast Toshiya jest basistą (uznawanym także przez wielu za prowokującą dziwkę [przynajmniej z takim podejściem zazwyczaj się stykałem])
Na co uważać : na moją interpunkcję, która jest kulawa jak pirat po przejściach ze spruchniałą, drewnianą nogą.


Dodane ze specjalnej okazji, wsparcia akcji Podaruj Autorowi Komentarz. Bo takie opiniie to naprawdę ważna rzecz!



1.Grzech pierwszy – Obżarstwo.

- Karou.! – głośny krzyk z salonu ewidentnie przeszkodził Liderowi w wykonywaniu swojej codziennej pracy. Ktoś w końcu musi przesłuchiwać nowych kawałków i być na bieżąco z show biznesem. Brunet westchnął ciężko i spojrzał na drzwi swojego biura, prowadzące prosto do salonu. Do Tota, który znów cały dzień gra na PSP albo ogląda jakieś tandetne telenowele. Jak zwykle z resztą odkąd się do niego wprowadził.
- Kaaao! – gitarzysta mruknął coś pod nosem i klnąc w duchu na swoje zbyt dobre serce, tudzież jak kto woli – brak zatyczek do uszu – wstał z fotela i ruszył powolnym krokiem do salonu. Toshiya wpółleżał na kanapie otoczony pustymi paczkami po chipsach, chrupkach i kij wie czym jeszcze. Obok ulubionego fikusa Lidera stała starannie ułożona piramida z puszek po coli…
- Co się stało, że tak wrzeszczysz ? – Kaoru stanął w drzwiach, opierając się o framugę i mierząc swojego kochanka zirytowanym wzrokiem. Nie jego wina, że drażnił go bałagan, jaki zostawiał po sobie Tot.
- Pójdziesz mi może do sklepuuu? – Toshiya jak na zawołanie obrucił się w stronę swojego, notabene szefa i użył starego jak świat triku.

Bo Kaoru nigdy nie mógł się oprzeć tym jego psim oczkom… jeśli nie chodziło o odwołanie próby.





2.Grzech drugi - Zazdrość

- Wróciłem – Kaoru obładowany siatkami, pełnymi chipsów i puszek z napojami, których to zażyczył sobie Toshi, wtaszczył się do mieszkania. W przemokniętej kurtce i z doszczętnie mokrymi włosami wszedł do salonu.
- Toshiya ? – spojrzał pytająco na mężczyznę siedzącego w fotelu z rękoma skrzyżowanymi na piersi i złą miną. Kaoru wolał nawet nie myśleć o co tym razem chodzi basiście, jednak doskonale wiedział co by było gdyby nie zapytał.
- Co się stało kochanie ? – spytał więc, odkładając siatki na stolik, po czym zaczął zdejmować kurtkę. Toshiya nie odpowiedział od razu, najpierw, teatralnie obrócił głowę by nie patrzeć na swojego kochanka.
- Co ty tak długo robiłeś w tym sklepie, co ? – burknął poirytowanym głosem długowłosy mierząc Kaoru chłodnym, zazdrosnym spojrzeniem. – Znów flirtowałeś z kasjerką, co? – tym razem głos Tota był o wiele głośniejszy niż powinien. Pełen pretensji i wyrzutów. Brunet westchnął ciężko i podszedł do swojego uke, czochrając mu ręką włosy.
- Kupowałem ci jedzenie, kochanie. – mruknął zadowolony.

Bo Kaoru naprawdę lubił, gdy ktoś czuł się o niego zazdrosny… zwłaszcza jego Toshi.




3.Grzech trzeci – Gniew.

I byłoby naprawdę dobrze, gdyby Toto przestał się gniewać tylko przez ten jeden czuły gest. Jednak dzisiaj Lider musiał mieć tego pecha i wpakować się w kolejną, nieciekawą wymianę zdań i znoszenie humorów swojego lokatora.
- Jasne! Już ci wierzę! – długowłosy podniósł się z fotela i podszedł do okna, cały rozhisteryzowany. – Ty już mnie nie kochasz i tyle! – fuknął ostro.
Kaoru naprawdę nie lubił takich sytuacji, kiedy musiał wykłócać się o swoje i to jeszcze w taki sposób by nie urazić swojego uke.
- Ależ co ty mówisz, Toshi-chan… - mruknął beznamiętnie, podchodząc do mężczyzny i obejmując go delikatnie od tyłu, o dziwo Toto nie szarpał się.
- Widziałem jak się ściskałeś z Aoim przed sklepem! – krzyknął, już bliski płaczu starając się ukryć rumieńce gniewu. Kaoru roześmiał się cicho, mimo, że bardzo tego nie chciał.
- Tak cię to śmieszy!? – Toshi wyrwał się i stanął przodem do Lidera wręcz płonąc ze wściekłości.
- Ale Toshi, ja mu tylko składałem życzenia urodzinowe! - Toshiya zamilkł, tak jakby właśnie w tej chwili ktoś odebrał mu mowę.

Bo Kaoru doskonale zdawał sobie sprawę, że jego argumenty są lepsze… zazwyczaj.




4.Grzech czwarty – Żądza ( nieczystość )

- Toshiya, kolacja! – Lider z uśmiechem wytarł ręce w pierwszy lepszy ręcznik i skierował się do salonu. Od samego początku obowiązek przygotowywania posiłków spadł na niego. Chociaż właściwie, po tym jak Tot ostatnio spalił jajecznicę (zaczadzając przy tym całe mieszkanie), brunet sam postanowił gotować.
- Toshi? – Kaoru niepewnie wszedł do salonu, teraz idealnie czystego. W końcu ktoś kiedyś musiał posprzątać, a że padło na niego… - Ej, gdzie cię wywiało? – mruknął niezadowolony. Rozejrzał się dokładniej po pustym pomieszczeniu, dopiero po chwili dostrzegając uchylone drzwi od sypialni. Uśmiechnął się pod nosem i skierował się w tamtą stronę.
- Mhm… Kaoru… - Lider stanął jak wryty, zaraz na progu pokoju widząc jak jego uke zupełnie nagie pręży się na łóżku pod wpływem własnych rąk. Rozochocony, prowokujący Toshiya nie zdarzał się często, wbrew pozorom. Bywało nawet tak, że to Kaoru musiał nalegać.
- Kaaao… - kolejny jęk z tych pełnych, słodkich ust i Kaoru dłużej nie czekał. Powoli podszedł do łóżka i nachyliwszy się nad basistą musnął ustami jego szyję. Ręce długowłosego błądziły po własnym ciele, dając mu to czego teraz potrzebował, delikatnie wyprężone ciało, ponętne ruchy bioder. Oj, tak Toshiya kochał uwodzić.

Bo Kaoru, tak naprawdę bardzo lubił być w taki właśnie sposób uwodzony… zwłaszcza przez Tota.




5.Grzech piąty – Pycha.

- Toshi, czyżbyś prowokował? – wyszeptał cicho Lider, najbardziej zmysłowym głosem w swojej kolekcji. Tym zarezerwowanym tylko dla tego jednego słuchacza. Basista zaśmiał się cicho oblizując usta. Spojrzał na starszego z iskierkami w oczach.
- Kao, a czy ty nie masz na mnie ochoty ? – mruknął prężąc się jeszcze bardziej, jakby samo wymawianie tego imienia dawało mu niesamowitą rozkosz. Kaoru zamruczał zadowolony, jednak nie zrobił nic więcej. Czekał na to co pokaże mu jego kochanek.
- Na moje ciało? – ciągnął dalej Tot, trzeba dodać, bardzo pewny swojego wdzięku i piękna. Jedną ręką Toshiya gładził się po udzie, co nie ubiegło uważnemu oku bruneta. – Na moje rozkoszne jęki ? Na moje usta ? – Toshi znów cicho się zaśmiał, widząc po oczach, jak bardzo wpływa na gitarzystę.
- No co ty nie powiesz – skwitował cicho Kao, delikatnie muskając usta długowłosego. Jednocześnie powoli zatapiając się w jego spojrzeniu.
- Przecież wiem, jaki jestem wspaniały – Lider zaśmiał się tylko cicho.

Bo Kaoru wiedział, że Toshi ma absolutną racje i właśnie to lubił.





6.Grzech szósty – Chciwość.

Toshiya wygiął się w łuk i jęknął głośno czując jak usta Lidera zamykają się na jego męskości. Zacisnął dłonie ja jego włosach, szarpiąc je lekko. Jednak brunet już dawno nauczył się nie zwracać na to uwagi. Skupił się raczej na zadawaniu tej niesamowitej rozkoszy.
- Kao! – Toshi nie mógł się powstrzymać. Odgiął mocno głowę do tyłu mrużąc oczy. Było mu tak cholernie dobrze. Kaoru uśmiechnął się po chwili zwycięsko, oblizując prowokująco resztkę spermy ze swoich ust. Toshiya miał słodki smak, taki jak jego usta. Lider jeszcze przez chwilę wpatrywał się w zarumienionego basistę, próbującego uspokoić jakoś oddech. Po chwili nachylił się nad nim całując lekko w czoło, nos a potem w usta. Tot zamruczał zadowolony.
- Chcę cię mieć całego Kaoru – długowłosy zamruczał prowokująco, zarzucając Liderowi ręce na szyję i przyciągając go lekko do siebie. – Chcę cię poczuć.
Kaoru uśmiechnął się do siebie po czym delikatnie wszedł w swojego kochanka.

Bo Kaoru już się nauczył jak postępować ze swoim uke.




7.Grzech siódmy – Lenistwo.

- Kaoru… - Toshiya uniósł lekko głowę, tak by móc lepiej widzieć twarz swojego seme. Odprężoną, nie tak jak zazwyczaj. Spracowaną i rozciągniętą w niezadowolonym grymasie. Leżał teraz wtulony w swojego Lidera i palcem rysował mu wzorki na brzuchu. Tak, jak zazwyczaj po dobrym seksie.
- Hm? – Kao mruknął cicho nawijając na palec kolejne pasmo włosów basisty.
- Zapomnieliśmy chyba o kolacji – mruknął sennie Tot, zaraz potem ziewając. Kaoru uśmiechnął się tylko na ten widok. Toshiya wyglądał wyjątkowo pieknie, jeszcze nieco zarumieniony i kompletnie wykończony przyjemnością jaką otrzymał.
- A jesteś głodny ?- brunet zaczął głaskać go delikatnie po plecach, drugą dłonią szukając na chybił trafił kołdry.
- Niieee… - Toshi wtulił policzek w pierś bruneta jednocześnie ręką obejmując go w pasie. Mruknął coś prawie już nieprzytomny. Kaoru przykrył ich obu kołdrą, całując jeszcze Tota w czoło.
- Nie przejmuj się. Jutro posprzątam.

Bo Kaoru mógłby wszystko Totowi odpuścić, gdyby ten tylko o to poprosił.



8.Grzech ósmy – Miłość.

Toshiya mruknął coś już nie śpiąc, ale zastanawiając się czy warto mu otwierać oczy. Nawet nie zauważył jak zasnął zmęczony wieczornymi podbojami. Obrócił się na drugi bok, spodziewając się tam drugiego, ciepłego ciała. Jednak nie wyczuwając w łóżku obecności swojego kochanka otworzył nieco zdziwiony oczy.
- Kao? – mruknął sennie, przeciągając się i ziewając. Rano Toshi był zupełnie nie do użytku. Rozejrzał się po sypiali, ubrania Kaoru gdzieś zniknęły, tak jak i on sam.
- Kaaoru? – tym razem długowłosy chciał już wstawać, by rozejrzeć się za swoim seme. Jednak Lider jak na zawołanie wszedł do sypialni z tacą.
- Śniadanie ci przyniosłem – powiedział uśmiechając się radośnie na widok jeszcze bardziej zdziwionego Toshiyi.
- A jakiej okazji? – burknął mało inteligentnie basista. Nie mógł jednak powstrzymać się od cisnącego się na usta, czułego uśmiechu.
- Bo cię kocham
"Ma tygrys powody do dumy, bo każdy tygrys je ma. Bo całe cialo ma z gumy i sprężyny na dole ma! Skacze bryka i wiruje braknie mu aż tchu! Szaleje bez końca bo nie ma równych mu! Niiee ma rownych mu~!"
"Co komu do tego, skoro i tak mniejsza o to?"

Awatar użytkownika
SouthWest
amator
Posty: 1
Rejestracja: 14 sty 2011, 17:04

Postautor: SouthWest » 15 sty 2011, 17:14

ładnie piszesz, zrobiłaś to dość oryginalnie. Mi było miło czytać bo jest o dir en grey n.n

Awatar użytkownika
Komatsu117
pisarz
Posty: 115
Rejestracja: 08 lut 2014, 17:32
Lokalizacja: Kraków(Giebułtów)
Kontaktowanie:

Postautor: Komatsu117 » 22 lut 2014, 20:46

kompletnie nie znam ludziów, w ogóle nie kojarzę zespołu, ale jest to tak fajnie napisane, że nie jest mi to do niczego potrzebne :mrgreen:


Wróć do „Znani ludzie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość