[Kuroko noBasuke]Nawet gdy brak Ci nadziei, nie poddawaj się

Tutaj zamieszczamy fanfiki do wszelkich japońskich komiksów i animacji.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Nuta
amator
Posty: 4
Rejestracja: 05 lut 2014, 11:01

[Kuroko noBasuke]Nawet gdy brak Ci nadziei, nie poddawaj się

Postautor: Nuta » 05 lut 2014, 12:00

Pierwszy mój fanfik, a że nie znam się za bardzo na koszykówce, to na pewno coś pokręciłam, ale może komuś się spodoba.
Nie wiem, czy będę dalej pisać, ale jeśli komuś się to spodoba, to fajnie :-)

Mam nadzieję, że nie będzie za długi. W sumie tu pokażę go bez paru późniejszych stron, bo rozwinął mi się w zupełnie nieoczekiwanym kierunku i to zachowam dla siebie :-)

Uprzejmie proszę o nie plagiatowanie ;-) Patrzyłam w googlu i podobnego tworu nie
znalazłam.
Przepraszam za błędy, dziękuję za zwrócenie uwagi i mam nadzieje, że już bardziej pasuje do ram.

tytuł: "Nawet gdy brak Ci nadziei, nie poddawaj się"
fandom: Kuroko no Basuke
kategoria: 15+ (?)
opis: głównie o walce z przeciwnościami losu, wierze w siebie, i o tym, że prosić o pomoc to nie hańba
ostrzeżenia: trochę agresji (bez rozlewu krwi), trochę w kierunku romansu przy końcu
znajomość fandomu: przyda się
status: fragment


„Nawet gdy brak Ci nadziei, nie poddawaj się”

W jasnym szpitalnym pokoju podpięta do popiskującej aparatury leżała młoda kobieta, średniego wzrostu, o białych włosach. Personel szpitala od niemal roku opowiadał o emanującej z nieruchomego ciała sile i stanowczości, z którą dziewczyna trzymała się życia.
Przez cały rok śpiączki Amane nie mogła się obudzić mimo najszczerszych chęci i wszelkich wysiłków. Przez jednego palanta ze spluwą i porąbanym umysłem, została oddzielona od brata i dziadka; jedynych, którzy jej pozostali.

Młody lekarz, który pamiętał słowa poprzednika nie był tak jak tamten przekonany, że pacjentka miałaby się nie obudzić. Nie zamierzał tak jak tamten, doradzać odłączania.
Pamięta, że już dwa razy, kiedy Białowłosa omal się nie obudziła i omal nie umarła zarazem, jednak oba razy skończyły się tak samo z personelem obserwującym, jak niewysoki błękitno włosy i błękitnooki chłopak trzymał siostrę za rękę i „przyciągał” z powrotem
–Ama wracaj!- wołał i dziewczyna jakby to usłyszała znowu wracała do stabilnego stanu.
Te słowa dudniły Lekarzowi w głowie i sercu. Widział tę walkę rodzeństwa, patrzył na dziadka obojga, który z niezachwianą pewnością kategorycznie odmawiał jakichkolwiek działać zmierzających do zabicia wnuczki. Tamatsu chciał zobaczyć kolor oczu dziewczyny i pokazać poprzednikowi, że przedwczesna rezygnacja to pomyłka.

Amane słyszała wszystko. Każde słowo braciszka, który przychodził, co wieczór i zwierzał się jej ze wszystkiego. Każdy odgłos szpitala, szum aparatur. Kłótnię zmieniających się jej lekarzy. Bardzo chciała otworzyć wreszcie oczy i zobaczyć tego, który już dwa razy pomógł jej wrócić.
A dziś był najważniejszy dla jej brata mecz, na którym musi być. Przyjaciel Tetsu, który ją odwiedzał siedział teraz niedaleko i mówił do niej.
–Akashi jest straszny, to będzie ciężki mecz. Ja wiem, że Tetsu zrobi wszystko, żeby dać temu „Imperatorowi” nauczkę, ale musi mu być ciężko. – mruczał Shigehiro patrząc na twarz siostry przyjaciela i zarazem jego przyjaciółki. Widywał wysiłek na twarzy młodej kobiety, która cały czas walczyła, żeby się obudzić.
-Wiesz… myślę, że Tetsu chciałby, żebyś była na jego meczach- Shige nie wiedział, czy jest słyszany, ale czasami miał takie wrażenie. Chciał, żeby jego „przybrana-starsza-siostra” wstała i jak dawniej broniła ich dwóch, śmiała się z nimi, grała w kosza, wygrywała swoje turnieje karate.
Mówił jej to w kółko, aż nagle zobaczył zaciśnięte z wysiłku pięści, ruch zaciskających się szczęk i usłyszał świst wciąganego powietrza. Amane postanowiła podjąć kolejny wysiłek. Młody blondyn w kitlu podszedł do drzwi. Ogiwara chwycił szczupłą pięść dziewczyny obiema rękami i zaczął dopingować ją.
- No dalej Ama. Walcz! Zabiorę cię do Tetsu! Obiecuję!- mówił to cicho, żeby nikt oprócz walczącej nie słyszał.
Jej ręka zacisnęła się na dłoniach przyjaciela jakby w odpowiedzi na tę obietnicę. Napięła wszystkie mięśnie i wreszcie niemal z trzaskiem otwarła oczy, po czym wyrwała rurkę od respiratora z nosa.
-Cześć… Shi-chan- szepnęła- Chcę… do Tetsu. Dasz mi…..pić zanim się…. tabun zleci?- wychrypiała, a suchy kaszel brzmiał echem w pokoju.
Chłopak parsknął i sięgnął po kubek wody, podnosząc pilotem zagłówek. Był przeszczęśliwy widząc Amane przytomną.
Lekarz uśmiechnął się od drzwi i podszedł zbadać pacjentkę- Dzień dobry – zerknął na korytarz- jak przetrzymasz tabun, to załatwię wypis ze szpitala na wieczór- młody lekarz zerknął w błyszczące oczy jedno turkusowe, drugie fioletowe. Poruszony ich głębią postanowił pomóc.
Amane niepewnie patrzyła na dziwnie znajomego człowieka- Przepraszam… i dziękuję, że mnie nie odłączyliście. Muszę iść na mecz brata, choćbym miała potem paść.
-Rozumiem- młody doktor kiwnął głową widząc upór i siłę w ogromnych oczach.
Po przewaleniu się kawalkady białych kitlów i dziewczyna stanowczo odmówiła pozostania w szpitalu. Shige pomógł Amane stanąć do pionu i wejść pod prysznic. Kiedy dziewczyna przebierała się opierając o ścianę łazienki i klnąc pod nosem, chłopak zdobył wypis ze szpitala z nakazaniem stawienia się nazajutrz na badania.
W taksówce stwierdził, że mecz musi dobiegać już trzeciej ćwierci. Amane była w stanie iść jedynie uwieszona na Shigehiro, który będąc jej wzrostu obejmował ją mocno w pasie. Gdy wreszcie dotarli do hali i jakoś przedostali się do przejścia dla zawodników, zrobił się początek ostatniej ćwiartki.
Amane szła dygocząc z wysiłku i widziała tylko Tetsuyę na ławce, z głową nakrytą ręcznikiem i łzami cieknącymi po policzkach. Słyszała jak Ogiwara zaklął
- Tyle punktów różnicy. Trzeba coś wymyślić.-
Kiwnęła głową
- Ten cały Akashi też musi przegrać. Bo inaczej będzie się dalej panoszył.-
Kuroko podniósł głowę dopiero, słysząc kroki za plecami. Wstał i odwrócił się, a Amane dźwignęła się z wysiłkiem na słabych nogach i położyła dłonie na ramionach brata, tak jak to zawsze robiła
–Cześć Mały- uśmiechnęła się-
-Ama!- prawie wrzasnął błękitno włosy- kiedy wstałaś?- przytulili się z całej siły.
-Dopiero co- odrzekła- Shige mnie tu przytargał. Wszyscy troje spojrzeli na boisko.
-Nie wiem, co zrobić- szepnął Kuroko- Akashi zna wszystkie moje tricki z Teikou- Amane zaczęły drżeć nogi, więc wszyscy dołączyli do Riko na krzesłach, która patrzyła na nich wielkimi oczami.
-A te podania i inne sprzed Teikou? Tylko my je widzieliśmy. – Białowłosa patrzyła na brata uważnie.
-No przecież! – ocknął się Tetsuya. Chłopak schował oczy pod grzywką, a Riko stanęła przed nim-Jeśli masz jakiś pomysł, to trzeba go zastosować już! Akashi wykańcza następnego gracza- zauważyła prosząc o czas.

Drużyna zbiegła się patrząc z zaciekawieniem na nowo przybyłych.
Kuroko podniósł głowę –Kapitanie, Trenerze… muszę trochę namieszać w ustawieniu.
W niebieskich oczach zaczęło płonąć niesamowite światło, gdy Hyuuga i reszta wycierali twarze, a dotychczasowy przeciwnik Shijuro w dygocie staczał się z boiska.
-To pomysł mojej siostry- mała dłoń spoczęła na chwilę na ramieniu białowłosej.-Nazwała to grą kontrastów-
Kumple z drużyny patrzyli zdumieni poznając nieoczekiwanie kawałek przeszłości Tetsui i jeszcze jedną osobę o dwóch różnych kolorach oczu. W chłopaku domyślali się przyjaciela Kuroko, ale szczupła i wyraźnie blada kobieta z ogniem w niezwykłych oczach i białymi włosami zaskoczyła ich zupełnie.
Wyczuwając wyraźny przypływ energii cały Seirin włącznie z trenerką wyraził aprobatę dla pomysłu przesunięcia zawodników wg. Kontrastów
-A Akashi? –Kagami pochylił się patrząc Kuroko prosto w oczy. –Ja się nim zajmę- odrzekł ten odwzajemniając spojrzenie, w którym płonął ten sam ogień Strefy.

-SEIRIN DO BOJU!!!-
Słynny Duet w bojowym trybie i reszta drużyny z gromkim okrzykiem wkroczyli na boisko.
Cała hala zamarła słysząc ten ryk i widząc mordercze spojrzenia, oraz przetasowanie zawodników. Jednak było to zgodne z zasadami gry. A tym bardziej ze słynnym już stylem Seirinu.
Kuroko stanął przed swoim byłym kapitanem, który patrzył zdumiony
-Już mówiłem, że ze mną nie wygrasz.-powtórzył- trenowałem cię.
Błękitne spojrzenie spotkało żółto-czerwone –nie tylko ty-powiedział Tetsuya- Poza tym ja ciągle ewoluuję!- krzyknął wyskakując z impetem i przechwytując piłkę zanim Akashi zdołał ją zauważyć.
W 100% sprawności, szybkości i niedostrzegalności Kuroko był nie do pokonania, a dodanie do tego Kagamiego również w Strefie i całej reszty drużyny w niespodziewaniej konfiguracji dało piorunujące rezultaty. Taiga zakasował Nebuyę prędkością, Mitobe ogarnął zwierzęcość Hayamy, Kiyoshi zupełnie zablokował Mibushiego. Okazało się, że wszyscy zawodnicy Seirin osiągnęli Strefę i przy pomocy 3 punktowych strzałów Hyuugi lepszych od tych Midorimy, oraz niebywale snajperskich rzutów Mitobe pobili Rakuzan z 5 punktową przewagą.
Po końcowym gwizdku wszyscy zgromadzeni na parę sekund oniemieli, a potem rozległ się ryk tryumfu. Seirin pokonał niepokonanych. Pokazał wszystkim, że koszykówka to gra drużynowa i że z dobrym zespołem można osiągnąć wszystko.

Akashi stał osłupiały o parę kroków od Kuroko. W głowie „imperatora” huczało od chaotycznych myśli
-NIE!!!-wrzasnął zamierzając się pięścią, w na wpół odwróconego odeń Kuroko.
Amane, przejrzawszy jego zamiary wybiła się z krzesła i błyskawicznie znalazła się między chłopakami. Ścisnęła mocno atakującą dłoń, a chłopak aż się zwinął z zaskoczenia i bólu.
-Słuchaj no ty marna podróbko kapitana-warknęła wściekła- Nie waż się podnosić ręki na mojego brata, bo będziesz miał ze mną do czynienia; a mnie nie obchodzi, kto jest twoim ojcem, ani tym bardziej twoje kompleksy.-Wściekłe, ciemne teraz, oczy przypominały ślepia smoczycy broniącej rodziny- Albo naucz się przegrywać, albo idź gdzieś, gdzie przestaniesz niszczyć ludzi i sport.- Obok słów pojawiła się sugestia warkotu.

Wszyscy dookoła zrozumieli, że z tą kobietą lepiej nie zaczynać; wyglądała jak ogromnie groźny smok mimo widocznego osłabienia.

Dwa dwukolorowe spojrzenia starły się jak promienie lasera. Turkusowo-fioletowe zdawało się przenikać czerwono-złote, które po chwili stało się całkowicie czerwone. –wygrywanie z krzywdzeniem innych, to żaden powód do chwały- Mówiła Białowłosa ustami i wzrokiem

Później Amane stanęła trochę z boku cały czas pilnując kapitana Rakuzanu, a ten wystraszony stał w miejscu, potem rozpłakał się jak małe dziecko i zniknął zabrany przez Nebuyę zaraz po standardowym pożegnaniu drużyn.
Dziewczyna nagle wyczuła ruch i obejrzała się; jej brat leżał nieprzytomny na podłodze. Padła na kolana i położyła mu rękę na sercu, a obok już klęczał Kagami.
-TETSU!/KUROKO/CCHI/…- zbiorowy okrzyk wstrząsnął halą. To było ostatnie co słyszała Amane, tracąc przytomność i również padając na parkiet.

Seirin i GoM oraz obsługa hali zbiegali zewsząd w stronę leżących na podłodze postaci.
Przez zbiorowisko przepchnął się młody lekarz o jasnych włosach ściągniętych w ogon.
Ten sam, który leczył Amane. Zbadał oddechy i serca obojga; Kuroko oddychał bardzo płytko i ciężko, jego siostry prawie nie było słychać.
-Są wyczerpani, ale nie widzę żadnych groźnych objawów- uspokoił wszystkich- Przywiozłem wózek dla tej pani- kiwnął w stronę białowłosej.- Jeśli pokażecie mi gabinet pielęgniarki, to chciałbym zabrać tam ich oboje- chciał wziąć Tetsuyę na ręce, ale zrobił to już Taiga.
W jego rękach Tetsu wyglądał jak małe dziecko. Amane została zabrana przez Kise, który chyba po raz pierwszy nie robił nic nierozsądnego, a zwyczajnie niósł kobietę na rękach.
W pokoju pielęgniarek okazało się, że rodzeństwo z omdlenia przeszło w sen, więc lekarz Tamatsu tylko zostawił wózek dla dziewczyny i poszedł do domu. Kise postanowił porozmawiać z pozostałą trójką GoM.
Amane ocknęła się na chwilę i widząc Taigę odezwała się cicho –Kagami…. Tetsu ma poważną wadę serca….- szepnęła
-Mimo, że jest cholernie silny, to nie ma pewności, czy zawsze tak będzie.- Czerwonowłosego zamurowało- Ale teraz jest OK.? –upewnił się.
-Tak. Dzięki tej całej Akcji pt. Nr1 in Japan był silniejszy niż kiedykolwiek. Idź spokojnie do szatni- powiedziała Taidze- ja się zajmę Tetsu. Pewnie mnie zwymyśla za wyjawienie sekretu, ale ktoś z was musi wiedzieć.-sama też mimowolnie ziewnęła; była wyczerpana.
Kagami skinął głową i poszedł wziąć prysznic.

Drużyna, po prysznicach i ogarnięciu się, z zaciekawieniem otoczyła Taigę,
-Śpią. Tetsu wygląda na kompletnie wykończonego.- Wszyscy spojrzeli po sobie z lekkim wstydem, że tak wyeksploatowali przyjaciela.
Kagami wyglądał wyjątkowo dziwnie. Bardzo niepewnie i łagodnie, co jak na niego było mocno nietypowe.
Riko złapała go za rękaw bluzy- Co Cię dręczy?-spytała
Westchnął- Jego siostra powiedziała, że Tetsu ma poważną wadę serca. Że nie wiadomo jak długo będzie taki silny jak teraz i że tylko dzięki graniu z nami i tej obietnicy danej nam, był taki mocny.- głos Kagamiego zdradzał lęk, że jego Cień może zniknąć.
Wszystkich zatkało. Ich prawie niewidoczny przyjaciel, który zdawał się być najmniejszy i najsłabszy, okazał się być najsilniejszym z nich wszystkich.
-No to trzeba go będzie dalej motywować-warknął po swojemu kapitan zerkając na rówieśników Tetsui.
Ci pokiwali energicznie głowami. Kuroko wkradł się niepostrzeżenie w ich serca i zamierzali być razem, co najmniej do końca szkoły.
Po dwóch godzinach wszyscy razem poszli zobaczyć, co z rodzeństwem, ponieważ zbliżała się ceremonia wręczenia pucharu.

Zajrzeli ostrożnie do pokoju i zobaczyli widok chwytający za serce. Rodzeństwo znajdowało się na jednej leżance, a Kuroko spał z głową opartą na tej siostry ręce, której dłoń spoczywała na błękitnych włosach. Jedna dłoń chłopaka była zaciśnięta na pęku białych włosów, a druga spoczywała na ręce obejmującej go w pasie.
To jednoznacznie wskazywało na głęboką więź między rodzeństwem.

Kiyoshi utykając wyraźnie usiadł na sąsiedniej leżance i próbował rozmasować kontuzjowane kolano.
Mimo starań drużyny Tetsuya i Amane obudzili się i usiedli obok siebie. Reszta drużyny weszła do pokoju i rozlokowała się wszędzie.
Kiyoshi zerknął na rodzeństwo, po czym zrobił miejsce na leżance dla następnego gościa-Można powiedzieć, że zjawiliście się w samą porę- uśmiechnął się- poza tym miło poznać trochę przeszłości Tetsu-
-To nasza rodzinna klątwa- niepytani – milczymy- zerknęła na brata, który skinął głową, po czym, nadal wyraźnie wyczerpany, oparł się o siostrę. –Mam na imię Amane, jestem starszą siostrą tego tu- dmuchnęła w błękitną czuprynę, obejmując brata w pasie- w sumie jest jeszcze tylko dziadek, bo babcia, rodzice, siostra bliźniaczka Tetsu, oraz mój bliźniak zginęli w wybuchu bomby w metrze 4 lata temu.-
Drużyną i trenerką wstrząsnęło. „To stąd ta powaga Tetsu” domyślili się wszyscy.
Amane wyciągnęła skądś złożoną fotografię, na której dwie pary bliźniąt turlały się po sobie i trawie, na co z boku patrzyli rodzice i dziadkowie. Koledzy Kuroko puścili w obieg zdjęcie oglądając krewnych kolegi. I turkusową czuprynę dziewczyny.
-A czemu wyglądasz jak po wyjściu ze szpitala i masz białe włosy?- zapytał Kagami jak zwykle bezpośrednio.
Jak po szpitalu, czyli blada, na wózku, w prostej koszulce, swetrze i dżinsach, oraz z włosami pośpiesznie ściągniętymi w luźny ogon.
-Bo leżałam przez rok w śpiączce, po tym jak jakiś kretyn chciał się zemścić za przegrany turniej karate. Strzelił mi w plecy z zaskoczenia, gdy wracałam wieczorem do domu.-
Amane uśmiechnęła się spokojnie do czerwonowłosego, który w trakcie mówienia speszył się, że może był nieuprzejmy.
Ale bardzo chciał poznać lepiej kumpla, którego zdążył polubić jak brata.
-A włosy mam ….siwe od 4 lat- dodała Amane. –wychodzenie z rumowiska nie należy do najprzyjemniejszych.- Kiyoshi patrzył ciekawie na dziewczynę, która najwyraźniej miała tę samą cechę, co jego nowy mały kumpel; absolutny brak chęci do poddawania się i skłonność do wspierania innych.
-Ale macie niefart- mruknął Kagami. Amane napotykając pytające spojrzenie brata wyjaśniła, że wygadała się o jego sercu
-No trudno- spojrzał na kupli z drużyny- Ale w kosza BĘDĘ GRAŁ!- oznajmił niespotykanie stanowczo. Wszyscy wyszczerzyli zęby- A my dopilnujemy, żebyś robił to na całego, ale też się nie przeforsował- dodał Furihata

Koganei do tej pory zamyślony nagle podskoczył –Przecież to ciebie nazywali Srebrnym Smokiem! – wrzasnął, a dziewczyna kiwnęła tylko głową. Chłopcy z okrągłymi oczyma patrzyli na potrójną zwyciężczynię pucharu świata w turniejach sztuk walki. Opisywana, jako najbardziej uczciwy i szlachetny wojownik wywołała nielichy zamęt w mediach, kiedy zniknęła ten rok temu.
Teraz wiedzieli, co się stało, oraz gdzie ich mały kumpel przyswoił swój nieszablonowy styl gry i upór w dążeniu do celu.
-Pamiętam, że zawsze lubiliśmy szukać własnych sposobów dotarcia do celu, a z Shige- Kuroko szturchnął przyjaciela siedzącego na drugiej leżance- także grania w koszykówkę- Wszyscy uśmiechnęli się widząc, że Ogiwara bynajmniej nie wygląda na złamanego
- Kuroko nam opowiadał wczoraj o tej historii z Teikou- Powiedziała Riko- i twierdził, że nie grasz w kosza- patrzyła uważnie
Ten jakby się przecknął –Gram. Mniej więcej wtedy, kiedy wygraliście z Shuutoku stwierdziłem, że jednak nie potrafię żyć bez koszykówki.- Uśmiechnął się do Kuroko, który w tej chwili wyglądał jak najszczęśliwsze dziecko na świecie z ogromnymi błękitnymi oczyma pełnymi łez szczęścia.
-I zdałem egzaminy do Seirin, a tata obiecał, że nie przeniesie mnie, aż do skończenia szkoły- Kuroko w tym momencie, nie zdzierżył i rozkleił się kompletnie.
Trenerka w ciszy już obliczała sobie możliwości Ogiwary i planowała sprawdzanie ich na boisku.
Atmosfera była niesamowicie podniosła póki Shige nie skoczył przytulać Tetsu, w wózek stojący przy wejściu walnęły drzwi, a Amane w rezultacie skoku Shige wylądowała na podłodze fiknąwszy fachowego kozła przez bark. Śmiech natychmiast rozluźnił atmosferę.

Z zewnątrz dobiegł hałas i stanowcze dość głośne słowa- MIELIŚCIE SZANSĘ PRZEPROWADZAĆ WYWIADY Z MOIM WNUKIEM, KIEDY BYŁ W TEIKOU, A JAKOŚ NIE RACZYLIŚCIE GO DOSTRZEC, WIEC TERAZ DAJCIE MU PRZYNAJMNIEJ CZAS ODEBRAĆ MEDAL I ODETCHNĄĆ-
Do pokoju wcisnął się starszy, mocno zbudowany mężczyzna, o błękitnych oczach i włosach (lekko posiwiałych) podobny do Kuroko, ale o nieco ciemniejszej karnacji.
Drużyna gapiła się, domyślając się, że to dziadek Tetsui i Amane, która właśnie zbierała się z podłogi za pomocą silnego chwytu Kiyoshiego, który domyślał się, że biel włosów, była rezultatem traumy po utracie znacznej części rodziny. Chłopak był pod wrażeniem siły ducha rodzeństwa.
Dziadek Kuroko ogarnął spojrzeniem scenerię i rzekł tylko- Cześć dzieciaki.- Po czym chwycił wnuki w ramiona i mocno uścisnął- Jeszcze trochę i pęknę z dumy- w oczach staruszka płonęły ogniki- albo zejdę na zawał.
-Jak wcześniej nie zlecisz z jakiegoś dachu- zauważyła Amane ściskając dziadka.
Ten parsknął, po czym popatrzył na masującego kolano Kiyoshiego
-Widzę, że masz problem młody człowieku- klęknął przy Teppeim- byłem fizjoterapeutą; jak chcesz mogę ci to ustawić, tylko, że zaboli-
-Poproszę- wydusił tylko Kiyoshi, bo bolało go wściekle już od dłuższego czasu. Złapał Hyuugę za ramie, zacisnął zęby i zdusił jęk, gdy starszy pan z impetem przestawił staw, po czym ciasno obandażował go.
Wszystkim oczy wyszły z orbit, gdy patrzyli jak Iron Hart staje energicznie na równe nogi, przytupuje i dziękuje wylewnie.

SEIRIN PROSZONY JEST NA CEREMONIĘ KOŃCOWĄ I WRĘCZENIE PUCHARU- rozległo się z głośników.

Tetsu zszedł z leżanki, ale zachwiał się i chwycił Kagamiego za ramię. Nie było zawału, ale mimo to stracił sporo sił i było jasne, że na boisko nie dojdzie. Amane z pomocą Kiyoshiego siadała właśnie na wózek, bo też miała kłopoty ze sprawnym przemieszczaniem się.
Taiga zgrzytnął zębami, zakomenderował -Właź mi na plecy- po czym mocno chwycił Kuroko pragnąc oddać mu, choć trochę swojej siły. Przystanęli przy szatniach gdzie Tetsuya wlazł pod prysznic i przebrał się, a drużyna zabrała torby i Nigou.

-Yosh! Idziemy.- zakomenderował Kapitan, po czym cała drużyna niosąc Kuroko i popychając wózek Amane pobiegła na boisko.
Trójka gości stanęła przy wyjściu z Amane siedzącą w wózku i pilnowała toreb zawodników. W korytarzu stanęła ochrona obiektu, aby umożliwić nowym mistrzom wydostanie się potem z hali.
To wydarzenie odbiło się wielkim echem w mediach.
Transmisje pokazywały na całą Japonię wchodzącą energicznym krokiem drużynę, która szturmem utorowała sobie drogę do Zimowego Pucharu pokazując wszystkim, co naprawdę znaczy miłość do sportu, gra zespołowa, fair play oraz prawdziwy duch walki.
Telewizja pokazywała obraz niezwykłej trenerki, która wydawała się być malutką dziewczynką, a mimo to pokazała wielki talent trenerski i charakter; ukazywała wszystkich zawodników, którzy łącząc swoje przeróżne umiejętności stworzyli super-zespół i walczyli do ostatniej kropli nadziei, a nawet dłużej i osiągnęli spektakularny sukces.
Wszyscy z fascynacją patrzyli na niepozornego, nieznanego wcześniej Widmowego Szóstego Gracza z Pokolenia Cudów, który w decydującym momencie wydobył drużynę z impasu i poprowadził do spełnienia marzenia pokonując tych wszystkich, którzy wcześniej go ignorowali, a nawet odrzucali. A teraz niesiony przez przyjaciela promieniował radością.

Kagami zestawił Kuroko obok siebie, ale trzymał go za ramię gotów podtrzymać w każdej chwili. Tetsuya wyczuwał troskę Taigi i z radością chłonął ciepło dużego przyjaciela. Wiedział, że pomimo wielu podobieństw do Aomine, czerwonooki nigdy nie wpadnie w samozachwyt i nie odepchnie go.
Drużyna z trudem powstrzymywała się od skakania z radości, zamiast tego przerzucała sobie z rąk do rąk małego pieska w koszulce w barwach Seirinu.

A Kuroko patrzył na przyjaciela, który odzyskał pasję; dziadka, który trwał przy nim niewzruszenie jak skała; siostrę, która pokonała śpiączkę i w decydującym momencie powróciła dodając mu otuchy i przywracając nadzieję.

Po dekoracji nieco chwiejnie podszedł do Amane i powiesił jej na szyi swój medal, a ona wstała i objęła Tetsu z całej siły. Dla niej droga się dopiero zaczynała, ale zamierzała przejść ją z całą świadomością wszelkich jej blasków i cieni ciesząc się każdą chwilą odzyskanego życia.
Kagami razem z całą Drużyną dołączył do kumpla i posadził mu Nigou na głowie. A aparaty błyskały wszędzie jak burza bez deszczu.

Dziadek Kuroko oznajmił, że stawia kolację na koszt kolegi, z którym się założył, że drużyna jego wnuka zdobędzie puchar i wszyscy udali się do domu Tetsu, aby wreszcie uczcić wszystkie zwycięstwa. Z hali wydostali się używając wózka z rodzeństwem Kuroko, jako taranu na reporterów.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Faktycznie nieduży ten dom- stwierdził Kiyoshi o włos unikając walnięcia się w głowę o framugę.
-Wyremontowałem basen, jak widzę w samą porę- głos Takeru Kuroko dobiegł od wejścia- Drzwi na wprost prowadzą na patio i basen, torby rzućcie do salonu, a kąpielówki są w szatni. Była promocja- uśmiechnął się widząc zdziwione spojrzenia wszystkich.

Wykonano polecenie, po czym wszyscy rozebrani do kąpielówek lub strojów wskoczyli do basenu. Wesoło chlapiąc i parskając chłopcy wypoczywali w basenie, gdy wkroczyły dziewczyny. Riko wyglądała niebywale seksownie w pożyczonym Od Amane stroju kąpielowym i kapitanowi opadła szczęka. Trenerka uśmiechnęła się z triumfem i dopchnęła wózek do brzegu basenu, a pasażerka zjechała zwinnie do wody, po czy wynurzyła się przy brzegu gdzie Kiyoshi wywindował ją na barierkę (jego duże ręce niemal objęły szczupłą talię dziewczyny). Chłopcy zauważyli, że mimo długiego bezruchu siostra kolegi wygląda zgrabnie i bynajmniej nie jest workiem kości. A jeszcze bardziej zdumiał ich srebrny smok wytatuowany na bicepsie.
Amane speszyła się.-Takie tam szaleństwo młodości- zażartowała, po czym przytopiła lekko przepływającego obok Kagamiego.
Ten parsknął, wziął nową znajomą na plecy i przetransportował wzdłuż basenu i spowrotem płynąc czymś na kształt delfina. Cała reszta patrzyła z zazdrością na czerwonowłosego korzystającego z wychowania w Ameryce i liberalności nowej znajomej.
Tymczasem nadszedł zamówiony w świetnej restauracji catering i ustawiono jedzenie i picie na ławkach przy basenie.
Po uczcie wszyscy pożegnali się i udali do domów.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnego dnia Amane zorganizowała coś na kształt konferencji prasowej w szkole Seirin dając jej dyrektorowi okazję do reklamy.
A zawodnicy Drużyny Koszykówki byli oblegani wszyscy po równo.
I wszyscy dziennikarze dołożyli starań, żeby tym razem nie przegapić tak doskonałego zawodnika jak Kuroko i poprawić reputację mediów.
Z drugiej strony Kagami również dokładał starań, żeby jego przyjaciel nigdzie nie zniknął.
Stał się na tę okazję nie światłem, a równoważnym partnerem w grze, Tetsuyi.

W pewnym momencie czwórka tzw GoM zebrała się koło Kuroko z poważnymi minami.
Kise chyba po raz pierwszy w życiu wyglądał jak mądry mentor, ale to nie on się odezwał.
Był to Aomine, z nietypowo łagodnym i zawstydzonym spojrzeniem.
-Tetsu…-zawahał się – Chcieliśmy Cię oficjalnie przeprosić…za to, że Cię tak lekceważyliśmy, ignorowaliśmy w Teikou i że bez pytania podjęliśmy tę decyzję o rozdzieleniu drużyny. Ten tam- wskazał na Kise- piłował nam o tym w kółko od finałów w Teikou i nawet po waszym pierwszym meczu w lecie, ale dopiero, gdy sami dostaliśmy łupnia zrozumieliśmy, o co w tym wszystkim chodzi.- wszyscy skłonili się głęboko, przy czym Kise mrugnął w stronę Kuroko. Chłopak kiwnął spokojnie głową, po czym uśmiechnął się tak ciepło, że aż na moment zrobiło się jaśniej w Sali.

Jednak Amane nie zamierzała puścić tak łatwo płazem tego, co Ci chłopcy zrobili jej bratu.
Z jej dwukolorowego spojrzenia „cudowne dzieci koszykówki” odczytały prostą wiadomość o konieczności szanowania Tetsui, który także mimo ciepłego uśmiechu, trzymał się zdecydowanie bliżej Taigi i kumpli z aktualnej drużyny. Amane bez pardonu wparowała na wózku pomiędzy brata, a jego byłych „kolegów”.
–Gdy się kogoś odrzuca, trzeba potem zasłużyć na przebaczenie i zaufanie.- jak zawsze, gdy broniła brata jej głos przypominał ostrze miecza.
Kuroko tylko kiwnął głową, uśmiechnął się do Ryoty i razem z Kagamim wrócili do rozmów z drużyną.
W pewnym momencie Amane stwierdziła w myśli, że się dusi i wyjechała wózkiem na podest schodów przed tylnym wejściem do szkoły, po czym zaczęła ćwiczyć chodzenie przy barierce. W zapadającym zmierzchu przesuwała powoli ciężkie jak z betonu nogi, schodząc i wchodząc po schodach. Przy czwartym zejściu obsunęła jej się noga ze schodka i już miała upaść na twarz, gdy nagle złapały ją duże ręce i podtrzymały silne ramiona stawiając pewnie na schodku. To Kiyoshi widząc siostrę kumpla wyjeżdżającą z Sali z dziwną miną i smutnymi oczami, postanowił sprawdzić, co się dzieje.
Jak się okazało w samą porę, żeby uchronić nad-ambitną osobę przed połamaniem się na schodach. Amane podziękowała za pomoc, po czym usadzona na wózku spuściła wzrok.
Chęć oparcia się na tym pełnym spokoju i siły chłopaku była niemal obezwładniająca. Lekki rumieniec, który można by zwalić na skutek wysiłku zaróżowił jej policzki.

Teppei w niemym zachwycie patrzył na przepiękną dziewczynę, która tak nagle zjawiła się w jego życiu. Widział jej opiekuńcze nastawienie do Kuroko i siłę, którą wydobyła z siebie. Teraz jednak coś było nie tak. Usiadł obok Amane i zajrzał dziewczynie w oczy –Co się dzieje?- zapytał- Czemu tak nagle wyszłaś?
Amane popatrzyła na niego; miała wrażenie, że jemu może powierzyć wszystko i otrzyma wsparcie
- Nie lubię tłumu.….Dziś rano byłam na badaniach (czerwone usta zaczęły lekko drżeć)... Lekarze twierdzą, że…. mogę w ogóle nie wrócić do pełnej sprawności…, oczy zamgliły się lekko…ja nie chcę być dla dziadka i Tetsu ciężarem-

Kiyoshi wyczuł bezradność w głosie Amane; ostrożnie objął swoją dużą dłonią, dłoń dziewczyny -Jestem pewien, że ani Tetsu, ani wasz dziadek nie myślą o tym w ten sposób- powiedział spokojnie. Miał wrażenie, że patrzy na kogoś, kto trafił na mur i nie wie co zrobić. –Mam też wrażenie, że tak łatwo się nie poddasz- uśmiechnął się ciepło pragnąc dodać dziewczynie otuchy. Mniejsza dłoń niemal nieświadomie zacisnęła się na większej, a drżenie powoli ustępowało, aż wreszcie zanikło zupełnie. Po dłuższej chwili Teppei niechętnie puścił trzymaną dłoń widząc zawstydzenie jej właścicielki.

-Tu jesteście- Tetsuya swoim zwyczajem wynurzył się znikąd i z niepokojem patrzył na siostrę- Proszę, wziąłem to dla Ciebie- rzekł podając jej czekoladowego shakea, a Kiyoshiemu colę. Amane wytarła oczy rękawem.
–Chyba powinnam zacząć od spacerów po płaskim- zamyśliła się. Z prośbą w oczach patrzyła na nowego kolegę; <pomóż mi proszę> zdawały się mówić błyszczące jeszcze od łez oczy.
-Chętnie ci potowarzyszę, na przykład do parku.- drużynowy Olbrzym uśmiechnął się w stronę zachodzącego słońca- mam do was po drodze, a Takeru-san obiecał pomóc mi z tym kolanem. Nadal trzymał dłoń na poręczy wózka. Amane czuła wyraźne przyciąganie, do tego silnego, spokojnego i pełnego ciepła chłopaka, a jednocześnie pamiętała, że będąc starsza może nie mieć prawa do niczego innego niż przyjaźni.
Mimo wszystko przysunęła swoją dłoń do dłoni Teppei tak, by lekko tylko dotknąć jej opuszkami palców. –No to niech zacznie się gra- szepnęła, Kiyoshi i Tetsu uśmiechnęli się spokojnie. Rodzeństwo również patrzyło na zachód słońca malujący przepięknymi kolorami całe otoczenie. Przyszłość wyglądała obiecująco, a drużyna koszykówki już powiększyła skład o świetnego gracza w osobie Shigehiro.
Kiyoshi miał nadzieję na bliższą relację z tą dwójką. Wyczuwał w nich wielkie pragnienie bliskości i chciał być choćby jednym z tych, którzy tę lukę zapełnią. I ciągle czuł na dłoni nieśmiały, lekki dotyk opuszków palców Amane. Poza kilkoma momentami, kiedy ją złapał, albo pomógł wstać to właśnie ten dotyk wyszedł od niej i wyrażał jej myśli i uczucia.

Ciągu dalszego nie będzie.
(cięcie własnego tworu to jak operacja na własnej ręce :-| to nie są z definicji rozdziały, a jedynie cząstki )
Ostatnio zmieniony 29 maja 2014, 15:17 przez Nuta, łącznie zmieniany 6 razy.
sympatyk, nie fanatyk

Awatar użytkownika
Nuta
amator
Posty: 4
Rejestracja: 05 lut 2014, 11:01

Postautor: Nuta » 09 lut 2014, 08:39

Zapomniałam zaznaczyć, że to brudnopis.
Jak tak go piszę dalej i przebiegam wzrokiem całość, to wyciągam błędy i poprawiam. Więc wersja finalna będzie pewnie ciut odmienna :)
Skoro nie ma tu fali krytyki, to znaczy, że wyszło całkiem strawne (?).
sympatyk, nie fanatyk

Awatar użytkownika
YumeNi
amator
Posty: 17
Rejestracja: 04 mar 2014, 18:49
Lokalizacja: Szczecin
Kontaktowanie:

Postautor: YumeNi » 05 mar 2014, 23:59

No Fik jest całkiem dobry. Pomijam fakt, że osoba, która leżała rok w śpiączce nie byłaby w stanie zrobic 90% rzeczy, o których tutaj napisałaś. Tak czy inaczej, jak na pierwsze opowiadanie, to jestem z Ciebie naprawdę dumna, zwłaszcza, że mam obecnie hopla na punkcie KNB. Mam nadzieję, że jeszcze coś tutaj wrzucisz, a ja będę mogła to przeczytać :)
"...It's hard to scream with thoroat full of glass..."
Obrazek


Wróć do „Anime/Manga”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość