Na rozstaju

Tutaj spuszczamy kupę i odpadki.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

GiaPotter
amator
Posty: 1
Rejestracja: 07 sty 2017, 19:00

Na rozstaju

Postautor: GiaPotter » 07 sty 2017, 20:15

tytuł: "Na rozstaju"
fandom: Harry Potter
opis: Syriusz Black ucieka z Azkabanu. Ta sytuacja staje się nie do wytrzymania dla jego kuzynki Andromedy. Jak się okaże, na wierzch wypłyną rodzinne sekrety ...
ostrzeżenia: brak
znajomość fandomu: jest
status: niezakończone

Zabijecie mnie, ale nie mogłam się powstrzymać :)


Rozdział 1
A więc , stało się … Jej najgorszy koszmar , po dwunastu trzynastu latach, ziścił się …
Przy aneksie kuchennym siedziała kobieta w średnim wieku, ukrywając twarz w dłoniach.
W niedużym pomieszczeniu dominował jasny design : zarówno na ścianach , jak i w ogólnym wyposażeniu.
Jedyny wyjątek stanowił niebieski obrus, który spoczywał na kwadratowym, drewnianym stole. Znajdowała się na nim zabytkowa zastawa oraz biały wazon ze świeżymi kwiatami.
Kobieta cofnęła dłonie od swojej twarzy i jeszcze raz szarpnęła „Prorokiem Codziennym”.
Niebieskie oczy wpatrywały się intensywnie w zdjęcie człowieka, który patrzył na nią w wyrafinowany sposób, odsłaniając pożółkłe zęby w pełnej krasie.
Andromedę Tonks aż odrzucało na widok tego wraku czarodzieja, którego – jak jej się kiedyś wydawało – dobrze znała.
Jednak w obliczu zbrodni, jakiej się dopuścił, wspomnienie sympatycznego chłopaka o ciepłym obliczu i figlarnym spojrzeniu uleciało – a wraz z nim wszelkie uczucia, jakie kobieta do niego żywiła.
Teraz znów był na pierwszej stronie „Proroka”, pisały o nim także wszystkie mugolskie gazety.
Syriusz Black, odsiadujący dożywotni wyrok w Azkabanie , uciekł z tego przeklętego miejsca i licho wie, gdzie teraz jest. Ani co planuje.
Po dwunastu latach , jakie przyszło mu tam spędzić, z pewnością zatracił wszelką normalność i jest teraz nieobliczalny. A tym samym niebezpieczny.
Andromeda przegryzła wargę tak mocno, że po chwili poczuła słodkawy smak krwi na swojej wardze.
Kobieta dotknęła palcem naskórka, zaklęła cicho i zostawiwszy gazetę na blacie, wstała i podeszła do jednej z górnych półek, w poszukiwaniu czegoś. W końcu znalazła krem do twarzy i nałożyła sobie odrobinę produktu na zranioną wargę.
Z niewielkiej odległości Syriusz Black wciąż rzucał jej wyzywające spojrzenie , jednak to zignorowała.
Pani Tonks omiotła wzrokiem swoją idealnie wysprzątaną kuchnię – była zwolenniczką perfekcyjnego porządku i dostawała białej gorączki, gdy jej mąż lub córka zaprzepaszczali jej wysiłek.
Kobieta podeszła do okna , które wychodziło na bajecznie zielone podwórko.
Nie był to jednak jakiś mały skwerek, zaczynał się w miejscu , które dzierżawiła Andromeda, a ciągnął daleko, daleko , aż po równiny.
Wioska, w której przyszło jej żyć, była zamieszkana przez czarodziejów, jej relacje z sąsiadami były bardzo dobre i znośne.
Cóż, zawsze zjawi się jakiś aspołeczny osobnik.
Ktoś mógłby powiedzieć, że okolica wyglądała na dziką, jednak dla rodzin czarodziejów, które żyły tu od pokoleń, była swoistą oazą spokoju i dobrobytu, opartego na naturze.
Z powodzeniem można było tutaj pielęgnować ogród, hodować warzywa i owoce, a także zwierzęta.
Było to także idealne miejsce dla pożycia rodzinnego.
Andromeda zmrużyła oczy, gdyż promienie słońca chwilowo ją oślepiły. Przyłożyła dłoń do brwi, tworząc „daszek” i jej wzrok padł na młodą dziewczynę siedzącą pod jabłonią.
Cień, jaki oddawało drzewo, idealnie umilał jej popołudniową lekturę.
Pani Tonks uśmiechnęła się, patrząc na nią. Nie była to jednak jej córka.
Owa dziewczynka wyglądała na mniej więcej trzynaście lat – siedziała oparta o pień jabłonki , zapomniawszy o Bożym świecie.
Ubrana była w krótkie, dżinsowe spodenki i niebieski podkoszulek.
Kolana miała podciągnięte pod siebie - spoczywała na nich książka , nad którą była skupiona.
Była zdecydowanie zbyt chuda, a pozdzierane kolana świadczyły o jej niespokojnej duszy.
W oczy rzucała się jej blada twarz, o delikatnych rysach i kaskada długich, czarnych włosów.
Charakterystyczne elementy urody dla rodu Blacków.
Andromeda żywiła niezwykle ciepłe uczucia do tego dziecka.
Jej podopieczna, a właściwie cioteczna siostrzenica. Córka jej kuzynki.
Wiedziała, że musi powiedzieć jej prawdę. Historia , jaką znała ta dziewczyna, zostanie teraz zmodyfikowana. Na realizm, nie fikcję.
Andromeda podeszła do miejsca, gdzie zostawiła egzemplarz „Proroka”. Wzięła go do ręki i spojrzała jeszcze raz na zdjęcie Syriusza Blacka.
Szaleniec patrzył na nią zuchwale, szczerząc zęby. Jego szata była podarta, brudna, a on sam przerażał swoim wyglądem.
Zapadnięta twarz, znajome pozostały jedynie te szare oczy, za które kiedyś wiele młodych dziewcząt oddałoby wszystko …
To było aktualne zdjęcie Blacka. Było jeszcze jedno, umieszczone wyżej, zrobione dwanaście lat temu.
W dniu, kiedy został aresztowany.
Tutaj widać go szarpiącego się z pracownikami Ministerstwa Magi ; jego szata jest czysta, elegancka i dopasowana. Widać, że lubił dobrze wyglądać.
Oblicze także jest inne – wprawdzie wyraża wściekłość , jednak mężczyzna na tej fotografii jest bardzo przystojny.
Aż trudno uwierzyć, że degenerat ze zdjęcia poniżej to jedna i ta sama osoba.
Pani Tonks zmrużyła oczy i mocno ścisnęła gazetę w miejscach, w których ją trzymała. Spowodowało to znaczne uszkodzenie papieru, jednak ona musiała przetrawić tłumioną wściekłość.
To przez niego teraz znalazła się w takim położeniu. Gdyby nie uciekł z Azkabanu, ta dziewczynka nadal żyłaby w przekonaniu, że jeden z jej krewnych nie żyje.
A teraz miała dowiedzieć się, że jest inaczej.
Andromeda cisnęła gazetę w kierunku stolika, naiwnie myśląc, że przedmiot bezszelestnie tam wyląduje. Egzemplarz trafił w elegancki wazon, który pękł z hukiem. Kawałki szkła rozsypały się po obrusie, zalewając go wodą i roznosząc pogwałconą roślinność.
Andromeda zaklęła w duchu, po czym wyjęła z kieszeni fartucha różdżkę i machnęła nią w kierunku wyrządzonej szkody.
Po chwili wazon wrócił do pierwotnego stanu, a gazeta leżała zwinięta na stole.
Pani Tonks schowała różdżkę z powrotem do kieszeni, po czym podeszła do okna i jeszcze raz popatrzyła na swoją wychowanicę.
Biedne dziecko. Nie dość, że wzrastała bez rodziców, to jeszcze musi zmierzyć się z tym elementem ze swojej przeszłości.
Której oczywiście pamiętać nie mogła.
- Savannah ! – zawołała melodyjnym głosem Pani Tonks, a dziewczyna niechętnie podniosła głowę.
Nie znosiła, gdy ktoś przerywał jej w ukochanym czytaniu.
Nawet jej ciotka.
Nastolatka z oporem dźwignęła się z ziemi i trzymając książkę w ręku, wolno ruszyła w stronę ganku, który prowadził bezpośrednio do kuchni.
Andromeda stała na progu, skrzyżowawszy ramiona na piersi.
- Jak zwykle ci się nie spieszy, Savannah Marie Durance – stwierdziła z udawanym oburzeniem, lecz tak naprawdę jej oczy błyszczały humorem – chyba oczekujesz specjalnego zaproszenia w momencie, gdy jesteś wzywana.
- A twoją specjalnością jest urocze ironizowanie, ciociu – powiedziała z przekąsem dziewczyna , stając naprzeciwko opiekunki – mam nadzieję, że to coś ważnego.
- Nie tym tonem, młoda damo – w głosie pani Tonks słychać było ostrzeżenie – widzę, że ostatnia wizyta Nimfadory tylko pogorszyła twoje zachowanie. Gdy obie się zetkniecie , mam potem problem z twoją dyscypliną.
Savannah przewróciła oczami, teatralnie wzdychając.
Życie z Andromedą przypominało momentami pole bitwy, gdzie walczy się o podstawową dawkę elastyczności.
- Kochanie, dajmy spokój codziennym waśniom – oznajmiła nagle czarownica, po czym zbliżyła się do nastolatki i dotknęła jej ramienia – chciałabym z tobą porozmawiać.
- Na temat ?- zapytała dziewczyna, unosząc do góry brwi.
- Lepiej usiądźmy – powiedziała niecierpliwie kobieta , wskazując dłonią na stolik.
Savannah skinęła głową, a Andromeda wyjęła różdżkę i machnęła nią w kierunku dwóch najbliżej usytuowanych krzeseł. Siedziska poderwały się do góry i unosząc swobodnie, wylądowały cicho obok pani Tonks i jej siostrzenicy.
Czarownica wzięła dziewczynę za rękę i po chwili obie zajęły dwa wolne miejsca.
- To, co chcesz mi przekazać, nie jest niczym dobrym, prawda ? – spytała ostrożnie Savannah, przyglądając się badawczo pani Tonks.
- Zależy, jak to odbierzesz – odrzekła czarownica – wszak nadszedł odpowiedni moment. Inaczej sama być się dowiedziała, a znając przeszłość swojej rodziny, szybko skojarzyłabyś fakty.
- Więc ? – w głosie Savannah słychać było lekkie napięcie.
Ścisnęła mocniej dłoń ciotki, która wzięła głęboki wdech i patrząc dziewczynie prosto w oczy, zaczęła :
- Przez paroma laty opowiedziałam ci pokrótce o naszej rodzinie. Mam na myśli rodziców i rodzeństwo twojej mamy.
- Tak – Savannah skinęła głową – o moich dziadkach, którzy mieli świra na punkcie czystości krwi. A także o braciach mojej mamy, którzy już nie żyją.
- Młodszy, Regulus, zmarł w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach – kontynuowała cicho Andromeda- zaś starszy, Syriusz … no i tu jestem ci winna wyjaśnienie.
Pani Tonks puściła dłoń dziewczyny i wciąż trzymając różdżkę w drugiej ręce, machnęła nią w kierunku stolika. Zwinięta elegancko gazeta uniosła się i po chwili wylądowała na kolanach gospodyni.
- Nie chciałam, by to wpłynęło na twoje życie – odrzekła gorzko czarownica – dlatego uśmierciłam tego człowieka dla świętego spokoju. Jednak on żyje.
- Dlaczego nie powiedziałaś mi prawdy ? – zapytała ostro Savannah, czując wewnętrzne poirytowanie.
Andromeda spuściła wzrok, nawet nie zamierzając jej besztać za podniesienie głosu. Wiedziała, że te emocje są słuszne. Pewną część tego wszystkiego ma już za sobą.
- Proszę – położyła na jej kolanach „Proroka”- możesz coś na ten temat przeczytać.
Savannah wpatrywała się przez chwilę w gazetę beznamiętnym wzrokiem. Była zbyt zszokowana , by od razu wziąć ją do ręki, rozwinąć i zgłębić artykuł na temat swojego wuja.
Po chwili jednak, drżącymi dłońmi, rozłożyła „Proroka” i zaczęła wertować informacje na temat Syriusza Blacka. Dość długo przyglądała się jego dwóm zdjęciom.
- Czy masz jakieś pytania ? – zapytała delikatnie Andromeda, bacznie ją obserwując.
- Tutaj nie jest napisane, kto był jego ofiarą – dziewczyna nie odrywała wzroku od fotografii Blacka – kogo on zabił ?
- Doprowadził do śmierci rodziców Harry’ego Pottera – szepnęła cicho pani Tonks - przekazał pewne informacje na ich temat Sama-Wiesz-Komu i ten ich zamordował. Sam Syriusz odpowiada za śmierć dwunastu mugoli oraz swojego przyjaciela.
- Przyczynił się do śmierci państwa Potterów ? – głos Savannah zadrżał.
Odrzuciła ze wstrętem gazetę, która wylądowała na podłodze.
Andromeda skinęła głową, po czym chwyciła dziewczynę za rękę.
- Za dwa dni jedziesz do Hogwartu – powiedziała , siląc się na spokojny ton – teraz o niczym innym się nie mówi, jak o ucieczce Blacka. Wiesz, że wywodzisz się z tej rodziny, pytania więc pojawiłyby się same. Czemu ci nie powiedziałam , że Syriusz żyje ? Za co go skazali ? Sęk w tym, że lepiej będzie, jak tą wiedzę zachowasz dla siebie.
- Przecież to nie moja wina, że jestem z nim spokrewniona – żachnęła się Savannah – i …
-Ty to wiesz, ale twoi rówieśnicy tego nie zrozumieją – westchnęła czarownica, puszczając jej dłoń – osaczyliby cię, nie daliby ci spokoju. Zechcieliby wszystkiego się wiedzieć.
Poza tym ucieczka Syriusza to świeża sprawa i Ministerstwo Magii jest w nią mocno zaangażowane.
Podejrzewam, że już mają na oku naszą rodzinę.
- Myślą, że możemy chcieć mu pomóc ? – spytała z niedowierzaniem w głosie dziewczyna – chyba im odbiło ! Przecież ten facet to świr ! Zabił niewinnych ludzi, kto wie, czy nie zechce zamordować i nas !
- Dlatego obiecaj mi, Ninny – Andromeda wciągnęła głośno powietrze – że bez względu na wszystko, będziesz ostrożna. Że nie najdzie cię nigdy ochota, aby szukać kontaktu z tym człowiekiem.
- Obiecuję – odparła zdecydowanie nastolatka, wytrzymując przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu.
- Dwanaście lat życia w Azkabanie zapewne zatraciło w nim wszelką normalność – głos czarownicy był rzeczowy – to szaleniec wyzbyty jest wszelkich hamulców moralnych. Zetknięcie się z nim to pewna śmierć. Umarłabym, gdyby coś ci się stało. Dlatego proszę cię o rozwagę, Ninny.
- Możesz być spokojna, ciociu – zapewniła ją Savannah, uśmiechając się do niej w sposób lekko wymuszony.
Informacje, jakie przed chwilą sobie przyswoiła, spowodowały, że zrobiło jej się niedobrze. Czuła, że jej żołądek za chwilę tego nie wytrzyma.
Oczami wyobraźni widziała zmasakrowane ciała martwych Potterów, tych mugoli i tego człowieka, który również zginął z ręki Syriusza … Ciekawe, czemu Andromeda nie powiedziała, jak się nazywał …
I co to były za okoliczności, gdzie wpływ Blacka sprawił , że rodzice Harry’ego stracili życie …
Savannah zerwała się z krzesła i wybiegła z kuchni. Dobrze, że łazienka znajdowała się na parterze …
- Dziecko ! - głos Andromedy zdradzał niepokój, gdy usłyszała silne wymuszenia dziewczyny.
- Nie waż się wchodzić ! – krzyknęła histerycznie nastolatka i po chwili znów dało się słyszeć cichy jęk.
Po chwili Savannah wyszła z łazienki, bledsza na twarzy niż zazwyczaj.
- Nie wiedziałam, że tak na to zareagujesz – pani Tonks wstała i podeszła do dziewczyny, przytulając ją do siebie.
- Informację o nim jakoś przetrawiłam - odrzekła brunetka zduszonym głosem – jednak myśl o tym, do czego doprowadził, podziałała na mnie już nieco inaczej …
- Jesteś taka wrażliwa – odparła czule Andromeda , a Savannah wiedziała już, na co się zanosiło. Szybko odskoczyła od ciotki i uśmiechnęła się do niej przepraszająco.
- Nie zaczynajmy już – powiedziała i odwróciła się, kierując się w stronę schodów, prowadzących na pierwsze piętro.
Pani Tonks nie pytała o nic więcej – wiedziała, że dziewczyna musi teraz pobyć sama.
Niepokoiło ją jednak coś innego – czy nieposkromiony charakter Savannah nie przysporzy jej kłopotów ?
Wiedza o Syriuszu Blacku mogła okazać się pożyteczna , jak i opłakana w skutkach.
Ciche zatrzaśnięcie się drzwi oderwało ją od tej myśli, bo po chwili skupiła swoją uwagę na czymś innym.
Szybkim krokiem wycofała się z kuchni i udała się do sypialni na parterze, którą dzieliła wspólnie z małżonkiem.

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1195
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Na rozstaju

Postautor: Miryoku » 07 sty 2017, 20:24

Fajnie, że dodałaś regulaminowy opis, ale proszę też o zapoznanie się z pozostałymi punktami regulaminu, zwłaszcza tym: "Umieszczać swoje prace mogą tylko użytkownicy, którzy mają na koncie przynajmniej 3 posty (z wyłączeniem działu Hydepark, Przywitaj się i Kibelka, w których posty nie są naliczane).". Na razie fanfik muszę niestety umieścić w koszu.
Hyuu~!


Wróć do „Kibelek”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości