Holistyczne meme Natki

Tutaj wrzucamy nasze memy.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Holistyczne meme Natki

Postautor: Astroni » 30 paź 2012, 18:51

Namówili mnie! Najpierw coś o meme wspomniała Meg, potem regularnie wkręcała mnie hermi, do tego stale ktoś napomykał o podkategoriach, tak więc to wszystko to nie moja wina i ja w ogóle nic nie wiem!

Fandom: Holistyczna Agencja Detektywistyczna Dirka Genty
Znajomość fandomu: Trudno powiedzieć. Na pewno przyjemniej będzie tym, którzy będą mogli wyłapywać aluzje; z drugiej strony, jeśli ktoś pozwoli się "ponieść", to też da radę.
Ostrzeżenia: Generalna głupawka, self-insert, może jakieś OOC (daj Bóg, nie), parę "ostrzejszych" (w moim mniemaniu) wyrazów.
Opis: Piszę meme z postaciami z Holistycznej Agencji... i Długiego mrocznego podwieczorka dusz.
Status: skończony


- Niby powinno być tak – odezwał się Richard z ostentacyjną nieśmiałością - że po bliższej styczności z holistyczną detekcją i innymi kosmiczno-astralnymi głupotami - tu został ostro spiorunowany wzrokiem przez tęgą postać krążącą dotąd ze zdenerwowaniem po kurczącej się powierzchni podłogi – będę już odporny na wszystkie wybryki rzeczywistości. - Popatrzył ze zmieszaniem na ostatnie kilka osób wchodzących do pokoju. - A jednak czuję się zdziwiony. I czy naprawdę Susan musi brać w tym udział?
- Wolałabym, żeby brała – odpowiedziałam przeciągając nieco niektóre głoski. - W takich meme przeważnie brakuje kobiet, więc... nie mogłam odpuścić sobie takiej okazji. - Zauważyłam, że w tym, co mówię, jest za dużo skruchy, więc dodałam szybko: - A zresztą i tak przecież nie jesteście jeszcze małżeństwem!
- My jakoś jesteśmy i ci to specjalnie nie przeszkadza! – wtrąciła się Cynthia Draycott, zanim Richard zdążył odpowiedzieć coś adekwatnego. Napisałabym „oburzyła się”, gdyby oczywiście państwo Draycottowie potrafili się oburzać, a przynajmniej jeśli dawałoby to w efekcie coś więcej niż kilka iskier zza szkieł okularów.
„Wasza obecność w tym meme akurat razi mnie najmniej” pomyślałam starając się ukryć swój diabelski uśmieszek.
- To może weź Tsuliwaensis? - odezwał się tymczasem Toe Rag wrednie uśmiechnięty, rozpierając się wygodnie na moim łóżku. - Przydałoby się tej szalonej wiedźmie trochę rozrywki.
- Nawet nie waż się..! - przemówił Thor, podczas gdy ja łapałam się za głowę. Oczywiste było, że tembr jego głosu po dwóch kolejnych słowach rozsadzi budynek.
- Jeśli wolno, chciałbym to usłyszeć jeszcze raz. - Michael Wenton-Weakes odepchnął właściciela młota ze wstrętem i wysunął się na przód. - Czy dobrze rozumiem, że mam wystawiać swoją reputację na szwa...
- Twoje co? - burknął Richard.
- ...nk tylko po to, żeby na jakiś forum pojawiła się nowa podkategoria tematyczna?
Postukałam ołówkiem o nos, że niby się zastanawiam.
- Tak, dokładnie – zgodziłam się. - Jaki chcesz numerek?
- Ja nie chcę żadnego numerka, tylko wrócić do książki!
- Wrócisz, jak to odbębnimy.
Zatrząsł się ze złości, ale nie miał już nic do powiedzenia. Cóż, już tamte parę zdań były zdumiewającym wyczynem jego intelektu. Cymbał. Jak można nie doceniać krajobrazów fraktalnych???
- Mnie jedynie frapuje – zagadnął sierżant Gilks swoim profesjonalnie zmęczonym tonem, wskazując na Gordona Waya - co tutaj robi ten koleś? Jeśli mnie pamięć nie myli, swego czasu znaleźliśmy jego kawałeczki w tym jego, pożal się, domku letnim. Sam prowadziłem urocze dochodzenie z koniem i elektrycznym mnichem w tle. Nie żeby mi ta odmiana przeszkadzała.
- To też już wam mówiłam! Cały czas macie wiedzę o tym, jak historia potoczy się dalej, to przecież normalne, jak u aktorów, ale moment, w którym was wyciągam, mogłam wybrać sobie sama. Dlatego wszyscy, Gordon, Draycottowie i kto tam jeszcze, żyją! Dobra – zmieniłam temat celując ołówkiem w niezapisaną listę numerków na papierze. - Wenton-Weakes, dostajesz szóstkę. Dalej, nich będzie Gilks...
- Ja poproszę trojkę – westchnęła Janice ku zaskoczeniu wszystkich i również natychmiast na to zaskoczenie odpowiedziała. - Chcę mieć to już za sobą. Byle by nie siedzieć dłużej z tym... - tu wskazała mężczyznę, który coraz bardziej chaotycznie kursował od ściany do ściany. W tej chwili zatrzymał się już na dobre.
- Co? - Dirk odwrócił się gwałtownie, bo on to był w rzeczy samej. - Nawet się nie odezwałem!
- Tak, to był zdecydowany plus pobytu tutaj. Co nie zmienia faktu, że muszę cię oglądać, a nie mam ochoty robić tego za darmo!
- Sądząc po tym, kto jeszcze nie zginął, a powinien, wyciągam wniosek, że jeszcze nie otrzymałem twojego wypowiedzenia, tak więc, pomimo iż nie jesteś z tego rada, twoją rolą jest niezmiennie wykonywanie moich drobnych poleceń i odbieranie telefonów – wygłosił detektyw z bezczelnością, którą mógłby opatentować.
- Taaaak? A może od razu przejdziemy do rozdziały szóstego drugiego tomu, kiedy ktoś ci złamał nos?!
„Na Boga, jakim sposobem Douglasowi udało wcisnąć się ich wszystkich do dwóch książek? A ja ich wcisnęłam do jednego pokoju! Co ja wyprawiam?!”
Patrzyłam na nich z rosnącym przerażeniem. Gently odsunął się dość ostro w inną stronę, zapewne na wspomnienie zmagań z młodocianym wielbicielem TV, i sytuacja tymczasowo wyglądała stabilnie.
- Czyli Janice: trójka. – Losowałam dalej. - Dirk, ty będziesz miał ósemkę. Thor: dwójkę, Toe Rag: dwunastkę...
1. Richard MacDuff
2. Thor
3. Janice Pearce-Smith
4. ...
5. Gordon Way
6. Michael Wenton-Weakes
7. Susan Way
8. Dirk Gently
9. Sierżant Gilks
10.Sally Mills
11.Kate Schechter
12.Toe Rag

Podrapałam się po głowie. Chciałam, żeby oboje Draycottowie wzięli udział w tym cyrku, a tymczasem zostało mi tylko jedno miejsce. Powinnam wziąć Cynthię, tak na logikę, żeby bab było więcej, ale ona była taka nijaka...
- Dobra, państwo Clive i Cynthia Draycott dostaną jeden numerek – zadecydowałam. - Zależnie od konieczności będzie się dobierać pana albo panią. Może zminimalizuje to trochę ilość par homo...
- Że jakich..? - tym razem to protest Dirka było słychać najgłośniej. - Że co? Dopiero co brałem udział w jednym twoim meme i nie było tam żadnych!... Ej, zupełnie czym innym jest współpraca z Inspektorem Gadgetem czy spędzanie weekendu z...
- Jakiego typu współpraca? - zagadnęła Kate z uśmieszkiem rozbawienia, wyraźnie zainteresowana wprowadzonymi właśnie kontrowersjami. - Weekend?
- Normalna! - wściekł się Gently.
- Z Inspektorem Gadgetem? Normalna? - Spazmy wydrwiwającego wszystko śmiechu rzuciły Toe Raga na łóżko i na niemal minutę wyłączyły go z dyskusji.
- A ja i Susan... - spróbował kolejny raz Richard. - Czy my też byśmy...
- Nie widzę, żebyście mieli wspólne nazwisko – ucięłam od razu. Za dobrze znałam każde z nich z osobna, żeby ich też wrzucać do jednego numeru. - Czyli:
4. Clive/Cynthia Draycott
- Alee... - miauknął Clive.
- Mam co do tego wszystkiego złe przeczucie... - szepnęła Sally Mills, po czym zwróciła się nagle do Gilksa. - Pan jest policjantem, czemu pan jakoś nie zareaguje?
- Bo teraz jestem w cywilu i chciałbym zobaczyć, co ta gra zrobi Cjelli'emu.
Dirk załamał ręce. Wygląda na to, że był bardziej wstrząśnięty niż kiedykolwiek. Jednak nie bardziej niż, jak się zapowiadało, będzie już wkrótce.
- Zdaje się, że niedługo zobaczysz – powiedziałam do Gilksa i przeczytałam. - Jakie byłyby Twoje odczucia, gdyby 7/8 było w kanonie?
- Kto to jest „siedem”?
- Susan Way – powiedziałam.
- Nie – jęknęła Kate zerkając mi przez ramię - Tylko nie mówcie mi, że ta pochyła kreska znaczy... to co mi się wydaje. Ich jest tu od cholery!
- Jakie by były twoje odczucia? - najeżył się Richard nie mniej niż na samym początku dyskusji. - Może by najpierw spytali o odczucia jej faceta?
Spojrzałam kątem oka na Gently'ego. On z kolei popatrywał pod podobnym kątem na, totalnie wytrąconą z równowagi, Susan. Nie wiem, co teraz sobie wyobrażał, ale ja z pewnością bym się bardzo ucieszyła, gdyby trafił którąkolwiek inną dziewczynę z tej listy.
- Chyba zostawię opis odczuć na inną okazję – stwierdziłam wreszcie.
- Napisz, że jesteś zbulwersowana i wściekła! - zarządził Gordon.
- Dobra, następne... - westchnęłam, zastanawiając się, na co trafię teraz. - Co by się stało, gdyby 12 zrobił dziecko 8 (albo w drugą stronę, jeśli...
- Dziecko śmiertelnikowi? - zamyślił się Toe Rag. - To byłoby takie... prostackie? Co nie znaczy, że nie możemy sprawdzić.
Tu Gilks, który dotychczas jedynie umiarkowanie chichotał, parsknął śmiechem na całego. Podobną reakcję można było zaobserwować u Janice i państwa Draycott, a wkrótce także u Toe Raga, któremu nieboska atmosfera szybko zaczynała się podobać. Michael nie skojarzył.
- Oh, ale przecież wy wcale nie musicie realizować tych wszystkich wydarzeń! - odezwałam się wreszcie dość zniecierpliwiona. - To wszystko na niby, a zachowujecie się, jakby...
- Słyszałeś, Cjelli? - Sierżant odzyskał mowę. - Nie nachylaj się tak.
- Nachylę się do Astroni, kiedy będzie czytała o czymś zadedykowanym do dziewiątki.
- Dirk, sorry – powiedziałam do niego szczerze zakłopotana. - Uwierzysz, że to był przypadek z tą ósemką?
- Nie uwierzyłbym w nic innego – skrzywił się wzdychając ciężko. - Prawa prawdopodobieństwa mają wobec mnie... - wyszukał słowa – szczególne względy.
- Nie bawi mnie to wcale – powiedział Wenton-Weakes, co wywołało tylko parę nowych parsknięć, w tym także od Susan.
- Dużo jeszcze tego zostało? - westchnął Richard.
- Następne: Czy 2 i 6 tworzyliby dobrą parę?
- To ja jestem „dwa”... - powiedział Thor, siedzący dotąd na ogromnym obuchu, i rozejrzał się. Michael Wenton-Weakes jakby bardziej schował się w tłum.
- Zależy do czego... - odpowiedziałam niegłośno na pytanie.
- Mógłbyś go nosić na rękach – uśmiechnęła się Kate do boga.
- I uczyć rzucania młotem – dodała Cynthia.
- Tym młotem??? - przeraził się Michael.
- On by ci pokazywał, jak rzucać, a ja bym ci pokazała, w kogo – wyszczerzyła się wrednie Janice.
- No proszę, proszę! - Dirk wyczuł swój moment. - Jakoś za pierwszym razem, kiedy miałaś z nim styczność, nie było ci tak wesoło. - Widząc, że pomogło i dziewczyna spoważniała, dorzucił, żeby jeszcze nadrobić: - I co by się z tobą stało, gdyby pewien holistyczny detektyw nie zechciał zająć się tą sprawą?
Dobrze, że obok Janice stał Richard, który w porę przewidział, że należy ją złapać i przytrzymać, żeby nie rzuciła się na jego przyjaciela. Ja przeczytałam tymczasem krótko:
- 5/9 czy 5/10?
- Znaczy, że Gordon i kto jeszcze?... - powiedział zaaferowany MacDuff puszczając równie zamieszaną, a więc już niezdolną do agresji, Janice.
- „Dziewięć” to Gilks, a „dziesięć”: Sally – wyjaśniłam.
- Można powiedzieć, że 5/9 już było – zaśmiał się Gently. - Śledztwo daje bardzo wiele okazji do...
- Ty się lepiej zajmij tamtym upiorem! - uciszył go jednym wrzaskiem Gilks, a Toe Rag powrócił do maltretowania mojej poduszki swoim nieludzkim rozbawieniem.
- Nie znam jej... - Gordon Way podrapał się w głowę. - To zupełnie jak randka w ciemno.
- Mogę wam zrobić wprowadzenie – obkręciłam się na krześle w ich stronę. - Gordon Way: ambitny, pomysłowy, bogaty właściciel dobrze prosperującej firmy komputerowej WayForward Technologies, lubi spędzać czas nagrywając się na automatyczną sekretarkę; Sally Mills: towarzyska, śmiała, około dwudziestu pięciu lat, z zawodu pielęgniarka, na pierwszej randce lubi nastawiać ludziom nosy – i widząc dzikie spojrzenie i Sally, i Dirka: - Sorry, nie mogłam się powstrzymać.
- W tej grze nie ma czasem miejsca dla ciebie, co? - Spytał ten ostatni.
- Nie, chyba nie. Tak myślę – droczyłam się. - Mogliśmy pomyśleć o tym na początku. Choć, jeśli chcesz, możemy potem zrobić wszystko jeszcze raz.
- Co masz następne? - Przerwał Richard zrezygnowany.
- Co by się stało – zaczęłam powoli biorąc głęboki wdech. - gdyby... Susan natknęła się na Thora i Toe Rag uprawiających seks?
- Co??? - Toe Rag w jednej chwili przestał uważać sprawę za zabawną.
- Toe, zawsze jesteś taki popularny? - rzuciła Cynthia w kierunku łóżka.
- Ale ja nie... Ja... - Thor był w szoku, jednak nie tak wielkim, żeby wiedzieć, jak zareagować.
- Co by się stało, gdyby Toe Rag zrobił dziecko Thorowi... - przekręcił Gently.
- Dirk, to nie jest śmieszne! - Orzekłam chichrając się.
- Ja... - zaczęła Susan widząc, że chyba nie doczeka się, aż skupimy na nią swoją uwagę z własnej woli. - Ja... bym chyba uciekła z krzykiem.
- Ale dokąd? - spytała Kate w dziwny sposób. - Bo widząc dwóch kochających się bogów pewnie nie byłabyś w świecie śmiertelników. A w tym ich jest bardzo nieprzyjemnie...
Toe Rag nie wydawał się być zadowolony z sytuacji. Obserwowałam go (i jego wiecznie nieobecne podkręcone oczki), podobnie zresztą jak Thora, bo wściekli bogowie to przecież nie przelewki. Ale nie: jak na razie chyba było bezpiecznie, żeby nie powiedzieć: w zasadzie niegroźnie. Co bynajmniej nie znaczyło, żeby Rag był zadowolony z sytuacji. Z drugiej strony: nie był też jednak specjalnie niezadowolony. Może jedynie... zniesmaczony taką ewentualnością. Jeśli jeszcze cokolwiek było go w stanie zniesmaczyć.
- Ja na miejscu Susan zapytałabym Raga, co on robi z Thorem, skoro miał przelecieć Dirka – stwierdziła Janice bez zastanowienia.
- Janice, pogrążasz się – mruknął tymczasem jakby-pracodawca Janice. - Teraz to już na pewno poważnie rozważę anulowanie twojej wypłaty!
- „Anulowanie wypłaty”! - uniosła się. - Anuluj sobie!... - i nie miała czasu wymyślić.
Było trochę jak w „Jumangi” - w celu chwilowego łagodzenia konfliktów niezbędny był powrót do gry.
- Następne pytanie – przerwałam gromko ich przedrzeźnienia. - Napisz streszczenie potencjalnego fanfika 3/10, czyli... Janice/Sally...
I w tym momencie Janice dała sobie spokój z wymyślaniem.
- Ojej... - skomentowała Sally.
- Niezłego fanfika można zrobić z tego, co już się nazbierało – stwierdziła Kate. - Po co robić jeszcze jeden?
- A to nie wystarczy, że Sally miała być już ze mną? - zdziwił się Gordon Way. Rozczarowany, co ciekawe.
- No to może tak... - Toe Rag oparł się na łokciach. - Janice zostaje zwolniona...
- Zwalnia się sama! - poprawiła Janice.
- Zwalnia się sama z agencji holistycznej tego... tego tam, wtedy spotyka Sally, która proponuje jej po znajomości posadę pielęgniarki. Ona przyjmuje ją i tak oto dziewczyny spędzają co drugi wieczór bawiąc się w doktora.
I zapadła długa niezręczna cisza.
- Ekhm. - Postanowiłam ją przerwać. - Niech będzie... Zaproponuj tytuł dla fika typu hurt/comfort 7/12, czyli... Kurce... czyli Susan/Toe Rag.
Popatrzyłam jeszcze raz, przestraszona, na numerki.
- Nie martw się, że nie mogłaś dołączyć do nas dwa pytania wcześniej. Zrobię ci dziecko innym razem – Toe Rag natychmiastowo wczuł się w rolę.
Parę osób odsunęło się na inną stronę pokoju, odleglejszą od łóżka, a Susan chyba najdalej.
- Ja chcę do domu – powiedziała.
- Najpierw Dirk, teraz Toe Rag – szepnął Gilks, ale jak można było wnioskować po następującym zaraz po ów szepcie plaśnięciu damskiej dłoni o jego twarz, za głośno i ze zbyt dużym uśmiechem
- Jakiego narzędzia literackiego/wątku fabularnego użyłabyś – czytałam dalej – aby... któreś z Draycottów rozdziewiczyło Richarda?
- Nie mam ochoty nikogo rozdziewiczać – warknęła Cynthia lekko, nawet nie patrząc na MacDuffa.
- W ostateczności to ja mogę – włączył się, zgodnie z moimi obawami Toe Rag.
- No to... Co ja tu napiszę...
- I ty masz zamiar pokazać potem te opisy ludziom z tego forum? - wściekał się Richard; słusznie, teraz miał powód.
- A co, wolałbyś filmik na YouTube? - Skrzywiła się Janice ze złośliwością.
- Jakiego wątku... - myślałam i nagle przyszło mi coś szalonego (czyt. idealnie pasującego) do głowy. - Cynthio, pamiętasz, jak przyszedł do twojej agencji reklamowej Odyn i twierdził, że jest bogiem?
- Jak mogłabym zapomnieć... - odpowiedziała odruchowo, jednak zakończyła już z najgorszymi przeczuciami.
- No to załóżmy, że chcąc się przekonać, rzucił na ciebie czar zmuszający do przespania się z... pierwszym mężczyzną, którego spotkasz na ulicy.
- No tak, po takiej akcji uwierzyłabym we wszystko – przyznała ironicznie.
- Prędzej mój ojciec oddałby drugie oko – mruknął Thor donośnie.
- Najprędzej zrobiłby to i to – sprostował Toe Rag. - Taka osobowość jak on powinna mieć oczu na pęczki.
Thor wstał. W swoim powolnym, ciężkim stylu. A potem tupnął. Spadło trochę tynku i obrazek kociąt. Thor usiadł z powrotem.
- Co 7 mógłby krzyczeć szczytując?
- No nie, znowu ja – Susan oklapła na krzesło zawalone torbą na laptopa.
- Co mogłaby krzyczeć? – powtórzył Clive. - To chyba pytanie do jej chłopaka.
- Albo do paru innych osób, z którymi miała styczność w tej, za przeproszeniem, grze – dodała Cynthia.
Susan siedziała obrażona i wyglądało na to, że już nic nie będzie mówić, a tym bardziej krzyczeć, a już zwłaszcza: krzyczeć podczas szczytowania. No cóż.
- No to teraz Gdybym pisała songfika o 3, jaką piosenkę bym wybrała? – przeczytałam. - O Janice?
- Sam mam ochotę wybrać – zachichotał cicho Dirk.
- Ależ ja sama sobie wybiorę! - Oczywiście musiała na niego naskoczyć. - Kowalska, Zamienię ciebie na lepszy model!
- Phi! - uśmiechnął się tamten do niej. - Sam też mógłbym to zaśpiewać!
- Oczywiście, ale tylko do swojej lodówki!
- Dobra, zalicz to i idziemy dalej! - Richard próbował ich uciszyć.
- Jeśli napisałabyś fika 1/6/12, jakie byłyby ostrzeżenia? – odczytałam więc. Załamanym głosem, bo ostatni numerek był aż nazbyt znajomy. - No ja nie mogę, no...
- Richard MacDuff, Michael Wenton-Weakes i Toe Rag – wyjaśniła Kate.
- Kolejni panowie do listy oczekującej – pokiwał Toe Rag udając, że zapisuje coś na swojej lewej ręce-notesie. - Okej...
- Wiecie, innym to meme wychodziło bardziej różnorodne... - powiedziałam opierając głowę na zagiętej ręce.
- Ale: jakie ostrzeżenia? - dopytał Gilks. - No dajmy na to, że brak... - rzucił okiem na Toe Raga - ...minimum seksu, a przede wszystkim okładanie się pięściami.
- Ja nic nie powiem bez adwokata! - Zaskoczył Wenton-Weakes, choć w dość nieprzystający sposób.
- Mogę obok ciebie postać, jeśli to pomoże – rzucił z prawniczą gładkością pan Draycott ku uciesze swojej małżonki.
- Postój obok Toe Raga – syknął z kolei Dirk do niego.
- A nie ma jakiegoś innego sposobu, żeby nasze książki uzyskały tę swoją własną podkategorię? - zapytał Richard słabo, widząc, ile pytań mi jeszcze zostało.
- Być to jest – wzruszyłam ramionami. - Można napisać zwykłego fanfika. I owszem, druga osoba zainteresowana „Holistyczną Agencją” już tworzy.
- O, a o kim? - spytał Richard z nagłą nadzieją.
- O kocie – wyjaśniłam, czując jednak w tej samej chwili, że ta odpowiedź może go nie satysfakcjonować. - Tym, co chował się na Bahamah.
- O kocie?! Przecież ten kot nawet nie był!... - zaczął się wściekać podobnie jak wtedy, gdy musiał tłumaczyć Dirkowi, że kot Schrödingera, to naprawdę nie jest kot, ale Dirk zatkał mu usta ręką.
- Richardzie, ten kot jest bardzo ważną częścią Wszechświata, fanfik poświęcony jego życiorysowi to bardzo szczytny pomysł - powiedział ucieszony. Widocznie jemu wątek przewodni podobał się o wiele bardziej. Puścił go i ładnie objął ramieniem. - Wiem, że liczyłeś, że tym razem to ty będziesz głównym bohaterem utworu i również bardzo nad tym ubolewam, jednak nieuchronnie dalszych wyjaśnień wymaga sieć subtelnych związki pomiędzy kotem, Bahamami, twoją kanapą oraz wszystkimi innymi rzeczami, które istnieją.
Przejechałam dłonią po czole, marząc, żeby w pytaniu, które zaraz przeczytam, znów pojawiła się ósemka.
- Dobra strategia podrywu dla 10 do użycia na 2? – przeczytałam i od razu poczułam rozczarowanie, że jednak jej tam nie ma.
- Sally podrywająca Thora? - przetłumaczyła Susan.
- Najlepsze byłoby Chodź, zaopiekuję się twoją poranioną ręką – powiedziała Kate. - A, i do tego koniecznie należy wspomnieć coś o kwiatach gorzkiej pomarańczy i o szałwi, i...
- A co to, afrodyzjaki? - Zakpił Clive.
„Dlaczego do niczego nie łapie się czwórka?” pomyślałam szczerze wnerwiona, słysząc po raz kolejny jego uśmiechnięte riposty. „Chyba napiszę własny fanfik, w którym wydupczą go wszyscy po kolei!”
Postanowiłam więc przyspieszyć – może jednak się coś trafi:
- Jaki jest najbardziej skrywany fetysz Michaela Wentona-Weakesa?
- Mój? - odezwał się sam zainteresowany.
- Nie, mój – powiedziałam zatem.
- Lubi zostawać sam na sam ze swoim nieszczęsnym czasopismem? - zaproponował Richard. - Ups, już nie swoim.
- Ale że co?! - Michael wiedział, że coś powinno go oburzyć, lecz w tej chwili jeszcze nie wiedział, co.
- Dobra, następne... - westchnęłam. - Czy 11 poszedłby do łóżka z 9? Na trzeźwo czy po pijaku?
Gilks i Kate zmierzyli się wzrokiem.
- Lepiej z nim niż z Toe Ragiem – powiedziała wreszcie powoli po nadmiernie długim milczeniu (i wyczekiwaniu całej reszty).
- Gdyby chodziło o Toe Raga, to pewnie nawet nie doszlibyście do łóżka – skomentowała Cynthia.
- Mogę dopisać do listy was oboje. - Toe Rag znowu zaczął się śmiać.
- Przestań wreszcie z tą swoją listą! - uciszyłam go. - Jeszcze dwa... W tym jedno większe... Em... Jeśli Janice i Susan byliby parą... – Zwiesiłam głowę na oparcie krzesła. - Ostatni raz robię meme tego typu.
- ...gdyby byli parą i przyleciałby Toe Rag?... - Kpił Clive. No jasne, że mu wesoło. Przedostatnie pytanie, a po jego udziale nadal śladu nie ma.
- ...kto (najczęściej) byłby na górze?? - doczytała Janice krzywiąc się.
- A jest jakaś różnica? - wzruszyła ramionami Susan.
- No, w tym przypadku chyba nie – westchnęłam zażenowana.
- Można założyć, że to taka metafora – wypalił Dirk. - Oksymoron. Albo jeszcze inna onomatopeja.
- Ciekawe – mruknął Richard. - Zdaje się, że wyniosłeś z uniwerka więcej niż ja.
- Dobra. To teraz jeszcze to długie wam przeczytam i macie wolne – westchnęłam. - No więc... 1 i 9 tworzą szczęśliwy związek... – w tym miejscu histeryczny śmiech „dziewięć”, czyli Gilksa oraz odruch rezygnacji „jedynki” MacDuffa - dopóki 9 nie odchodzi nagle do 4... czyli Clive'a albo Cynthii – tutaj niechętne spojrzenia tych ostatnich. - 1 ma złamane serce. Ładuje się w jednonocną przygodę z 11 i krótki, nieszczęśliwy romans z 12. – tu dobrze już wszystkim znany atak śmiechu „dwunastki” - Ostatecznie, dzięki mądrej radzie 5, czyli... Gordona odnajduje prawdziwą miłość w osobie 3, czyli Janice. Aha. He.
- Ja zaproponowałbym mu „siódemkę”, jeśli kogoś to interesuje – wtrącił Gordon bez entuzjazmu.
- I na końcu jeszcze Jak zatytułowałabyś tego fika?
- Ja proponuję 103 rzeczy, które Odyn może zrobić dla gry w reklamie – powiedział Toe Rag wciąż wesołym tonem. - Wy, śmiertelnicy, to jednak jesteście szaleni.
- Doprawdy? - Dirk oparł ręce na biodrach. - A kto się śmiał najgłośniej?
- Wymień trzy osoby, które mogłyby to Twoim zdaniem przeczytać. – dokończyłam.
- Ale z nas? - dopytał Richard. - Tak czy siak mnie możesz od razy wykreślić.
- Ja bym przeczytał – powiedział Toe Rag. - Poza tym proponuję jeszcze mojego zielonookiego sługę oraz pana Ansteya. Ten ostatni i tak gadał od pewnego czas już tylko o ziemniakach.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.

[center]^^^[/center]
Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Postautor: Hermi » 01 lis 2012, 15:31

Astroni pisze:Namówili mnie! Najpierw coś o meme wspomniała Meg, potem regularnie wkręcała mnie hermi, do tego stale ktoś napomykał o podkategoriach, tak więc to wszystko to nie moja wina i ja w ogóle nic nie wiem!
Astroni pisze:- Być to jest – wzruszyłam ramionami. - Można napisać zwykłego fanfika. I owszem, druga osoba zainteresowana „Holistyczną Agencją” już tworzy.
- O, a o kim? - spytał Richard z nagłą nadzieją.
- O kocie – wyjaśniłam, czując jednak w tej samej chwili, że ta odpowiedź może go nie satysfakcjonować. - Tym, co chował się na Bahamah.

Dziękuję za pamięć :mrgreen: Pierwszy raz jest o mnie wzmianka w fanfiku. To chyba oznacza, że muszę się poważnie zabrać za teksty do tego fandomu, żeby nie zawieść pokładanego we mnie zaufania.

To meme z całą pewnością nie jest typowe. Meme-fanfik. Stworzyłaś nową formę literacką. Było bardzo zabawne. Toe Rag wypadający w tylu pytaniach mnie rozbawił. Właściwie to śmiałam się przy czytaniu większości tego fanfika. Nie zauważyłam żeby postacie były OOC, ale przed przeczytaniem tego tekstu nie próbowałam ich sobie wyobrazić w sytuacji wypełniania "Zboczonego meme".
A tą formę zemsty na postaci literackiej jaką byś wybrała...
Astroni pisze:„Dlaczego do niczego nie łapie się czwórka?” pomyślałam szczerze wnerwiona, słysząc po raz kolejny jego uśmiechnięte riposty. „Chyba napiszę własny fanfik, w którym wydupczą go wszyscy po kolei!”

... trzeba zrealizować i umieścić w dziale 18+ ;-)
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 01 lis 2012, 23:29

hermi pisze:
Astroni pisze:Namówili mnie! Najpierw coś o meme wspomniała Meg, potem regularnie wkręcała mnie hermi, do tego stale ktoś napomykał o podkategoriach, tak więc to wszystko to nie moja wina i ja w ogóle nic nie wiem!
Astroni pisze:- Być to jest – wzruszyłam ramionami. - Można napisać zwykłego fanfika. I owszem, druga osoba zainteresowana „Holistyczną Agencją” już tworzy.
- O, a o kim? - spytał Richard z nagłą nadzieją.
- O kocie – wyjaśniłam, czując jednak w tej samej chwili, że ta odpowiedź może go nie satysfakcjonować. - Tym, co chował się na Bahamah.

Dziękuję za pamięć :mrgreen:

A nie ma sprawy ;D Co prawda te dwa fragmenty zostały zdeterminowane przez dwie dość niezależne kwestie. Pierwsza w czasie, czyli wspomnienie o twoich planach to to, że ja jak w myślach gadam, to funkcjonuję identycznie, jakbym gadała na żywo (np. do większości Anglików gadam po angielsku, jak coś przekręcę, to panikuję, jest mimika i te rzeczy), skoro więc pomyślałam o tym fakcie, to musiałam mu powiedzieć XD
Jako ciekawostkę powiem ci, że kolejną reakcją Dirka miało być zapytanie Ile go tam będzie? i tym podobne, jednak nie chciało mi się mielić pięciu linijek, że nie wiem :-P
No a ten wstęp to był czysty wybuch... tego czegoś, co się we mnie zrobiło przy czytaniu ShoutBoxa, co sprawiło, że toto w ogóle wrzuciłam XD

hermi pisze:Pierwszy raz jest o mnie wzmianka w fanfiku. To chyba oznacza, że muszę się poważnie zabrać za teksty do tego fandomu, żeby nie zawieść pokładanego we mnie zaufania.

Jak chcesz, to już po napisaniu przeprowadzę z nim mały wywiad, czy mu się podobało.

hermi pisze:To meme z całą pewnością nie jest typowe. Meme-fanfik. Stworzyłaś nową formę literacką. Było bardzo zabawne. Toe Rag wypadający w tylu pytaniach mnie rozbawił.

Nowa forma literacka - WoW :mrgreen: No jak mówiłam - ktoś mi nieświadomie rzucił fajną iskrę, że meme można potraktować jako fanfik - to dla jaj potraktowałam XD Nie bez przyczyny było jednak autorstwo meme - wyczyny Natki już zawsze będą mi się kojarzyły z tym.
Ale coś w tym jest. Tylko pomyśleć - przecież nie mogłam zaplanować zakończenia, bo wyniki były naprawdę losowe, moje reakcje na nie były prawdziwe, więc to, co trafiło na kartkę było jak nagranie live (o swoim wkurzeniu na Draycottów rozwodzić się nie muszę)... Trzeba będzie kiedyś to powtórzyć :-P

hermi pisze:... trzeba zrealizować i umieścić w dziale 18+ ;-)

Ło widzisz, masz zadanie domowe Obrazek

Jeszcze raz dzięki :mrgreen:
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.


[center]^^^[/center]

Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).

Awatar użytkownika
Natka
pomocnik
Posty: 605
Rejestracja: 07 sty 2010, 19:56
Lokalizacja: Chmurny Kukułczyn

Postautor: Natka » 13 sty 2013, 20:18

Twoje wypełnienie meme (które, swoją drogą, tylko przetłumaczyłam, więc nie można go nazwać moim) jest genialne, uśmiałam się, choć nie znam postaci. Poza tym chyba lubię Toe Raga XD No i jestem za tym, żeby zrobić na tego podstawie fanfik :D
OC-holic

Awatar użytkownika
Astroni
noblista
Posty: 507
Rejestracja: 27 lis 2011, 00:35
Lokalizacja: K-Pax
Kontaktowanie:

Postautor: Astroni » 23 lut 2013, 12:41

Przeczytałam ten cyrk z ciekawości jeszcze raz (i nadal działa, zasmarkałam sobie cały rękaw :mrgreen: ) i dopiero wtedy zauważyłam, że ci, Natko, nie odpowiedziałam. No to teraz odpowiem:
Meme natki częściowo dlatego, że (jak już chyba Hermi kiedyś napisała) napisane w stylu, który podpatrzyłam u ciebie. Gadanie z postaciami (swoimi, tudzież nie) jest obłędne ;D
Toe Rag to... inteligentny i wredny gość, do tego nie mam wątpliwości co do jego uczucia wyższości nad śmiertelnikami, więc taka interpretacja jego charakteru sama mi błyskawicznie uciekła właśnie w tę stronę... Nie mogę się doczekać, aż przeczytasz Długi mroczny podwieczorek dusz i to zrewidujesz ;-)
Natka pisze:No i jestem za tym, żeby zrobić na tego podstawie fanfik :D

No ale z czego dokładnie? Tam ze trzy numery chyba do tego pretendowały :mrgreen: Mnie osobiście od początku bardzo spodobał się efekt pytania 4. - Gordon i Sally pojawili się w dwóch różnych częściach i oboje stali się dla mnie ich gwiazdami, cieszyłam się za każdym razem, kiedy fabuła do nich wracała (niestety, nieczęsto...) i życzyłam im najlepszego. Oboje, niezależnie od całej komedii i swoich drobnych wad, byli bardzo fajnymi ludźmi, tak więc wizja, że mogliby być razem... Szał.
Nie ma "koniecznych" opisów i "mniej ciekawych" fragmentów - piszemy tak,
jakby każde zdanie było najważniejsze i jakby miało być naszą wizytówką.


[center]^^^[/center]

Mówi się, że Dukaj powiedział, że Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Mało kto wie jednak, że powiedział to ustami nie słynącej z mądrości postaci i to w świecie, w którym demokracja jest zarazą, a Słońce krąży dookoła Ziemi (naprawdę, nie tylko według astronomów!).


Wróć do „Meme”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość