[Dragon Ball Z] Poza prawem

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2482
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

[Dragon Ball Z] Poza prawem

Postautor: Vampircia » 04 lut 2014, 19:56

Fik napisany na jajo. Nie brać śmiertelnie poważnie.

tytuł: "Poza prawem"
fandom: Dragon Ball Z
kategoria: b.o.
opis: Goku coś przeskrobał i musi się tłumaczyć.
znajomość fandomu: lepiej się orientować choć trochę
status: skończone


Poza prawem


Kiedy detektyw Warchoł wszedł do pokoju przesłuchań, był pewien, że zatriumfował, nim jeszcze zdołał cokolwiek powiedzieć. Podejrzany siedział, a właściwie częściowo leżał na blacie stołu, z twarzą ukrytą między ramionami. Wyglądało to tak, jakby rozpaczał nad swym marnym losem. Czyżby jednak się złamał? Kiedy go tu przyprowadzono, był tak beztroski, jakby ktoś go zabrał na darmową wycieczkę. Pewnie tylko zgrywał twardziela.
Detektyw Warchoł postawił na stole papierowy kubek z kawą i szybko uświadomił sobie, że trochę się pomylił. Jego uszu doszedł dźwięk miarowego chrapania i wiedział już, że to nie rozpacz sprowadziła podejrzanego do takiej pozycji. Funkcjonariusz wykrzywił swą mało urodziwą twarz w wyrazie irytacji, przeczesał palcami siwiejące, przerzedzone włosy i nachylił się nad podejrzanym.
- Ekhem! - chrząknął głośno.
Podejrzany zerwał się gwałtownie i przy okazji uderzył go głową w podbródek. Detektyw zaklął i potarł obolałą część ciała. Pomyśleć, że dzień zapowiadał się tak dobrze.
- To pan jest tym kolesiem, co koniecznie chciał ze mną rozmawiać? - spytał podejrzany, jak gdyby nigdy nic i ziewnął. - Mam nadzieję, że to nie potrwa długo, bo chciałbym zdążyć na obiad.
Co za tupet. Detektyw postanowił jednak, że nie da się sprowokować. W końcu był profesjonalistą. Usiadł po przeciwnej stronie stołu i powoli otworzył akta.
- Pan... Son Goku, zgadza się? - rzucił z celową beznamiętnością.
- Tak... Coś źle zrobiłem, czy jak? Chichi strasznie się na mnie wściekła i jeszcze mówi, że nie dostanę obiadu, jak sprawy nie wyjaśnię... Naprawdę zrobiłem coś nie tak? Bo nie robiłem niczego inaczej niż kiedyś? I jeszcze ci faceci, co przyjechali, mówili, że...
- Niech się pan przymknie!
Detektyw w końcu nie wytrzymał i puściły mu nerwy. Potarł się po karku. Ależ go wkurzał słowotok tego gościa. Wziął głęboki wdech, żeby się trochę uspokoić i wyjął z akt zdjęcie. Podsunął je podejrzanemu.
- Poznaje pan? - spytał, powracając do beznamiętnego tonu.
Goku wziął zdjęcie do ręki i się mu przyjrzał.
- Poznaję tą żabę – skomentował zadowolony.
Jednak detektywowi było daleko do radości.
- Żaba?! To nie jest jakaś zwykła żaba! To ekstremus pychotus, zagrożony gatunek! I to pewnie z pana winy! - uniósł się.
- Kurcze, nawet nazwę ma smaczną. Nic dziwnego, że wychodzi z nich taka dobra zupa.
Detektyw myślał, że szlag go zaraz trafi.
- Czy pan w ogóle zdaje sobie sprawę z sytuacji? Z naszych danych wynika, że przez lata polował pan nielegalnie na te żaby. Niezwykle unikatowy gatunek, występuje w tylko dwóch miejscach na świecie.
- Serio? Gdzie jest drugie?
- Dosyć! - Detektyw trzasnął dłonią w stół. - Za kłusownictwo na taką skalę może pójść pan siedzieć!
- Siedzieć gdzie?
W samą porę detektyw przypomniał sobie techniki, które poznał na terapii gniewu i tylko dzięki nim, udało mu się uspokoić. Jak mantrę powtarzał sobie w głowie różne regułki.
- To jak, przyznaje się pan do winy? - rzekł już spokojniej.
- No przyznaję, że jadłem te żaby, ale nie wiedziałem, że tak się nie powinno – odparł niewinnie Goku.
- Może mieć pan spore kłopoty, więc radzę nie kombinować. Przydałby się też panu dobry adwokat.
- To taki likier, prawda? Dobry do lodów. Zjadłbym sobie lody. Kurcze, długo jeszcze? Jestem głodny.
Detektyw przetarł twarz i dopił kawę. Tak, dzisiaj techniki z terapii gniewu bardzo się sprawdzały.
- Badał się pan kiedyś psychiatrycznie? - spytał.
Goku zrobił taką minę, jakby nie do końca rozumiał, o co chodzi.
- Chyba nie... Nie lubię badań. Zastrzyki są okropne – stwierdził z niesmakiem.
- A może pan powinien?
- Nic mi nie dolega. Mogę już iść do domu?
Detektyw westchnął. Jemu przesłuchanie również zaczynało się dłużyć. Ale musiał wykonać, co do niego należało.
- Czy handlował pan tymi żabami?
- Nie.
- Łapał je pan na własny użytek, choć lasy są pełne zwierzyny, na którą można legalnie polować?
- No mówiłem przecież, że pyszna zupa z nich wychodzi. Nawet Videl ją uwielbia, a miastowi mają chyba inne smaki.
Nim detektyw zdołał zadać kolejne pytanie, coś dotarło do jego świadomości i na moment zastygł z rozwartymi ustami.
- Videl? - zdziwił się.
- Narzeczona mojego syna.
- Ale... nie ta Videl, prawda? Nie chodzi panu chyba o córkę pana Satana? - wydukał niepewnie detektyw.
- Dokładnie ta – przyznał Goku zadowolony.
Detektyw zamrugał z niedowierzaniem.
- Znaczy się... pana syn... żeni się z córką pana Satana? Bohatera ludzkości? - dopytał, żeby się upewnić.
- No. Zabawny koleś.
Na moment detektywa absolutnie i niezaprzeczalnie zatkało. Siedział przez chwilę bez ruchu, wpatrując się w podejrzanego kompletnie zbity z tropu. Ten facet był znajomym pana Satana? Najsilniejszego i najbardziej wpływowego człowieka na świecie? Ba, żeby tylko znajomym. Prawie rodziną. Rany, jakby to wyglądało, gdyby go wsadził za kratki. Na pewno dostałoby mu się od przełożonego. A pan Satan? Pewnie też dobrałby się mu do skóry. Oj, śliska sprawa. Chyba nie warto było ryzykować.
Detektyw Warchoł poprawił pomiętą koszulę, zamknął na moment oczy i oprał łokcie o stół. Ręce trzymał złożone.
- Cóż, nie był pan nigdy notowany, więc myślę, że mogę przymknąć oko na te żaby – wyznał. - Ale proszę, niech pan ich już nie łapie.
Goku zrobił wyraźnie niepocieszoną minę.
- Ale one są takie pyszne... - westchnął i jeszcze raz spojrzał na detektywa. - No dobrze, skoro pan tak ładnie prosi.
- W takim razie jest pan wolny. Proszę pozdrowić rodzinę.
- Super!
Goku wstał i gdy już był przy drzwiach odwrócił się jeszcze na chwilę.
- Miły z pana facet. A Chichi tak mnie straszyła, że będzie ciężko – zaśmiał się, pomachał i wyszedł.
Detektyw Warchoł siedział jeszcze przez chwilę pokonany. Chyba nadszedł czas, by przejść na emeryturę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 500
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Postautor: Skorpion » 12 lut 2014, 17:59

Wpadłem zobaczyć, czy faktycznie jest to tak "naciągane" jak niektórzy mówią i stwierdzam, że jak ktoś chce się do czegoś dopierdolić to zawsze sobie znajdzie powód. Bardzo fajna historyjka, humorystyczna, krótka, można ze spokojem polecić osobie, która nie zna uniwersum DBZ.
Obrazek

Awatar użytkownika
Komatsu117
pisarz
Posty: 115
Rejestracja: 08 lut 2014, 17:32
Lokalizacja: Kraków(Giebułtów)
Kontaktowanie:

Postautor: Komatsu117 » 22 lut 2014, 20:57

idealnie oddałaś naiwność Goku. Ja tak po czasie piszę, ale nie miałam czasu. Też widziałam jakieś głosy niezadowolenia ukierunkowane na ten fik ale ciekawa historyjka, humorystyczna na dodatek :-)

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2482
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 23 lut 2014, 11:25

Głosy niezadowolenia dotyczyły tego, że nigdy nie było pokazane jak Goku łapie żabę, więc to niby błąd logiczny. Moim zdaniem fakt, że polował praktycznie na wszystko, od robaków do kojotów, to równie dobrze mógł na żabę. Pomijając już fakt, że to fanfik komediowy. Ale wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Dzięki za komenta.
Obrazek

Awatar użytkownika
Nocebo
amator
Posty: 3
Rejestracja: 14 kwie 2015, 00:41
Lokalizacja: Asgard
Kontaktowanie:

Re: [Dragon Ball Z] Poza prawem

Postautor: Nocebo » 30 kwie 2016, 21:13

Bardzo sympatyczna historyjka, uśmiechnęłam się serdecznie kilka razy w trakcie czytania. Goku w swojej odmienności i naiwności jest niezwykle uroczy. I naprawdę nie widzę powodu, dla którego nie miałby polować na żaby. Wszak chociażby ta, w której ciele utknął później Ginyu, musiała sprawiać wrażenie bardzo smakowitej. ;)


Wróć do „Dragon Ball/Z/GT/Super”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość