Autopromocja

Tutaj piszemy o wszystkim co z fanfikami związane, szukamy beta readerów, prosimy o porady, prezentujemy swoje przemyślenia.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 505
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Autopromocja

Postautor: An-Nah » 14 wrz 2019, 19:37

Przekopiowane z fejsa, w sumie uważam, że doszłam do bardzo ważnych wniosków, więc się dzielę.

Dochodzę do wniosku, że mamy klimat kulturowy bardzo niesprzyjający autopromocji twórców. Widziałam już bardzo negatywne opinie o znanej mi osobiście - i bardzo dobrze piszącej - autorce, kiedy ta w dyskusjach podawała swoją twórczość za przykład. Widziałam, oczywiście, hejt na Ćwieka, którego elementem był hejt na to, że Ćwiek śmie się bardzo wyraziście promować. Dodajmy do tego kpiny z autorów self publishingowych i vanitowców - pomijając to, że jakość selfów często pozostawia wiele do życzenia, a vanity to patologia wydawnicza i de facto oszustwo, autor, który nie dostaje promocji od wydawnictwa musi znaleźć jakiś sposób na uczynienie się widzialnym. Dotyczy to w zasadzie niemal każdego autora, niemal każdej formy publikacji: tekstów jest tak wiele, że jeśli chcemy odbiorców, musimy znaleźć sposób na to, żeby odbiorcy nas zauważyli.

Kiedy rok temu wpadłam w Czarną Dziurę parę rzeczy stało się z moim mózgiem. Między innymi znów zaczęłam pisać fan fiction. Przez lata publikowałam w internecie pojedyncze teksty i nie przejmowałam się szczególnie ich losem... teraz napisałam tekst bardzo długi i nagle wróciła do mnie masa moich insecurities. To znaczy, jestem ich bardziej świadoma i mam je pod pewną kontrolą, ale jednak widzę, jak nieprzyjemne są to rzeczy - i trochę jakie stoją za nimi mechanizmy.
Otóż, komciów tradycyjnie brak (choć mam jedną starą czytelniczkę, która robi mi dzień, kiedy coś zostawi... Wiesz, że o tobie mówię, tak, to ty :*). Kudosy, czyli takie lajki na AO3 są, ale poza tym posucha. Rozdział piąty zawierał plot twist (jedna z postaci dostała misją stojącą w konflikcie z celami pozostałych protagonistów) - oczekiwałam, że czytelnicy będą chcieli podzielić się emocjami. Nie zechcieli.
Wiecie, liczyłam na więcej, bo pisałam fica w czasie eventu, bo nawiązałam kontakt z ludźmi z fandomu, pulę potencjalnych czytelników mam większą, niż kiedykolwiek, kiedy publikowałam w polskim internecie. Po prawdzie, te 47 kudosów, to więcej ludzi, niż aktywna populacja większości forów, na których bywałam
No ale. No ale właśnie.
Może jestem za mało widzialna, pomyślałam. Wrzucam link do kolejnego rozdziału na discordzie - odzew wynosi zero. Jasne, nie jestem Perictione, jak Perictione wrzuca ludzie wpadają w ekstazę (ja też). Ale brak reakcji jest smutna.

I uaktywnia się lęk. Przed wciskaniem się w cudzy spotlight, przez narzucaniem się z moją autopromocją. Bo autopromocja twórcy jest zła, bo dzieło powinno bronić się samo i magicznie czytelnik powinien je zauważyć, prawda? Gdzieś nam wdrukowano takie przekonanie, i kij z tym, że jest z gruntu fałszywe, że nie będziemy widzialni, dopóki o tę widzialność nie zawalczmy (hej, to o widzialności dotyczy nie tylko twórców!). Nie, mnie się przypomina historia z dawnych lat, o tym, jak pewna autorka reklamowała swojego fika pisząc prywatne wiadomości do użytkowników forum (pewnie pamiętam strzępy, ale ktoś mi mówił, że potem czytał tego fika dla świętego spokoju?). No nie, nie chcę, być taką osobą! A dobry tekst powinien się bronić sam, bez reklamy.

No nie. Dobry tekst bez reklamy przegra z tekstem rozreklamowanym, niezależnie od jakości tego drugiego. Czytelnicy muszą się skądś o tekście dowiedzieć.

Kiedy mam opowiadanie opublikowane w Nowej Fantastyce zakładam, że przecież n ludzi ten numer kupi, więc przeczyta. Niektórym się spodoba, innym nie, ale dostaję kawałek spotlighta przez sam fakt, że dostałam kilka stron na papierze. Ale pomyślmy, gdybym się nauczyła w autopromocję, mogłoby się okazać, że dodatkowe x ludzi kupi ten numer dla mojego tekstu (Zamiast prosić mnie, że przecież się znamy, prześlij mi plik... i przy okazji przeczyta też innego autora, profit dla wszystkich.). Jeśli kiedyś uda mi się wydać powieść, też będę musiała walczyć o zauważenie jej. Ćwiek jest popularny między innymi właśnie dlatego, że się promuje. Wielu dobrych autorów przepada, bo nie są widzialni (to, jak wydawcy nie mają pomysłu na tę widzialność to inny temat).

Proszę, twórcy znajomi, to przekonanie, że robienie się widzialnymi świadczy tylko o naszym narcyzmie, a nie o jakości książki, że zniechęca czytelników - ono nam strasznie szkodzi i jedyne, czemu pomaga to nasz impostor syndrome, a tego dziada nie chcemy karmić, prawda?

This said, na AO3 wisi już siedem rozdziałów "Loyalties" (w poniedziałek będzie osiem a ósmy jest jednym z moich ulubionych i ma przepiękną ilustrację!), a ja idę pisać autorskie opowiadanie, które póki co mi się podoba. To czy autorowi ma prawo się podobać własna twórczość i dlaczego tak - to temat na drugi rant. Kiedy indziej.
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate

Awatar użytkownika
Skorpion
noblista
Posty: 551
Rejestracja: 02 kwie 2013, 13:34
Lokalizacja: mój pokój
Kontaktowanie:

Re: Autopromocja

Postautor: Skorpion » 18 wrz 2019, 22:19

Dobra, trzeci raz zabieram się za pisanie odpowiedzi. Obejrzałem BB, mój poziom ekscytacji wzrósł z wygraną hoh przez Nicole, po czym sromotnie jebnął na sztucznym trawniku przed domem Julie Cen, po konkurencji o veto - także pisząc to poniżej mogłem nie kontaktować.
W promowaniu siebie nie ma nic złego. Ale sam hejt na próby reklamowania siebie jest o wiele szerszym zjawiskiem i nie ogranicza się wyłącznie do sfery twórców. Myślę, że problemem nie jest autopromocja, ale mentalność ludzi. Bo chcemy postrzegać wszystkich wokół jako skromnych i wrażliwych, a pewność siebie (już pomijam, czy słuszna, czy nie) często myli się z narcyzmem. Oczywiście jedno autopromocja, a drugie spam (był tu chyba nawet taki przypadek), który wkurwia niemiłosiernie. Autopromocja raczej nie zniechęca czytelnika, a jeśli ktoś tak mówi - "ojej, ojej, nie przeczytam tego gówna, bo się reklamujesz, a wiadomo, że reklamuje się gówno, które nikogo nie interesuje" itp. pierdzi-wywody to zapewniam, że taka osoba i tak nie miała zamiaru interesować się reklamowanym opowie. Bo człowiek raczej sięga po daną rzecz bez względu na to, czy ktoś (czyt. autor) to zachwala czy nie... tfu... I tu większą siłę przebicia ma jakiś bezstronny czytelnik, który wali komentarze pod każdym rozdziałem - w końcu robi ruch pod rozdziałem, a i taki przypadkowy random szybciej przeczyta czyjąś opinię niż dwa tomiska opasłego opowie.
Myślę, że wszelkie sposoby na przyciągnięcie publiki są dobre, z tym, że i tu będzie mój plot twist - ludzie bywają leniwi, wiem to po sobie, i można im coś wciskać na siłę, a oni i tak powiedzą, że nie chcą tego, bo raz, nie interesuje ich fandom, nie interesuje ich skromna persona autora (aka. nie lubią cię, niestety, o czym przekonałem się na innym forum, popularność/fajność wpływają na ilość odbiorców), generalnie w necie źle się czyta, milion innych powodów. Dlatego też promowanie twórczości własnej, jeśli potrafi się to robić właściwie jest spoko.
Także no.
Obrazek

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2561
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Autopromocja

Postautor: Vampircia » 22 wrz 2019, 12:45

A ja się czasem zastanawiam, czy w ogóle jest sens się promować. Tzn. tutaj akurat mówię prywatnie o sobie, nie o innych. Jak ktoś jest pewny siebie i przekonany, że warto się promować, to spoko. Natomiast ja staram się mieć dystans. Bo jak za bardzo zacznę czuć się przekonana, że moje dzieło jest zajebiste i za bardzo zacznę obnosić się z nim w różnych miejscach, to wtedy ewentualna krytyka uderzy we mnie ze zwielokrotnioną siłą.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 505
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Re: Autopromocja

Postautor: An-Nah » 23 wrz 2019, 17:50

Ale to zależy od tego, co kto chce robić ze swoją twórczością?

Ja piszę, bo potrzebuję, ale jak już coś pokazuję światu, to jednak chciałabym, żeby nie trafiało w próżnię. To, że komuś się nie spodoba to ryzyko wkalkulowane w cenę, ale generalnie chciałabym, żeby ludzie czytali i żeby im to dawało jakąś radość. I taka chęć pokazania światu swojego dzieła nie musi oznaczać, że ktoś uważa, że jest och, zajebisty, klękajcie narody, geniusz. Prędzej "Hej, patrzcie, napisałam rzecz, dała mi radość, chcę się tym podzielić".
Znaczy jasne, ludzie z wybujałym ponad miarę ego też istnieją, ale nie każdy, kto pisze, publikuje i informuje świat, że napisał i opublikował taką osobą jest. I nie każdy, kto chce żeby go czytano pisze jedynie po to.

Pisanie do szuflady, bez potrzeby pochwalenia się, też jest valid. Pisanie dla garstki ludzi, o których wie się, że przeczytają, bez potrzeby dotarcia do szerszej publiczności, też jest valid. Wszystko zależy od twoich potrzeb.
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate

Awatar użytkownika
Vampircia
administrator
Posty: 2561
Rejestracja: 28 gru 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Autopromocja

Postautor: Vampircia » 23 wrz 2019, 18:00

U mnie to jest raczej brak pewności siebie. Czasami się zastanawiam, czy nie pokazać jakiegoś dzieła szerszej publiczności, ale potem przychodzą mi myśli, że być może to co ja uważam za fajne jest tak naprawdę debilne i tylko się ośmieszę. Dziwne, bo kiedyś tak nie miałam.
Shoot first. Think never.

Awatar użytkownika
An-Nah
noblista
Posty: 505
Rejestracja: 02 sty 2010, 20:26
Lokalizacja: Sam środek Czarnej Dziury
Kontaktowanie:

Re: Autopromocja

Postautor: An-Nah » 23 wrz 2019, 18:03

Nic przyjemnego :( Współczuję.
No Savior Vivre guidances explained how you should behave when you are kind of stuck with an evil alien leader whom you tried to assassinate

Awatar użytkownika
CynicznaCecylia
amator
Posty: 8
Rejestracja: 08 gru 2019, 16:10
Kontaktowanie:

Re: Autopromocja

Postautor: CynicznaCecylia » 08 gru 2019, 17:19

Ja dzięki temu, że publikowałam swego czasu bardzo dużo debilnych rzeczy mocno podszkoliłam warsztat. Więc rozjechanie tłustego (w moim przypadku) dupska kombajnem krytyki (przynajmniej tej konstruktywnej, bo krytyka a hejt to dwie różne rzeczy) jest jak najbardziej na plus. Oczywiście: uciekniesz do kąta, będziesz ryczeć przez trzy tygodnie, a przez następny miesiąc, dwa nie napiszesz słowa, ale jak się przełamiesz to wyplujesz z siebie coś lepszego.

Ja mam gorzej. Ja z cholerę nie wiem jak się promować. Głównie dlatego, że jestem aspołeczniakiem. Nie mam znajomych, którym chciałabym pokazać swoją twórczość... No są dwie kumpele, ale one znów nie są zainteresowane. To co zarejestrować się na 20-30 portalach i utrzymywać je przy życiu, poświęcając tym samym czas, w którym mogłabym pisać, żeby wkleić tam z dwa-trzy linki, których i tak nikt nie kliknie, bo jestem aspołeczna i nie umiem w znajomości? To jest dramat :| Do tego pisze książkowymi rozdziałami, a wielkie bloki tekstu odstraszają ludzi, na co wiele pie poradzę :/


Wróć do „Rozmowy o twórczości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości