18+ [Naruto] Własność

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
eanilis
uczeń
Posty: 27
Rejestracja: 19 lut 2010, 18:20
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontaktowanie:

18+ [Naruto] Własność

Postautor: eanilis » 19 lut 2010, 18:48

Witam. Jest to jedno z opowiadań, jakie jakiś czas temu napisałam. Jest ono opublikowane w dwóch innych miejscach, ale cóż... Mam nadzieję, że choć jednej osobie przypadnie do gustu.


Tytuł: Własność
Fandom: Naruto
Opis: Itachi'emu podoba się Deidara. Traktuje go ja coś, co należy do niego.
Kategoria: 18+
Uwagi: yaoi
Pairing: ItaDei



Obserwowałem go już tyle czasu… Od kiedy przystąpił do Organizacji, wciąż był pod mym czujnym wzrokiem. Pożądałem tego dzieciaka, od kiedy tylko go ujrzałem. Był inny. Wyróżniał się pośród tych wszystkich postrzeleńców, którzy gnieździli się w tej pieprzonej norze, jaką była nasza kryjówka. Zawsze się uśmiechał, czasem szczerze, czasem wymuszenie, lecz nigdy nie widziałem, by uśmiech zszedł z jego twarzyczki.
To mnie intrygowało. Był taki odmienny od każdego, kto tu przebywał. Najmłodszy i zarazem najbardziej energiczny. Czy tak zachowywał się typowy nastolatek? Skąd, kurwa mogłem wiedzieć, skoro nigdy nie dane mi było cieszyć się młodością?
Właśnie dlatego mnie do niego ciągnęło! Był moim zupełnym przeciwieństwem. Byliśmy jak ogień i woda, niebo i ziemia, dzień oraz noc, życie i śmierć… Podniecał mnie. A to sprawiało, że chciałem go mieć. Dla siebie! Na wyłączność! Chciałem go schwytać i zamknąć w złotej klatce, niczym kanarka i trzymać na uwięzi. Nie wypuszczać, nawet gdyby śpiewał dla mnie wzruszające pieśni. Co z tego? Nie chciałbym go oddać nikomu! Nikomu, do cholery! Byłby mój i tylko mój!
A ja zawsze dostawałem to, czego chciałem! Prędzej, czy później…

Brunet spojrzał na przechodzącego właśnie blondyna. Uśmiechnął się sam do siebie. Znów to poczuł. Tę chęć posiadania. Ambicję, którą wręcz musiał zaspokoić. A jak najlepiej to zrobić, jeśli nie pójść za tym, co podpowiada nam umysł? To by było ciekawe przeżycie. Domyślał się, że blondyn nie zasmakował jeszcze życia w tenże sposób, który dla niego był teraz jak chleb dla głodującego. O tak…
Gdyby tak chwycić go w silnym uścisku, zaciągnąć do swojego pokoju, rzucić na łóżko, rozebrać, a następnie zanurzyć się w nim w całości… Czyż nie piękna to wizja?
Czuł jak pewna sprawa zaczyna go cisnąć w spodniach, spowodowana samymi myślami o blondynie. Zaśmiał się pod nosem, zastanawiając przy tym, co by było, gdyby naprawdę do tego doszło, skoro już myśli doprowadzają go do ekstazy.

Tak Deidara, to ty tak na mnie działasz. Nikt inny! Nawet kobiety nie pociągały mnie tak cholernie, jak ty. Kurwa! Czy ty w ogóle masz pojęcie, jak seksownie wyglądasz? Masz pojęcie, o czym myślę, gdy widzę, jak wesoło śmiejesz się z tego, co tak słodko nazywasz „sztuką”? Wówczas mam chęć się na ciebie rzucić i zerżnąć na miejscu. Nie ważne, czy ktoś by nas zobaczył! Co z tego? Ma oczy, to niech się gapi i zazdrości! Bo nikt, poza mną, nie ma prawa Cię dotknąć!
Prawdę mówiąc, nie wiem, dlaczego nadal się powstrzymuję. Zaspokajanie samego siebie przestaje dawać mi satysfakcję. Chcę ciebie. Chcę cię wziąć, nawet jeśli będziesz się wyrywał, wrzeszczał i płakał! I tak to zrobię! Dlaczego? Jesteś moim narkotykiem. Moją nikotyną, która kusi i nie chce przestać. I dorwę Cię Deidara, przysięgam!

Itachi przyglądał się rozmawiającym partnerom. Znów spierali się na temat sztuki. Po raz kolejny jeden chciał udowodnić drugiemu swoje racje. Z początku spokojna gadanina, przerodziła się w wojnę słowną. Nie przebierali w nich. Nie trzeba było też długo czekać na to, by obaj wstali, chcąc własnoręcznie pokazać, co mają na myśli.
Uchiha uśmiechnął się. Wstał gwałtownie, uruchamiając kekkei genkai. W przeciągu kilku kolejnych sekund znalazł się za Deidarą, chwytając jego ręce w mocnym uścisku i pomagając mu uniknąć ataku Sasoriego. Nie pozwolił także na atak blondyna, co spotkało się z jego niezadowoleniem.
- Puszczaj mnie, un – wrzasnął, szarpiąc się wściekle, nadal zły na lalkarza. Pragnął odpłacić pięknym za nadobne!
- Nie – odpowiedział nadzwyczaj spokojnie, dokładnie lustrując nastolatka wzrokiem. Jego chłodny ton podziałał kojąco na rudzielca, który ponownie zasiadł do stołu, sącząc herbatę. – Nie mam zamiaru znów pieprzyć się z szukaniem jakiegoś błazna na partnera dla Sasoriego – dodał, chcąc sprowokować młodszego z artystów. Pragnął widzieć jego gniew. Przyglądać się jego wściekłości, tak jawnie okazywanej. Bo gdyby w jakiś sposób uderzył bruneta, ten miałby pretekst do odpłacenia się w podobny sposób.
Choć blondyn wyrywał się z całych sił, nie potrafił się oswobodzić.
- Puszczaj, do cholery, un! – Szarpnął mocniej, obracając się do swego napastnika tyłem i uderzając łokciem w przeponę.
Uchiha skulił się dla niepoznaki. O to chodziło. O to, by dostał pretekst. Nie bronił się. Tego właśnie oczekiwał. Dostał to, czego chciał. I dostanie to, czego pragnie już od dłuższego czasu. Kątem oka dostrzegł wymykającego się z kuchni chłopaka. Ironiczny uśmiech rozjaśnił jego twarz. On był łowcą, a to jego zwierzyna. Jego cel, który za chwile złapie i zrobi z niego trofeum.
- Czemu udajesz?
Zignorował pytanie lalkarza, również opuszczając pomieszczenie. Szedł powoli. Nigdzie się nie spieszył. Wiedział, gdzie chłopak pognał – do jedynego miejsca, gdzie podobno jest bezpieczny – swojego pokoju. Nie pukał. Wszedł, do oazy blondyna, jakby wchodził do siebie. Nastolatek chyba się zdziwił tym czynem. Ze zdumieniem siedział na krześle, wpatrując się tępo w bruneta, zamykającego już za sobą drzwi. Przekręcił klucz, uważając, że jednak widzowie nie są im potrzebni.
- Itachi-san? – Spytał speszony jego zachowaniem.
Uchiha nie odpowiedział. Podszedł szybko do chłopaka, chwycił jego szczękę, odwracając twarz w swoją stronę i nim Deidara zdążył cokolwiek dodać, pocałował go. Namiętnie, brutalnie, wpychając język do wnętrza jego ust. Penetrował każdy ich zakamarek. Czując, że chłopak zaczyna się wyrywać, drugą dłoń położył na jego karku, z całą siłą przyciągając go do siebie, aby tylko nie przerwać tej chwili rozkoszy.
Dopiero kiedy jemu zabrakło tchu, oderwał się od artysty, przyglądając mu się triumfalnie. Ten nie drżał. Patrzył tylko zszokowany, nie rozumiejąc postępowania swego gościa. Itachi oblizał prowokacyjnie wargi, mrucząc z zadowolenia. Szarpnął blondynem, zrzucając go z krzesła, na którym dotąd siedział i przygwożdżając do ziemi. Naparł na niego własnym ciałem, uniemożliwiając ucieczkę.
- C-co ty robisz, un? – Spytał, czerwony na twarzy niczym wiśnia.
- To, co widzisz… - Szepnął na ucho blondynowi, nagryzając je po chwili.
Chłopak stęknął, czując tę pieszczotę. Pisnął natomiast, gdy poczuł śliski język, zwilżający jego małżowinę. Itachi wyraźnie miał chęć się nim bawić. Jedną dłonią podpierał się, by nie zmiażdżyć cherlawego ciałka pod sobą, drugą zaś wsunął pod bluzkę obiektu swych erotycznych pragnień. Pocałunkami namaszczał szyję blondyna, pozostawiając na niej ślady śliny. Czuł coraz większe pożądanie.
Otarł się biodrami o biodra Deia, oznajmiając mu tym samym, co go czeka. Artysta szarpnął mocniej, czerwieniejąc jeszcze bardziej. Nic to jednak nie dało, bo fakt, że Itachi nagryzł mu skórę na szyi, spowodowało falę rozkoszy, zakończona przeciągłym jękiem. Chłopak przyłożył sobie wierzch dłoni do ust, by stłumić odgłosy, wydobywające się z niego samego.
Uchiha w tym czasie zajął się ich odzieżą. Musiał przyznać, że fakt, iż blondyn się nie wyrywa, a grzecznie poddaje jego woli, był cholernie zadowalający. Nie bawił się. Szybko pozbawił ubrania najpierw blondyna, następnie siebie. Chwycił męskość chłopaka w rękę, przesuwając dłonią w górę i w dół. Obserwował reakcję kochanka, który teraz leżał pod nim obnażony, z zamkniętymi oczami, całkowicie poddając się towarzyszowi. Sapał, czując narastającą przyjemność z każdym ruchem dłoni bruneta.
Itachi pieczołowicie całował jego tors. Powoli. Kawałek po kawałku, co chwila znajdując się coraz to niżej, wciąż nie zaprzestając pieszczot dłonią. Nagryzł sutek blondyna, chwilę później liżąc go i zasysając. Bawił się tak nim przez chwilę, póki nie usłyszał jęku dezaprobaty Deia, wyraźnie domagającego się innych pieszczot.
Zaśmiał się. Nie blondyn tutaj rządzi, tylko on!
Zajął się drugim sutkiem. Deidara wolną dłoń ułożył na jego plecach. Gładził je delikatnie, wyraźnie mając zamiar także dać przyjemność kochankowi. Językiem ze swych ust na dłoni sunął wte i wewte po plecach młodego mężczyzny, dając zadowolenie i przyjemność. Ostatecznie ułożył ją na karku, pieszcząc go zarówno opuszkami palców, jak i ustami i językiem.
Itachi tym czasem z pocałunkami dotarł aż do męskości nastolatka, którą dotąd pieścił dłonią. Uśmiechnął się zadziornie, liżąc żołądź. Blondyn mruknął cicho. Ponownie go polizał, tym razem łapczywiej. Wziął go do ust, nagryzając lekko, wywołując kolejne stęknięcie. Ssał i lizał w tempie, nadawanym przez samego siebie. Podobała mu się ta zabawa. Czuł, jak erekcja Deia pulsuje i podobało mu się to. Widział, że nie tylko on jest niezaspokojony.
Nie pozwolił dość blondynowi. Nim to nastąpiło ponownie ujął jego męskość w dłoń, palcem naciskając na żołądź. Po raz kolejny zawisł nad chłopakiem, całując go namiętnie. Podniósł się, kończąc ową niewielką przyjemność.
- Odwrócić się – polecił kochankowi, co ten uczynił niemal natychmiast.
Pochylił się nad nim, maszcząc plecy soczystymi pocałunkami. Dłonią ponownie obciągał Deidarze. Palce drugiej dłoni włożył mu do ust, które chłopak zaczął ssać i oblizywać. Po kilku kolejnych minutach Itachi włożył je w niego, by przygotować kochanka na dalsze doznania. Czuł, jak bardzo blondyn jest ciasny i już wiedział, że chce w niego wejść po same jaja.
Chwilę później, zadowolony, wszedł w niego po całości. Taaaak! To było to, czego chciał. Ciasno, ciepło, przyjemnie. Dei jęknął z bólu, jednak brunet nic sobie z tego nie zrobił. Nie czekając nawet na to, by blondyn się przyzwyczaił do jego obecności, począł go posuwać. Szybko, głęboko, mocno. Wychodził powoli, by po chwili ponownie wejść z całą siłą, jaką miał. Nie zapominał przy tym o blondynie. Nadal pieścił dłonią jego męskość w rytmie przeciwnym do ruchów bioder.
To już nie był seks. To było zwykłe pieprzenie. Posuwał go tak jak chciał od tak dawna. Gwałtownie, nie bacząc na sprzeciwy. I to właśnie było w tym najlepsze. Dei jęczał, wzdychał i sapał. Rozkosz, rozlewająca się po jego ciele była ogromna. Nie potrafił się skupić na jednym uczuciu. Mimo iż odczuwał ból, to mieszał się on z przyjemnością i pragnieniem.
Nie wytrzymując już dłużej, trysnął w rękę Uchihy. Brunet nie zwracał na to uwagi. Nadal wchodził w niego i wychodził w odpowiednim dla siebie tempie. I nadal poruszał dłonią w górę i w dół na męskości blondyna.
Nie czekał długo. Chłopak pomimo zmęczenia, znów stał się twardy. Itachi zaśmiał się w myślach. Niemal już czuł, że sam dochodzi. Jeszcze kilka posunięć… Doszedł. Nie zaprzestał ruchów. Gdy skończył, wyszedł z Deia, spoglądając na niego. Męskość chłopaka nadal była sztywna, co upojnie działało na bruneta.
Złapał Deidarę za włosy, przyciągając jego twarz do własnego „skarbu”.
- Chyba wiesz, co masz robić, prawda? – Spytał z kpiącym uśmiechem.
Zaraz potem poczuł usta i język kochanka, dokładnie czyszczące jego genitalia. Widział zarazem, jak chłopak nadal sobie obciąga, najwyraźniej chcąc dość po raz drugi. Jakże słodkie…
Kiedy blondyn zakończył co miał zrobić, brunet postanowił pomóc mu jeszcze z jego małym problemem. Ponownie wziął go do ust i ssał. Ciche pojękiwania wyrywały się co rusz z jego krtani. W końcu doszedł po raz drugi – w ustach Itachiego, który pieczołowicie spił całą ciecz. Wyprostował się spojrzał na blondyna z pożądaniem.
- Od dziś, należysz do mnie – oznajmił tonem nie cierpiącym sprzeciwu.
Chłopak uśmiechnął się beztrosko, kiwając głową. Nie powiedział nic, kiedy Uchiha ubrał się bez słowa i wyszedł z jego pokoju. Obserwował go jedynie rozmarzonym wzrokiem.

Mówiłem, Dei… Należałeś i zawsze będziesz należał do mnie. Tylko i wyłącznie! A jeśli ktokolwiek spróbuje się do ciebie zbliżyć, zgładzę go! Bez litości! Bez wyrzutów sumienia. Bo ty, możesz być tylko i wyłącznie moją własnością!
Rzeczywistość jest iluzją, a ludzkość chorą wyobraźnią.

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2564
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 19 lut 2010, 22:42

Jak ja już dawno nie czytałam nic do "Naruto". Ale miło, że pojawiło się tu nowe yaoi. Tylko sugerowałabym omijanie słów takich jak "męskość", bo to brzmi naprawdę dziwnie, jak kalka z angielskich fanfików. Lepiej po prostu nazwać to po imieniu, penis, członek, prącie itp. Używanie koloru włosów jako synonim imienia postaci to też nie najlepszy pomysł. Ale ogólnie nie jest źle ;-)
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
eanilis
uczeń
Posty: 27
Rejestracja: 19 lut 2010, 18:20
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontaktowanie:

Postautor: eanilis » 19 lut 2010, 23:02

Wiem T_T''' Pisałam to już dawno i prawdę mówiąc pamiętam tylko zarys tego ff... Aktualnie sama sobie na twarz pluję, że używałam kolorów włosów. Staram się to omijać... Obiecuję, że się poprawię ^_^'''
Rzeczywistość jest iluzją, a ludzkość chorą wyobraźnią.

Awatar użytkownika
yukihime33
amator
Posty: 6
Rejestracja: 12 wrz 2010, 22:43

Postautor: yukihime33 » 18 lis 2010, 23:00

Fajna historia:) Bardzo lubię wątki, gdzie występuje chęć przywłaszczenia sobie kogoś, wręcz chorobliwa:P W sumie miałam nadzieję na to, że Deidara się trochę bardziej postawi, że będzie może nawet jakaś walka? Ale przemyślenia Itachi'ego to uzupełniały:)
Hmmm, wiem, że piszę komentarz kilka miesięcy po dodaniu przez Ciebie ficka, ale dopiero dołączyłam do forum xD


Wróć do „Naruto”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość