[Nurarihyon no mago] Tylko człowiek, który kochał...

Tutaj zamieszczamy fanfiki do wszelkich japońskich komiksów i animacji.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Vikana
amator
Posty: 1
Rejestracja: 10 cze 2012, 15:13

[Nurarihyon no mago] Tylko człowiek, który kochał...

Postautor: Vikana » 10 cze 2012, 15:57

Moje pierwsze opowiadanie, zamieszczone gdziekolwiek. Zapraszam do czytania.

tytuł: "Tylko człowiek, który kochał, umiera jak człowiek"
fandom: Nurarihyon no mago
kategoria: 9+
opis: krótka opowieść o stracie i samotności
znajomość fandomu: wskazana


Pierwszy raz Rikuo nie wiedział co ma zrobić. Zobaczył to, czego jego oczy przenigdy nie chciały ujrzeć, to właśnie w tym momencie młody przywódca youkai, zdał sobie sprawę, że zawiódł. Nie pierwszy raz, jednakże żadna z jego pomyłek nie ciągnęła za sobą tak olbrzymich konsekwencji.
Przybył za późno, wiedział to, a mimo wszystko miał nadzieję, że to co widzi jest tylko wytworem jego chorej wyobraźni. Ale im dłużej stał w tym miejscu, tym prędzej docierało do niego, że jego psychika tu nie zawiniła. Miewał halucynacje, oczywiście, ale trwały one krótko i zazwyczaj były pogmatwane oraz niezrozumiałe. Sytuacja, która się przed nim rysowała, nie pozostawiała nic do życzenia.
Rikuo przykucnął i delikatnie ujął w swoje dłonie pasemko granatowych włosów. Były posklejane od krwi, zniknęła ich dawna miękkość. W wielu miejscach były krótsze, potargane, z czego Nura wywnioskował, że napastnik musiał wyrywać je garściami. I zaraz znalazł potwierdzenie. Parę kroków dalej, na trawie oblanej szkarłatem, leżała kępka ciemnoniebieskich włosów.
Rikuo nawet nie był wściekły, mimo, że powinien kipieć ze złości. Teraz górował nad nim tylko i wyłącznie strach. Bał się, pierwszy raz tak bardzo się bał, strach paraliżował go od góry w dół, ale wiedział, że i tak musi to zrobić. Nawet jeżeli nie było najmniejszych szans, musiał sprawdzić.
Wyciągnął dłoń i objął nią nadgarstek swojej najbliższej przyjaciółki. I właśnie w tym momencie usłyszał cichy szept, delikatny jak muśnięcie motyla, ale słyszalny.
Gwałtownie odwrócił głowę i spojrzał na twarz Tsurary. Oczy miała przymknięte, twarz niepokojąco bladą, ale to nie to, zwróciło jego uwagę. Jej klatka piersiowa podnosiła się i opadała, a to znaczyło, że oddycha. Dlaczego nie zauważył tego wcześniej? Perspektywa śmierci jego wiernej towarzyszki najwyraźniej przyćmiła mu wzrok. Poczuł jak ogarnia go gwałtowne podniecenie. Teraz mógł jej pomóc, był wstanie ją uratować, nie wszystko jeszcze stracone. Szalona nadzieja nie gasła w nim jeszcze przez chwilę, póki nie zdał sobie sprawy, że tak naprawdę wszystko już jest stracone.
Byli sami, pośrodku tej puszczy. Nie znali drogi powrotnej, nikt im nie towarzyszył, było jasne, że Tsurara nie miała szans na przeżycie.
Nura schował twarz w dłoniach, załamany. Śmierć dziadka, odejście Kubinashi, a teraz jeszcze to? I pomyśleć, że to wszystko to wyłącznie jego wina. Gdzie się podział dawny Rikuo i jego przekonania? Uporczywie szedł obraną przez siebie ścieżką, jasno wyznaczył sobie cel, aż w końcu zapomniał gdzie on jest. Zabłądził na drodze życia, zawiódł towarzyszy, doprowadził do śmierci najdroższej mu przyjaciółki, którą kochał… Tak, kochał ją, dlaczego dopiero teraz zdał sobie z tego sprawę? Czemu nie wcześniej? Mieliby dla siebie tyle czasu. Przecież sam wiedział, że i uczucia Tsurary są tak jasne i przejrzyste jak jego.
Tyle straconego czasu, tyle niewypowiedzianych słów zamkniętych w tej jednej chwili. Chciał tak wiele jej powiedzieć, zaczynając od zwykłego banalnego „kocham cię”, kończąc na setkach słów opisujących jak bardzo mu na niej zależy.
Ale nie mógł, bo czy słowa miały teraz znaczenie? Nie. Mógłby powiedzieć wszystko, a i tak nie byłoby to wystarczające. Więc czasem lepiej jest milczeć.
Jeszcze raz obrzucił spojrzeniem kruche, bezbronne ciało, dłużej zatrzymując wzrok na twarzy. Poczuł wzbierające się w nim łzy. Tsurara zawsze była uśmiechnięta, trochę niezdarna, często porywała się z motyką na słońce. Oczy miała błyszczące i szczęśliwe, a na jej twarzy wiecznie gościła troska. Teraz było inaczej, te wszystkie uczucia zniknęły, ustępując miejsca smutkowi.
Nura delikatnie przesunął ręką po policzku swojej towarzyszki. Widząc jak z każdą sekundą jej oddech słabnie, poczuł panikę. Zastanawiał się czy Tsurara wie, że on, Rikuo przy niej jest, chciał, żeby wiedziała, chciał, żeby nie czuła się samotna.
”Tsurara, to ja Rikuo, jestem przy tobie, wiesz?” Co więcej mógł powiedzieć? Czy w tym cholernym wszechświecie znalazłyby się takie słowa, które mogłyby ukoić jej smutek i cierpienie?
Nie sądziłby nawet, że go słyszała, gdyby nie łzy, które wypłynęły spod wachlarza jej rzęs. Uśmiechnął się pod nosem i delikatnie odgarnął włosy z jej twarzy. Przy niej zawsze musiał udawać twardego, nawet jeżeli w rzeczywistości było zupełnie na odwrót. Przybierał niewzruszoną minę i podczas gdy płakała, oplatał ją mocno ramionami, mimo, że w środku wszystko w nim krzyczało. Taka była jego rola, był zarówno jej opiekunem jak i przyjacielem.
Więc pochylił się i złożył na ustach Tsurary, krótki, ciepły pocałunek. Chciał w ten sposób przekazać jej te wszystkie słowa, których nie był w stanie wypowiedzieć.
Wyczuła ten gest, resztkami sił uchyliła oczy.
Były przerażająco smutne, pozbawione blasku, a z drugiej strony należały do osoby, która zaakceptowała swój los i teraz mogła tylko czekać na koniec.
Koniec nastąpił. Rikuo wiedział to w chwili, w której przestała oddychać. Prawie czuł jak odlatuje w sidła śmierci. Nie mógł zatrzymać biegu wydarzeń, wiedział, że teraz nawet jego ramiona nie są w stanie uchronić jej od upadku.
Ostatnio zmieniony 29 maja 2014, 15:26 przez Vikana, łącznie zmieniany 2 razy.

DageRee
amator
Posty: 5
Rejestracja: 31 mar 2013, 21:50
Kontaktowanie:

Postautor: DageRee » 26 kwie 2013, 10:09

O mój, jak ja dawno Nury nie oglądałam. Aż zapomniałam, która to Tsurara. Nie mniej jednak - tekst głęboki, choć teraz trudno mi określić czy Rikuo rzeczywiście miał takie uczucia do tej dziewczyny, ale nawet jeśli nie(przynajmniej ja tego tak nie pamiętam), to przecież każdy woli inny paring w różnych fandomach :)
Jak na pierwszy twój tekst wyszło Ci bardzo dobrze, świetnie. Błędów nie wyłapałam, choć w sumie to nigdy nie byłam w tym dobra.
Tak trzymaj ^ ^
pustka-intensywnosci.blogspot.com


Wróć do „Anime/Manga”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość