[The Flash] To cholerne zdjęcie

Tutaj wrzucamy fanfiki do filmów, seriali telewizyjnych, kreskówek itp.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2105
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

[The Flash] To cholerne zdjęcie

Postautor: RedHatMeg » 27 lut 2020, 00:48

Jak co poniektórzy z Was wiedzą, od ponad tygodnia zaczęłam shippować namiętnie Ralpha Dibny i Sue Dearbon z Flasha. Tak się nawet złożyło, że niemal natychmiast zaczęły kiełkować w mojej głowie liczne pomysły na fanfiki z tą parką, zwłaszcza, że pewnie trochę poczekam, aż pojawią się znowu razem.

No więc w odcinku z zeszłego tygodnia mój flashowy OTP wreszcie się spotkał po dwunastu odcinkach build-upu, ale zakończył się na tym, że Sue porzuciła Ralpha. Niemniej jednak pod sam koniec mieliśmy wgląd w jej tajną bazę i tam na ścianie było kilka zdjęć naszego Romea, w tym jedno szczególne - jego zdjęcie z czasów, kiedy był policjantem, które od czasu do czasu przewijało się przez serial od momentu, w którym Ralph Dibny został wprowadzony do serialu. Ja je osobiście bardzo lubię, bo jest ładne. A wygląda tak: https://pm1.narvii.com/6883/df6f75c6c0f ... v2_uhq.jpg

Tytuł: To cholerne zdjęcie
Rating: 12+
Ostrzeżenie: spoilery do dwunastego odcinka szóstego sezonu Flasha.
Znajomość fandomu: Wskazana (wydaje mi się, że pewne zdania w tym fiku będą brzmieć dziwnie, jeśli nie widzieliście serialu, zwłaszcza odcinka Girl Named Sue; tak wiem, że szanse na to, abyście przeczytali to coś maleją z sekundy na sekundę).
Opis: W kryjówce Sue Dearbon wisi zdjęcie - zdjęcie pewnego detektywa. Sue nienawidzi tego zdjęcia. Ale także kocha je.

Sue zdążyła pokochać i znienawidzić to zdjęcie.
Jakoś tak się złożyło, że było to jedyne wyraźne zdjęcie Ralpha Dibny, jakie mogła znaleźć – jedyne, na którym zwrócony był do kamery i Sue miała możliwość przyjrzeć mu się z bliska. Inne jego zdjęcia, które miała, pochodziły głównie z kamer ochrony Meistera – wiele z nich było zamazanych i nieostrych. Dzięki temu zdjęciu Sue była w stanie przyjrzeć się swojemu stalkerowi trochę lepiej.
Wyglądał nieco chłopięco z tym swoim cholernym uśmiechem; tym szerokim uśmiechem, który wydawał się należeć do kogoś bardzo idealistycznego i bardzo przyjaznego. Jednocześnie jedna z jego brwi była lekko podniesiona, nadając mu nieco szelmowski wygląd.
Kiedy Sue zdobyła to zdjęcie, pomyślała, że nie wyglądał źle. Po tym jak go już poznała, kiedy tylko spoglądała na to zdjęcie, przypominała sobie jak się do niej uśmiechał. Przypominała sobie jego żartobliwe uśmiechy, triumfujące uśmiechy, smutne uśmiechy, współczujące uśmiechy… i wyraz poczucia zdrady na jego twarzy, kiedy Sue zamknęła za nim kratę i zdał sobie sprawę z tego, że zależało jej nie na rejestrze kontaktów Loringa, tylko na diamencie. Udawała włamywaczkę, chciała, aby pomyślał, że robi to dla dreszczyku emocji i kosztowności Loringa; chciała, aby pomyślał, że wykorzystała go dla własnych korzyści…ale jakaś jej część nie chciała tego robić. Sue wiedziała, że musi, jeśli zależało jej na planie, ale było coś w jego twarzy, co sprawiało, że czuła małe ukłucie winy.
Na tym zdjęciu miał piękny uśmiech. Często zdawała sobie sprawę z tego, że go podziwia. Jakby się nad tym zastanowić, był całkiem przystojnym mężczyzną. Wysokim blondynem ze spiczastym nosem. A po spędzeniu z nim trochę czasu, zdała sobie sprawę z tego, że na żywo był wyższy niż przewidywała.
Był także inteligentniejszy, a ona lubiła, jak jej mężczyzna był inteligentny! Kiedy przyglądała się mu na tym cholernym zdjęciu, zastanawiała się jaki był Ralph Dibny jako policjant. Jak wiele spraw rozwiązał ten jego wielki mózg, jak wielu kryminalistów udało mu się wrzucić za kratki. Nie zdziwiłaby się, gdyby był niesamowitym detektywem.
Sue poczuła ukłucie smutku. Na tym cholernym zdjęciu stał wyprostowany przed tłem z amerykańską flagą. Nosił swój policyjny mundur z dumą, co tylko wzmagało wrażenie chłopięcego idealizmu.
Jedna zła decyzja to wszystko zniszczyła. Jako policjant był skończony. Sue podejrzewała, że kochał swoją pracę na posterunku i prawdopodobnie myślał wtedy, że przekracza granicę prawa w imię sprawiedliwości. Mogła sobie wyobrazić jak coś takiego – jak bycie wyrzuconym z wymarzonej pracy – mogło uczynić kogoś złamanym, nieogarniętym cynikiem. I z tego, co Sue się dowiedziała, przez jakiś czas Ralph Dibny naprawdę był złamanym, nieogarniętym cynikiem. Niektórzy powiedzieliby nawet, że był to jego upadek moralny, zważywszy na to, że obracał się w szemranym towarzystwie.
A mimo to kiedy go spotkała, wydawał się być nadal pełen ideałów, wręcz bohaterski. Tak po prawdzie to Sue dowiedziała się, że jakiś rok czy dwa lata temu powrócił na ścieżkę prawa. Coś się wydarzyło, coś, co sprawiło, że odzyskał chociaż kawałek dawnego idealizmu. Zapewne miało to coś wspólnego z jego supermocami. Sue jakoś wątpiła, żeby ta zmiana miała miejsce w jedną noc. To musiał być powolny, bolesny proces, zapewne obejmujący innych bohaterów pomagających mu z cynicznego, lubieżnego Ralpha Dibny, zhańbionego policjanta stać się bohaterskim i służącym pomocą Elongated Manem. Było oczywiste, że kochał bycie superbohaterem – ratowanie ludzi, zmienianie świata na lepsze, bycie dobrym człowiekiem. Być może brakowało mu tego po tych wszystkich latach życia w hańbie.
Jakaś część Sue wciąż nie mogła do końca uwierzyć, że Ralph Dibny to Elongated Man; i że wyjawił jej swoją superbohaterską tożsamość. No cóż, sytuacja była opłakana i, w przypływie chwili, prawdopodobnie nie mógł wymyśleć niczego lepszego… Mimo wszystko jednak podjął ogromne ryzyko. Ponieważ jej ufał. To zrozumiałe, serio, pracowali przecież razem i ona uratowała mu wcześniej tyłek. W tamtym momencie nie miał powodów, aby jej nie ufać.
A potem ona go zdradziła i groziła, że wyjawi jego superbohaterską tożsamość. Teraz, kiedy nad tym myślała, doszła do wniosku, że raczej by tego nie zrobiła. Nie po tym, jak przekonała się jakim był człowiekiem, ale nie chodziło tylko o to – to by naraziło jego i wszystko, na czym mu zależało, na wielkie niebezpieczeństwo. Oczywiście, pewnie nie było aż tak dużo rzeczy, które mogłyby zranić człowieka z gumową skórą. Jednakże po tym, jak się rozstali, Sue zanotowała w pamięci, że broń Ultraviolet była jedną z tych rzeczy.
Czarna Dziura absolutnie nie mogła wiedzieć, że Ralph Dibny to Elongated Man. A to oznaczało, że Sue nie mogła mieszać go w tę sprawę i powinna trzymać się od niego z daleka. Przynajmniej na razie.
Tak więc siedziała w swojej małej kryjówce, otoczona technologią i notatkami ze swojego śledztwa. A na ścianie – pomiędzy wieloma innymi – wisiało to cholerne zdjęcie. Często Sue brała się na tym, że spoglądała na nie.
Sue nienawidziła tego cholernego zdjęcia. Nienawidziła tego, że przez nie tęskniła za facetem, którego spotkała tylko raz. Nienawidziła tego, że przypominało jej o nim, kiedy miała o wiele ważniejsze rzeczy do roboty. Nienawidziła też tego, że kiedy tylko spoglądała na ten chłopięcy uśmiech, myślała o chwili, w której zostawiła Ralpha leżącego na ziemi, rannego i ze złamanym sercem.
Ale jednocześnie Sue kochała to cholerne zdjęcie. Kochała w nim to, że przedstawiało Ralpha Dibny z tym szelmowskim uśmiechem. Kochała w nim to, że mogła spojrzeć na nie w chwili zwątpienia i natychmiast przypominała sobie słowa Ralpha o byciu bohaterem. Kochała w nim to, że po przyglądaniu się jemu tak często, nauczyła się na pamięć niemal każdego szczegółu jego twarzy. Kochała to, że przypominało jej o tym krótkim czasie, który z nim spędziła – jak ją rozśmieszał, jak jej pomagał i jak był w stanie tak szybko ją zrozumieć.
Musi teraz o niej myśleć same najgorsze rzeczy. Nie jest łatwo wyleczyć się ze złamanego serca. Być może pewnego dnia ona mu to wszystko wyjaśni; i być może wtedy będzie na tyle wyrozumiały, że jej wybaczy. Bardzo chciałaby go jeszcze spotkać pewnego dnia.
Ale na razie miała tylko to cholerne zdjęcie.
Ostatnio zmieniony 09 mar 2020, 19:20 przez RedHatMeg, łącznie zmieniany 1 raz.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Lisbeth77
debiutant
Posty: 54
Rejestracja: 04 lis 2019, 21:47

Re: [The Flash] To cholerne zdjęcie

Postautor: Lisbeth77 » 09 mar 2020, 13:33

Znajomość fandomu "wskazana", ale od czego mamy internet! Przed czytaniem zrobiłam sobie mały research, gdyż nie znam totalnie ani bohaterów ani świata, w którym funkcjonują. Tak więc po kilku artykułach na wikipedii i kilku filmikach na YT usiadłam do fika.

Widać, że miałaś pomysł na ten tekst. Choć akurat w Twoim przypadku ciężko by tego nie stwierdzić - chyba zawsze Twoja twórczość jest bardzo przemyślana. Tytuł, treść i konstrukcja tekstu nawiązują do siebie i zapewne do tego, co natchnęło Cię do napisania ficzka, czyli tego cholernego zdjęcia. Uwielbiam, kiedy takie szczegóły mają znaczenie dla widza i powoduje to całą lawinę domyśleń, pobudza wyobraźnię i zmusza do napisania czegoś więcej na dany temat. Wiadomo, że seriale, które oglądamy, są cudowne, ale czasem mamy niedosyt. Jak to powiedział Terry z B99, "The show leaves Terry wanting more. I'm just filling in the gaps!". Nie wiem o Sue i Ralphie tyle co Ty, ale tekst przybliżył te elementy ich relacji, które rzeczywiście odróżniają ich od reszty par. Zaczęłam rozumieć, dlaczego zaczęłaś ich shipować. Nie lubię relacji, które od początku rozwijają się bez żadnych turbulencji po drodze, niesnaski muszą być, aby było ciekawie. Sue nie wydaje się chyba do końca zła i podejrzewam, że to Ralph będzie tym kimś, kto przekona ją do przejścia na tę "dobrą" stronę, wybaczy jej i wszystko się ułoży. Sam Ralph wydaje się naprawdę słodkim bohaterem, a jego zdjęcie jest po prostu przeurocze.
Ambiwalentne odczucia Sue co do zdjęcia nakręcają cały tekst, w którym co prawda niewiele się dzieje, gdyż są to same przemyślenia bohaterki. Mimo to czyta się je przyjemnie, ficzek jest bardzo dynamiczny. Super się czytało:>

Jakaś część Sue wciąż nie mogła do końca uwierzyć, że Ralph Dibny do Elongated Man

Tutaj tylko literówka, "d" zamiast "t".
“That’s the power of words: twenty-six letters can paint the whole universe.”
— Jay Kristoff, “Godsgrave

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2105
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Re: [The Flash] To cholerne zdjęcie

Postautor: RedHatMeg » 10 mar 2020, 07:42

No to druga część (możliwe, że z trzech). W poprzednim odcinku Ralpha, co prawda, nie było, ale zasugerowano widowni, że nadal szuka Sue Dearbon. Ktoś mi zwrócił uwagę na to, że pod koniec Girl Named Sue Ralph powiedział, że zamierza zerwać tablicę z tropami, które zebrał podczas poszukiwań Sue, tak więc doszłam do wniosku, że wydarzenia z Girl Named Sue sprawiły, iż stał się o wiele bardziej zdeterminowany, aby ją znaleźć. Jednocześnie na korkowej tablicy Ralpha znajdowały się różne zdjęcia z Sue i one musiały jakoś wpłynąć na jego percepcję dziewczyny.

I dlatego powstał ten one-shot.

Tytuł: Te cholerne zdjęcia
Rating: 12+
Ostrzeżenie: Spoilery do Flasha 6x12
Znajomość fandomu: Wskazana
Opis: Tablica korkowa Ralpha Dibny wypełniona jest zdjęciami pewnej dziewczyny. Ale które z nich pokazują jej prawdzie oblicze?
Ralph powiedział Barry’emu i Iris, że idzie zerwać swoją tablicę korkową… i na początku rzeczywiście zamierzał to zrobić, jednakże kiedy spojrzał na tablicę, obłożoną całą tą ciężką pracą, którą wykonał przez te dziewięć miesięcy, zdecydował, że nie, nie podda się. Jeśli Sue Dearbon myślała, że tak po prostu pozwoli jej uciec, grubo się myli. Tak więc Ralph Dibny znalazł w sobie nową determinację.
Tak, oszukała go. Tak, sprawiła, że zaczął czuć do niej te wszystkie uczucia, a potem go zdradziła. Tak, złamała mu serce. Ale to nie oznaczało, że to już koniec, o nie, Ralph zamierzał znaleźć Sue i sprowadzić ją z powrotem do rodziców, albo umrzeć, próbując. Chciał też wiedzieć, co planowała. Z jakiegoś powodu był przekonany, że kryło się za tym coś większego.
To te cholerne zdjęcia doprowadziły go do tego stanu ducha. Najpierw sprawiały, że był wściekły – na Sue i na siebie. Zagrała na nim jak na skrzypcach, ale sam był również winien – wszak stworzył sobie w głowie obraz zagubionej damy w opresji; damy z wyższych sfer uwikłanej w kłopoty i potrzebującej ratunku. Sue po prostu wypełniła luki łzawą historyjką o podążającym za nią Loringu. Ralph wierzył w jej kłamstwa, bo w jego myślach była królewną do uratowania.
To wyobrażenie o niej pochodziło z tych zdjęć.
Pierwsze, osadzone trochę w prawo od lewego brzegu tablicy, było zdjęcie Sue w sukni wieczorowej, z kieliszkiem szampana w prawej ręce i z lewą opartą na biodrze. Nosiła takie kolczyki, które składały się z drobnych łańcuszków i zakończone były kuleczkami. Wyglądała naprawdę powalająco; wszystko w niej emanowało pewnością siebie. Była dziedziczką; należała do innego świata – świata pełnego bogactw, wyższych sfer i luksusu. Wiedziała jakie danie je się jakimi sztućcami. Pojawiała się na balach i galach. Jeśli chciało się być kimś w wykwintnym towarzystwie, trzeba było zadawać się z nią i jej rodziną. Pod pewnymi względami Dearbonowie byli współczesnymi arystokratami.
Kiedy Ralph szukał Sue po całym świecie, miał szansę spotkać się z bogatą elitą, i o ile przychodzenie na luksusowe przyjęcia, picie drogiego alkoholu, bycie otoczonym przez sławnych i bogatych było fajne, o tyle nie czuł się wśród nich zbyt dobrze. To było jak wejście w środek Wielkiego Gatsbiego – wszystko się błyszczało, wszystko było złote, ale poza tym nie było tam za wiele. Tak po prawdzie to często dochodził do wniosku, że ci ludzie byli nieco płytcy.
Ale dwa wyrywki z gazety od Sue dziedziczki było inne zdjęcie, które udowadniało, że nie była tylko ładną buzią. Stojąca w stroju absolwentki Sue Dearbon, prawdopodobnie uchwycona w środku wygłaszania mowy na zakończenie roku. Im więcej Ralph dowiadywał się o dziewczynie, której szukał, tym bardziej przekonywał się, że wiele wysiłku zostało włożone w jej edukację. Studiowała na MIT, znała sześć języków, jeździła konno i podróżowała po świecie, aby go lepiej zrozumieć. Już samo MIT było nie lada wyczynem, więc Ralph podejrzewał, że Sue musiała był całkiem cwana.
W rzędzie pod Sue absolwentką MIT była Sue koniarka, stojąca tuż obok pięknego brązowego konia, takiego konia, o którym marzą małe dziewczynki. Uśmiechała się szeroko, prawdopodobnie tuż po triumfalnym zwycięstwie w wyścigu konnym. Jazda konna była wręcz sztampową rozrywką wyższych sfer. Trzeba było pokazać tym wieśniakom, że bogacze mieli o wiele lepsze rzeczy do roboty niż gra w koszykówkę czy wypad do kina. Po raz kolejny Ralph poczuł, że on i Sue żyli w dwóch różnych światach.
Dla niektórych mężczyzn taka dziewczyna wystarczyłaby, aby poczuli się trochę wybrakowani. Ralph, który wychowywał się bez ojca; który spędził większość swego życia w jednym mieście; który błąkał się po nieciekawych miejscach i został wyrzucony z policji za podrzucanie dowodów, wiedział, że taka dziewczyna, dziewczyna z „dobrego domu” nigdy nie spojrzałaby na niego dwa razy. I być może był rok 2020, a nie wiek XIX, ale w pewnych kręgach stare pieniądze były wszystkim. Poza tym wśród niektórych ludzi panowało przeświadczenie, że mężczyzna powinien udowodnić swoją wartość kobiecie, którą kochał.
A na lewo od koniarki Sue, w samym centrum korkowej tablicy było zdjęcie… Sue.
Po prostu… Sue. Zwykłej dziewczyny z ciemnymi włosami, ciemnymi oczami i z czerwoną bluzą. Patrzyła na niego z lekkim uśmiechem, tego typu uśmiechem, który ma się w Roczniku Szkolnym – nie całkiem radosnym, ale też nie całkiem wymuszonym.
To cholerne zdjęcie było Ralpha ulubionym. Bo przypominało mu o tym, że choć Sue Dearbon wydawała się mieć prawie wszystko, tak naprawdę była tylko zwykłą dziewczyną, która zaginęła. A kiedy patrzył na to zdjęcie, Ralph odnosił wrażenie, że ta Sue była o wiele bardziej sympatyczna, o wiele bardziej interesująca i o wiele prawdziwsza niż Sue dziedziczka. Przez te wszystkie miesiące, kiedy szukał jej w różnych miejscach, Ralph często spoglądał na to zdjęcie i zastanawiał się jaką osobą była Sue Dearbon tak naprawdę. Czy była snobką? Czy była miła? Jakie filmy lubiła? Może gdyby on i ona się spotkali i porozmawiali trochę, nawet nieźle by się dogadywali.
Ale w końcu ją spotkał. Okazała się diabelnie inteligentna (z drugiej strony – powinien już to wiedzieć, biorąc pod uwagę, czego się o niej dowiedział) i wiedziała jak walnąć złoczyńcę. Był nawet taki moment, kiedy się dogadywali. Ralph myślał, że wreszcie poznał prawdziwą Sue Dearbon – zadziorną, odważną i sprytną. A kiedy rozmawiali, kiedy planowali jak zdobyć rejestr Loringa, kiedy przekradali się razem, wykonując detektywistyczną robotę, Ralphowi wydawało się, że znalazł właśnie bratnią duszę.
Niestety zapomniał, że w czarnych kryminałach była zawsze jakaś Femme Fatale – piękna kobieta z ukrytymi motywami, która wplątuje zatwardziałego detektywa w tarapaty. Prawdziwa Sue Dearbon najpierw zostawiła go w skarbcu, a potem zostawiła go znowu – na ziemi, rannego i samego. Prawdziwa Sue Dearbon nie chciała doprowadzić do aresztowania Loringa, chciała go tylko obrabować. Prawdziwej Sue Dearbon nie zależało na sprawiedliwości.
Sue, czy cokolwiek, co mi powiedziałaś, było prawdziwe?
Tak. I nie.

Ralph dużo myślał o tej wymianie zdań, podczas patrzenia na te cholerne zdjęcia. Zastanawiał się, co Sue miała na myśl, mówiąc „tak” i co miała na myśli mówiąc „nie”. Bo to sugerowało, że były chwile, kiedy była z nim szczera; były chwile, w których nie kłamała. Rozmyślał o tym krótkim czasie, który spędzili razem, i próbował odszyfrować chwile, kiedy mówiła prawdę, a kiedy kłamała. Cecile mówiła, że „serfowali po tych samych falach”, a jej empatyczne zdolności były całkiem dokładne, więc może tam w Jitters Sue go nie oszukiwała. Sue wydawała się też szczera, kiedy opowiadała mu o tym, że czuła się zagubiona… ale z drugiej strony mogła tak się zachowywać, aby go zmanipulować. Wreszcie pomogła mu, kiedy był niedysponowany z powodu promieni Ultraviolet. I tak zostawiła go na ziemi, ale dała też Flashowi i policji dość czasu, aby przyszli uratować Ralpha.
Tak czy inaczej, te cholerne zdjęcia Sue Dearbon okazały się nie pokazywać prawdziwej jej. Nawet zdjęcie po środku tablicy było kłamstwem. Ale to był ważny kubeł zimnej wody; Ralph musiał dojrzeć, że nie była ani rozpuszczoną dziedziczką, ani damą w opresji; musiał dojrzeć, co tak naprawdę kryło się pod spodem. Mimo wszystko, gdzieś z tyłu głowy Ralph wiedział, że było w Sue Dearbon coś więcej; o wiele, wiele więcej niż się na początku wydawało.
I zamierzał do tego dojść.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Lisbeth77
debiutant
Posty: 54
Rejestracja: 04 lis 2019, 21:47

Re: [The Flash] To cholerne zdjęcie

Postautor: Lisbeth77 » 10 mar 2020, 21:50

Super, że teraz ukazałaś perspektywę Ralpha i to w podobny sposób co w tekście wyżej. Tutaj też wszystko kręci się wokół tych cholernych zdjęć. Lubię takie szczególiki, dużo mówią o bohaterach. Obecnie piszę jeden tekst w którym tez sporo znaczenia będzie miało jedno zdjęcie, przynajmniej w jednym rozdziale i teraz widzę, jak wiele autor może przekazać samym stosunkiem bohatera do zdjęć/zdjęcia. Świetnie wyglada to w tekście. A u Ciebie jeszcze ważna jest kompozycja, myśli bohatera nie są chaotyczne, czyta się je bardzo dobrze. Aż z ciekawości obejrzałabym sobie nawet odcinki z tymi bohaterami... ; )
“That’s the power of words: twenty-six letters can paint the whole universe.”
— Jay Kristoff, “Godsgrave


Wróć do „Filmy/TV”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość