Watykańscy

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Hermi
noblista
Posty: 947
Rejestracja: 26 lut 2012, 16:42
Lokalizacja: Między Niebem a Piekłem
Kontaktowanie:

Watykańscy

Postautor: Hermi » 07 paź 2012, 20:02

tytuł: "Watykańscy"
fandom: trylogia Nocarz
opis: Watykańscy przekazani Inanitom.
znajomość fandomu: konieczna
status: niezakończony, 1/3

[center]Watykańscy[/center]


„W nienawiści jest strach.”
Fryderyk Nietzsche

[center]*~*~*~*~*~*~*[/center]

Plebania była niewielka, ale utrzymana w idealnym porządku. W oczach kapłana, staruszka o zasuszonej, pokrytej zmarszczkami twarzy, błyszczał młodzieńczy entuzjazm. Wampir nieomal namacalnie czuł jego życzliwość dla całego świata. Ciekawe, czy jego dobroć objęłaby swoim zasięgiem także wampiry? Nie zamierzał jednak tego sprawdzać; nie przyszedł tu na rozmowy o wampirzym potępieniu.
– Chciał pan porozmawiać o sektach? – zapytał ksiądz, przypatrując się ciekawie zapowiedzianemu telefonicznie gościowi.
– Tak, podobno jest ksiądz specjalistą w tej dziedzinie.
– Nie posunąłbym się do takiego stwierdzenia. Po prostu często mam do czynienia z sektami. – Kapłan spojrzał na swojego rozmówcę z uwagą. - Jaka sekta pana interesuje?
– Nie… nie zna jej ksiądz. – Mężczyzna wyraźnie się zawahał, ale po chwili kontynuował spokojnie. – Sekta odwołuje się do Psalmu 23 i przypowieści o Siewcy. Z tym, że „Pan” i „Siewca” rozumiany jest jako przywódca sekty.
– Cóż za arogancja! – westchnął ksiądz z nagłą irytacją. - Wie pan, jak interpretowany jest Siewca z przypowieści?
– Jako Chrystus głoszący słowo – odpowiedział natychmiast zapytany.
Kapłan pokiwał głową, zadowolony. Dobrze rozmawiać z kimś, kto zna temat, chociaż chyba jest niewierzący. Szkoda, bo wygląda na dobrego człowieka.
– No właśnie. Chrystus. Rzeczywiście, nie słyszałem o tej sekcie. Jak więc mogę pomóc?
– Kilku członków sekty zostało zatrzymanych. Jeśli uda się ich przekonać, że zostali oszukani, będzie można ich wypuścić.
– To ofiary. Narzucono im określone stereotypy reakcji psychicznych, skontrolowano ich myśli, zachowanie i uczucia. Nie będzie łatwo przekonać ich do czegokolwiek. Co się stało z przywódcą?
– Zginął.
– Niedobrze. – Kapłan potrząsnął głową. – Przywódca zawsze jest uważany za osobę o wyjątkowej mocy, kogoś więcej niż zwykłego śmiertelnika. Jeśli do tego dojdzie męczeństwo... sam pan rozumie. Z żywym człowiekiem można walczyć, ale jak pokonać wyobrażenia?
Mężczyzna skrzywił się nieznacznie. Najwyraźniej podobne myśli kołatały mu się już po głowie.
– Czy sądzi ksiądz, że jest szansa na przekonanie niektórych?
Ksiądz zamyślił się.
– Niewielka, ale jest, chociaż potrzeba mnóstwo cierpliwości i czasu. Po opuszczeniu sekty pojawiają się strach przed ludźmi, nieufność, wrogość i stany depresyjne; to raczej nieuniknione. Z czasem mogą minąć... albo i nie. Trzeba przebić się przez to wszystko, a skoro nie opuścili sekty dobrowolnie, nie wiem, czy to w ogóle możliwe.
– Tak właśnie sądziłem, ale uważam, że trzeba spróbować.
– Czy sekta ma charakter militarny? – Ksiądz zakładał, że tak, inaczej nie zajmowałyby się tym tego rodzaju służby. Z doświadczenia wiedział, że władze poświęcają problemowi zbyt mało uwagi. Być może, ze względu na źle rozumianą tolerancję.
– Można powiedzieć, że odwołuje się do nowego objawienia. – Mężczyzna użył jednego ze sposobów podziału sekt, ale nie odpowiedział na zadane pytanie. Nie musiał.
Ksiądz i tak wiedział swoje. Zabębnił palcami o blat biurka, zastanawiając się, co powinien doradzić. Nie znał sprawy w wystarczającym stopniu. A jeśli sekta używała broni, to wypuszczenie jej członków mogło być niebezpieczne. Ciekawe, kogo sekta wybrała na kozła ofiarnego za wszystkie nieszczęścia świata? Nieomal słyszał: cały świat jest grzeszny, tylko my znamy prawdę, tylko my osiągniemy zbawienie, tylko my mamy wiarę, tylko nam została objawiona prawda... Głupota. Oby oświeciło ich Boże miłosierdzie. Nic innego im nie pomoże, ale nie taką odpowiedź chciał dać siedzącemu przed nim mężczyźnie. Zastanowił się przez chwilę, po czym sięgnął po Biblię. Otworzył ją na chybił trafił. Psalm 107. Kapłan pokiwał głową z ulgą, gdy natrafił na słowa:
„Siedzieli w ciemnościach i mroku,
uwięzieni nędzą i żelazem,
gdyż bunt podnieśli przeciw słowom Bożym
i pogardzili zamysłem Najwyższego.
Trudami przygiął ich serca:
chwiali się, lecz nikt im nie pomógł.
I w swoim ucisku wołali do Pana,
a On ich uwolnił od trwogi.
I wyprowadził ich z ciemności i mroku,
a ich kajdany pokruszył.
Niech dzięki czynią Panu za Jego łaskawość,
za Jego cuda dla synów ludzkich.”


[center]*~*~*~*~*~*~*[/center]

Vesper stał kilka kroków przed oknem. Miał wielką ochotę podejść bliżej, ale wiedział, że nie jest to do końca bezpieczne. Ten dom był jedną z tymczasowych siedzib renegatów – został przystosowany do przetrzymywania ludzi, ale ledwie spełniał wysokie standardy bezpieczeństwa Celera. Nidor pomyślał, że to dziwne - najpierw Kapituła a teraz ten renegacki dom... Od teraz będzie tak zawsze? Będą przemieszczać się pomiędzy legalnymi Rodami a Renegatami?
– Nie da się uratować wszystkich watykańskich, prawda? I nie możemy przetrzymywać aż tylu?– zapytał Vesper. Nidor uchwycił jego ponure spojrzenie, gdy młodszy wampir odwrócił się do niego. Lord Inanitów doskonale znał odpowiedź, pytania były czysto retoryczne.
– Vesper... – były nocarz zamilkł. Cóż mógł powiedzieć? „Nie przejmuj się”? Musi przecież tych ludzi albo zabić, albo odesłać do Cichowęża na przesłuchanie. „To wrogowie”? Nic, co mógł powiedzieć, nie sprawiłoby, że Vesp natychmiast zaakceptowałby decyzję, jaką musi podjąć. A prawda wyglądała tak, że Inanitów było za mało, by pilnować wszystkich więźniów, Vesper powinien wybrać tych, którym da się jeszcze przemówić do rozumu, o ile wśród jeńców byli tacy. Co z kolei było cholernie mało prawdopodobne.
– Niech Aranea ich przesłucha. Chcę wiedzieć, w jaki sposób trafili do fanatycznej organizacji Siewcy – rozkazał Vesper spokojnie, lecz jego spojrzenie nabrało twardości stali. – Skoro mam zadecydować, muszę wiedzieć na czym stoimy. Chcę wiedzieć, skąd zastępcy Siewcy mogą brać rekrutów. Wiem, że watykańskimi zajmą się renegaci, ale ta organizacja nadal stanowi nasz problem numer jeden. Tych, których da się uratować, zabieramy ze sobą, resztą zajmie się Strix.
Gdzie się podział ten wampirzy dzieciak? Nidor widział przed sobą Lorda. Ogarnęło go nagłe uczucie zaniepokojenia… ale potem zrozumiał. Ktoś, kto poradził sobie z oddziałem renegatów, wyszkolił go i zyskał jego uznanie do tego stopnia, by żołnierze rzucili mu się na ratunek, mimo że zdradził plany Aranei i naraził cały Ród... na pewno poradzi sobie z byłymi renegatami i nocarzami, którzy doskonale wiedzą, na co go stać.

[center] *~ *~*~*~*~*~*[/center]

Strach. Prawie mógł go smakować, już się wkradł bezszelestnie w jego umysł i ciało. Wiedział, że nie jest jednym z najwierniejszych sług Ojca. Był po prostu jednym z wielu, wybranym do misji walki z wampirami tylko dlatego, że Ojciec potrzebował licznej grupy.
Kiedy uciekł z domu jako szesnastolatek, nie wiedział, jak ciężkie jest życie na ulicy. Tego samego dnia został okradziony, a dni, które spędził na poszukiwaniu bezpiecznego i ciepłego miejsca do spania, uświadomiły go skuteczniej niż słowa, że sam nie da sobie rady. Właśnie wtedy zjawił się jeden z braci. Na początku uważał go za wariata, ale później spotkał Ojca. To było objawienie! Nareszcie zrozumiał, po co żyje, stał się Synem Siewcy po to, by chronić ludzi, walczyć z Ciemnością skrystalizowaną w postaci potworów, jakimi bez wątpienia były wampiry.
A teraz był ich więźniem. Otoczenie go zdumiewało. Gdziekolwiek był, na pewno nie umieszczono go w owianym złą sławą Cichowężu, o którym wspominał Later. Ten dom wydawał się zwykłym domem, przemienionym na jedną z pomniejszych rzeźni. Niech tylko spróbują jego krwi! Ojciec powiedział, że krew Jego Synów odbierze wampirom siły.
Po chwili uświadomił sobie, że na pewno o tym wiedzą. Przeklęty czuciowiec bez chwili wahania przysiągł wierność nowemu panu – temu wampirzemu Lordowi, który ich tutaj przetrzymywał. Najważniejsze pytanie brzmiało: po co ów Lord to robił? Przecież nie ze względu na informacje – już je zdobył. Czuciowiec na pewno chciał ocalić skórę i nie przejmował się przy tym, ilu Synów Siewcy zginie z powodu jego zdrady.
Krzysztof znieruchomiał, słysząc kroki. Wampiry weszły do jego małej celi. Kobieta o kruczoczarnych włosach zatrzymała się przed nim, mężczyzna został przy drzwiach.
Bezbronny więzień, przykuty do ściany, nie stanowił żadnego zagrożenia dla uzbrojonej wampirzycy. Przez kolejne dwadzieścia minut musiał – ku swojej rozpaczy – odpowiadać na niezliczoną ilość pytań.


[center]*~*~*~*~*~*~*[/center]


Raport Aranei stanowił dopiero pierwszą część testu dla watykańskich. Vesper myślał nad tym długo i uznał, że jest tylko jeden sposób, aby upewnić się, których watykańskich można jeszcze „naprostować” – jak określił to Tiro. W tym celu potrzebował więźniów z pewną możliwością ruchu. Musiał sprawdzić siłę ich wiary. Przez chwilę zastanawiał się, jak duża jest jego własna pogarda wobec nich. Czy odraza dla ich fanatyzmu wystarczy? Bo teraz, kiedy widział w nich ofiary Siewcy, trudno było mu czuć się lepszym od nich.
Zamknął oczy, skupił się na wspomnieniu Icty, przemienionej w człowieka. Jakby to było, gdyby została Inanitką? Czy nie mogło być happy endu, ten jeden raz?
Znalazł to ziarnko gniewu, którego w sobie szukał. Pozwolił, żeby rosło, i przemienił je w pogardę dla wszystkich odpowiedzialnych za to, co się stało.
Otworzył oczy. Był gotowy do zrobienia tego, co trzeba.
Renegaci, którzy mieli przejąć pozostałych, już czekali.

[center]*~*~*~*~*~*~*[/center]

Krzysztof drgnął, zaskoczony, gdy kolejny wampir, który wszedł do celi, bez słowa go uwolnił. Tym razem ochrona stała bliżej. Każdy z nich bez wątpienia miał na rękach krew wielu ludzi. Wyglądało na to, że ich dowódca pofatygował się do niego osobiście – a to miał dopiero fart! Stanął dumnie, wyprostowany, nie zamierzał kulić się przed żadną pijawą. Powiedział, tak jak go nauczono:
By dobrze stała, śmierć tuż przede mną,
Bać się nie będę, bo Pan mój jest ze mną.
Twój pręt, o Panie, i laska Twoja
W niebezpieczeństwie obrona moja.

– I znowu… Psalm 23, tłumaczenie Kochanowskiego, aż do znudzenia – wampir spojrzał na niego pogardliwie. – Wiesz, wolę inny psalm, może go znasz? „Zaprzestań gniewu i porzuć zapalczywość; nie oburzaj się: to wiedzie tylko ku złemu.” Psalm 37, Biblia Tysiąclecia. A teraz... Klęknij! – rozkazał nagle wampir.
Człowiek zadrżał, skupił się na słowach psalmu. Patrzył bez lęku w oczy przeciwnika.
Oprawca, tym był stojący przed nim mężczyzna.
Potwór bez żadnych uczuć.
– Morderca – wychrypiał watykański słabo, starając się utrzymać na nogach. Nie mógł uciec przed hipnotycznym spojrzeniem wampira.
– Morderca? Może i tak, ale ja nie zasłaniam się religią. Jestem tym, kim jestem.
„By dobrze stała śmierć...”, nie dość, że ta pijawa go zabije, to jeszcze próbuje go poniżyć! Niedoczekanie! „W niebezpieczeństwie obrona moja...” – Czuł, że jego determinacja słabnie. Pan nie żył, zabity przez wampiry. Pan nie żył. Więc jakie znaczenie miała dalsza walka?
Poczuł, jak opada na kolana. Czekał na śmierć nie mogąc nawet przyjąć jej w postawie pełnej godności ani oderwać wzroku, od oczu swego kata.
Wampir nie okazał nawet gestem satysfakcji, wyglądało to tak, jakby... odczuł ulgę? Spojrzał na swoich podwładnych.
– Jest dla niego nadzieja.
Watykański nie zrozumiał – jak to nadzieja? Stojący obok nie mieli jednak tego problemu – jeden z nich spojrzał z lekkim niesmakiem na człowieka.
– Skoro tak uważasz, Szefie.
– Tak uważam. Zajmijcie się nim. Leci z nami.
Jeden z wampirów wyszedł, wyprowadzając więźnia.
Po chwili, w samolocie, do Krzysztofa dołączyło dwóch innych braci.
Reszta pozostała do dyspozycji Nexa i Strixa, jako źródło informacji.
Vesper zastanowił się przelotnie, czy nie powinien był bardziej naciskać na nich mocą, ale natychmiast jakiś rozsądny głos w jego głowie szepnął: „To by nic nie dało. Nie masz na razie sił, to przyjdzie z czasem, ale nawet jeśli, to jaki efekt może dać próba, którą przejdą wszyscy? Wybrałeś najsłabszych.”
Ostatnio zmieniony 10 paź 2012, 10:45 przez Hermi, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie będę jak liść porwany przez wiatr
Nie będę także jak ocean bez fal
Nie będę się bała upadać by wstać
Być światłem wschodzącego dnia
Autor Nieznany - Czarna noc (parafraza)

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1225
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 09 paź 2012, 11:51

Korzystając z nudów w pracy, wypisałam moje uwagi (rzadko jestem aż tak drobiazgowa w komentarzach, więc poczuj się wyróżniona :P )
hermi pisze:Po prostu często mam do czynienia z sektami. – mówiąc to, kapłan spojrzał na swojego rozmówcę z uwagą.
na pewno nie możesz użyć małej litery po kropce. Najlepiej będzie, jak usuniesz "mówiąc to", bo wiadomo, że kapłan spogląda na rozmówcę podczas mówienia, gdyż podajesz tę informację tuż po wypowiedzi, a nie w nowym akapicie.
hermi pisze:nie wiem czy to w ogóle możliwe.
Przecinek przed "czy"
hermi pisze:Vesper stał kilka kroków przed oknem. Miał wielką ochotę podejść bliżej, ale wiedział, że nie jest to do końca bezpieczne. Ten dom był jedną z tymczasowych siedzib renegatów – został przystosowany do przetrzymywania ludzi, ale ledwie spełniał wysokie standardy bezpieczeństwa Celera. Nidor pomyślał, że to dziwne - najpierw Kapituła a teraz ten renegacki dom... Od teraz będzie tak zawsze? Będą przemieszczać się pomiędzy legalnymi Rodami a Renegatami?
Dalej nie do końca mi się podobają te takie przeskoki między perspektywami postaci. Najpierw piszesz o tym, na co miał ochotę Vesper, a dwa zdania później wgłębiasz się w myśli Nidora. Nie razi mnie to bardzo, ale wg mnie byłoby lepiej, gdybyś tak nie mieszała, zwłaszcza że zwykle i tak przyjmujesz jedną perspektywę dla danego fragmentu tekstu i tylko zdarzają Ci się jakieś wstawki cudzych myśli. Podobnie z pierwszym fragmentem, gdzie na początku masz kilka zdań z perspektywy Vespera, a potem już tylko myśli księdza.
hermi pisze:Nic, co mógł powiedzieć nie sprawiłoby
Przecinek przed "nie sprawiłoby"
hermi pisze:Chcę wiedzieć skąd zastępcy Siewcy mogą brać rekrutów.
Przecinek przed "skąd"
hermi pisze:mimo, że zdradził plany Aranei
Bez przecinka
hermi pisze:wybranym do misji walki z wampirami, tylko dlatego
Bez przecinka
hermi pisze:Tego samego dnia został okradziony, a dni, które spędził na poszukiwaniu bezpiecznego i ciepłego miejsca do spania
Powtórzenie słowa "dzień"
hermi pisze:Nareszcie zrozumiał po co żyje
Przecinek przed "po co"
hermi pisze:jakimi bez wątpienia były wampiry.
A teraz był ich więźniem.
A tutaj powtórzenie słowa "być". Wiem, czepiam się trochę, ale jak nie mam żadnych poważnych błędów, to zwracam uwagę na drobiazgi.
hermi pisze:Pozwolił żeby rosło i przemienił je

Przecinki przed "żeby" oraz "i"
hermi pisze:Powiedział, tak, jak go nauczono:

Tu jest za dużo przecinków. Ja bym usunęła ten przed "jak"
hermi pisze:aż do znudzenia – wampir spojrzał na niego pogardliwie.

Tu musi być kropka po wypowiedzi i "wampir" wielką literą
hermi pisze:Oprawca, tym był stojący przed nim mężczyzna.
Potwór, bez żadnych uczuć.
Przed "bez" przecinek jest raczej zbędny, a tak w ogóle to ja bym nie dawała tego "Potwór..." w nowym akapicie, ale to już takie moje widzimisię.
hermi pisze:„W niebezpieczeństwie obrona moja...” – czuł, że jego determinacja słabnie.
"czuł" wielką literą
hermi pisze:Poczuł jak opada na kolana.
Przecinek przed "jak"
hermi pisze:nie mogąc nawet przyjąć jej w postawie pełnej godności, ani oderwać wzroku, od oczu swego kata.
Bez przecinków
hermi pisze:wyglądało to tak jakby... odczuł ulgę?
Przecinek przed "jakby"
hermi pisze:Po chwili, w samolocie, do Krzysztofa dołączyło dwóch innych braci.
Reszta pozostała do dyspozycji Nexa i Strixa, jako źródło informacji.
No i znowu taki dość nagły przeskok perspektywy... Wiem, jaki jest jego powód, ale troszkę mi to zgrzyta, można by było to jakoś inaczej napisać, podzielić na mniejsze fragmenty... Ale podkreślam, że to tylko moje prywatne, mocno czepliwe uwagi :)

Oczywiście fanfik bardzo mi się podobał. Lubię Twoje "rozszerzenia" do książek, bardzo mi pasują do kanonu. W ogóle fajny pomysł, żeby skupić się na Watykańskich. Trochę żal mi tych, co nie przeszli próby Vespera, no ale rozumiem... Straty muszą być. Ciekawa jestem, co będzie dalej z Krzysztofem, więc mam nadzieję, że niebawem dostaniemy dalszy ciąg.
Hyuu~!


Wróć do „Nocarz/ Renegat/ Nikt”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość