[Dragon Ball] Szczęściarz

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

[Dragon Ball] Szczęściarz

Postautor: Vampircia » 13 gru 2013, 10:18

Mam nadzieję, że nie zniszczę nikomu dzieciństwa tym fikiem ;-)

tytuł: "Szczęściarz"
autor: Vampircia
fandom : Dragon Ball / Dragon Ball Z
kategoria: 16+
opis: Gorzko-pikantna komedia o tym, jakie to życie jest niesprawiedliwe. Nie dla fanów Chichi.
znajomość fandomu: wskazana
status: skończony
ostrzeżenia: erotyczne aluzje


Szczęściarz


Odkąd pamiętam miałem fioła na punkcie ładnych dziewcząt. Nie ważne czy blondynki, brunetki, czy rude. Nie ważne czy niskie czy wysokie. Z lubością studiowałem w ukryciu świerszczyki Żółwiego Pustelnika i miałem nadzieję, że w końcu zamiast kolorowych obrazków będzie mi dane posmakować prawdziwych kobiecych wdzięków. Nie wiem, czy to przez lata spędzone w tym frywolnym towarzystwie, ale nie dało się ukryć faktu, że byłem amatorem kobiet. Sęk w tym, że one nie były amatorem mnie. Może to przez mój niski wzrost, może przez brak nosa, w każdym razie powodzenia u płci przeciwnej nie miałem. Co innego mój najlepszy przyjaciel. W jego przypadku sytuacja była zgoła odwrotna. Goku o kobietach wiedział tyle, ile złota rybka o mechanice kwantowej, a jednak, jakimś cudem pchały mu się w ramiona. Zawsze dostawał wszystko to, czego ja chciałem, zawsze z łatwością przychodziło mu wszystko to, na co ja usilnie pracowałem, ale starałem się z tym pogodzić i nie pozwolić, by negatywne emocje wzięły górę. Jednak tego pamiętnego wieczora, w przeddzień dwudziestego trzeciego turnieju o tytuł najlepszego pod Słońcem, moja zazdrość sięgnęła zenitu.
Pamiętam, że wtedy padało, ale nikt nie zdawał się przejmować szarym niebem i mokrymi ulicami. Wszyscy byliśmy podekscytowani. Zmieniłem się bardzo przez te trzy lata rozłąki i miałem nadzieję, że każdy to dostrzeże. Jednak cała uwaga zdawała się skupiać na nim i sam muszę przyznać, że początkowo go nie poznałem. Mały Goku przestał być mały. Przerósł mnie tak bardzo, że czułem się przy nim jak karzeł. Ale to mnie nie zniechęciło. Cieszyłem się, że mogliśmy się ponownie spotkać. Pod wieloma względami było tak jak kiedyś. Tylko że kiedyś Bulma nie patrzyła na Goku w taki sposób, jakby miała zaraz się na niego rzucić i zedrzeć z niego spodnie. Początkowo myślałem, że robi to specjalnie, że próbuje odegrać się na swoim eks, choć nie wiem, czym biedny Yamcha sobie na to zasłużył. Wkrótce jednak stało się dla mnie jasne, że to nie gra, tylko dzika, niepohamowana żądza w czystej postaci. Nie wiem, czy inni też to widzieli, ale ja postanowiłem się nie wychylać, nie komentować i nie wtykać nosa (gdybym go miał) w nie swoje sprawy. A Goku? Cóż, jak to Goku. Żył sobie w błogiej nieświadomości. Przypuszczam, że nawet, gdy Bulma ciągnęła go do swojego pokoju, nie miał zielonego pojęcia, skąd nagle wzięło się u niej tak duże zainteresowanie jego osobą. I błoga nieświadomość udzieliła się chyba i mnie, bo jak gdyby nigdy nic polazłem do swojej sypialni, wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka, nie mając pojęcia, co mnie czeka tej nocy.
Widzicie, ściany w tym hotelu były bardzo cienkie, sypialnia Bulmy znajdowała się tuż obok mojej, a mnie jakoś przez myśl nie przeszło, że sprawy przybiorą taki obrót. Dziś, z perspektywy czasu, to wszystko wydaje mi się zabawne, może nawet urocze na swój pokrętny sposób, ale wtedy byłem przekonany, że trauma pozostanie mi do końca życia. Owszem, widziałem i słyszałem już wiele. Osobiście dostarczałem pisemka Żółwiemu i nie raz miałem okazję oglądać te jego szemrane filmy, ale nic nie było mnie wstanie przygotować na coś takiego. Pamiętam, jak leżałem w ciemności z poduszką przyciśniętą do twarzy, starając się za wszelką cenę wyłączyć. Wierciłem się w łóżku, co chwilę zmieniałem pozycję, raz na plecy, raz na brzuch, palce w uszy, i tak dalej, i tak dalej, ale było już za późno. Moja dusza została splamiona świadomością tych wszystkich rzeczy, które wyczyniały się za ścianą. Rzeczy, w których mnie nie zostało dane wziąć udziału. Przyznam szczerze, początkowo myślałem, że to tylko mój chory umysł podsuwa mi takie skojarzenia. Że na pewno istnieje jakieś bardziej niewinne wytłumaczenie odgłosów, które drążyły moje uszy. Ale nie. Szybko zdałem sobie sprawę, że to dokładnie to, co myślę.
- Och... Goku... Jesteś najlepszy, najlepszy, najlepszy, najlepszy...
Czy ona naprawdę musiała oznajmiać to całemu hotelowi? Miałem ochotę wstać, wyjść, zapukać w te cholerne drzwi i krzyknąć: „Tak, wiemy, że jest najlepszy. W sztukach walki, prawda?” Ale kogo próbowałbym oszukać? Nie chodziło jej o sztuki walki, no nie? Co tym bardziej sprawiało, że krew się we mnie gotowała. Zazdrość zżerała mnie od środka. I nie chodziło o Bulmę. Chodziło o samą ideę. O fakt, że ten matoł, co nigdy do szkoły nie chodził, co przez większość swego młodzieńczego życia baby od chłopa nie umiał rozróżnić, potrafił doprowadzić tą napaloną dziewoję do stanu skrajnej ekstazy. Te jego wrodzone talenty zaczynały mnie przerażać. Kamehy nauczył się w kilka sekund, no to i z tym problemu nie miał. Chyba go nie doceniłem. Może i był niewyedukowanym naiwniakiem, ale to nie zmieniało faktu, że miał już osiemnaście lat i hormony w końcu musiały zacząć robić swoje, a instynkt tym bardziej. Nie mówiąc już, że Bulma potrafiła wziąć sprawy w swoje ręce. I za pewne nie tylko ręce. Tak, myślałem wtedy o tym dużo, ale trudno nie myśleć, kiedy zostaje się przymusowym słuchaczem takiego koncertu. Gdyby chociaż Goku powstrzymał się od niepotrzebnych dźwięków. Bo jak jeszcze odgłosy Bulmy byłem w stanie uznać za erotyczne, to jego już niekoniecznie.
- Dziwnie mi...
Dziwnie ci? Doprawdy? Może się zamienimy? Grrrry... Cholerny szczęściarz. To ja powinienem znaleźć się na twoim miejscu. To ja znam się na dziewczynach, nie ty... - powtarzałem sobie jak mantrę, ale to nie zmieniało niczego. Goku miało w sobie coś, czego mi brakowało. A tak przynajmniej wtedy myślałem.
Sam nawet nie wiem, ile to trwało. Na jednym razie na pewno się nie skończyło. Ani na dwóch. Ani na trzech. Ale upragniona cisza w końcu nadeszła. Godzina była już późna. Ja jeszcze nie spałem. Drzwi się otworzyły. Wszedł, wlokąc za sobą całą gamę zapachów, które przyprawiały mnie o zawroty głowy. No tak, znowu wtedy zapomniałem, że nie mam nosa. Słyszałem jak Goku kładzie się spać i zastanawiałem, czy mówić cokolwiek, czy udawać, że śpię. Mogłem zignorować całą sprawą i tak pewnie byłoby najlepiej, ale nie potrafiłem. W końcu nie wytrzymałem i rzuciłem w niego poduszką.
- Co żeś tam robił tyle czasu?! - wrzasnąłem.
Odpowiedziała mi cisza. A w zasadzie miarowe chrapanie. Zapaliłem światło i zdałem sobie sprawę, że Goku zdążył zasnąć. Nie wiem czemu, ale znowu się we mnie zagotowało. Podszedłem do niego i potrząsnąłem nim.
- Nie udawaj, wiem, że mnie słyszysz!
Nie udawał, ale moje usilne działania jednak go obudziły, bo zerwał się gwałtownie i niechcący przydzwonił mi z bańki w twarz. Zachwiałem się i upadłem. Syknąłem z bólu. Goku miał naprawdę twardą czaszkę.
- Kuririn... Co się stało? - spytał z prawdziwym przejęciem.
- Ty mi lepiej powiedz! Przez ostatnią godzinę zza ściany dochodziły takie odgłosy, jakby ktoś zarzynał żyrafę – skłamałem nieco, próbując go podpuścić.
- Przysięgam, że nie było tam żadnej żyrafy – wyznał Goku z taką szczerością i powagą, że aż zwątpiłem.
Może nie potrzebnie owijałem w bawełnę.
- No dobra... po prostu powiedz mi, co tam robiliście... Chcę wiedzieć – nie wytrzymałem. Musiałem zabrzmieć przekomicznie. Jak niewyżyty prawiczek. Którym zresztą byłem.
I ten wzrok Goku. Jakby za wszelką cenę chciał coś ukryć, ale przychodziło mu to z trudem. Przyznaję, że byłem zdziwiony. Nigdy się z niczym nie chował, nigdy nie czuł wstydu. O co chodziło tym razem?
- Poprosiła, żebym nikomu nie mówił – wymamrotał.
- Mnie musisz. Jestem twoim najlepszym przyjacielem. Najlepszy przyjaciel ma prawo wiedzieć.
- Jesteś pewien?
- Tak. Musisz opowiedzieć mi wszystko. Ze szczegółami.
Chyba go przekonałem, ale Goku dalej się wahał. Jakby nie wiedział wobec kogo powinien być bardziej lojalny. Postanowiłem pociągnąć go za język.
- To poszliście na całość, czy nie? - wypaliłem.
Popatrzył na mnie z zaskoczeniem. Był prawie w szoku.
- Oczywiście, że nie. Czemu miałbym walczyć z Bulmą? - palnął.
Złapałem się za twarz. I weź tu z takim rozmawiaj.
- Nie chodziło mi o to, głupku! Chodziło mi o... no wiesz...
Nie mam pojęcia, czemu nie umiałem tego z siebie wykrztusić. Wolałem uczynić obsceniczny gest, pokazując, co mam na myśli. Przyznam szczerze, nie sądziłem, że Goku tak szybko załapie, o co mi chodzi. Chyba nie był aż tak tępy, jak sądziłem.
Potwierdził. Zrobiło mi się gorąco. Czyli jednak na całość. Cholerny szczęściarz. Totalnie nie fair.
- Jak było? - spytałem, próbując trochę opanować emocje.
Goku podrapał się w zamyśleniu po nosie, po czym zmieszał się nieco, powąchał badawczo swój palec i odparł jak gdyby nigdy nic:
- Rybio.
Myślałem, że spadnę z łóżka.


Następnego dnia sprawy przybrały zupełnie niespodziewany obrót. Kiedy sądziłem, że już nic nie może mnie zaskoczyć, pojawiła się ona – czarnowłosa piękność, z uporem utrzymująca, że Goku obiecał ją poślubić. Cóż, naprawdę to zrobił. Nie, żeby wiedział, w co się pakuje, ale to zrobił. A ja tłumaczyłem mu co to narzeczona, czując się jak największy frajer na świecie.
Jakim cudem? - zachodziłem w głowę. - Jakim cudem ten gamoń zdołał zdobyć dwie kobiety w ciągu dwudziestu czterech godzin, nawet się nie starając?
Życie naprawdę było niesprawiedliwe. I teraz, jak patrzę na to wszystko po przeszło trzydziestu latach, podtrzymuję tę tezę. Sęk w tym, że to nie Goku okazał się szczęściarzem, tylko ja.
Cóż, Goku, zawsze próbowałeś uciec od swojej żony, prawda? Udało ci się w końcu. Chyba tym razem na dobre. I rozumiem cię, stary, naprawdę rozumiem. Kto by pomyślał, że tak to się wszystko potoczy? Że ta piękna dziewczyna, której tak ci zazdrościłem, okaże się kontrolującą jędzą? Ale ja – to już inna bajka. Sądziłem, że jestem frajer i nieudacznik, ale to ja budzę się co rano koło najwspanialszej kobiety na świecie. Nie, nie zamierzam od niej uciekać. Nie muszę. Nie wszystko dostajemy od razu. Czasem trzeba poczekać i, uwierzcie mi, warto. Chyba to jednak ja jestem tym prawdziwym szczęściarzem.
Ostatnio zmieniony 02 sty 2014, 16:12 przez Vampircia, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1180
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 13 gru 2013, 10:38

Mimo nieznajomości fandomu przeczytałam z przyjemnością. Pewnie niektórych rzeczy nie zrozumiałam, ale i tak mi się podobało. Trochę ponure, ale zakończenie podnoszące na duchu. Podobały mi się te teksty o nosie :) Ale komentarz Goku o rybach... Bleeeeeeee. W sumie nigdy nie rozumiałam tego skojarzenia z zapachem kobiety i rybami. No ale domyślam się, że taki tekst pasuje do Goku.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 13 gru 2013, 17:29

O rany, Mir przeczytała fika do DB. I jeszcze mi skomentowała! Koniec świata! Psy i koty żyjące razem, masowa histeria! Ale do rzeczy. Ten komentarz o rybach myślę że pasuje, bo Goku się dużo rzeczy z jedzeniem kojarzy. Mam nadzieję, że udało mi się dobrze wpasować w kanon. Tak się składa, że dopiero co widziałam te odcinki. I rzeczywiście, wtedy padało, Bulma zachwycała się Goku i mieli pokoje obok siebie ;-) To mogło się wydarzyć :mrgreen:
Obrazek

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1180
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Miryoku » 13 gru 2013, 17:32

Hahaha, no wiem, koniec świata XD Ale chora jestem, to może dlatego mam takie niemiryokowe odruchy. Tekstu o rybach nie uważam za zły, wręcz przeciwnie, tylko niesmaczny, ale absolutnie nie odradzam usunięcie go. Tak mi się właśnie zdawało, że pasuje do Goku, choć postaci nie znam zbyt dobrze.

A powiedz mi jeszcze, bo mnie to ciekawi: Kuririn na końcu jest z Bulmą?
Hyuu~!

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 13 gru 2013, 17:47

Nie, Kuririn na końcu jest z Androidem 18 , którą uważam za najlepszą postać żeńską w całym DB, DBZ i DBGT razem wziętych (nawet się kiedyś zastanawiałam, czy jej nie cosplayowaćXD) Dlatego uważam, że suma sumarum Kuririn jest największym szczęściarzem, bo dostał najlepszą laskę :-P Za to takiej żony jak Chichi szczerze współczuję ;-) Chociaż momentami trochę rozumiem czemu jest taką mendą dla Goku.
Obrazek


Wróć do „Dragon Ball/Z/GT/Super”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość