[Przygody Merlina] Wyzwanie

Tutaj wrzucamy fanfiki do filmów, seriali telewizyjnych, kreskówek itp.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2035
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Lokalizacja: Warszawa Rembertów
Kontaktowanie:

Postautor: RedHatMeg » 26 cze 2013, 09:54

Miryoku pisze:Ogólnie to przeszkadza mi, że przez cały fik czułam tę cudowną atmosferę zagrożenia, spotęgowaną przez pojawienie się banshee, a skończyło się zbyt łagodnie. Może gdyby Merlin coś stracił, zapłacił jakąś cenę... Czegoś mi brakuje.

Próbowałam napisać porządny pojedynek. Chyba nawet kiedyś przesłałam ci ten fragment, który napisałam. Jednakże szybko się zacięłam i przez niemal pięć lat nie byłam w stanie przez niego przebrnąć. W końcu postanowiłam go ująć inaczej i oto efekt.

Jednak tak jak mówiłam Natce - mogę przesłać ten fragment, który miałam wcześniej, jeśli chcesz. Taki Director's Cut :mrgreen:

Elanor
amator
Posty: 5
Rejestracja: 26 lip 2018, 16:02
Lokalizacja: Miasto, którego nazwy niewolno wymawiać

Re: [Przygody Merlina] Wyzwanie

Postautor: Elanor » 29 lip 2018, 20:07

Umknęło mi gdzieś wcześniej to opowiadanie. Bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Początkowo coś tam sobie stylistycznie gdzieniegdzie chrobotało i zgrzytało, ale nie będę się czepiać i wypisywać po tylu latach. Zwłaszcza, że później widać bardzo dużą poprawę.
Już sam pomysł wykorzystania Banshee niezmiernie ciekawy. Postać praczki skojarzyła mi się też z Morrigan. Co do sekcji zwłok w tym okresie, bo gdzieś mi jakieś zarzuty w komentarzach mignęły, co było zakazane, to było, ale nikt nie powiedział, że bardziej światli medycy tego nie robili. Poza tym, Camelot swoje prawa mógł mieć. Mój headcanon jest taki, że Gajusz był z pochodzenia Rzymianinem, więc jak dla mnie, tym bardziej przysłowiowej kupy się to wszystko trzyma.
Generalnie całość przypomina mi odcinek serialu, w klimacie dwóch pierwszych sezonów. W sumie można to opowiadanie uznać za taką długofalową łatkę, zwłaszcza w kontekście ostatniego odcinka. To by, prawdę mówiąc, wiele wyjaśniało.
Ostatni rozdział jest świetny. Nie widzę tu psychologicznego au. Właściwie, ta konfrontacja przypominała w pewnym sensie rozgrywkę szachową.
Dzięki za umilenie upalnego, niedzielnego popołudnia. :)
Z pozdrowieniami
Elanor
Pierwsze zarejestrowane proto-kłamstwo Zoonów brzmiało: „Właściwie
mój dziadek jest całkiem wysoki". W końcu jednak zrozumiano, na czym rzecz polega i powołano urząd plemiennego Kłamcy.
T. Pratchett: "Równoumagicznienie"


Wróć do „Filmy/TV”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości