[Avengers] Strata

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
pokemonka
pisarz
Posty: 157
Rejestracja: 29 kwie 2012, 17:34
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

[Avengers] Strata

Postautor: pokemonka » 17 maja 2014, 09:20

Ostatni słuchałam piosenki ,,You rised me up'' no i się rozkleiłam. Pomyślałam o Fridze (czy tak odmienia się jej imię?). Musiała strasznie cierpieć po wydarzeniach z ,,Thora''. Pomyślałam jak jedna z takich chwil mogła wyglądać... Nie wiem czy dobrze oddałam emocje, bo to na nich chciałam się skupić (nigdy nie straciłam nikogo tak bliskiego...).
Mimo to nadal mam nadzieję, że wam się ten one-shot spodoba.

Tytuł: ,,Strata''
Fandom Avengers
Kategoria: Chyba dowolna (choć najmłodsi mogą nie do końca zrozumieć)
Opis: Frigga cierpi po stracie Lokiego
Znajomość fandomu: Wskazana
,,Strata''
Lekki wiatr mierzwił, starannie spięte włosy Friggi. Królowa ściskała w ramionach, niczym ukochany skarb, sporych rozmiarów, złoty hełm. Spoglądała w dal, w gwieździstą otchłań, znajdującą się zaledwie krok przed nią. Patrzyła, jakby z nadzieją, że zobaczy coś więcej niż tylko nieprzenikniony mrok kosmosu. Nie widziała jednak nic. Zamknęła oczy, a po jej policzkach poczęły powoli, spływać łzy. Każda kropla wypełniona była bólem najgorszego rodzaju - bólem po utracie dziecka. Jej serce zdawało się cicho krwawić, będąc wciąż uwięzione w piersi. Kobieta potrząsnęła głową jakby miała nadzieję uwolnić się z koszmarnego snu.
- Gdzie jest Loki? - Zapytała tamtej, potwornej nocy swego męża. Sposób w jaki na nią spojrzał wystarczył, by domyśliła się odpowiedzi.
- Nie… - Tylko tyle zdołała wydusić. Nie było to wiele, lecz jakich innych słów można użyć w takiej sytuacji? Co myśleć? Pragnie się jedynie zaprzeczenia, jakiejkolwiek nuty wątpliwości. Dlatego powtarza się w duchu i na głos: nie, nie, nie, nie prawda, nie możliwe, nie wierzę. ,,Nie’’ jest potężnym słowem dla słabych.
Ścisnęła hełm mocniej, jakby nie chciała pozwolić, by jej uciekł.
- Nie… - Szepnęła, a jej głos zdawał się odbijać echem po wszechświecie. Słowa nie miały już znaczenia, ani mocy. Były puste. Jedna z jej łez oderwała się od twarzy i poleciała w dół, w nicość. Obwiniała siebie, jak każdy rodzic na jej miejscu, mogła przecież temu zapobiec. Coś powiedzieć, coś zrobić. Zawiodła go - swojego małego, ukochanego synka. Zawiodła, gdy najbardziej jej potrzebował. Kochała go bardziej, niż nie jedna matka swojego własnego, rodzonego potomka. Nie okazała mu tego wystarczająco. Dla niej nie liczyło się skąd pochodził, dla niej był tylko dzieckiem, które wychowała, które nauczyła chodzić, mówić, czytać, pisać i nic, nigdy nie byłoby w stanie tego zmienić. Nienawidziła się, za to, że przez brak wystarczającej pomocy z jej strony, on znienawidził siebie. Myślała, że zrobiła co w jej mocy, lecz się myliła - mogła zrobić o wiele więcej… ale nie zrobiła. Nigdy sobie tego nie wybaczy. Zakryła twarz dłonią, nie mogła dłużej powstrzymać płaczu. Upadła na kolana szlochając.
Nagle poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu. Odwróciła się i ujrzała Thora, uśmiechającego się do niej smutno. Hełm wypadł jej z rąk i z brzękiem wylądował na mieniącym się moście. Bez namysłu rzuciła się w ramiona syna, głośno łkając, podczas gdy jego ręka, delikatnie głaskała ją po głowie.
- Obiecaj mi… Błagam Thor, obiecaj mi, że ty nigdy mnie nie opuścisz - wydusiła przez łzy.
- Obiecuję - szepnął mężczyzna.
Siedzieli tak, a ciszę wokół przerywał jedynie gorzki szloch królowej.
Ostatnio zmieniony 09 maja 2015, 20:26 przez pokemonka, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2007
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Lokalizacja: Warszawa Rembertów
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 21 maja 2014, 10:13

pokemonka pisze:Fandom Thor (bo jednak akcja dzieje się bezpośrednio po tym filmie czyli jeszcze przed Avengers)

W sumie prawda, ale powtórzyłabym argument z mojego komentarza z do Serduszka, że Thory zawierają się w fandomie Avengers. Jest jeszcze taki poboczny powód, że wtedy wystarczyłby na tylko jeden fik do uzyskania poddziału.

Ogólnie fanfik sympatyczny. W sumie nigdy nie zastanawiałam się jak Frigga przeżyła wieść o tym, że Loki spadł z Bifrosta. Generalnie wszyscy skupiają się na tym, co przeżywał wtedy Thor. Wydaje mi się, że Natce szczególnie ten fik by się podobał, bo ona lubie relacje między Lokim i Friggą.

Awatar użytkownika
pokemonka
pisarz
Posty: 157
Rejestracja: 29 kwie 2012, 17:34
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: pokemonka » 21 maja 2014, 18:47

Cóż, strata brata to straszna rzez,a widać (szczególnie w scenach niewykorzystanych, eh) że byli bardzo zżyci... Jednak myślę, że strata dziecka, nawet nie biologicznego, to o wiele większy ból, poza tym kocham postać Friggi, jest wspaniała.

PS: Oki to zmieniam ,,fandom'' :D Musimy walczyć o poddziały! :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Komatsu117
pisarz
Posty: 115
Rejestracja: 08 lut 2014, 17:32
Lokalizacja: Kraków(Giebułtów)
Kontaktowanie:

Postautor: Komatsu117 » 26 maja 2014, 19:51

Ładne, nawet bardzo. Trafiony opis. Nawet mi się smutno zrobiło ( to oczywiście komplement)

Awatar użytkownika
pokemonka
pisarz
Posty: 157
Rejestracja: 29 kwie 2012, 17:34
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: pokemonka » 26 maja 2014, 20:27

Tak! Dziękuję! Bardzo się ciesze, że wywołało jakieś emocje! I to jeszcze te co chciałam! :D Na tym mi najbardziej zależało! :D
Obrazek

Fanfik
amator
Posty: 8
Rejestracja: 09 mar 2017, 13:27

Re: [Avengers] Strata

Postautor: Fanfik » 09 mar 2017, 20:08

Zastanawiałem się jak by wyglądała twórczość Marvela w książkach zamiast komiksów. Już wiem. Dobre i klimatyczne, tylko trochę za krótkie.


Wróć do „Avengers”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość