Seriale koreańskie

Tutaj rozmawiamy na wszelkie tematy nie związane z fanfikami i opowiadaniami.

Moderatorzy: Miryoku, kociara81, Preity

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1342
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Seriale koreańskie

Postautor: Miryoku » 06 paź 2021, 21:57

Temat na gadanie o dramach. Oznaczajcie spoilery, będzie łatwiej.

Lis, miałaś napisać coś o Squid Game.
Hyuu~!

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2153
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Re: Seriale koreańskie

Postautor: RedHatMeg » 08 paź 2021, 12:46

To może ja zacznę o Squid Game.

UWAGA! SPOILERY!
Sam w sobie nie jest to jakiś bardzo oryginalny pomysł - ot, takie krwawe igrzyska (do tego ku uciesze zdeprawowanych bogaczy). Widziałam to już kilka razy, w różnych wariacjach - od polującego na ludzi Hrabiego Zarowa z The Most Dangerous Game, po Battle Royale i Igrzyska Śmierci. Ale to, co uważam za powiew świeżości w tym serialu, to fakt, że tym razem konkurencje, w których biorą udział uczestnicy, to zabawy znane z dzieciństwa. Zwykle, kiedy myślimy o tym, w co graliśmy albo w co się bawiliśmy "za dzieciaka", nachodzi nas nostalgia, ale tutaj mamy sytuację, w której "dorosłe" problemy skłoniły uczestników do uczestnictwa w tej dziwnej grze. W dzieciństwie te zabawy miały też znikome stawki, tutaj zaś nie tylko można zginąć, ale też gra się o ogromną fortunę, która nie tylko pozwoli rozwiązać naglące problemy (sprowadzenie rodziny z Północnej Korei, spłatę długów u lichwiarzy, czy operację matki), lecz także pozwoli żyć w dostatku.

Ale po co komu po pieniądzach, kiedy zdobyło się je w tak potworny sposób? Wszak sam główny bohater po wygranej nie chce w ogóle ruszać wygranej, zapewne dlatego, że z jednej strony nie udało mu się uratować matki, a z drugiej - bo ta wygrana jest splamiona krwią.

Ten kontrast między dziecięcymi zabawami a makabrycznymi konsekwencjami przegranej sprawia, że serial jest na swój sposób unikalny. Co więcej, sposób w jaki staruszek z numerem 0001 cieszy się z gry w czerwone, zielone, można odczytać jako taką radość z powrotu do dzieciństwa.

Jestem ciekawa, czy zrobią drugi sezon. Zwykle kdramy są jednosezonowe, ale biorąc pod uwagę otwarte zakończenie i popularność pierwszego sezonu, nie zdziwiłabym się, gdyby jednak Netflix postanowił kontynuować historię.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Lisbeth77
debiutant
Posty: 88
Rejestracja: 04 lis 2019, 21:47
Kontaktowanie:

Re: Seriale koreańskie

Postautor: Lisbeth77 » 08 paź 2021, 21:20

Ja również wypowiem się o "Squid game", bo innych seriali koreańskich do tej pory nie widziałam (sięgałam tylko po filmy, bo bardzo lubię koreańskie kino), a przynajmniej nie widziałam ich w całości. Na niektóre seriale rzucałam tylko okiem, gdy oglądał je mój mąż, ale żaden z nich nie zaintrygował mnie tak jak "Squid game". Żałuję, że nie wzięłam się za serial od razu gdy wyszedł, bo kilka scen miałam zaspoilerowanych przez takie oglądanie mężowi przez ramię xp

SPOILERY PONIŻEJ!

Jeśli chodzi o "Squid game", to ja chyba po prostu czekałam na ten serial. Czekałam na coś, co naprawdę mnie wciągnie, nie da o sobie zapomnieć, zmusi do rozmyślań i sprawi, że będę snuła masę teorii. Zgadzam się z Meg, że pomysł może nie jest nowy, ale jednak różni się od chociażby "Hunger games" czy "Battle royale" tym, że w SG mamy ukazanych wiele mechanizmów społecznych. W tamtych grach chodziło też głównie o to, aby uczestnicy zabijali się wzajemnie, a w "Squid game" to tylko jeden z wielu wątków. Miałam też drobne skojarzenie z "Lost", ale to chyba przez to, że akcja działa się na wyspie, i przez tę aurę tajemniczości. Zgadzam się, że świeżość tkwi również w wyborze rozgrywek, które są zabawami z dzieciństwa. Ja dopatruję się jej jeszcze w tym, że uczestnictwo w grach jest dobrowolne i nawet w trakcie uczestnicy mogą się wycofać, jeśli większość tak zagłosuje. Tylko czy na pewno jest to takie dobrowolne... o tym niżej.

Główny bohater na początku nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, ale wszystko zmieniło się w momencie, kiedy rozpoczął swój udział w grze. Gdy poznaliśmy jego przeszłość, wiele rzeczy też stało się jasnych. Poza tym, człowiek w obliczu zagrożenia i śmierci pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a Gi-hun miał często najbardziej ludzkie odruchy wśród bohaterów. Chyba na tumblru ktoś rozpisywał się o SG w kontekście filozofii Hegla, i jego koncepcji "night of the world". Chodziło mu głównie o to, że w społeczeństwie nigdy nie możesz być naprawdę sobą, dopiero w skrajnych sytuacjach, np. zagrożenia, chociażby podczas wojny.

Bardzo emocjonujące było odkrywanie kolejnych gier, a następnie towarzyszenie bohaterom podczas rozgrywek. Odczuwałam razem z nimi ten stres, przerażenie, lub w końcu radość z wygranej (choć pod koniec serialu ta radość zamieniła się w coś zupełnie innego). Moje emocjonalne zaangażowanie przekłada się na moją ocenę serialu, im coś bardziej mnie wyniszczy, tym bardziej to lubię, ale to już wiecie.

Rewelacyjna jest sama otoczka serialu, wszystkie rekwizyty czy miejsca, w których toczą się gry, dresiki uczestników, kombinezony i maski strażników, logo na wizytówkach, trumienki... Wszystko jest naprawdę dobrze przemyślane, marketing działa nieźle - niedługo Halloween i wszyscy będą w tym roku przebierać się za uczestników lub strażników SG xp Ja sama planuję zrobić cukrowe ciasteczka.

Jeśli chodzi o zakończenie, byłam trochę rozczarowana, bo jednak wyobrażałam sobie, że w ostatniej rozgrywce weźmie udział większa ilość zawodników. Spodziewałam się właśnie "squid game", wskazywała na to już pierwsza scena z pierwszego odcinka. Z drugiej strony, dostaliśmy prawdziwy emocjonalny pojedynek, który był czymś więcej niż samą walką o pieniężną nagrodę. Decyzja Gi-huna w ostatecznym momencie bardzo mnie zaskoczyła i nie wiem czy jakikolwiek inny bohater zachowałby się tak jak on, nikt inny chyba nie byłby w stanie zrezygnować z wygranej. Prawdziwym villainem pozostaje jednak Sang-woo, za to, co zrobił... no wiecie.

Powiem też odrobinę o tym dobrowolnym udziale w grach. Żyjemy w kapitalistycznym świecie, nastawionym na pogoń za pieniędzmi. Jeśli nie mamy dobrej pracy i dobrze nie zarabiamy, w przypadku śmiertelnej choroby lub poważnego zadłużenia jesteśmy skazani na śmierć lub życie w nędzy. Na ile więc tak naprawdę udział w grze to była wolna wola uczestników? Scena, w której widać bohaterów dających się policzkować za pieniądze, pokazuje jak niewiele warta jest dla nich ich własna godność, kiedy są zadłużeni na całe życie. Często słyszy się o ludziach (niestety najczęściej mężczyznach), którzy powiesili się, bo nie mogli wyjść z długu. Gdyby ktoś zaoferował im wtedy udział w niebezpiecznych grach z możliwą pieniężną wygraną, podejrzewam, że część z nich rzeczywiście wzięłaby w nich udział, gdyż ryzykowali by tylko własnym życiem, które i tak nie jest już dla nich nic warte. I to bardzo przeraża mnie w "Squid game". Co poszło nie tak, że wszystko kręci się dziś wokół pieniędzy? Dlaczego człowiek może - przypadkowo lub umyślnie - zadłużyć się na horrendalną sumę? Dlaczego podstawowe usługi, takie jak opieka lekarska i pobyt w szpitalu w niektórych państwach są przeznaczone tylko dla najbogatszych? Co więcej, to właśnie bogacze są spektatorami i inicjatorami gier, znajdują się za szybą lub ekranem i oglądają naszych bohaterów tylko w jednym celu - własnej rozrywki. Sam zamysł postaci gracza 001 jest według mnie rewelacyjny, choć tak straszny. Jeśli twórcy gier rzeczywiście chcieli pomóc uczestnikom i DAĆ IM SZANSĘ, czemu nie mogli zainwestować tych pieniędzy w start-upy, pomoc ubogim, fundowanie studiów lub opieki medycznej?! HMMM?! CZEMU...?! Bo tak jest zabawniej.

Po serialu pojawiła się masa różnych teorii, które krążą w internecie, niektóre z nich są moim zdaniem naprawdę dobre. Nie wiem, czy chciałabym aby wyszedł drugi sezon, choć tak wiele pytań pozostało bez odpowiedzi. Widząc jednak, jaką popularność zyskał serial obecnie i jaka robi się z niego maszynka do zarabiania pieniędzy, można wysnuć wniosek, że Netflix tak szybko nie odpuści. Ja chyba jednak bym wolała, aby na tym zakończyła się historia, bo za bardzo boję się popsucia dobrego franchise'u.

Moje ulubione teorie lub zauważone szczegóły (nie chce mi się dłużej rozpisywać, więc wklejam tik toki):
SPOILERY! Polecam oglądać dopiero po obejrzeniu serialu:
- https://www.tiktok.com/@justthenobodys/ ... 5264390406 - teoria o ojcu i synu
- https://www.tiktok.com/@witk/video/7014752451668593926 - wszechobecny foreshadowing
Warto też wspomnieć, że suma, którą Gi-hun wygrał w 1 odcinku to 4 560 000 wonów... 456, anyone? Foreshadowing, foreshadowing everywhere!
- https://www.tiktok.com/@danawang/video/ ... 1170215170 - kilka teorii
- https://www.tiktok.com/@jinenie/video/7 ... 0170044677 - dość ciekawy szczegół
- https://www.tiktok.com/@anittoon/video/ ... 5492749573 - coś dla fanów Train to Busan:D
- widziałam też gdzieś teorię o tym, że zależnie, jaki kolor ddakji wybierzesz, będziesz albo uczestnikiem albo strażnikiem

I coś ode mnie:(
https://www.tiktok.com/@raevnq_/video/7 ... 9832319233
https://www.tiktok.com/@sssmile07/video ... 4837961985
https://www.tiktok.com/@greenheaux/vide ... 6946014466

Podsumowując mój wywód, do moich ukochanych seriali doszedł kolejny i jestem z tego faktu naprawdę szczęśliwa, choć nie do końca usatysfakcjonowało mnie zakończenie. Możliwe też, że potrzebuję jeszcze trochę czasu, aby je przemyśleć i się do niego przyzwyczaić, bo jednak oglądanie SG to była ostra jazda bez trzymanki.

PS. Jak myślicie, jakie gry znalazłyby się w polskim Squid game? Oczywiście, poza obowiązkowym "Raz dwa trzy, baba jaga patrzy". Chowanego? Zbijak? Palant? :mrgreen:
“That’s the power of words: twenty-six letters can paint the whole universe.”
— Jay Kristoff, “Godsgrave

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2153
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Re: Seriale koreańskie

Postautor: RedHatMeg » 08 paź 2021, 22:10

UWAGA! SPOILERY!
Zauważ, Lis, że wielu historii nigdy nie poznajemy. Nie dowiadujemy się, dlaczego małżeństwo bierze udział w grze, dlaczego pastor albo szklarz potrzebują pieniędzy. Możemy się domyślać, że są w desperackiej sytuacji, ale nie wiemy, czy jest to coś na miarę sytuacji głównego bohatera albo sytuacji Sang-woo i Deok-su; czy też może coś na miarę sytuacji Aliego i Saek-byeok. Jednym słowem - nie wiemy, ilu z nich ma długi z własnej winy (problemy hazardowe, defraudacja pieniędzy klientów, czy kradzież od gangsterów), a ilu padło ofiarą chciwości innych.

Siła rzeczy też oglądając poszczególnych uczestników i ich interakcje z innymi; poznając ich sytuacje życiowe i widząc jak zachowują się podczas gier albo w nocy (czy robią wszystko, aby przetrwać i wygrać, czy mają jakieś ludzkie odruchy), my też niejako ich wartościujemy. Na przykład, kiedy w grze w kulki Sang-woo poświęca Aliego, pomyślałam sobie, że ten drugi o wiele bardziej zasługuje na to, aby żyć i wygrać, niż ten pierwszy, chociażby dlatego, że ma dziecko, które na niego czeka i jest po prostu o wiele sympatyczniejszym bohaterem (chociaż przez pewien czas bardziej kibicowałam Sang-woo niż głównemu bohaterowi).
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
RedHatMeg
szekspir
Posty: 2153
Rejestracja: 30 gru 2009, 12:20
Kontaktowanie:

Re: Seriale koreańskie

Postautor: RedHatMeg » 09 paź 2021, 13:37

Nadszedł mój czas i mogę polecić pewne koreańskie seriale.

Większość seriali, które polecam, to głównie jakieś urban fantasy, ale jest tam też jeden element historyczny zmieszany z sci-fi.

Niektóre propozycje już znacie, bo nie dość, że o nich opowiadałam tutaj: https://planetakapeluszy.com/2021/02/14 ... wa-kdramy/ , to jeszcze udało mi się zmegować Mir do Uncanny Counter. W zasadzie to jestem ciekawa, jak Tobie, Lis, ten serial by się spodobał, bo tutaj też jest pełno dramatycznych scen (jak mówiłam - prawie na każdym odcinku ryczałam), a i jest tam bardzo ciekawy wątek korupcji. Z kolei Męską rozgrywkę i Mystic Pop-up Bar polecałabym, jakbyście chcieli po The Squid Game obejrzeć coś lżejszego i bardziej komediowego.

Teraz przechodzę do seriali, które widziałam już później.

A Korean Odyssey jest o Seon-mi, która widzi duchy i w dzieciństwie wyzwoliła z duchowego więzienia Małpiego Króla, który obiecał jej ochronę... a potem się zmył. Jako dorosła kobieta zajmuje się sprzedażą nieruchomości, które są uważane za nawiedzone. Nagle okazuje się, że jest ona wcieleniem Sam-jang, a kto zje jej mięso, zostanie nieśmiertelny. Tak więc z czasem Seon-mi zaczynają interesować się różne duchy i demony, w tym - Czarci Król, który z jednej strony chce zjeść jej mięso, a z drugiej - odegrać się na Małpim Królu. Czarci Król postanawia więc dać Seon-mi specjalną obręcz sprawiającą, że kto ją nosi, jest zakochany w tym, kto mu tę obręcz nałożył.

Jako opowieść miłosna, ten serial jest w najlepszym razie średni, a są momenty, w których Seon-mi i Małpi Król są dla siebie okropni (np. Małpi Król zdaje sobie sprawę z tego, że działa na niego obręcz i pomiędzy stwierdzeniami, że kocha Seon-mi, mówi jej też, że jej nienawidzi i że jak już się uwolni, to z radością ją zje; Soen-mi też bywa dla niego wredna). Ale niektóre historie są tam dość interesujące (jak czarownica, która zamyka dusze dzieci w bajkach, czy odcinek, w którym Seon-mi i Małpi Król wchodzą do środka filmu z czasów wojny, aby odkryć czyj duch zabija pewnych ludzi). Jednak jeśli mielibyście obejrzeć ten serial z jakiegoś konkretnego powodu, to jest to Czarci Król, który jest daleko bardziej interesujący od głównej pary bohaterów i kradnie całe show, swoją energiczną manierą, ciekawą motywacją i relacjami z pozostałymi postaciami.

My Only Love Song jest o zadziornej aktorce Soo-jung, która z planu dramatu historycznego o księżniczce Pyunggang i On-Dalu (pochodzącym z niższych klas generale, który zdobył serce księżniczki), przenosi się w czasie do epoki Trzech Królestw Korei. Tam spotyka historycznego On-Dala, który okazuje się o wiele mniej romantyczną postacią; i próbuje jakoś przetrwać w nowej sytuacji. Z czasem dochodzą do niej i On-Dala księżniczka Pyunggang i jej małomówny ochroniarz oraz asystent Soo-jung, który uwielbia historyczne dramaty. W ślad za nim zaś podąża narcystyczny książę.

Lekka, łatwa i przyjemna historia, a w dodatku - w przeciwieństwie do większości kdram - ma odcinki, które nie mają długości pełnometrażowego filmu, więc całość można szybko obejrzeć. Poza tym narrator i van ekipy filmowej miażdżą.

Dość krótkie odcinki ma też The Sound Of Your Heart, który jest adaptacją humorystycznego webcomica Jo Seoka o życiu codziennym jego i jego rodziny. Od razu mówię, że humor nie jest zbyt wybredny, a i główny bohater czasem bywa okropny, ale kto wie, może Wam się spodoba.

Hi, Bye, Mama to opowieść o Cha Yu-ri, która zginęła w wypadku pięć lat temu i jako duch spędza dużo czasu przy córeczce, mężu Gang-hwa i jego nowej żonie, Bo-gyeol. Pewnej nocy zdarza się coś niezwykłego - Yu-ri odzyskuje cielesność i może ją zatrzymać, jeśli wróci na miejsce żony i matki w ciągu czterdziestu dziewięciu dni.

To, co ten serial robi dobrze, to to, że nie demonizuje nowej żony, wręcz przeciwnie - nie tylko jest ona pełnokrwistą, pozytywną postacią, lecz także nikt - ani rodzina Cha Yu-ri, ani jej przyjaciele, ani sama Yu-ri - nie traktują jej jak wroga albo kogoś kto próbuje wkraść się w dawne miejsce Yu-ri. Relacje między główną bohaterką a Bo-gyeol rozwijają się tak fajnie, że chce się panie oglądać. Do tego dochodzą duchy z kolumbarium, w którym spoczywają prochy Yu-ri - każdy duch ma swoją historię i każdy z nich martwi się o swoich bliskich. I właściwie jedynym mankamentem tej serii jest Gang-hwa, który nie tylko jest mało ciekawy, ale też bywa antypatyczny.

Na koniec pozostawiam Wam The King: Eternal Monarch, który jest historią o... światach alternatywnych. Dawno temu w alternatywnej rzeczywistości, w której Korea jest nie tylko połączona, ale jest też monarchią, brat króla dokonuje morderstwa na monarsze i już ma zabić jego syna, Lee Gona, kiedy nagle jakaś dziwna postać mu to udaremnia, pozostawiając po sobie tylko identyfikator policyjny komisarz Jung Tae-eul. Królewski morderca umyka, a Lee Gon zostaje młodocianym królem. Kilkanaście lat później uciekając za kobietą w stroju białego króliczka Lee Gon trafia do alternatywnego świata i spotyka komisarz Tae-eul. Ponieważ jest zainteresowany matematyką i naukami ścisłymi, szybko odkrywa o co kaman i on i pani komisarz podróżują z jednej rzeczywistości na drugą. A tymczasem królewski stryj żyje i knuje niecny plan.

Sam wątek miłosny jest taki sobie, ale ten alternatywny świat z Królestwem Korei jest po prostu niesamowity. Na specjalne wyróżnienie zasługują zwłaszcza młoda pani premier, która prowadzi własne gierki polityczne; oraz dama dworu Noh Ok-nam, która traktuje króla jak własne dziecko i dba o interesy dworu (w ogóle aktora, która gra damę dworu Noh, grała też matkę głównego bohatera w The Squid Game).

To na razie tyle jeśli chodzi o koreańskie seriale. Powiedzcie mi, czy coś z tego Was zainteresowało.
Zapraszam na mój blog: https://planetakapeluszy.com/

Awatar użytkownika
Miryoku
junior admin
Posty: 1342
Rejestracja: 18 mar 2010, 14:04
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Seriale koreańskie

Postautor: Miryoku » 14 paź 2021, 21:07

Seriali koreańskich obejrzałam na razie niewiele, to wymienię wszystkie.

Uncanny Counter - Serial totalnie dla mnie, idealna mieszanka akcji i humoru, trzymał mnie w napięciu. Niektóre sceny trochę za bardzo patetyczne, ale nie zepsuło mi to oglądania. Ciekawa fabuła i sympatyczni bohaterowie. Polecam.

Sweet Home
- Zaczął się świetnie, skończył bez sensu (właściwie to nie skończył, bo chyba będą kolejne sezony), ale i tak można obejrzeć, a potem przeczytać sobie komiks, bo jest dużo lepszy. Ciekawi bohaterowie, dużo trupów, momentami naprawdę przerażający.

Rookie Historian Goo Hae-ryung - Serial o bohaterach wyłamujących się nieco z ram, w które próbują ich wcisnąć realia, w których żyją, czasy, pozycja w społeczeństwie. Główna bohaterka jest odważna, śliczna i mądra, bardzo przyjemnie mi się na nią patrzyło i słuchało tego, co mówi. Inni bohaterowie też są w większości sympatyczni, jest trochę scen wzruszających, sporo scen zabawnych. Czasem żarty są nieco slapstickowe, ale to w końcu koreański humor. Fabuła była poważniejsza, niż się spodziewałam, wątki romantyczne nie były na pierwszym planie. Można się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy (jak choćby informacji o wariolizacji) i napatrzeć na pięknych ludzi w hanbokach. Polecam.

Love Alarm
- Romansidło, trochę nielogiczne i jak dla mnie ciągnące się. Obejrzałam pierwszy sezon, po jakimś czasie wyszedł drugi, zaczęłam pierwszy i jakoś mi się dalej nie chciało. Nie wiem, czy polecam.

Squid Game
- O tym napisałyście już dużo wyżej, więc nie będę powtarzać, napiszę tylko, że polecam.
Hyuu~!


Wróć do „Hydepark”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość