Strona 1 z 1

[Guns n' Roses] Przyjaźń, pragnienia i marzenia...

: 04 mar 2012, 18:27
autor: In my Life...
Witam. To mój pierwszy fanfik/opowiadanie :) To part 1. Resztę będę dodawać jak dopiszę. Błędów stylistycznych pewnie sporo ale do poprawy ;) Cały part 1 to wprowadzenie do dalszej historii. Zapraszam do komentowania.

Tytuł: Przyjaźń, pragnienia i marzenia...
Fandom: Guns n' Roses
Kategoria: +16
Opis: Dwie przyjaciółki i ich sympatia do Gunsów. OC, SI.
Ostrzeżenia: W dalszych partach lekkie opisy seksu, wulgaryzmy.
Znajomość fandomu: zalecana
Status: skończone.

Kilka słów ode mnie: Przekleństwa w większym lub mniejszym stopniu są potrzebne i użycie ich zamierzone. Może trochę przesadziłam w pierwszej części, ale liczę na to, że pokażecie mi błędy, bo naprawdę nie ma kto tego zrobić. Liczę na wyrozumiałość, ale i szczerość. Wszystkie 4 party historii połączyłam w jeden, żeby nie było, że dodaję za krótkie prace. ;) Dziękuję.


W Los Angeles była burza. Diana chodziła sama po rozjaśnionych przez lampy ulicznych zaułkach. Było lato. Ciepłe krople deszczu spływały po jej ciele. Myślała o swoim trudnym życiu. Nie wróciła do domu na noc. Z resztą wiedziała że nie ma do kogo wracać. Gdy wyszła z zamyślenia zorientowała się że za bardzo się oddaliła i nie wie gdzie ma pójść. Usiadła na mokrej ławce i wyciągnęła telefon żeby zadzwonić po taksówkę.
- Psia krew! Jak zwykle musiał się rozładować.
Pomyślała że pójdzie do swojej przyjaciółki, która mieszkała kilka przecznic stąd. Gdy zapukała do drzwi zaspana Anita powiedziała:
- A ty nie w domu? Przecież jest 4 nad ranem! Niezłą mi pobudkę zafundowałaś siostra...
- Przepraszam ale nie mogłam dziś wrócić do domu... Susie zachorowała... Nie wiem co zrobię gdy... - W tym momencie się rozpłakała.
Anita przytuliła ją do siebie i zaprowadziła do salonu. Była singielką i mieszkała w wielkim domu który dostała w spadku od bliskiej ciotki. Był zawsze miejscem schronienia dla Diany w trudnych chwilach.
- Prześpij się tutaj. Jutro porozmawiamy. Ale najpierw zdejmij te przemoczone łachy!- Powiedziała Anita po czym podała Dianie swoje ubranie do przebrania. Położyła się na kanapie po czym zasnęła.
Rano obudziła ją muzyka dochodząca z pokoju Anity.
- Oj przepraszam. Myślałam że już wstałaś... Już 14. - odparła zaskoczona Anita
- Zbyt dobrze mi się u ciebie spało!- zażartowała Diana
To dobrze bo będziemy miały narwaną noc! Załatwiłam nam bilet na koncert Guns N' Roses! Potem ma się odbyć z nimi osobiste spotkanie na które jesteśmy zaproszone! - wykrzyczała Anita
- O Boże... Jak... Jak ty to zrobiłaś?! - uniosła się szczęśliwa Diana
- Manager Gunsów słyszał jak śpiewałam w drodze po bilety 'Paradise City' i od razu prosił o namiar. Powiedziałam że ty też śpiewasz a on na to że dobrze się składa bo potrzebują chórku! - Anita była bardzo podekscytowana.
Diana zaniemówiła. Wielka fanka Gunsów ma szansę śpiewać ze swoimi idolami i obiektem westchnień na jednej scenie. Nie mogła tego ogarnąć. Serce biło jej jak szalone. Anita miała wypieki na twarzy i cała aż się trzęsła. Obie przytuliły się i postanowiły iść na zakupy aby kupić coś na ten wyjątkowy dla nich wieczór...
...Gdy już nadszedł dziewczyny wsiadły do samochodu i pojechały.
Koncert był cudownym przeżyciem. Axl w swojej koszulce "Kill your idols" prezentował się seksownie. Slash jak zwykle popisywał się dobrymi solówkami a dziewczyny miały w głowach tylko czas przyszły dzisiejszej nocy.
Nadchodzących narwańców z Guns N' Roses słychać było z daleka. Gdy doszło do spotkania Slash był zdenerwowany bo jego wzmacniacz wysiadł a Axl próbował go uspokajać ale na nie wiele to się zdało.
- Kurwa Slash, to tylko wzmacniacz! - Wrzeszczał na niego Axl w wejściu
- Dobra kurwa ale to był mój wzmacniacz... Dobrze że mojej niuni nie uszkodził bo bym chyba zaje...
- Slash! - Wrzeszczał Duff. Organizatorzy się zajmą naprawą a teraz zobacz co za panny siedzą tam przy stole. To chyba te... Jak im tam...Eee Anita i eeee... Kurwa, zapomniałem.
- Diana Duff... Diana - uzupełnił wypowiedź Izzy.
- Co za towar. Ciekawe czy zechcą...
- Jesteśmy tu w interesach, potem przyjemności. - Próbował zaspokoić siebie i innych członków zespołu Slash a oni parsknęli śmiechem.
- Co ja kurwa złego powiedziałem? - Bronił się Slash
- Bo że ty będziesz nas stopował to bym kurwa nie powiedział - Wycedził przez śmiech Axl
- Widzisz, jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz... A teraz chodźmy do nich zanim zwieją, wyglądają na zniecierpliwione.
Slash niestety mylił się, gdyż nie były zniecierpliwione tylko podekscytowane spotkaniem ze swoimi Bogami muzyki. To oni uczyli je prawdziwego Rock n' Rolla. Z resztą seksowni Gunsi wzbudzali w nich coś w rodzaju ekstazy, a wręcz podniecenia... Ale nie trudno było się dziwić, byli na prawdę zmysłowi. Jednak Diana nie mogła przestać myśleć o swojej siostrze która ma nowotwór. Czuła wyrzuty sumienia że nie ma jej teraz przy niej... Ale gdy tylko Slash zbliżył się do niej i gasząc niedopałek papierosa wita się z nią, zapomina o Bożym świecie... Jego spojrzenie było przeszywające i namiętne. Czuła jak rozbiera ją wzrokiem. Widziała jego podniecenie. Sama czuła to samo. Nie mogła się powstrzymać, najchętniej rzuciłaby się na jego szyję... Widzi że Anita chciałaby zrobić to samo w stosunku do Axla, ale trzeba być wiarygodnym... Zostawiła ewentualne przyjemności na później...
- Hej, jestem Slash, ale takiej pięknej fance nie musiałbym sie chyba przedstawiać? - powiedział mrugając do niej okiem
- Yyy... Jestem Diana.. I jestem też bardzo zestresowana... Wiesz... Zawsze chciałam Ciebie poznać... - uśmiecha się niewinnie
Slash również się uśmiecha i zdecydowanie wyczuwa że między nimi coś zaiskrzyło. Zamówił Danielsa dla siebie i innych i dosiadł się bliżej Diany. Anita rozmawia o muzyce z Axlem a Duff i Izzy podrywają 2 inne koleżanki które dosiadły się tej nocy do dziewczyn.
- No więc przejdźmy do konkretów. Przecież nie przyszliśmy tutaj pierdolić od rzeczy, co nie?- odparł Slash dając tym samym do zrozumienia Axlowi że nie czas na zabawę, potwierdzając, swoją "rzetelność" co oczywiście w ogóle do niego nie pasowało.
- Więc co macie nam do zaoferowania? - Axl wali jak zawsze prosto z mostu
- Śpiewamy... Kiedyś miałyśmy własny zespół gdzie byłyśmy wokalistkami, ale się rozpadł
- Jak się nazywał?
- Nie skojarzysz...
- Ah.. rozumiem... nieudana kariera? Ciule nigdy nie dawali się wybić młodym... A właśnie ile wy kurwa macie lat?
- 24 - odpowiadają wiedząc że nie są o wiele młodsze od Gunsów
- Dobrze wiedzieć - uśmiecha się ukrywając pod spojrzeniem wiadome zamiary A jakim rodzajem muzyk się zajmujecie?
- Pop i Rock, choć ostatnio eksperymentowałyśmy też z Heavy Metalem
- Idealnie! Macie tę robotę. Nie mam czasu się rozpierdalać na drobne więc jutro na 10 bądźcie przy Long Street 1023, Ok?
- Ok, raczej Cię... Yyy.. Znaczy was.. nie zawiedziemy - język plątał się bardzo mocno
Diana nie mogła przestać patrzeć się na Slasha, jednak nie miała odwagi powiedzieć do niego ani słowa. On jednak dobrze wyczuł jej spojrzenie na sobie ale próbował pozostać w spokoju aby nie wzbudzać podejrzeń.
- Musimy już chyba iść.. - zerwała się zmieszana Diana
- Nie napijecie się nawet z nami Daniel'sa aby uczcić współpracę? - powiedział Axl aby jak najdłużej zatrzymać obydwie dziewczyny przy sobie
- Yyyy.. To znaczy... my nie pijemy.
- Abstynentki? Ooo... czuję, że będzie ciekawie.. - burknął pod nosem Rose ale od razu kopnął go Slash tak mocno, że krzyknął z bólu
- Ty sukinsynu! Za co to było głupku?!
- Zamknij się albo dostaniesz następnym razem kopa trochę wyżej, a wtedy dopiero zaboli 'sukinsynu' - odpowiedział z szyderczym uśmiechem gitarzysta
- Dobra, dobra... Zostaniemy, ale bez bójek mi tu! Chyba, że o nas, to wtedy zrozumiem - powiedziała nie mogąc już wytrzymać Anita, potem zbladła i dodała:
- Ja to powiedziałam głośno?
wszyscy wybuchnęli śmiechem i do nocy siedzieli w pubie i bawili się w najlepsze...

Part 2.

Po nocnej imprezie, która zakończyła się nad ranem dziewczyny były skonane, a przecież miały spotkanie z Gunsami. Tym razem typowo służbowe. Nie mogły lub nie chciały zapomnieć jakie wrażenie zrobiły na chłopakach. Nie mogły się doczekać, kiedy znów się spotkają.
Ranek mijał nerwowo. Diana i Anita nie mogły wybrać odpowiedniego stroju, a o makijażu nie ma co wspominać. Dziesiąta zbliżała się nieubłaganie a przyjaciółki z pośpiechem wybiegły z domu.
Na miejscu Gunsi widocznie leczyli kaca. Slash leżał na ziemi przy gitarze i pił wodę, Axl i Duff grali w karty a Izzy i Steven powędrowali na drugi koniec sali obeznać się z tracklistą na przyszłe koncerty. Poza widokiem chłopaków zdziwiła je sala. Była ogromna a w niej same najlepsze sprzęty. Stały w drzwiach czekając, aż pozwolą im wejść. Nagle do Diany zadzwonił telefon.
- Tak? - zaczęła, a cichy głos w słuchawce telefonu zdawał się być poddenerwowany. Widząc, że Diana osuwa się na ziemię Slash szybko ją złapał, gdyż był w pobliżu. Telefon wypadł jej z dłoni i uderzając o posadzkę rozbił się.
Gdy się ocknęła rozejrzała się wokół siebie i zobaczyła, że wszyscy zbiegli się obok niej. Blada kazała wszystkim wyjść. Saul jednak jej nie posłuchał i uparcie siedział obok kanapy na której leżała. Patrzyła na niego i bez słowa pszytuliła się i zaczęła płakać. On objął ją i pozwolił jej wypłakać się. Gdy trochę się uspokoiła, zaczęła mówić.
Slash ... - głos drżał jej i nie mogła powstrzymać łez płynących po jej zmęczonej płaczem twarzy.
Co się stało ? - zapytał niepewnie. Nie chciał jej urazić, skrzywdzić ani wymuszać na niej odpowiedzi.
Przecież ja Cię nie znam, a wypłakuję się tobie na ramieniu. To jest chore. - odparła - moja siostra nie żyje ... - wyszeptała chrypiącym głosem.
Slash zdążył ją przytulić do siebie zanim znów zaczęła płakać. Trzymał ją mocno i pewnie. Chciał, żeby poczuła się przy nim bezpiecznie. Żeby wiedziała, że zawsze może na niego liczyć. Bardzo ją polubił. Ona jego też. Siedzieli tak długo, aż do nocy. Gdy Axl wszedł zamaszyście otwierając drzwi do sali Slash go uciszył . Zmęczona Diana zasnęła w jego objęciach. Delikatnie ułożył ją na kanapie i okrył kocem w kratę. Jego ulubionym, pod którym zawsze drzemał podczas nocnych prób. Podszedł do Axla i poprosił go, żeby wyszli na chwilę z sali.
- Gdzie Anita? - zapytał
- Nie wiem kurwa, a co się stało? - powiedział widocznie zdezorientowany Axl.
- Jej siostra nie żyje - powiedział, a jego głos widocznie się załamał.
- Co kurwa?! Jak to się stało?! - Axl był zaskoczony i nie wiedział więcej niż przedtem.
- Nie mam pojęcia... strasznie płakała. Nie mogłem jej uspokoić, nic więcej nie zdołała mi powiedzieć. Dlatego pytam gdzie Anita, bo ona na pewno będzie wiedziała więcej.
- Idzie. - powiedział Axl.
Anita widocznie zdenerwowana całą sytuacją podbiegła do mężczyzn.
- Powiedziała coś Tobie, Slash? - odparła bez namysłu.
- Tak, powiedziała, że jej siostra nie żyje.
Anita wielkimi niebieskimi oczami patrzyła na niego i nie wierzyła w to co słyszy.
- O mój Boże... - łzy napływały jej do oczu ale zdołała się opanować - nie wiedziałam, że jest z nią aż tak źle ...
- Wiesz coś o tym ? - powiedzieli niemalże równo przyjaciele.
- Jej siostra miała raka. Ostatnio jej stan się pogorszył. To wszystko ją przerastało. Kiedy was spotkała to choć na chwilę poczuła się szczęśliwa. Nie zdążyła się z nią nawet pożegnać ... Miała tylko 13 lat ... - westchnęła i bez słowa podeszła do drzwi sali.
- Nie wchodź ! Zasnęła -uprzedził ją Saul.
Zsunęła się po drzwiach i opadła na ziemi. Zamyślona wpatrywała się w jeden punkt. Tak bardzo było jej szkoda Diany. Ona tak wiele przeżyła. Zjawiła się reszta zespołu. Gdy i oni dowiedzieli się co się stało, postanowili wziąć Anitę na spacer. Tylko Slash został na miejscu, w razie gdyby Diana się obudziła...
Wczesnym rankiem Slash wszedł do sali nagraniowej, gdzie przedtem zostawił Dianę samą i ku swojemu zdziwieniu dziewczyna już nie spała. Patrzyła się pusto przed siebie i widzialne było w jej oczach straszne poczucie winy. Slash po cichu podszedł do niej i przysiadł na kanapie. Diana odwróciła się twarzą do niego. Miała suche usta, potargane włosy i była nakryta slashowym kocem. Zaczęła mówić:
- To moja wina, gdybym jej nie zostawiła to by nie umarła! - wpadła w histerię - przecież ja jestem jej siostrą, ona mnie potrzebowała a ja jak tchórz uciekłam! Martwiłam się tylko o siebie, nie chciałam patrzeć jak cierpi. Nie pomyślałam nawet o tym, że się z nią już nigdy nie zobaczę, że jej nie przytulę, że się z nią nie pożegnam! - krzyczała.
Slash spokojnie jej wysłuchał. Nie mógł sobie wyobrazić jak cierpi, nigdy czegoś takiego nie przeżył. On jako 26 letni mężczyzna tak naprawdę nie wiedział nic o życiu. Istniał jakby na pograniczu rzeczywistości obchodząc się tylko dragami, Daniel'sem i dziwkami. Nikt tak bardzo nie zmusił go do zastanowienia się nad sobą jak ona...


Diana czuła się lepiej lub tylko jej się tak wydawało. Wstała z kanapy i podeszła do okna. Spoglądała na ulicę, która powoli budziła się do życia. Slash obserwował ją.
- Muszę iść się ogarnąć, macie tutaj łazienkę ? - zapytała.
-Tak, zaprowadzę Cię - odpowiedział.
Szli korytarzem a z naprzeciwka wyszedł im Axl.
- Jak się trzymasz mała ? - zapytał mężczyzna.
- Jestem zmęczona, z resztą jak ja się mogę czuć ? - odparła
- Przykro mi mała. Wiesz co? Obgadamy to wszystko później kurwa, a Ty wracaj z przyjaciółką do domu i odpocznij - Axl pierwszy raz współczuł komuś, kogo prawie nie znał.
- Na pewno ? Ja się uszykuję i będę gotowa ...
- Widzę właśnie. Wyglądasz jak wrak człowieka kurwa ! Spokojnie możesz wracać do domu
- Dzięki Axl...
Slash wskazał Dianie łazienkę i poszedł oznajmić Anicie, że dziewczyna chce jechać do domu. Gdy wreszcie ją znalazł ona kłóciła się z kimś przez telefon. Nie zauważyła nawet jak Saul do niej podszedł. Gdy skończyła rozmowę odwróciła się i niemalże zemdlała ze strachu.
- Coś się stało ? - zapytał Slash, zaskoczony reakcją Anity.
- Nie nic... Nie spodziewałam się Ciebie.
Slash nie wnikał bo istotnie nie bardzo go obchodziły sprawy prywatne Anity. Przekazał jej, żeby wzięła Dianę do domu. Martwił się o nią.
- Jest tylko jeden mały problem ... Ja nie mogę jej wziąć do siebie bo rodzinka przyjechała. To dość spora rodzinka i ponoć mają jakieś spotkanie i mam się zająć sobą lub iść do niej, a widzisz, że nie mogę. W takim bądź razie nie mam się gdzie podziać. To właśnie dlatego byłam tak zdenerwowana. Kłóciłam się z matką.
- Widzę, że jest nieciekawie. Ale u nas w domu mamy wolny pokój. Możecie zostać tam ile chcecie. Proszę - to są kluczyki.
Slash podał jej adres na małej żółtej karteczce i klucze z poprzyczepianymi breloczkami. Diana wyszła właśnie z budynku i bez słowa wsiadła do samochodu. Anita dołączyła do niej i uprzedziła, że jadą do chłopaków. Odpaliła samochód i za chwilę już ich nie było. Slash cieszył się mimo wszystko z takiego układu zdarzeń. Mógł mieć ją blisko.
Na miejscu ujżały duży budynek. To był dom Gunsów. Gdy weszły do środka spotkały się z nielichym bałaganem. Dość sporo było butelek po Daniel'sie i innych tego typu przedmiotów. Dianie widocznie poprawił się humor. Zaczęła się uśmiechać. Z resztą jak tu się nie uśmiechać jak widzi się realne życie swoich idoli takie jakie jest na co dzień. Niedługo potem dojechali do nich chłopacy. Było już popołudnie. Slash był zadowolony widząc znów roześmianą Dianę. Axl podszedł do Anity i powiedział, że ma niespodziankę. W drzwiach pomieszczenia stała jej stara znajoma Viktoria. Była to szczupła, niezbyt wysoka dziewczyna w ciemnych włosach i o jeszcze ciemniejszych oczach. Izzy od razu zwrócił na nią uwagę, lecz nie był jedyny. Duffowi również się spodobała. Anita przywitała się z nią i przedstawiła jej Dianę. Dziewczyna bladym uśmiechem powitała nieznajomą. Slash postanowił zostawić Anitę i Viki same i przy okazji rozerwać trochę Dianę więc wziął ją na spacer.
Slash szedł obok niej i spoglądał na jej twarz, rozjaśnioną promieniami słońca. Szli wąskimi uliczkami aż wreszcie dotarli do parku. Tam usiedli na ławce i opowiadali o sobie i swoim życiu. Coraz bardziej się mu podobała. Wyglądała na zadowoloną. Jej delikatne rysy przyciągały jego spojrzenie. Długie, brązowe, proste włosy powiewały na lekkim wietrze. Oliwkowozielone oczy błądziły po okolicy, jakby szukały wśród drzew wspomnień. Spędzili tam ponad dwie godziny. Wracając już do domu Saul spontanicznie chciał ją pocałować. Odepchnęła go. Nie powiedziała mu o czymś. Nikt tego o niej nie wiedział. Nie chciała nigdy, żeby ktoś się dowiedział. Mimo, że czuła się przy nim bezpiecznie nie zgodziła się na pocałunek. Złe wspomnienia powróciły. Chciały zniszczyć jej szczęście. Jej wewnętrzna blokada nie pozwalała jej na tak wiele. Slash zawstydził się. Wiedział, że to nie jest odpowiedni moment. Myślał, że dlatego się nie zgodziła, jednak powód był inny.
W domu Izzy rozmawiał z nowo poznaną Viki. Wpadła mu w oko. Widocznie ją podrywał. Duff nie mógł na to patrzeć, ale przecież nie sprzątnie przyjacielowi dziewczyny z przed nosa, więc odpuścił. Izzy nachylił się i pocałował ją. Nigdy tak szybko się nie zakochał. A wiedział dobrze, że to nie jest przelotne uczucie, bo nigdy czegoś takiego nie przeżył. Zakochani poszli na piętro do małego studia gdzie Izz miał jej pokazać kilka chwytów gitarowych a Duff, Steven, Axl i Anita siedzieli w salonie.
- My idziemy do Hellhouse - odparli Duff i Steven.
- No to na co czekacie? - powiedział Axl.
Anita zaśmiała się, a Axl widocznie nie spodziewał się takiej reakcji z jej strony. Zostali sami. Siedzieli na sofie obok siebie.
- Miło mi, że się kurwa śmiejesz. Mogę wiedzieć tylko z czego ?
- A nic, nic - uśmiechnęła się niewinnie.
- Napijesz się Nightraina ? - zaproponował.
- Oczywiście, z miłą chęcią.
- Ty zawsze jesteś kurwa taka grzeczna? - powiedział z politowaniem.
- Prawie zawsze. Niektóre sytuacje wymagają jednak tego pazura... - zamyśliła się.
Axl pocałował ją. Całował tak namiętnie, że dziewczyna nie była w stanie wyobrazić sobie lepszego pocałunku. Przytuliła się do niego i mocniej przyciągnęła do siebie. On objął ją w talii i delikatnie gładził jej twarz swoimi dłoniami. Miłą atmosferę przerwało przybycie Slasha i Diany. Gdy zobaczyli Axla i Anitę w tej sytuacji uśmiechnęli się. Slash spojrzał na nią i poszedł na piętro. Diana postanowiła nie przeszkadzać im i poszła do kuchni nalać sobie coś do picia. Zastanawiała się nad tym, co zdarzyło się podczas spaceru. Myślała cały czas o Saulu ale z drugiej strony nie potrafiła inaczej. Czuła wyrzuty sumienia. Bała się, że go straci...

Miniona noc była inna niż wszystkie. Każdy cieszył się własnym szczęściem i spędzał ją na ulubionych czynnościach. Axl i Anita siedzieli w salonie oglądając horrory, Izzy odkrył u Viki cudowny głos i umiejętność gry na gitarze, więc skomponowali własny utwór a Duff i Steven pili i uganiali się za jak oni to określili 'fajnymi dupeczkami'. Slash prawie całą noc spędził w samotności relaksując się i popijając Nightraina. To popijanie i tak w końcu skończyło się na schlaniu do nieprzytomności jak to miał podczas takowej relaksacji w zwyczaju. Jedynie Diana nie mogła sobie znaleźć miejsca. Nie miała na nic ochoty. Myślała o Anicie. Zazdrościła jej szczęścia w życiu. Dziewczyna zawsze jej tego w głębi serca zazdrościła i nie wiedziała dlaczego akurat ją miało spotykać tyle nieprzyjemności. Nasunął jej się też Slash, ale w sumie nie chciała nad tym rozprawiać. Nie wiedziała, że ich znajomość może aż tak daleko zabrnąć. On od zawsze jej imponował ale nawałnica spraw, które bombardowały jej życie w ostatnim czasie przyćmiły te przyjemności. Jedyne na jakie mogła sobie pozwolić.

Ranek zaczynał się niewinnie. Jak zwykle wszyscy powoli zbierali się w dość sporej kuchni. Diana już tam siedziała. Spędziła tam wiele godzin. Zdążyła nawet przygotować duże śniadanie dla wszystkich. Gunsi byli bardzo zadowoleni. Praktycznie zapomnieli już o tym co ją spotkało. Jedynie Slash o tym pamiętał. Spoglądał na nią, siedzącą przy Anicie i rozmawiającą z nią. Uśmiechała się. To był znak, że jednak może wszystko jest już w porządku. Nabrał nadziei na to, że może nie uraził jej swoim wczorajszym zachowaniem. Zadowolił się. Gdy w reszcie ekipa najadła się do syta, postanowili pojechać do studia, żeby w reszcie rozpocząć przerwaną przykrymi wydarzeniami pracę nad trasą. Diana czuła się lepiej i nie pozwoliła wspomnieniom o siostrze znów zawładnąć swoim umysłem. Trwała w sile. Anita była z niej dumna. Zawsze wiedziała, że jest silna, ale przecież nawet jej psychiczna wytrzymałość ma swoje granice. Jednak nie dała się do końca złamać. Upadła, ale podniosła się.

W drodze rozmawiali o trasie. Mężczyźni mieli sporo pomysłów na show. Anita i Diana słuchały ich. Z resztą nie wypadało się wtrącać. Ale przy pewnym temacie An pękła.
- Czy wy macie dobrze w głowach? Po co wam tancerki z jakiegoś strip klubu na scenie podczas występu? Przecież to niedorzeczne... i niesmaczne. - oburzyła się.
- Co kurwa? Jak to po co? - warknął Axl - przecież to jest zajebiste i właśnie że bardzo apetyczne, kotku. - uśmiechnął się do niej widocznie nie rozumiejąc aluzji, którą rzuciła Anita.
- Jesteś pojebany... ! - odpowiedziała zwykle opanowana i obraziła się.
- Czy Ty jesteś ślepy czy aż tak głupi?! Nie widzisz, że ona jest o Ciebie zazdrosna? - dodał Slash - przecież gdybym miał taką fajną dziewczynę jak one, to nawet bym o tym nie pomyślał, debilu!
- Osz kurwa... To o to tu chodzi? - Axl spojrzał w tym samym momencie na czerwoną z wściekłości twarz Anity i wtedy przeprosił - nie było tematu, mała - puścił do niej oczko.

Dianie spodobało się zachowanie Saula... Gdy dojechali na miejsce weszli w niezły nieład, ale cóż - to przecież u nich normalne. Skoro ogólny i całkiem niezły zarys już mieli, zabrali się za setlistę.
- Więc ja bym wybrał 'Patience', 'Sweet child o' mnie', może 'Paradise City'... - zaczął Izzy.
- Dobra kurwa ale ja już mam setlistę, zobaczcie...
Składała się z najlepszych kawałków. Same perełki. Zatwierdzili ją i zaczęli rozmawiać o krajach, jakie chcą odwiedzić...
- Może Polska? - zaproponowały trzy dziewczyny.
- A gdzie jest ta Polska? - zainteresowali się chłopacy.
- No cóż to takie małe państwo w środkowej Europie...
- Trasa jest po Europie więc w sumie by się zgadzało... O kurwa! Słyszałem, że mają tam dobrą wódkę... zaczął Axl.
- A wy tylko o jednym ... ! - zaśmiały się z dezaprobatą.
- Skąd u was w ogóle ten pomysł? - zapytał Slash.
- No cóż, my jesteśmy z Polski.
- Naprawdę? - zdziwił się Izzy i spojrzał na Viktorię. Słyszał, że są tam piękne kobiety, a Viki była tego książkowym przykładem.
-No to super! Przynajmniej będziecie wiedziały co i jak, pomożecie z językiem i w ogóle... - zaczął nakręcać się Duff.

Jedynie Steven nie był obecny przy rozmowie. Dobrał się już do alkoholu i papierosów, leżących na stole przy kanapie. Rozsiadł się i pogrążył w marzeniach. Zostawili go w spokoju. Wiadome jest, że to jeden z większych koneserów alkoholu w Stanach... I tak na niewiele by się zdał.

Gdy wszystko już przedyskutowali, postanowili przećwiczyć piosenkę. Pierwsza na warsztat poszła 'Sweet Child o' mine'... Dziewczyny dostały nuty i tekst, których nie potrzebowały, bo znały ten utwór na wylot. Gdy Slash rozpoczął solówkę podszedł do stojącej nieopodal Diany i krótko ją pocałował. Jego marzenie się spełniło. Ona też wyglądała na zadowoloną. Dała ponieść się emocjom. Cieszyła się. Chciała mu podczas najbliższej okazji powiedzieć, co o niego czuje i wytłumaczyć ostatnie zachowanie. Z niecierpliwością czekała, aż próba się zakończy.

Wszystko gotowe było już wczesnym wieczorem. Zostały już tylko formalności. Niedługo wyruszą w trasę. Slash zdejmował swoją gitarę i nagle poczuł czyjąś obecność za swoimi plecami. Obrócił się. Jego oczy ujrzały Dianę, która nieśmiało uśmiechała się do niego. Stała dość blisko niego. Chciał ją przytulić, ale widział, że ma mu coś do powiedzenia.
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytała się zaciekawiona.
Zapanowała cisza. Brnęła więc dalej...
- Wiesz, chciałam Tobie coś powiedzieć. Moje ostanie zachowanie, wtedy, wieczorem... Przepraszam, ale to było zbyt wiele. - bała się.
- Nic nie szkodzi, dlaczego tylko tak zareagowałaś? Zastanawiałem się nad tym...
Tego pytania bała się najbardziej. Wiedziała dobrze, że on nie może tego nie wiedzieć.
- Kiedyś widziałam, jak gwałcono moją siostrę... To było potworne. Krzyczałam, ale nic więcej nie mogłam zrobić. Było ich trzech... Zobaczyli mnie. Dwaj podeszli do mnie a trzeci akurat robił krzywdę mojej siostrze. Pamiętam, jak wtedy płakała. Dobrali się do mnie, rozebrali i znęcali się nade mną. Obydwaj mnie zgwałcili, jeden po drugim. Nikt nam nie pomógł. To był nasz pierwszy raz... Stało się to wieczorem, całkiem niedaleko od naszego domu i jeszcze bliżej od ruchliwej ulicy. Pobili nas do nieprzytomności. Znaleziono nas rano. Moja siostra prawie tego nie przeżyła. Miała wtedy 9 lat. - głos jej się załamał, ale poczuła ulgę.

Slash stał jak wryty. Nie wiedział co powiedzieć. Po twarzy Diany spłynęła wielka łza. Odeszła powoli do samochodu, w którym cała reszta już czekała. Nie miała pojęcia co Slash teraz sobie o niej myśli. Niewiele ją to obchodziło, przecież to nie była jej wina... Jest brudna, zawsze się taką czuła, ale nie mogła nic z tym zrobić. Miała tylko nadzieję, że nie straci go przez to... Nie przeżyłaby tego...

Wracając ze studia Diana cały czas myślała o tym, co się stało. Saul zrezygnował z powrotu autem i poszedł do domu pieszo. Uświadomiła sobie, że kocha Slasha. Bała się spotkać z nim kolejny raz, bo nie chciała drążyć tematu. Wstydziła się.
Gdy dojechali na miejsce jeszcze go nie było. Zdążyła się wykąpać i przebrać. Weszła do tymczasowo przydzielonego jej pokoju i usiadła na łóżku. Wtedy ktoś z impetem trzasnął frontowymi drzwiami. Przypuszczała, że to ten zakręcony furiat Axl. Nie przejęła się tym. Z salonu jak zwykle dobiegała muzyka. Tym razem był to Queen. Lubiła ich muzykę. Zawsze dodawała jej otuchy, ale ostatnimi czasy o niej zapomniała. W tym momencie przytuliła się do poduszki i zaczęła płakać. Nie wiedziała, że Slash już wrócił i że akurat przechodził obok jej drzwi. Wszedł niepewnie do jej pokoju a ona nawet tego nie zauważyła. Położył się obok jej i mocno ją przytulił. Obydwoje zasnęli.

Obudzili się około drugiej w nocy. Diana była strasznie speszona całym przebiegiem sytuacji. Przez okno wpadały promienie lampy ulicznej. W pokoju było widno. Oczy Saula błyszczały się i uważnie obserwowały zachowanie dziewczyny. Ona nie wiedziała co powiedzieć. Podeszła do okna.
- Kocham Cię... - wyszeptała wcale nawet nie spoglądając na niego.
- Słucham? - odpowiedział. Chciał to usłyszeć jeszcze raz.
- Kocham Cię! - krzyknęła.
Slash podszedł powoli do Diany. Delikatnie ją pocałował. Ona tym razem odwzajemniła pocałunek. Osiedli na łóżku. Ona wtuliła się w jego dobrze zbudowane ciało i dotykała jego kręconych włosów, on natomiast zaczął ją rozbierać i całować po szyi. Spędzili ze sobą wspaniałą noc i niemalże bez słów wyjaśnili zaszłą sytuacją. Zapomnieli o tym. Cieszyli się sobą. Byli szczęśliwi i zakochani.

Gdy dziewczyna się obudziła, Slash przywitał ją pocałunkiem. Ona z dużym uśmiechem położyła się na jego torsie. On objął ją ręką i powiedział:
- Wiesz, wczoraj Tobie tego nie powiedziałem... Ja również Cię kocham.
- Już nic nie mów - pocałowała go - nie wracajmy więcej do tego.
- Dobrze - odparł - wypadałoby już wstać, ale ta kołdra jest zbyt ciężka, żebym mógł spod niej wyjść.
Diana zaczęła się śmiać. Nie mogła się opanować. Wstała i pociągnęła Saula za sobą. On zebrał z ziemi spodnie i szybko w nie wskoczył. Ona ubrała jego koszulę w czerwoną kratę, którą miał wczoraj na sobie. Zeszli na śniadanie.
- O Kurwa! Nie pomyliłaś ubrań mała? - powiedział zaskoczony Axl.
- Yyy... To długa historia - odpowiedziała.
- No nie wiem - uśmiechnął się rudzielec.

Dziś nie mieli najmniejszego zamiaru wychodzić z domu. Z resztą nie mają zamiaru tego robić przez najbliższe trzy tygodnie. Będą pili i imprezowali przez cały ten czas. A potem wyjadą w trasę i zabiorą swoje księżniczki. Izzy Viki, Axl Anitę a Slash Dianę. Co do Izziego i Viki to ich noc również nie należała do spokojnych. Teraz siedzieli przy stole niczym papużki nierozłączki i wpatrywali się w siebie bez opamiętania. Gunsi byli tak zakochani jak nigdy. Sprawy potoczyły się po ich myśli.
* * *
Wszyscy pakowali się w pośpiechu. Za półtorej godziny wylatują do Polski na pierwszy koncert inaugurujący ich trasę koncertową.
Podczas podróży chłopcy nieźle się schlali. W pełni skorzystali z darmowego 'drinka' . Dziewczyny natomiast rozmawiały na różne tematy. Cała droga minęła bez większych problemów. Gdy dolecieli na miejsce pierwszym pytaniem jakie usłyszał ich menadżer było pytanie o najbliższe puby...

Przed hotelem w centrum Warszawy zbiegło się mnóstwo fanów muzyków. Rozhisteryzowane fanki siłą próbowały dostać się do swoich idoli. Nie było to tak łatwe, ale jednak jednej dziewczynie się udało. Wiadomość o tym, że większość zespołu to już nie są chłopacy do wzięcia jeszcze nie dotarła do mediów. Tym bardziej zastała sytuacja była bardzo niesmaczna. Jakaś młoda dziewczyna, która miała może 17 - 18 lat pobiegła do Slasha i go pocałowała. Ten dopiero trzeźwiał, więc nie przegapił okazji. Jak na bożyszcza nastolatek przystało pewnie by ją przeleciał, gdyby nie interwencja stojącej niedaleko Diany. Odepchnęła dziewczynę i zaczęła na niego krzyczeć. Ale w języku polskim. Chciała aby wszystkie jego psychofanki na przyszłość wiedziały, że nie jest do wzięcia. Z nim natomiast rozprawi się później. Łzy napłynęły jej do oczu. Bez słowa wbiegła do hotelu, gdzie menadżer odbierał już klucze od pokoi. Widząc zapłakaną Dianę zapytał się co się stało. Ona bez słowa podeszła do niego i wzięła pierwszy lepszy klucz. Poszła do pokoju i zaczęła się rozpakowywać. Nigdy nie pomyślała, że zrobi jej coś takiego. Nie był już przecież pijany. Było jej przykro.

Wszyscy byli już w swoich pokojach. Slash również przyszedł do Diany. Bez słowa wszedł i usiadł na fotelu. Spoglądał na dziewczynę i widział, że zawładnęła nią straszna wściekłość. Nagle wpadła w furię. Pobiegła do niego i uderzyła w twarz. Zaczęła na niego krzyczeć.
- Jak mogłeś?! Przecież mówiłeś, że mnie kochasz a Ty całujesz się z pierwszą lepszą nastolatką!
- Uspokój się! - podniósł głos i mocno szarpnął dziewczyną.
Wystraszyła się i powoli cofnęła kierując się w stronę drzwi. Wybiegła i poszła do pokoju Duffa. Na niego zawsze mogła liczyć. On nie widział w prawdzie całego zdarzenia ale nie trzeba zbyt dużo tłumaczyć.
- Cześć... Nie przeszkadzam? - weszła po cichu do jego pokoju i stanęła w drzwiach.
- Nie, siadaj. Coś się stało? - wyczuł, że coś jest nie tak.
- W sumie tak... - rozpłakała się.
Duff podszedł do niej i posadził na sofie. Gdy się uspokoiła opowiedziała mu co się stało.
- A to skurwiel! - rzucało nim ze wściekłości. Nie rozumiał jak można coś takiego zrobić tak ładnej i mądrej dziewczynie -ja się z nim policzę!
- Nie, proszę...
- Jak to?
- Nie chcę, żebyś się z nim kłócił. Mogę tutaj zostać na noc?
- Jasne, ale mam jedno łóżko - powiedział skrępowany.
- Nic nie szkodzi.
Był zaskoczony i czuł się dziwnie. Miał spać w jednym łóżku z dziewczyną swojego przyjaciela? Przecież to nie jest w porządku. Ale z drugiej strony ona się mu bardzo podobała. Postanowił jednak spać na sofie.

Rano Slash nie był w szczytowej formie. Brakowało mu seksu z Dianą. Bliskości z nią. Jej słów. Jej zapachu. Całą noc obwiniał się za to co zrobił. Był strasznym gnojem. Bał się, że ona mu tego nie wybaczy.

Dziewczyna obudziła się i leżała bez ruchu. Duff już nie spał, ale ona tego nie wiedziała i uśmiechała się sama do siebie. Gwałtownie wstał z sofy i podszedł do niej.
- Jak się Tobie spało?
- Dobrze, dziękuję. Tylko głupio mi, że wyrzuciłam Cię z Twojego własnego łóżka.
- Nic nie szkodzi.
Uśmiechnął się do niej. Ona wstała i chciała przejść ale Duff jej nie pozwolił. Stał i spoglądał jej głęboko w oczy. Było jej głupio. On był tak przystojny, ale przecież w pokoju obok czekał Slash. Mimo wszystko chciała mu wybaczyć. McKaganowi również myśli kłębiły się w głowie. Nie chciał ustąpić. Chciał dostać ten jeden pocałunek ale nie chciał oszukać przyjaciela. Męskość wzięła górę. Przytrzymał ją i krótko pocałował. Ale ona go odepchnęła. Doszła do wniosku, że taka gra nie ma sensu. Podziękowała mu raz jeszcze i odeszła do Saula.

Mężczyzna czekał już na nią. Chciał ją błagać na kolanach, żeby do niego wróciła. Gdy weszła do pokoju od podbiegł i zaczął ją przepraszać. Ona bez słowa go przytuliła. Później dodała:
- Nie rób tego nigdy więcej...
- Jestem skurwysynem, wiem o tym.
- Przestań! Nie mów nic tylko mnie pocałuj.
Zrobił to co kazała. Znów poczuła się pewnie przy swoim mężczyźnie. Uświadomiło ją to. Teraz wiedziała, kogo kocha. Wiedziała też, że on ją kocha. Miała nadzieję, że to był tylko jeden wyskok. Że więcej takich nie będzie. Tak jej obiecywał. Ona mu zaufała.

Gdy nadeszło popołudnie cała ekipa pojechała na Bemowo. Tam właśnie miał odbyć się koncert. Wszyscy byli podekscytowani. Próba przebiegła pomyślnie. Fani powoli zbierali się pod sceną. Impreza rozpoczęła się o 19 czasu polskiego. Wszyscy bawili się cudownie, a dziewczyny oglądały chłopaków zza kulis. Nagle Slash zrobił coś, czego nie było w planach. Coś, co zupełnie zaskoczyło Dianę i innych.
- Chciałbym jeszcze raz przeprosić moją ukochaną, Dianę i chcę tą piosenkę zadedykować właśnie jej. To piosenka, której jeszcze nie graliśmy na żadnym koncercie. No to Rock n' Roll kurwa !

Wtedy właśnie zabrzmiała piosenka 'Patience'. Tekst tak przejął dziewczynę, że rozpłakała się ze szczęścia. Przez cały czas ich znajomość i późniejszy związek napadały same trudności. Teraz po raz pierwszy jest szczęśliwa. Cały czas bała się, że go straci, ale udało im się. Ich miłość zdawała się przetrwać wszystko. Gdy ostatnie takty piosenki się kończyły Slash poszedł po Dianę i wprowadził ją na scenę.

Odgarnął jej włosy, otarł łzy i pocałował...

: 14 kwie 2012, 22:26
autor: WszechWładca
Opowiadanie podobało mi się :)
I napewno zaraz sprawdzę o jakiej kapeli w niej mowa.
Mam nadzieję, że kontynuacja będzie dłuższa, a twój upór w tworzeniu tego dzieła - niezmierzony

: 29 cze 2012, 15:13
autor: Hermi
Niestety, muszę powiedzieć, że jest wiele błędów. Rozdział powinien być dłuższy, ten ma dwie strony. Masz bardzo rozbudowane dialogi i za mało opisów. Nie chodzi o to, żebyś pisała drugie "Nad Niemnem", ale dialogi nie powinny być gołe.

Przykład:
In my Life... pisze:- Śpiewamy... Kiedyś miałyśmy własny zespół gdzie byłyśmy wokalistkami, ale się rozpadł
- Jak się nazywał?
- Nie skojarzysz..


Ton wypowiedzi? Mimika? Ruchy ciała? Same słowa nie stanowią całego komunikatu, jego 80% to mowa ciała.

Gubisz podmiot.

In my Life... pisze:Powiedziała Anita po czym podała Dianie swoje ubranie do przebrania. Położyła się na kanapie po czym zasnęła.
Rano obudziła ją muzyka dochodząca z pokoju Anity.


Z tych zdań wynika, że Anita zasnęła, a rano obudziła ją muzyka z pokoju Anity. Wiem, o co Ci chodziło, ale czytelnik nie powinien się zastanawiać, o co chodziło autorowi. Pada logika tych zdań.


Czasami edycja tekstu się plącze.
In my Life... pisze:- Ja to powiedziałam głośno?
wszyscy wybuchnęli śmiechem i do nocy siedzieli w pubie i bawili się w najlepsze...


Brakuje wielu przecinków i myślników, zdarzają się błędy ortograficzne.

Przykłady:
In my Life... pisze:Ale nie trudno było się dziwić, byli na prawdę zmysłowi. Jednak Diana nie mogła przestać myśleć o swojej siostrze która ma nowotwór. Czuła wyżuty sumienia że nie ma jej teraz prz niej...


Przed "która" i "że" na pewno powinien być przecinek. "Wyrzut" to poprawna pisownia.

In my Life... pisze:- Dobrze wiedzieć - uśmiecha się ukrywając pod spojrzeniem wiadome zamiary A jakim rodzajem muzyk się zajmujecie?


Brak koniecznego myślnika.

Jak na taki krótki tekst jest bardzo dużo wulgaryzmów. Naprawdę wszystkie były potrzebne? Jest wiele liczebników, w większości, na Twoim miejscu, pisałabym je słownie. W jednym zgadzam się z Wszechwładcą, na pewno nie powinnaś zniechęcać się do pisania. W takim przypadku jak Twój, najlepiej dać komuś tekst do przeczytania przed wstawieniem. Nie musi to być "zawodowa" beta, ale po prostu ktoś, kto pokaże Ci czego w tekście brakuje i jak można go poprawić/ udoskonalić.

Weny życzę.

: 07 paź 2012, 10:49
autor: In my Life...
Dziękuję za opinie. Postaram się poprawić. Mam napisane kolejne 4 party historii z mniejszą (tak mi się wydaje) ilością wulgaryzmów i pisane trochę iaczej pod każdym względem. Wstawię przy najbliższej okazji. ;)