+18 {KIM JAE JOONG, ONA} Love Story

Tutaj spuszczamy kupę i odpadki.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Violet
amator
Posty: 1
Rejestracja: 29 kwie 2017, 17:53

+18 {KIM JAE JOONG, ONA} Love Story

Postautor: Violet » 29 kwie 2017, 20:11

Tytuł: "Love Story"
Fandom: Kpop, JYJ, Kim Jae Joong, JJ, Jaejoong
Opis: Historia dla kobiet, dziewczyn, które marzą o spotkaniu prawdziwej miłości lub o przeżyciu gorącego romansu.
Typowa Love Story. Nie tylko dla fanek Kim JJ.
Ostrzeżenia: erotyzm, sceny seksu
Znajomość fandomu: niekoniecznie
Status: w trakcie tworzenia


***
Była nieszczęśliwa. Życie poukładało się nie tak, jak sobie wymarzyła. Po ciężkim zawodowo roku i po ośmiu latach trudnego związku, w końcu mogła zaczerpnąć świeżego powietrza. Zakończyła definitywnie pewien etap swojego życia. Była po trzydziestce, wciąż jednak atrakcyjna, podobała się mężczyznom. Mentalnie była wrakiem. Melancholijna, wycofana, lubiła zatapiać się w swoich myślach przy butelce dobrego wina. Pragnęła bliskości, cielesnej i duchowej, ale nie starała się odnaleźć jej z wszelka cenę. Ceniła sobie przede wszystkim spokój, jaki dawała jej samotność.

Od zawsze związana emocjonalnie z krajami azjatyckimi, zdecydowała się wybrać w długa podróż bez planu do Korei Południowej. Był to jeden z niewielu azjatyckich krajów, którego jeszcze nie odwiedziła. Uwiodła ja wizja samotności w Seulu, wielkim mieście, gdzie każdy mógł pozostać incognito, jeśli tylko miał na to ochotę. Alternatywą dla wielkomiejskiego zgiełku miało być małe, portowe, malownicze miasto, oddalone godzinę drogi ze stolicy. Zresztą, będzie, co ma być. Najważniejsze, by zmienić otoczenie, oderwać się od byłego życia na tysiące kilometrów.

Podróż była męcząca, ale była do takich przyzwyczajona. Wynajęła czterdziestometrowe, przytulne mieszkanie na 2 tygodnie. Było w nim wszystko, czego potrzebowała: spore, wygodne łóżko, nocna lampka, całkiem przyjemny widok z okna, niezłej wielkości wanna oraz dobrze zaopatrzona w sprzęty kuchnia. Było jej przyjemnie. Często siadła na szerokim parapecie z kubkiem kawy i wpatrywała się w ten obcy sobie świat. Czarne głowy przemykające ulicami, zapalające się światła w cudzych mieszkaniach, auta, jadące nie wiadomo dokąd. Czego więcej było jej trzeba? Była bezpieczna, mogła robić, co jej się podobało. Chodziła bocznymi uliczkami miasta, stołowała się w klimatycznych, rodzinnych restauracjach, pila wino w małych, przytulnych lokalach, z dala od głównych ulic. W jednym z takich miejsc, jej świat wywrócił się do góry nogami.

Sobota, od przyjazdu do Korei minął tydzień. Przyzwyczaiła się do zmiany czasu, poznała okolicę, w której mieszkała. Zaznajomiła się z okolicznymi barami i sklepikami. Witała się również z niektórymi właścicielami lokalnych biznesów a czasem zamieniła drobne pozdrowienia z sąsiadami. Była zdziwiona swoją pogoda ducha. Uśmiechała się. Cieszyło ja wiele drobnych rzeczy, zmieniła się wewnętrznie, dochodziła do siebie, znowu czuła, ze może kontrolować swoje życie. Wszystkie te pozytywne wibracje zachęciły ja do wieczornego, sobotniego wyjścia. Zazwyczaj wolała wychodzić w tygodniu, kiedy na ulicach było mniej ludzi. Weekendowe wypady ją lekko przerażały, czasem zasmucały ją widoki grup znajomych bądź zakochanych w sobie par. Tego dnia miała jednak większa odwagę stawić temu czoła. Założyła czarna, koronkowa sukienkę, która kupiła kilka dni temu, wymalowała usta na czerwono, sprawiło jej to przyjemność. Ułożyła włosy, pomalowała paznokcie, smakowało jej wino i o dziwo, zaczęło smakować jej życie. Wybrała się do wcześniej upatrzonego przez siebie miejsca. Mały, ale elegancki bar, przyjemnie oddzielone od siebie stoliki, nienarzucająca się muzyka. Wiedziała, ze nie jest to miejsce popularne wśród młodzieży, co bardzo jej odpowiadało. Wymościła się wygodnie przy ulubionym stoliku przy oknie, gdzie słaba latarnia rzucała światło na pobliskie ulice. Było jej dobrze, wino przeniosło ja w stan lekkiego upojenia, papieros smakował, kolacja była wyśmienita. Nie potrzebowała nikogo, by rozkoszować się wieczorem. Zauważyła, ze spojrzenia niektórych mężczyzn zatrzymują się na dłużej na jej twarzy. Nie odwzajemniła jednak tej adoracji. Miała to gdzieś. Było jej dobrze tak jak jest.

Lokal powoli pustoszał. Straciła na chwile kontakt z rzeczywistością, wpatrując się w parę zakochanych za oknem, wtedy zorientowała się, ze praktycznie wszyscy goście zniknęli. Rozejrzała się po całej sali. I wtedy go ujrzała. Siedział przy najbardziej oddalonym stoliku, lekko pochylony, włosy zasłaniany mu twarz. Pił whisky. Wydawał jej się dziwnie znajomy. Jeden z tych przystojnych, koreańskich chłopców, którzy dbają o cerę bardziej niż ona sama. – pomyślała. Starała się ujrzeć jego twarz, wpatrywała się w niego z ciekawością, gdy on nieoczekiwanie odchylił się, zapalił papierosa i wbił w nią swój wzrok, czując, ze był obserwowany. Ich oczy spotkały się. To był on. Kim Jae Joong. Poznała go. Patrzyła jak zahipnotyzowana. Nie mogła się oderwać od jego smutnych oczu. Co on tu robił? Sam? Wydawało jej się to niemożliwe, czy był bezpieczny? Czy nie obawiał się fanek, atakującego go tłumu? Wydawało się, ze mu wszystko jedno. Było w nim to coś, co ona sama znała. Pustka, zobojętnienie, upojenie alkoholem i samotnym wieczorem.

Znała jego muzykę, ale szczerze mówiąc, bardziej interesowała ją jego uroda i osobowość niż kariera muzyczna. Podobał jej się, był fotogeniczny, kamera go kochała. Patrzyła teraz na niego, dzieliła ich odległość kilku metrów. Nie był tak idealny, jak na zdjęciach. Miał kilkudniowy zarost, włosy w nieładzie, lekko zamglone oczy. Spuścił wzrok, zgasił papierosa, wstał i powoli kierował się w jej stronę. Czuł się swobodnie, usiadł na przeciwko niej i zapytał:
- Kim Ty jesteś?
Poczuła jego zapach, poczuła jego aurę. Zatopił w niej wzrok, poczuła ciepło przepływające przez jej ciało. Chłonęła go cała sobą. W te kilka sekund zrozumiała jak bardzo jej ciało pragnie mężczyzny, pod ciężarem jego wzroku roztapiała się. Nie potrafiła mu odpowiedzieć, zamurowało ja. Zapytał ponownie:
- Wiesz kim jestem?
- Facetem po trzydziestce, który nawali się whisky, tylko jeszcze nie wiem jaką.
Uśmiechnął się do niej a może zaśmiał się sam z siebie. Kiwnął do barmana, którego wydawało się dobrze zna, bo ten, w mgnieniu oka podał szklankę nowej whisky i kieliszek czerwono-krwistego wina.

Rozmawiali, mówili o barze, o beznadziei sobotnich wieczorów, o modnych klubach Seulu, do których nie chce się wchodzić, o przemijaniu, o tym, czego się chce a czego się nie chce po trzydziestce. Przez chwile zapomniała, ze rozmawia z nim, ze to ten przystojny, popularny Kim Jae Joong. Rozmawiała z mężczyzna, który nie zadawał wyświechtanych pytań, nie przeprowadzał wywiadu środowiskowego. Równie dobrze mogli rozstać się w tym momencie a dalej nic by o sobie nie wiedzieli. Porozumiewali się na płaszczyźnie duchowej, mówili jednym głosem, podobało im się to. Co kilka sekund ich wzrok się spotykał. Czuć było seksualne napięcie, powietrze było ciężkie, alkoholowe, nikotynowe. Mogli tak trwać, choć zmęczenie i upojenie dawało się we znaki. Żaden z nich nie chciał jednak zakończyć tego niezwykłego spotkania. Ona bała się, ze już go nigdy nie zobaczy, że jutro okaże się, że to był tylko wymysł jej umysłu. Zrobiło jej się przykro, była przekonana, że to sen, że tak bardzo tego pragnęła, że sobie to wyobraziła. Postanowiła to przerwać, zgasić ten pożar w sercu.
- Chciałabym móc zatrzymać czas i upajać się Tobą bez końca...,ale…- zawiesiła głos.
Spojrzał na nią tak, że jej ciało przeszedł dreszcz.
- Nic nie mów – powiedział - odprowadzę Cię.
Wstali, on w mgnieniu oka uregulował rachunek przy barze, zarzucił na siebie kurtkę, otworzył drzwi z hukiem. Szli obok siebie pusta ulica, był od niej odrobinę wyższy.
- Mieszkam niedaleko, kilkanaście kroków stąd.
- Prowadź.

Był nonszalancki, w skórzanej kurtce, obcisłym czarnych spodniach wyglądał jak młody, zbuntowany chłopak. Zerkał na nią ukradkiem, podobało mu się w niej wszystko, jej brązowe falujące włosy, jej sposób poruszania się, sposób w jaki mrużyła oczy. Czuł się tak swobodnie, tak dziwnie naturalnie, jakby nigdy nie stał na scenie, jakby był nikomu nie znanym facetem, który przechadzał się wstawiony po ulicach swojego miasta.
Podeszli do niskiego budynku, w którym mieszkała. Wyszperała z kieszeni klucze, starając się uchwycić jego zapach po raz ostatni. Zagrodził jej drogę ramieniem, oparł rękę o ścianę budynku, zamknął ja w potrzasku swojego ciała. Zerknęła w jego smutne oczy.
- Czekam tu na Ciebie jutro o 22. Wiem, ze to późno, ale tylko o takiej porze mogę poruszać się w tej okolicy swobodnie.
Uśmiechnęła się do niego, odblokował ja i powiedział:
- Wejdź do środka, chce żebyś dotarła bezpiecznie.
Tak zrobiła, wdrapała się na kilka schodków, włożyła klucz do zamka. Zerknęła przez ramię, stał tam i patrzał na nią. Był piękny. Weszła do mieszkania. Co miała zrobić?! Nie chciała nic więcej, było jej dobrze, wciąż nie wierzyła, ze to się działo naprawdę. Rozebrała się, zmyła makijaż, wtuliła się w pościel, zamknęła oczy. Wciąż go widziała. Nie śmiała nawet wyobrażać sobie niczego więcej. Wspomnienie jego wzroku rozbudzało jej ciało wystarczająco.

***
Obudziła się z lekkim bólem głowy. Standardowo, pomyślała. Wypiła szklankę wody, otworzyła okno i spojrzała tam, gdzie po raz ostatni go widziała. W świetle dnia trudno jej było sobie to wyobrazić. Wtuliła twarz w sukienkę, która miała zeszłej nocy na sobie. Oprócz nikotyny i swoich perfum nie czuła nic. Nie czuła go. Wiedziała jednak, że to się działo naprawdę, gdy tylko zamykała oczy, widziała go.
Wydawało jej się, ze funkcjonuje normalnie, ale była jakby upojona. Myślała racjonalnie, ale otoczenie się rozmazywało. Jadła, spacerowała, robiła zakupy, ale jakby częścią siebie. Druga część wciąż znajdowała się w barze, przy stoliku w rogu i wpatrywała się w jego oczy. Czuła, ze ten wieczór zmienił w niej coś. Zrozumiała, że istnieją ludzie podobni do niej, że są inni, którzy odczuwają pustkę i wyobcowanie. Świetnie - pomyślała - nawet jeśli dane mi było spędzić z nim ten jeden wieczór, to mi wystarczy.
Rozumiała, ze jeżeli któryś z nich nie pojawi się o 22 w umówionym miejscu, być może już go nigdy nie zobaczy. Bolało ja to, choć wmawiała sobie, ze jest inaczej.
Nie miała ochoty pić. Dziwne, jak na nią. Chciała być czysta, świeża, radosna. Ubrała się w luźne jeansy, trampki, biały podkoszulek. Miała odmienny nastrój, było jej lekko, nie czuła ciężkości życia. O 21 zrobiła się niespokojna. Nie mogła znaleźć sobie miejsca w mieszkaniu. Wczoraj była sobą i nie przywiązywała uwagi do swojego wyglądu. Dzisiaj wpadła w obsesję. Poprawiała makijaż i zaczęły przyglądać się swoim drobnym zmarszczkom wokół oczu. Była zdenerwowana, czuła się jak nastolatka przed pierwsza randka! Zastanawiała się nawet czy nie strzelić sobie drinka dla odwagi. Usiadła przy kuchennym stole i zaczęła śmiać się sama z siebie. Musi się wziąć w garść.

***
Wybiła 22.00. Wyjrzała przez okno. Nikogo nie było. Przerzuciła przez ramie torebkę i postanowiła wyjść z domu jakby nigdy nic.
Trzasnęła drzwiami i krzyknęła! Przestraszył ja. Stal oparty praktycznie o jej drzwi, z naciągnięta czapeczka z daszkiem na głowę. Spojrzał na nią i zaczął się śmiać. Był świeży, radosny, figlarny. Obydwoje pozbyli się ciężkości dnia wczorajszego, byli, lub udawali wesołych ludzi.
- Masz takie hobby, żeby wystawać pod drzwiami i straszyć ludzi?
- Cieszę się, ze jesteś. Przez chwile... przez chwilę wydawało mi się, że byłaś snem, że zatopiłem się w otchłaniach whisky.
Pomyślała to samo o sobie. Byli do siebie podobni.
- Co będziemy robić? - zapytała.
- Wiem, że jest późno, ale będziemy jeść.
- Jeść?
- Uwielbiam jeść! Nie jesteś Koreanką, jestem przekonany, że jeszcze nie jadłaś najlepszych koreańskich potraw. Zakochasz się! Wprowadzę Cię w tajemniczy świat mojej ulubionej kuchni.
Dlaczego nie - pomyślała.
- Wskakuj! - otworzył drzwi do sportowego auta.
Wpakowała się na miejsce pasażera, zapięła pasy. Jae Joong czuł się swobodnie za kierownica. Obserwowała go, zawsze podobała jej się pewność siebie mężczyzn za kółkiem.
- Obserwujesz mnie. - powiedział
- Przypatruje się z kim wczoraj przegadałam całą noc o bezsensie życia.
Zwolnił, spojrzał na nią:
- To był cudowny wieczór - wyszeptał
Speszyło ją to. Była lekko spięta. Dzisiaj było inaczej. Dzisiaj nie byli w barze, pod osłoną ciemnej nocy i nie dodawali sobie odwagi alkoholem. Dzisiaj byli kobietą i mężczyzną, którzy pędzili przez ulice Seulu na poszukiwanie przygody.
Podjechali pod tylne wejście eleganckiej, tradycyjnej, koreańskiej restauracji. JJ wykonał telefon, po czym zostali wprowadzeni do osobnego pokoju restauracyjnego. Było jasno, przestrzennie, przytulnie. Usadowili się na poduszkach, rozmawiając o gustach i smakach kulinarnych.
- Nie masz prawa wyboru, dziś ja decyduje co będziesz jadła. Będę Twoim oppa. Masz być posłuszna!
Było w tym coś seksi. W jego uśmiechu również. Wyczuwała to.
- Dziś nie pijemy, choć nie ukrywam, chciałbym się upić z Tobą soju! A później nieść Cię na plecach do domu!
- Jak w koreańskich serialach? -
- Dokładnie!
- Czy tak się dzieje naprawdę? Czy młodzi ludzie upijają się po szkole i noszą te biedne, nieprzytomne dziewczyny na plecach? - zapytała
- Nie wiem, nigdy nie żyłem normalnie i nie dane mi było upijać się po szkole w barach. - powiedział lekko zasmucony.
-Jae Joong, każdy z nas żałuje, że czegoś nie przeżył. Masz coś kosztem czegoś innego. Nie tylko Ty jeden żałujesz, ze Cię coś ominęło.
Spojrzał na nią zdziwiony. Podobało mi się to, co powiedziała. Nie nadskakiwała mu, nie przyznawała racji, nie chodziła przy nim na palcach. Miał już dość, tego, ze ludzie mu dogadzają i kochają go bezwarunkowo, obojętnie co powie i zrobi.
- Masz racje kochana, mądra z Ciebie kobieta.- mrugnął do niej.
Jedli, śmiali się i rozmawiali. Trochę mówili o sobie, trochę o otaczającym ich świecie. Jedzenia było dużo, ostro, słodko. Próbowali wielu potraw, on pieczołowicie wyjaśniał jej pochodzenie i sposób przyrządzania dań. Był bardzo zaangażowany.
Było radośnie, lekko, chociaż obydwoje wiedzieli o sobie to, ze niosą na plecach ciężar. Każdy swój.
- Pewnego dnia zaproszę Cię do siebie. Ugotuje Ci co będziesz chciała! I będziemy pic soju! Upijemy się na tarasie, mam nowy, wielki, kolorowy hamak!
- Chętnie.
- Ale Ty zmywasz. - zażartował.
Był rozpromieniony. Taki, jakim znała go z mediów. Żartował, gestykulował, śmiał się. Jej również było dobrze. Kiedy zbliżał pałeczki do jej ust z potrawa, by spróbowała, serce mocniej jej biło. Czas się wówczas dla nich zatrzymywał, byli tylko oni, ich oczy wpatrzone w siebie, jego delikatny ruch dłońmi, jej delikatnie otwarte usta. Przyjmowała od niego pokarm, przeżuwała i wyrażała swoje uwagi dotyczące jedzenia. Chciała w nim widzieć człowieka, osobowość przede wszystkim. Nic nie mogła jednak poradzić, ze skupiała uwagę na jego ciele, naprężonych mięśniach ramion, smukłych dłoniach, mocno zarysowanych policzkach, smutnych oczach. Aura, jaka roztaczał, rozpraszała ja, uwodziła, nęciła, podniecała. Nie wiedziała co on czuł. Wpatrywał się w jej oczy tak głęboko, jakby chciał zajrzeć głębiej, przysuwał się do niej bliżej przy każdej okazji. Uśmiechał się do niej, poprawiał włosy, zerkał na nią ukradkiem. Podawał jej jedzenie delikatnie wkładając do ust. Wpatrywał się w nie, po czym, głęboko wzdychał.

***
Była w domu. Odwiózł ja, wymienili się numerami telefonów, podziękował jej za wieczór. Niewątpliwie, było to świetne spotkanie. Czy to była randka? Nie mogła odgadnąć. Spędzili ze sobą czas, było im dobrze. Nie pamiętała już jak wyglądają randki. Wieki temu była na takowej. Nie tęsknila do nich. Mężczyźni pociągali ją fizycznie, ale nie chciała wplątywać się w relacje. Miała wiele doświadczeń, chciała odpocząć, pobyć sama ze sobą. On był inny. Pragnęła z nim być, pragnęła słyszeć jego głos, czuć jego zapach, po prostu, by był obok niej. Bała się, ze wpadła w obsesję. Poszła wziąć zimny prysznic.

***
Jae Joong nalał sobie whisky. Usiadł na kanapie w swoim mieszkaniu. Musiał oprzytomnieć. Nie pamiętał drogi do domu, czuł się oszołomiony. Nie spodziewał się takich emocji, uczuć, nie myślał, ze go to kiedyś spotka.
Był wypłukany z emocji, zmęczony sztucznością świata. Doceniał swoich fanów i świat show biznesu, ale był nim zmęczony. Ta kobieta, biała kobieta, spotkana przypadkiem w zapomnianym lokalu w bocznej uliczce, wzbudziła w nim takie emocje, których nie dopuszczał do siebie przez ostatnie lata. Nie wiedział, czy ma się blokować czy pozwolić sobie na tą znajomość. Przecież ona jest nie stąd, wkrótce zniknie, zapomni go, zostawi.
Wypił zawartość szklanki. Podszedł do pianina. Usiadł i zaczął grać. Mimo, ze w sercu śpiewały mu słowiki, muzyka była przepełniona smutkiem i tęsknota.


c.d.n.

Awatar użytkownika
kociara81
moderator
Posty: 354
Rejestracja: 17 lut 2012, 22:32
Lokalizacja: Carrotus
Kontaktowanie:

Re: +18 {KIM JAE JOONG, ONA} Love Story

Postautor: kociara81 » 01 maja 2017, 09:00

Mimo że duża część jest zgodna z regulaminami to niestety jeden z nich złamałeś/złamałaś.

By móc dodawać swoje prace musisz mieć minimum 3 posty (w działach gdzie jest naliczane).

Powstała ona po to by zachęcić nowych członków do aktywności na forum. A nie tylko wrzuca taki świeżak swój twór, ucieka i z ukrycia czeka na komentarze.

Niestety ale jestem zmuszona przenieść to do kibelka, gdyż łamie to tą jedną zasadę.


Wróć do „Kibelek”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość