[Tysiąc żywotów Seta / Krwawa Barbara] Stworzeni dla siebie

Tutaj wrzucamy fanfiki do innych dzieł literackich lub pół-literackich (jak komiksy).

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

[Tysiąc żywotów Seta / Krwawa Barbara] Stworzeni dla siebie

Postautor: Vampircia » 07 sty 2015, 23:03

Meg, z okazji twoich urodzin życzę ci wszystkiego fajniusiego, a to jest mój prezent. Potraktujecie to jako pastisz yaoi.

tytuł: Stworzeni dla siebie
kategoria: 13+
fandom: Tysiąc żywotów Seta / Krwawa Barbara
ostrzeżenia: m/m
opis: Fanfik konkursowy o dwóch rudych nieśmiertelnych, którzy są dla siebie stworzeni.
status: skończone


Stworzeni dla siebie


Czym jest szczęście? Zbiorem ulotnych chwil, czy odnalezieniem sensu życia? Dla mnie chyba ani jednym ani drugim. Szczęście – tak abstrakcyjne i obce mi pojęcie. Przez niezliczone wcielenia i stulecia nasłuchałem się o nim wiele, a jednak nie było mi nigdy dane go zasmakować. Wszakże nie otrzymałem tych wszystkich żyć bym się cieszył, lecz bym cierpiał. A jednak wszechświat potrafi zaskakiwać nawet mnie.
Kiedyś myślałem, że to przypadek, teraz wiem, że to przeznaczenie. Dlatego śledzę go ulicami Warszawy, jedyną osobę, która może przynieść mi ukojenie. To jest jak deja vu, bo robiłem to już wcześniej. Ta sama osoba, to samo miasto, inne czasy. Jest podobny do mnie, wiem o tym, bo widziałem, czym się stał. I choć innych by to przerażało, dla mnie było to niczym znak, świadectwo, że odnalazłem bratnią duszę.
W latach trzydziestych żyłem i pracowałem w Polsce. Byłem tylko zwykłym księgowym, ale poznałem niezwykłego człowieka. Właśnie, człowieka? Przypadkowo stałem się świadkiem jego przemienienia. Nie zdawał sobie sprawy z mojej obecności, a ja w ukryciu obserwowałem narodziny wampira. Nie uciekłem z krzykiem, ani nie rzuciłem się nieszczęśliwcowi na pomoc, bo doskonale wiedziałem, co się dzieje i jakie są tego konsekwencje. Zbyt wiele przeżyłem, zbyt wiele widziałem, by nie znać dziwów znajdujących się na tym świecie. Czyż sam nie byłem jednym z nich?
Nie mogłem wtedy oderwać wzroku od jego rudych włosów i bladej cery, od tej zgrabnej sylwetki i przepięknej twarzy. Szybko zdałem sobie sprawę, jak wiele nas łączy. Obaj byliśmy odmieńcami skazanymi na wieczne życie i choć początkowo planowałem zapomnieć o sprawie, szybko uświadomiłem sobie, że nie mogę przestać o nim myśleć. Śledziłem go przez kilka następnych dni, obserwowałem i napawałem się tym, co mam przed oczami. Choć był policjantem, nie dostrzegł, że podążam za nim jak cień. Wyprzedzałem go o dziesiątki wcieleń i tysiące doświadczeń, i korzystałem z tej przewagi, jak tylko się dało.
W końcu postanowiłem zainicjować spotkanie. Czułem, że jestem gotów. Wpadłem na niego na dworcu, niby przypadkiem, powiedziałem, że jadę w tym samym kierunku, podjąłem rozmowę i szybko doprowadziłem do tego, że mnie polubił. Wiem, trochę kłamałem, trochę manipulowałem, ale cel uświęca środki. Musiałem mieć tego mężczyznę, nie wyobrażałem sobie życia bez niego, był dla mnie stworzony.
Z czasem próbowałem bardziej się do niego zbliżyć, ale gdy pewnej nocy pochwyciłem go w swoje ramiona on odtrącił mnie, zaprotestował. Widziałem strach w jego oczach, szok i zmieszanie, ale nie ustępowałem. Objąłem go mocno i pocałowałem z namiętną zawziętością. On wzbraniał się jeszcze przez pewien czas, ale ja nie puszczałem i wkrótce zniknęły wszelkie opory. Całowałem go dalej, a on zaczął to odwzajemniać. Nie próbował się już wyzwolić z mego uścisku lecz tulił mnie mocno, zakleszczając dłonie na moim ubraniu. Tego dnia zostaliśmy kochankami i trwaliśmy w tym sekretnym związku aż do wybuchu wojny.
Te okrutne wydarzenia, które nas rozdzieliły, dały mi do myślenia. Straciłem nadzieję, że prawdziwe szczęście będzie mi kiedykolwiek pisane. Czułem się tak, jakby zadrwiono ze mnie, jakby dano mi coś bardzo cennego, a potem odebrano, by jeszcze bardziej udręczyć mą duszę. Z czasem nasze wspólnie spędzone chwile stały się jedynie bladym wspomnieniem czegoś, co już nigdy nie powróci. Tkwiłem w tym przekonaniu przez dziesiątki lat, aż do momentu, gdy przyjechałem służbowo do Warszawy. Tam w bibliotece niespodziewanie ujrzałem jego. Był zbyt pogrążony w lekturze, by mnie zauważyć, a ja aż nadto oniemiały, by do niego podejść. Wyszedł z biblioteki bez choćby jednego spojrzenia w moim kierunku, a ja ponownie zacząłem go śledzić.
Chodziłem za nim, krążyłem, obserwowałem zupełnie jak kiedyś. Ale tym razem nie mogłem aż tyle zwlekać. To musiało być przeznaczenie, skoro udało mi się go odnaleźć ponownie. Gdy wszedł do kawiarni i zajął stolik, ja usiadłem naprzeciw niego. Przez moment gapił się na mnie z tępym wyrazem twarzy, jakby nie do końca rozumiał, co właśnie się stało. Ja wpatrywałem się w niego w milczeniu i z powagą, czekając aż mnie rozpozna i zabierze głos.
Usta mu zadrżały, zamrugał nerwowo i chyba coś do niego dotarło, bo wpadł w popłoch i zerwał się na równe nogi. Chwyciłem go za nadgarstek, wciąż bez słowa, ale spojrzeniem dałem mu do zrozumienia, żeby usiadł. Zrobił to, wpatrując się we mnie z niedowierzaniem.
- Czym jesteś? - wydukał. - Nie mów mi, że ty też...
Nigdy nie zdradziłem mu swego sekretu, ani nie powiedziałem, że znam jego, ale teraz wiedział już, że nie jestem taki, jak inni.
- Nie... W moim przypadku to coś innego. Ale też skazano mnie na wieczne życie, Karolu. Życie, które zawsze myślałem, że będę musiał spędzić sam – odparłem łagodnie.
Wciąż wpatrywał się we mnie lekko zmieszany, ale ja uśmiechnąłem się na znak, że wszystko dzieje się tak, jak powinno.
- Już nigdy cię nie wypuszczę, przysięgam – dodałem i zdałem sobie sprawę, że wciąż trzymam go za nadgarstek.
Nie wyrywał się. Wprost przeciwnie. Położył swoją drugą dłoń na mojej.
- Czy to obietnica? - spytał i widziałem, że jego oczy płoną pożądaniem.
- Obietnica.
Pocałował mnie czule, a potem nastało wieczne szczęście.
Obrazek

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2035
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Lokalizacja: Warszawa Rembertów
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 07 sty 2015, 23:21

A więc tak to jest jak ktoś pisze slash do twojego dzieła i robi geja ze stworzonej przez ciebie postaci hetero... Akurat w przypadku Seta to jest w pełni uzasadnione, ale nie sądzę, aby Karol zgodziłby się na gejowski seks. On jest przecie starosiwiecki.

Ale tekst mi się podobał, zwłaszcza, że udało ci się ująć sposób wysławiania się Seta, choć mogłaś je uczynić bardziej kiczowatym ku uciesze gawiedzi.

Mimo wszystko, dzięki za prezent :mrgreen: . (Rany, po raz pierwszy dostaję w prezencie fika...)

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2475
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Vampircia » 07 sty 2015, 23:34

RedHatMeg pisze:On jest przecie starosiwiecki.

To z zasady nie miało być realistyczne :lol:
Obrazek


Wróć do „Książki/Komiksy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość