Strona 1 z 1

Niezwykła historia Dalii i Tatiany [konkursowa parodia MS]

: 31 sty 2013, 19:16
autor: Zwierz Hienisty
Ten fanfik zajął 2 miejsce w konkursie na parodię Mary Sue.

Zaczęliśmy to pisać na gg, chcąc zachęcić znajomą do wspólnego pisania i próbując jakoś wykorzystać blokadę normalnego pisania po lekturze "Potopu". Patch 1.0.2 w pakiecie, zamieniono dziewczęta atrybutami i dodano parę porównań x>
Chociaż to stare, wcześniej kilka razy wrzucane tu i tam, to dostało zezwolenie na udział w konkursie na parodię Mary Sue.

Tytuł: Niezwykła historia Dalii i Tatiany
Fandom: zespół System of a Down... i kilka innych.
Opis: Swobodna wariacja na temat marysuizmu i Sienkiewicza, zahaczając czasami i o stylizację biblijną (ale tę ostatnią próbujemy wyeliminować, hm). Dalia i Tatiana muszą obronić swą miłość przeciw zakusom demonów i wszelkiego zła, mając do dyspozycji tylko własną idealność i świeżo odkryty talent do tworzenia tuneli między światami.
Ostrzeżenia: porównania homeryckie, patos, duża ilość marysuizmu i sacharyny, brak jakiegokolwiek sensu, mózg rozjebany ogólnie.
Status: niezakończone
___________________________________

Rozdział I

Ulicą szła dziewczyna o pięknych, migdałowych oczach lśniących niczym fale oceanu równikowego w pogodny dzień, i takiego też koloru, podkreślonych umiejętnie czarną kredką. Jej piękne, gęste włosy, lśniąc w promieniach słońca czystym złotem, powiewały lekko pieszczone wiatrem, wciskając się w dekolt i oplatając jej smukłą niczym górski przesmyk talię. Dziewczyna ta zwała się Dalia Malwina Adrianna Kinga Cecylia Roksana Zoe Kornelia Czartoryska-Koniecpolska-Weyher i szła krokiem tanecznym i zwinnym, stawiając drobne stópki, obute w glany, cicho niczym kot, rozświetlając swoją urodą szarą, miejską scenerię.
Tak, Dalia Malwina Adrianna Kinga Cecylia Roksana Zoe Kornelia była piękna, lecz w sercu ukrywała mroczną tajemnicę, której nikomu nie mogła zdradzić. Tak naprawdę była brutalna i metalowa, a wyrazem tego był bilet, który ukrywała ściśnięty w dłoni - bilet na koncert System Of A Down.
Jednak Dalia nie była jedyną zjawiskowo piękną dziewczyną idącą na ten koncert. Wszechświat zamarł, wstrzymując oddech, gdyż rzadko się zdarzało, by dwie tak cudowne istoty spotkały się w jednym miejscu, jednak gdy Malwina stanęła oko w oko z Tatianą Darshan Akashą Natalią Esterą Lidią Salomeą Afrodytą Lubomirską-Wiśniowiecką-Radziwiłł, przekonała się, że jest to możliwe. Przez chwilę dziewczyny patrzyły sobie w oczy, stojąc przed wejściem do klubu Stodoła.
Ciemne, brązowe oczy drugiej zjawiskowo pięknej dziewczyny spoglądały na blondynkę, lśniąc niczym gwiazdy, przysłaniane grzywką kruczoczarnych włosów, spływających na ramiona niczym mroczny wodospad. Tatiana była równie piękna co Dalia, i dziewczyny od razu poczuły, że łączy je ponadczasowa misja i że razem dokonają czegoś wielkiego. Jednocześnie spojrzały na scenę, zgrane telepatycznie i wtedy właśnie wszedł System Of A Down.
Zaczęli grać, smukłe i zgrabne niczym talia Dalii palce Darona delikatnie pieściły struny przy łagodnym intro, by zaraz dać gitarze prawdziwy wycisk.
Tatiana spojrzała swymi roziskrzonymi oczami, ciemnymi niczym bezksiężycowa noc na Darona, pieszczącego gitarę niczym kobietę, i wiedziała, że to jest miłość jej życia. Pierwsze, czyste uczucie ogarnęło jej skryte za bujnym acz dziewiczym biustem serce, niczym fale oceanu ogarniają wyspę w tropikach. Nie widziała wokół siebie już niczego ani nikogo - liczyli się tylko oni. Nie liczyło się nawet to, że oślepiło go światło skierowane na scenę i jej nie dostrzegł. Nic już nie było ważne, nawet przeznaczenie - wiedziała, że zrobi wszystko, by Darona zdobyć.
Dalia natomiast, odgarnąwszy swe złote włosy, piękne, błękitne niczym wiosenne niebo spojrzenie wbiła w Serja, właśnie podchodzącego do mikrofonu zdecydowanym krokiem, niczym Cezar wkraczający do podbitej Galii. I podobnież jak Cezar Galię, tak Serj podbił serce Dalii. Szalone uczucie porwało ją niczym morze w czasie sztormu. Przeznaczenie ich połączy, mimo wszelkich przeciwności - Dalia to doskonale wiedziała.
Serca dziewczyn rwały się wprost do ukochanych, szalejących na scenie, nieświadomych, że zbliża się do nich ich życiowa miłość, a one wpatrzone w nich szły przez pogo, które rozstępowało się przed nimi jak Morze Czerwone przed Mojżeszem, gdyż ludzie czuli, iż w porównaniu z kochającym kobiecym sercem ich pogo to zaledwie dziecinne psoty.
W końcu, przeszedłszy przez ciżbę ludzką, pogującą zawzięcie do muzyki, wydobywanej przez Darona z gitary, śpiewającej niczym rozkochana w nim kobieta, i do Serjowego głosu, unoszącego się ponad głowami i brzmiącego niczym śpiew aniołów, dziewczęta znalazły się w kręgu światła sceny, które oświetliło ich blade twarze, nadając im nadludzki blask, i zalśniło w pięknych oczach, spoglądających w uniesieniu na ukochanych. Rozświetlone niczym gwiazdy błękitne spojrzenie Dalii przykuło wzrok Serja, a blask na jej włosach otaczających aureolą jej twarz, a jasnych niczym łan zboża skąpanego w letnim słońcu, nadawał jej tak niewinny i anielski wygląd, że wokalista Systemu na moment zapomniał słów piosenki. Teraz już wiedział, na co czekał przez całe swoje życie. Ale przecież nie mógł po prostu tak stać i patrzyć na to cudne zjawisko, które z nieba samego zesłał mu Bóg, więc, gdy tylko nasycił oczy pięknością emanującą z dziewczyny, znów zaczął śpiewać, dając z siebie wszystko, byle tylko utrzymać na sobie przepiękne, błękitne spojrzenie rozkochanych oczu Dalii.
Tatiana zaś nie miała tyle szczęścia, gdyż Daron nie spoglądał w tłum, całą swoją uwagę poświęcił swojej gitarze, pieszcząc ją palcami jak kochankę, wydobywając z niej rozkoszne jęki. Dziewczyna jednak nie zważała na to, tylko zdesperowana, skoncentrowała się na myśli, by spojrzał na nią choć raz, uparcie przewiercając go spojrzeniem. I w końcu, jakby telepatycznie przez nią zawołany podniósł na nią wzrok i utonął w toni jej pięknych oczu, ciemnych niczym bezksiężycowa noc, a rozświetlonych miłośnie niczym blaskiem gwiazd, spoglądających z góry na parę zakochanych, lśniących w bladej twarzy okalanej tak ciemnymi, że czarna bluzka przy nich wydawała się szara, czarnymi niczym skrzydło kruka, pięknymi włosami, lśniącymi w sztucznym świetle, spływającymi na jej ramiona.
Wiedział, że to kobieta jego życia i nie mógł teraz pozwolić jej odejść. Odrzucił gitarę daleko i zeskoczył ze sceny, by porwać ukochaną w ramiona. Lecz Tatiana, będąc dziewczyną bardzo inteligentną i mądrą, nie dała mu się długo obejmować i rzekła do niego:
- Wracaj na scenę. Będę czekała choćby do końca życia!
I chociaż w ciężkim sercem to mówiła, wiedziała, że tak należy.
Tłum, zdumiony nagłym urwaniem się muzyki, powoli już wychodził z oszołomienia i zaczął się burzyć przeciwko takiemu traktowaniu pogującej tłuszczy. Ludzie gotowi byli roznieść scenę w proch, gdyby tylko zespół nie powrócił go gry.
Reszta zespołu spoglądała niepewnie na Darona i Serja. Shavo i John jednak czuli, że dzieje się coś niezwykłego, w czym przeszkadzać nie powinni, więc tylko czekali, aż tamci wrócą do rzeczywistości, chociaż przerażeni byli, gdy widzieli coraz bardziej gniewne twarze metali, wyrwanych nagle z pogo.
Gdy jednak tłum z groźnym pomrukiem ruszył w kierunku sceny, dokładnie w tym momencie Serj znów zaczął śpiewać, więc Shavo i John odetchnęli z ulgą. Daron nie chciał jednak wypuścić z ramion Tatiany, ale ona, z bólem serca i łzami w oczach, zmuszona była odsunąć go od siebie i podać mu jego gitarę. Tak więc po chwili i Daron był na scenie, jednak jego gitara nie była już tak chętna do współpracy, jako że nie chciała się nim dzielić z żadną małolatą, a wiedziała, że nie ma szans w starciu z urodą prześlicznej dziewczyny i dojmującą głębią jej spojrzenia.
Zaś Tatiana i Dalia nadal stały pod sceną, spoglądając miłośnie na swych ukochanych, czując, że to początek największej miłości, o jakiej słyszał świat.
Niestety, czuła to także królowa demonów.


Rozdział II

Królowa Demonów była piękną istotą, jednak jej piękno było szatańskie i ostre niczym żyletka, mieszało się ze straszliwym okrucieństwem w jej oczach i złem zapisanym na jej pięknej twarzy o cerze białej niczym śnieg, okolonej karmazynowymi włosami, spływającymi na jej ramiona i plecy niczym wodospad krwi niewinnej dziewicy, zamordowanej na ołtarzu Szatana, mimo błagań swoich o litość. Czarna, obcisła suknia podkreślała talię, będącą tak wąską, że tylko talia Dalii mogłaby z nią rywalizować, zaś gorset unosił nieco jej duże, kształtne piersi, mogące się równać tylko z przecudnym biustem Tatiany.
Królowa, straszna a piękna jak noc bezksiężycowa w starodawnym, dzikim borze, przechadzając się lekkim, tanecznym krokiem, kołysząc kształtnymi biodrami, chodziła po swoim przerażającym zamku, rozsiewając wokół siebie niepomierny mrok, czarny jak noc bezgwiezdna. Musiała coś przedsięwziąć, te dwie przecudne istoty, Dalia i Tatiana, tak piękne jak sama królowa, a tak od niej różne, jak tylko może się różnić anioł od diabła, były zdolne przeszkodzić jej planom, straszliwym i przerażającym.
W pewnym momencie, który grozą swą z żadnym innym równać się nie mógł, królowa wezwała do siebie swoje przerażające sługi, używając do tego czerwonej, niczym krew ofiary składanej na ołtarzu azteckim, krótkofalówki w czarne, straszliwie szczerzące zęby czaszki.
Po chwili w komnacie pojawili się słudzy, zasilając i tak stężony w sali mrok do wręcz niemożliwości nową porcją czystego zła.
Gdybyś, nieszczęsny śmiertelniku, spojrzał w dół i gdzieś na wysokości sporego kota dostrzegłbyś straszliwe, czarne a okrągłe jak spodki, ślepia tych strasznych potworów, nie dane ci byłoby chyba dalej żyć z tą przerażającą świadomością.
- Znajdźcie te dwie i niezwłocznie je sprowadźcie! - krzyknęła władczo królowa i uśmiechnęła się do swych myśli pięknie, acz tak złowieszczo, że nawet wilki z głodu wyjące wokół podróżników, zagubionych w mrocznym lesie podczas nocy bezksiężycowej, nie mogłyby być bardziej straszliwe.
W tym momencie okna nie wytrzymały i nieznośnie stężony mrok wysadził szyby i wypełzł na zewnątrz zamku niczym toksyczna plazma. Królowa zaś jednym ruchem swej ręki, białej niczym starannie ogryziona kość, naprawiła uszkodzenia.

Po koncercie Dalia i Tatiana, odkrywszy swój talent do telepatii, przekazały ukochanym, że będą czekały za kulisami. Dostały się tam bez problemu, mimo iż ochroniarze mieli powiedziane, by żadnej rozochoconej i przesyconej zdrożnymi myślami fanki nie wpuszczali, to tak prześlicznych stworzeń niebiańskich jak te dwie dziewczęta nie śmieli nawet podejrzewać o coś takiego, gdyż cnota dziewicza emanowała wprost z niewinnych twarzyczek, w których lśniły zakochane oczy. Ochroniarze nie śmieli stanąć na przeszkodzie największej miłości na świecie.
Gdy tylko Serj i Daron zobaczyli swe ukochane, nie czekali ni chwili, tylko porwali je w ramiona.
Daron zaraz przycisnął Tatianę do piersi, a ona mu głowę na ramieniu złożywszy, westchnęła rozkosznie i przytuliła się do niego całym ciałem, tonąc w jego ramionach jak w ciepłym, równikowym morzu. Zanurzył twarz w jej pięknych, jedwabistych włosach, czarnych niczym noc bezksiężycowa w gęstym lesie, i wdychał cudny jej zapach, gdyż żadna z pięknych dziewczyn perfum nie potrzebowała, a ich skóra miała naturalnie przecudny zapach wiosennych kwiatów. Daron czuł serce Tatiany tak blisko swojego, zgrane z jego sercem, bijące mocno z uniesienia. Uczucie niebiańskiej rozkoszy było bardziej przejmujące niż podczas jakiegokolwiek, nawet najwspanialszego pogo.
Serj zaś spojrzał w błękitne niczym wiosenne niebo oczy Dalii, pogładził ją po jej przecudnych, miękkich włosach koloru dojrzałego w blasku słońca zboża, a lśniących jak szczere złoto. I trwali tak przez godzinę, gdyż czas dla nich był niczym, a każda godzina razem spędzona, sekundą im się wydawała. Nagle jednak twarz jego posmutniała niemiłosiernie, że dziewczynie o mało serce dobre a czyste nie pękło.
- Ukochana moja… - wyszeptał ze straszliwym wprost bólem w głosie.
- Tak, kochany?
- Nic nie stanie na drodze naszej miłości, czyż nie?
- Nic! - Jednak czytając niemal w jego zatroskanych o los ich miłości myślach, odpowiedziała na niezadane jeszcze pytanie: - Mam już szesnaście lat i żaden sąd na drodze nam stanąć nie może!
Radość wielka rozjaśniła oblicze Serja, a on sam spojrzenie swe ciemne utkwił w jej jasnych, miłości pełnych oczach. Lecz naraz sumienie tknęło Dalię, bo serce miała dobre, a chciała oszczędzić Daronowi i Tatianie cierpień, jakie ona przejść musiała, więc trąciła parę i powiedziała do Darona:
- Tatiana ma szesnaście lat, jak i ja, więc troskać się niczym nie musicie! - Po spełnieniu tej powinności już z czystym sumieniem utonęła w pełnym miłości spojrzeniu Serja, a on, jako dużo od niej wyższy, przytulił ją mocno, a główkę jej jasną do piersi swej przycisnął, jakby bojąc się, że mu ktoś kochanie jego odbierze.
A uczynek jej szlachetny nie poszedł na marne, gdyż Daron już martwić się począł, czy aby nie rozdzielą go z ukochaną, jak kto zobaczy, że z tak młodą pięknością związać się zamierza i z zawiści próbować będzie mu ją odebrać.
Tatiana bynajmniej się tym nie przejmowała, gdyż przekonana była, że zdoła pokonać wszelkie przeszkody, rozniesie je za sam fakt, że śmiały jej się pojawić na drodze do wielkiej życiowej miłości, na którą czekała całe szesnaście lat!
Jednak w pewnej chwili przerażenie straszliwe ścięło wrażliwe dusze dziewczyn. Naraz spojrzały na siebie, każda z nich z rozpaczą w oczach, gdyż czuły, że na drodze miłości zamierza stanąć jakaś nieprzeparcie olbrzymia siła, której podołać nawet im będzie ciężko.
I wtedy rozległ się huk straszliwy, jakby naraz tysiąc perkusistów naraz we wszystkie bębny uderzyło.


CDN.

: 31 sty 2013, 19:35
autor: RedHatMeg
Wiesz, przez całą lekturę tego dzieła wyobrażałam sobie, że czytam to donośnym głosem wzmocnionym jeszcze dramatyczną gestykulacją. Nie wiem, czemu miałoś opory, przecież to dobry tekst na parodię Mary Sue i śmiało możesz je wystawić na konkurs.

Ulubiony tekst:
Zwierz Hienisty pisze:Tak, Dalia Malwina Adrianna Kinga Cecylia Roksana Zoe Kornelia była piękna, lecz w sercu ukrywała mroczną tajemnicę, której nikomu nie mogła zdradzić. Tak naprawdę była brutalna i metalowa, a wyrazem tego był bilet, który ukrywała ściśnięty w dłoni - bilet na koncert System Of A Down.

: 09 lut 2013, 16:56
autor: Hermi
Jedna niekonsekwencja, Hieno, raz napisałoś „królowa demonów” a potem jest „Królowa Demonów”. Któreś należy poprawić, najlepiej to pierwsze.

Ta parodia jest cudowna, konsekwentnie wprowadzasz ckliwe, homeryckie porównania. Trzy Mary Sue w jednym tekście, mroczna i dwie tradycyjne, przesycają ten tekst marysuizmem. Najbardziej mi się podoba opis Królowej Demonów, zwłaszcza ten fragment:
Zwierz Hienisty pisze: - Znajdźcie te dwie i niezwłocznie je sprowadźcie! - krzyknęła władczo królowa i uśmiechnęła się do swych myśli pięknie, acz tak złowieszczo, że nawet wilki z głodu wyjące wokół podróżników, zagubionych w mrocznym lesie podczas nocy bezksiężycowej, nie mogłyby być bardziej straszliwe. 
Mam nadzieję, że uda Ci się zakończyć tą parodię w podobnym stylu.

: 10 lut 2013, 12:33
autor: Vampircia
Hermi pisze:Jedna niekonsekwencja, Hieno, raz napisałoś „królowa demonów” a potem jest „Królowa Demonów”. Któreś należy poprawić, najlepiej to pierwsze.

Akurat w przypadku parodii taka niekonsekwencja jest moim zdaniem wskazana.

Trochę mało parodii w tej parodii. Pomysł jest dobry, ale styl zbyt kwiecisty. Brzmi głupkowato, ale jest to inny rodzaj głupkowatości, niż ten z reguły spotykany w MS. Moim zdaniem.

: 10 lut 2013, 12:53
autor: Zwierz Hienisty
Wiesz, pisaliśmy to jako formę odreagowania po Potopie i nie chodziło nam o dokładne sparodiowanie absolutnie wszystkiego z opowiadań z Marią Zuzanną. To w ogóle nie byłoby zabawne przy pisaniu. Ani w czytaniu.
Jak widać nawet gust w kwestii stylu parodiowania mamy niekompatybilny ^^'

: 10 lut 2013, 13:09
autor: Miryoku
Dla mnie to jest wspaniałe. Jestem pod wrażeniem Twojej pomysłowości, Hieno, te opisy są tak rozbudowane i przesadzone, że można zwymiotować. Niemal w każdym zdaniu masz jakieś przepoetyzowane opisy, pełne kiepskich porównań i metafor. I właśnie widać, że to parodia, bo styl, budowa postaci i fabuła są pastiszem tych wszystkich marysuistycznych fików, ale całość napisana jest dobrze, widać, że autorka wie, co robi. Nie da się tej parodii wziąć na serio, i to mi się podoba.

I mam nadzieję, że jednak dasz się namówić na napisanie dalszego ciągu.

: 11 lut 2013, 11:25
autor: Astroni
Yeah, ale kołowrotek, takie zdania zakręcone :mrgreen:
I w końcu, jakby telepatycznie przez nią zawołany podniósł na nią wzrok i utonął w toni jej pięknych oczu, ciemnych niczym bezksiężycowa noc, a rozświetlonych miłośnie niczym blaskiem gwiazd, spoglądających z góry na parę zakochanych, lśniących w bladej twarzy okalanej tak ciemnymi, że czarna bluzka przy nich wydawała się szara, czarnymi niczym skrzydło kruka, pięknymi włosami, lśniącymi w sztucznym świetle, spływającymi na jej ramiona.

Niemalże nieczytelne, brawo :lol:

W pewnym momencie, który grozą swą z żadnym innym równać się nie mógł...

Zmiotło mnie Obrazek

...królowa wezwała do siebie swoje przerażające sługi, używając do tego czerwonej, niczym krew ofiary składanej na ołtarzu azteckim, krótkofalówki w czarne, straszliwie szczerzące zęby czaszki.

Nie, to jednak lepsze Obrazek Komórka w czaszki, a jak odstrzelona w opisie!

Jednak czytając niemal w jego zatroskanych o los ich miłości myślach, odpowiedziała na niezadane jeszcze pytanie: - Mam już szesnaście lat i żaden sąd na drodze nam stanąć nie może!

Nosz epitety mi się skończyły i ikony przekonujące. Więc powiem, że fragment ten połączeniem romantyki z prozaizmem miażdży bardziej niż dziesięć ton najczystszej jakości cementu spuszczonego na same czoło z najpiękniejszej i najdorodniejszej w świecie sekwoi olbrzymiej.

przytulił ją mocno, a główkę jej jasną do piersi swej przycisnął, jakby bojąc się, że...

Moje skojarzenie: ...że jej ta główka zaraz odpadnie...

Nie wiem, co mam jeszcze, Hienu, dodać XD

: 11 lut 2013, 18:22
autor: Natka
Miałam nie cytować, ale... Nie dałam rady XD Ten cały fik jest zabójczy, a te dwa teksty już kompletnie powaliły mnie na kolana.

Zwierz Hienisty pisze:Dostały się tam bez problemu, mimo iż ochroniarze mieli powiedziane, by żadnej rozochoconej i przesyconej zdrożnymi myślami fanki nie wpuszczali, to tak prześlicznych stworzeń niebiańskich jak te dwie dziewczęta nie śmieli nawet podejrzewać o coś takiego, gdyż cnota dziewicza emanowała wprost z niewinnych twarzyczek, w których lśniły zakochane oczy.

- Nic nie stanie na drodze naszej miłości, czyż nie?
- Nic! - Jednak czytając niemal w jego zatroskanych o los ich miłości myślach, odpowiedziała na niezadane jeszcze pytanie: - Mam już szesnaście lat i żaden sąd na drodze nam stanąć nie może!


Jak na razie mój faworyt i ciężko będzie zmienić moje zdanie na temat tego, na kogo głosować.